Pora naskrobać małą relację z Warszawy. Skupię się na samych występach, bo w sumie nie ma co opisywać.
Jako pierwsza zagrała HEKATOMBA. Ostatni raz (i jedyny) widziałem ich właśnie z Chainsaw w marcu 2005. Od tamtej pory nieco skład się chyba zmienił, muzyka chyba trochę również. Autorskie numery Hekatomby były dość ciekawe, chociaż nic świeżego w nich nie było - ot, porządny hejwi metal. Może lepiej bym to odebrał, gdyby mieli oni jakiekolwiek brzmienie. Niestety, osoba zajmująca się nagłośnieniem ich spieprzyła robotę najbardziej jak się dało. Na koniec Hekatomba zagrała jeszcze 2 covery - Śpisz Jak Kamień oraz Battery. O ile w Śpisz Jak Kamień beznadziejnie wyszły solówki gitarowe i ogólnie jakoś tak bez polotu, to Battery rozpierdzieliło. I dobrze, mocno zakończyli koncert, trochę się wyskakałem, ogólnie na plus, gdyby nie to brzmienie. Grali jakieś 30 minut. Parę fotek:
Następne na scenę weszło, jak nietrudno się domyślić - CHAINSAW. Powiem krótko - zagrali najlepszy koncert tego wieczoru. Ich koncert o wiele bardziej mi się podobał niż koncert podczas MM2. Widać, że grali na luzie, na pewno na MM2 trochę ich mogło tremować to że grali 1. koncert na trasie. Kompozycji ich za bardzo nie znam z tytułów, więc za wiele na ten temat nie napiszę. Mogę tylko powiedzieć że Maxx załapał baardzo dobry kontakt z publiką, brzmienie było poprawne i ogólnie ludziom widać było że się podoba. Zagrai cover Republiki, na którym chyba najwięcej ludzi się bawiło. Bardzo podobało mi się wykonanie Otchłani - jedynego utworu, którego znam tytuł ;p Chainsaw nawet bisowało i to aż dwoma kawałkami - o czymś to świadczy

Grali godzinkę z hakiem. Po koncercie dorwałem jeszcze setlistę, ale chyba nie ma co jej pisać, bo już była podana. I znowu parę fotek:
Po niezbyt długiej przerwie przyszła pora na gwiazdę wieczoru - TURBO. Zaczęli od intra puszczonego z taśmy. Intro było początkiem "Ostatnich drzwi do miasta", które zagrali właśnie po tym nim. Pierwsze co m się rzuciło w oczy, a raczej w uszy to kiepska forma wokalna Kupczyka. Fałsze odwalał raz za razem i jeszcze nie wyciągał co trudniejszych partii, a przecież Tożsamość jest ich ostatnią płytą... No dobra, kij to, Kupczyk to Kupczyk. Forma instrumentalistów za to znakomita - oczywiście na przedzie z Hoffmannem i Krzyżyniakiem. Bogusza Rutkiewcza niestety w ogóle nie słyszałem z tego miejsca gdzie stałem na początku. Poza tym jednym mankamentem brzmienie było w porządku. Drugi gitarzysta natomiast (nie wiem kto to był, bo chyba nie Jokiel. a może i Jokiel tylko trochę zmienil fryz) porządnie grał co miał grać. Dobra dalej utworów w kolejności nie pamiętam. Zagrali swoje największe hity jak i nawet 2 utowry, których nie kojarzę - może to było coś z Awatara albo Epidemii. Albo coś co znam tylko beznadziejnie przearanżowane. Właśnie - aranżacje. To jak grali niektóre stare utwory wołało pomstę o nieba, moim faworytem w tej dziedzinie było "Wybacz Wszystkim Wrogom". Gdybym nie poznał po tekście to za uja Pana nie domyśliłbym się że to to. Totalnie skopali również pod tym względem "Szalonego Ikara" i nieco inne kawałki. W czasie całego koncertu Kupczyk załapał dość przeciętny kontakt z publiką, cały czas fałszował (najbardziej mi się podobało, że gdy co jakiś czas były jakieś górki wokalne to "kazał" śpiewać publice...), a raz zaczął baunsować w stylu Kostrzewskiego nawet. Brak jednak było tego polotu i finezji koncertowej w całym występie

Klopsem było również to, że koncert jako skończył się o 23:20, obejrzało do samiutkiego końca nie tak dużo osób. Przez to nie miał kto skandować bisów i nie zagrali napisanych na setliście "Żołnierza Fortuny" i "Kawalerii Szatana I" (zagrali za to wcześniej część II). Chamskie by było z mojej strony gdybym powiedział, że wszystko w ich koncercie było do dupy - fantastycznie wyszła im "Eneida" i bardzo podobało mi się na żywo "Jaki był ten dzień". Biorąc wszystko do kupy wychodzi, że Turbo zagrało koncert bardzo przeciętny. Lata świetlne dzielą ich od poziomu występów jakie prezentują 2 pozostałe legendy z trójcy polskiego metalu - TSA i Kat. Pozostał bardzo duży niesmak, ponieważ z płyt przyjemniej się ich słucha, ale na pewno nie żałuję - w końcu Turbo to Turbo

I standartowo parę fotek (no teraz trochę już więcej):
I parę moich fotek z muzykami z Chainsaw (na pierwszym jeszcze jest Szatanista ;])...
...i z Turbo:
Sorki za ilość fotek dla osób ze słabym łączem xd