Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
: pn wrz 07, 2015 4:11 pm
Ja mam to samo, a nowego albumu oczywiście dalej nie słuchałem, więc jest co najmniej 3 userów tutaj.
Polski Fan Klub Iron Maiden
https://sanktuariumfc.org/forum/
Nie przesadzałbym z tym DT. Maiden przynajmniej ciągle mają płyty na poziomie, z której każdy malkontent wyciągnie 1-3 utwory, które na pewno mu się spodobają. DT od 2002 roku nie wydał ani jednej przyzwoitej płyty i jest to raczej rock regresywny, niż progresywnyAncientMariner pisze:Co do dłużyzn to ewidentnie taką jest The red and the black. Widać tutaj przepaść między innymi załogami, a Maiden. Słychać, że Maiden to nie Fates Warning czy też Dream Theater i nie potrafi skomponować tak długich utworów jak choćby Dream w Learning to Live, Lines in the Sand albo Scarred.
Kwestia podejścia - moje jest takie, że 9-10 to naprawdę dla czegoś wyjątkowego - począwszy od kompozycji, przez aranż i nagranie, na realizacji i produkcji kończąc.dostoevsky pisze:Niekoniecznie, na TNOTB, Powerslave, SiT czy X Factor nie każdy numer jest idealny moim zdaniem, co nie przeszkadza mi i innym w wystawieniu tym albumom bardzo wysokich not.nurni pisze:Nareszcie zaczynają się pojawiać jakieś w miarę urealnione oceny tego albumu i głosy rozsądku. W skali 1-10 jest tyle miejsca, że przyznawanie temu albumowi (tak naprawdę całkiem dobremu) 9-10/10 to trochę nieporozumienie, bo oznacza to że KAŻDY numer jest idealny.
Jak najbardziej takdostoevsky pisze:(...)czyli duża radość z muzyki i niemożność oderwania się od albumu. Czy to przypadkiem nie jest najważniejsze?
Mam bardzo dużo cierpliwości do długich utworów, o ile jest w nich coś co utrzyma na nich moją uwagę. Uwielbiam numer tytułowy, powala mnie 'Empire...', ale w epikach Steve'a słyszę już za dużo....fragmentów epików Steve'aDejavu pisze:Tak, ale co ciekawe mówił to o ile dobrze pamiętam w odniesieniu do kawałka tytułowego w którym takich zabiegów nie słychać. Co do długości utworów - ciekaw jestem jaka część osób piszących tego typu opinie po prostu nie lubi i nie ma cierpliwości do muzyki w której dominują długie utwory, a jaka część to ludzie którzy lubią takie granie, ale nie w wykonaniu Maiden. Bo wydaje mi się (być może mylnie) że duża część tych osób to ludzie którzy takiej muzyki zwyczajnie nie lubią i nie słuchają.
Z jednym zastrzeżeniem: przy każdej ocenie musiz dodać "jak dla mnie". I tu leży sedno sprawy. Każdy ocenia wg własnego gustu i rezerwowanie przej "Pawła" oceny 9/10 dla albumu doskonałego dotyczy tylko i wyłącznie doskonałego w jego własnym mniemaniu i nie daje prawa do krytyki "Jaśka", który dał 4/10. Co najwyżej do dyskucji.nurni pisze:
(...)
Tak zastanawiam się, czy gdyby nazwać te oceny, to jaki miałoby to wpływ na ich przyznawanie
np
10 idealnie
9 doskonale
8 świetnie
7 bardzo dobrze
6 dobrze
5 przyzwoicie
4 nieźle
3 słabo
2 żałośnie
1 kompromitacja
Chodzi o to, że niektórzy wolą bardziej zwarty materiał bez jakichkolwiek hm... progresywnych wpływów. Dla osób o takim guście prawie wszystko może się wydawać wydłużone i rozwleczone do granic możliwości. Widzę to wśród moich znajomych z którymi rozmawiałem o TBOS i kiedyś o wcześniejszych albumach. Ludzie o guście bardzo mocno zorientowanym na klasyczny metal zazwyczaj nie lubią tych płyt z kolei ludzie którzy bardziej od klasycznego metalu lubią Rush, Genesis, Pink Floyd, Dream Theater itd. (bynajmniej nie porównuję stylu Maiden do tych kapel, bo to coś mocno innego) podchodzą do tych "dłużyzn" z o wiele większą sympatią. Po prostu, może niektórzy zwyczajnie nigdy się do takiego grania nie przekonają i zawsze będzie się im wydawać wydłużone na siłę i nudne.gumbyy pisze:Hmm... dziwna teza... ja słucham takiej muzyki, która mi się podoba. Bez znaczenia czy to są długie, czy krótkie utwory.Dejavu pisze:ciekaw jestem jaka część osób piszących tego typu opinie po prostu nie lubi i nie ma cierpliwości do muzyki w której dominują długie utwory, a jaka część to ludzie którzy lubią takie granie, ale nie w wykonaniu Maiden.
Ja powiedziałbym, że Dream Theater faktycznie zjada własny ogon ale przy tym nagrywa wciąż dobre płyty. Fakt, to co jest na ostatnich albumach nie jest odkrywcze, ale nie trzeba grać odkrywczej muzyki, wystarczy żeby była dobra. Imo w przypadku DT zdecydowanie jest.Invader pisze:Sam zjadzasz ogon, ostatnie 2 płyty są zdecydowanie lepsze niż te 2 ostatnie z MP
.Ale ostatni wielki arcy poziom to był faktycznie SDoIT, może w przyszłym roku wyjdzie godny następca, więcej szczegółów niebawem.
Zeby nie offtopować czy ma ktoś werjse deluxe i standardową jest jakaś różnica w książeczce ?
Oczywiście, że to był tylko mój przykład. Posługiwanie się skalą, gdzie i '9' i '4' zarówno dla 'Jaśka' jak i 'Pawła' oznacza coś innego, mija się z celem.Clanowy pisze:Z jednym zastrzeżeniem: przy każdej ocenie musiz dodać "jak dla mnie". I tu leży sedno sprawy. Każdy ocenia wg własnego gustu i rezerwowanie przej "Pawła" oceny 9/10 dla albumu doskonałego dotyczy tylko i wyłącznie doskonałego w jego własnym mniemaniu i nie daje prawa do krytyki "Jaśka", który dał 4/10. Co najwyżej do dyskucji.nurni pisze:
(...)
Tak zastanawiam się, czy gdyby nazwać te oceny, to jaki miałoby to wpływ na ich przyznawanie
np
10 idealnie
9 doskonale
8 świetnie
7 bardzo dobrze
6 dobrze
5 przyzwoicie
4 nieźle
3 słabo
2 żałośnie
1 kompromitacja
Mr. M pisze:Nie ma tak jak na AMoLaD, że po kilkunastu minutach miało się dosyć słuchania.
Trochę się to kupy nie trzyma.Mr. M pisze:bez żadnego kawałka, na który od razu zareagowałbym "o ku... ja pier... jakie to zaj..." (tak jak w przypadku Lord of Light (...))
Ja broniłem, bronię i zawsze będę bronił AMOLAD, bo dla mnie to nadal świetny album, najlepszy po BNW po reunion (chociaż The Book of Souls na równi, ale potrzebuje jeszcze czasu, aby być pewnym jego miejscakrieg pisze:Nie rozumiem tego czepialstwa AMOLAD, toż to świetny album, zdecydowanie lepszy od FF. Najnowszy powoli do AMOLAD się zbliża w moim prywatnym rankingu.
Mam tak samo... to jeden z moich ulubionych albumów IMkrieg pisze:Nie rozumiem tego czepialstwa AMOLAD, toż to świetny album, zdecydowanie lepszy od FF.
Dokładnie tak, to doskonały przykład płyty, która wymaga od słuchacza czasu oraz uwagi ale odpłaca z nawiązką poświęcenie. Mam cichą nadzieję, że najnowszy krążek również wytrzyma próbę czasu ale o tym pogadamy za jakieś dwa latagumbyy pisze:Mam tak samo... to jeden z moich ulubionych albumów IMkrieg pisze:Nie rozumiem tego czepialstwa AMOLAD, toż to świetny album, zdecydowanie lepszy od FF.
AoB, tCW i ToS to najlepsze albumy, jakie Bruce w życiu nagrał - co w tym dziwnego?Matek pisze:Swoją drogą to ciekawie się zrobiło, największy komplement dla nowych utworów Maiden to porównanie ich do solowej twórczości Dickinsona
+1krieg pisze:Nie rozumiem tego czepialstwa AMOLAD, toż to świetny album, zdecydowanie lepszy od FF. Najnowszy powoli do AMOLAD się zbliża w moim prywatnym rankingu.