Strona 27 z 83

Re: Blaze Bayley

: pn lip 01, 2013 11:20 am
autor: Mr.Hankey
O ile o ostatnim "dziele" w ogóle nie warto nawet wspominać, tak The Man Who Would Not Die i Promise and Terror, są jak dla mnie absolutnie fantastyczne, zdecydowanie najlepsze wcielenie Blejza jak dla mnie (no może na równi z Siliccon Messaih :razz: ). Dziwi mnie trochę Twoja opinia Matek, bo z kim nie rozmawiałem o tych albumach, to odczucia były zdecydowanie pozytywne. W zasadzie pierwszy raz czytam takie krytyczne spostrzeżenia... Przecież takie numery jak Voices from the Past, While You Were Gone, Smile Back at Death, Watching the Night Sky, The Trace of Things That Have No Words czy Comfortable in Darkness to są przekozaki ;-)

Re: Blaze Bayley

: pn lip 01, 2013 5:26 pm
autor: Matek
Mr.Hankey pisze:O ile o ostatnim "dziele" w ogóle nie warto nawet wspominać
no tak, sam tytuł wróżył katastrofę :lol:
Mr.Hankey pisze:tak The Man Who Would Not Die i Promise and Terror, są jak dla mnie absolutnie fantastyczne, zdecydowanie najlepsze wcielenie Blejza jak dla mnie (no może na równi z Siliccon Messaih ). Dziwi mnie trochę Twoja opinia Matek, bo z kim nie rozmawiałem o tych albumach, to odczucia były zdecydowanie pozytywne. W zasadzie pierwszy raz czytam takie krytyczne spostrzeżenia... Przecież takie numery jak Voices from the Past, While You Were Gone, Smile Back at Death, Watching the Night Sky, The Trace of Things That Have No Words czy Comfortable in Darkness to są przekozaki
Myślę, że moja opinia jest ma swoje dwie podstawy
Dwa pierwsze albumy słuchałem jako fan. Zarówno Bleza jak i całego gatunku. I mam do nich wielki sentyment. Są kompozycyjnie bardzo podobne do solowego Dickinsona, takie proste granie. Mimo upływu czasu i totalnej rewolucji jeśli chodzi o mój gust to nadal to kupuję, słucham z przyjemnością, nie tylko z samego sentymentu, w żadnym wypadku mnie to nie męczy.
Natomiast te nowsze, albumy przesłuchałem dopiero teraz. Mam wrażenie, że Blaze jakby chciał nagrać je w takim nowoczesnym stylu, być na bieżąco z trendami. To słychać w riffach szczególnie. Niepotrzebnie "dociążył" to wszystko. No i z każdym albumem więcej jest jęczenia i całego "łołoło", zamiast po prostu dobrych melodii.

Re: Blaze Bayley

: pt lip 19, 2013 12:11 pm
autor: ttomek
Matek pisze:i całego "łołoło"

nie mialem jeszcze okazjo posluchac ale juz mnie zacheciles :)

Re: Blaze Bayley

: wt sie 20, 2013 10:03 pm
autor: Pablo1919
Jest trasa w 2014 :dance:

25.03 Warszawa - TBA
26.03 Poznań - Klub u Bazyla
28.03 Lublin - Graffiti
29.03 Kraków - Rotunda
30.03 Jasło - hala MOSiR

Ostatnio sobie Wrocek odpuściłem to teraz mus do Poznania.

Re: Blaze Bayley

: wt sie 20, 2013 10:12 pm
autor: Emilio
Pablo1919 pisze:26.03 Poznań - Klub u Bazyla
Zjawie się.

Re: Blaze Bayley

: śr sie 21, 2013 9:32 am
autor: vanyorick
no to Wawa + Poznań :) super

Re: Blaze Bayley

: śr sie 21, 2013 9:42 am
autor: Abstract
To pewnie Krk

Re: Blaze Bayley

: śr sie 21, 2013 2:23 pm
autor: gumbyy
Pewno Poznań zaliczę :)

Re: Blaze Bayley

: śr sie 21, 2013 7:15 pm
autor: DeJMIeN Wielki
Wg. face miejsce koncertu w W-wa to Hard Rock Cafe

Re: Blaze Bayley

: czw sie 22, 2013 2:42 pm
autor: Mr.Hankey
To znowu będzie jakieś akustyczne pitu pitu, czy normalne koncerty?

Re: Blaze Bayley

: czw sie 22, 2013 5:43 pm
autor: Pablo1919
Nie, teraz promuje składankę "Soundtracks of My Life" czyli zbiór najlepszych piosenek z jego kariery więc set powinien być właśnie na tym oparty. Rosyjskie wakacje już za nami więc teraz czas na porządne przyłożenie do pieca!

EDIT:
Kurde jeszcze tradycyjne:
27.03 - Wrocław - Madness Club

Stoję na rozdrożu między Poznań a Wrocław, w Madness już 2x byłem na koncertach Blaze'a :D

Re: Blaze Bayley

: pt sie 23, 2013 1:52 pm
autor: gumbyy
Pablo1919 pisze:EDIT:
Kurde jeszcze tradycyjne:
27.03 - Wrocław - Madness Club
O i nie muszę jechać do Poznania :)

Re: Blaze Bayley

: pt sie 23, 2013 2:13 pm
autor: vanyorick
ale za to musisz załatwić support ( bo inaczej ja nie przyjade ) :lol:

Re: Blaze Bayley

: pt sie 23, 2013 8:30 pm
autor: gumbyy
vanyorick pisze:ale za to musisz załatwić support ( bo inaczej ja nie przyjade ) :lol:
hehe... jasna sprawa :D

Re: Blaze Bayley

: pt sie 23, 2013 9:27 pm
autor: jacob1
Pablo1919 pisze:Nie, teraz promuje składankę "Soundtracks of My Life" czyli zbiór najlepszych piosenek z jego kariery więc set powinien być właśnie na tym oparty. Rosyjskie wakacje już za nami więc teraz czas na porządne przyłożenie do pieca!

EDIT:
Kurde jeszcze tradycyjne:
27.03 - Wrocław - Madness Club

Stoję na rozdrożu między Poznań a Wrocław, w Madness już 2x byłem na koncertach Blaze'a :D
Ostatnio jak był u mnie żałowałem że nie poszedłem, a mi w Łodzi 1 koleś zrobił smaka na Blaze'a (jakkolwiek idiotycznie to brzmi) zwłaszcza pokazując foty jak się wygłupiał z jego synem, także teraz nie odpuszczam Wrocka, zresztą bilet pewnie za jakąś śmieszną kasę

Re: Blaze Bayley

: pt sie 23, 2013 9:52 pm
autor: vanyorick
Oby skład miał ten sam co ostatnio (nie licząc koncertów akustycznych)...

Re: Blaze Bayley

: sob sie 24, 2013 1:04 am
autor: Zakkahletz
Fajnie, że zagrają czadowe sztuki, ale mam nadzieję jeszcze być na koncercie Blaze'a z Thomasem Zwijsenem, może w tym Bad Homburg na początku grudnia... :roll:

Re: Blaze Bayley

: pn wrz 02, 2013 10:34 am
autor: Zakkahletz
Blaze to nie tylko świetny artysta, ale naprawdę mądry, serdeczny człowiek - po obejrzeniu tego wywiadu jeszcze mocniej jestem tego pewien, choć wiedziałem to już dużo wcześniej. Uwielbiam słuchać, jak ktoś z taką swadą opowiada o prostych, ale ważnych (no, może z wyjątkiem tej akcji z biustonoszem) sprawach. :)
www.youtube.com/watch?v=hGCz1HFGiSM

Re: Blaze Bayley

: pn wrz 09, 2013 9:40 am
autor: DeJMIeN Wielki
Trochę się obawiam, że z tymi 6 koncertami będzie tak jak z U.D.O. 2 lata temu...

Re: Blaze Bayley

: pn wrz 09, 2013 11:34 am
autor: Mr.Hankey
W weekend dorwałem EP Russian Holiday i jestem załamany... Gniot jakich mało, ciężko było dotrwać do końca. Premierowy kawałek tak tragicznie nudny, że aż sobie trudno wyobrazić, a przeróbki gorsze gorsze od oryginałów, a i dobór repertuaru trudny do zrozumienia. Jedyny plus to wokal, który jest lepszy niż na The King of Metal, ale nadal dużo słabszy od tego co było na Promise and Terror.
Próbowałem też po raz pierwszy od premiery dać szansę albumowi The King Of Metal, ale dałem sobie spokój przy "Fajterze". Płyta zdecydowanie tragiczna, nieudolna pod absolutnie każdym względem. Aż dziw, że ten facet nagrywał jeszcze niedawno tak udane albumy jak The Man Who Would Not Die i Promise and Terror.
Wydaje mi się, że twórczo to już koniec Blejza, facet spadł już tak nisko i podjął tyle złych decyzji, że ciężko sobie wyobrazić, aby był w stanie jeszcze czymś zaskoczyć. Z jego głosem w ostatnim czasie też dzieją się dziwne rzeczy, ale tu jest jeszcze szansa, że facet się zwyczajnie za siebie weźmie. Niedługo będzie okazja żeby się na własne uszy o tym przekonać. Liczę tylko, że na nadchodzącej trasie w secie nie będzie już Fear Of The Dark czy Hallowed Be Thy Name, bo wtedy z całą pewnością zostaję w domu...