gumbyy, widzę, że mocno do mnie pijesz w swoim poście, więc słów kilka.
Zacznijmy o tego, że chyba nie za dokładnie przeczytałeś, to co napisałem
Słowem wstępu napisałem, że słucham wszelakiej muzy i jestem otwarty na różne rzeczy, nie po to, żeby "dorabiać ideologie" czy zarezerwować sobie patent na jedyną słuszną ocenę muzyki ( Jak ktoś tak to zinterpretował to jego problem

), tylko po to, żeby zaznaczyć, że jest to trudna muza i nie dla każdego. Nigdzie nie napisałem, że to źle jak ktoś słucha tylko i wyłącznie określonej muzy. Jak np ktoś się koncentruje tylko i wyłącznie na NWOBHM, to nic dziwnego, że mu się Lulu nie spodoba. W swoim niezwykle optymistycznym założeniu liczyłem na to, że nie będzie takich wypowiedzi, jak pana Ralfika, który jedzie po Mecie tylko po to, żeby leczyć kompleksy.
Nie szerze żadnej propagandy, żeby słuchać mety, czy nie kategoryzuje: otwarci muzycznie ludzie muszą polubić Lulu, a Ci, co nie lubią, to ciemnogród. Jeżeli tak, to zinterpretowałeś, to tylko mnie obrażasz.
gumbyy pisze:ciekawe, czy odbiór tej muzyki byłby taki sam, gdyby to zrobił inny zespół..
oraz
gumbyy pisze:Jak czytam, że w przypadku tego zespołu ktoś "zawsze szuka pozytywów" to chyba nie do końca coś tutaj pasuje...
a wcześniej:
gumbyy pisze:yankes pisze:Co do Mety, to nie potrafię być do końca obiektywny i zawsze będę szukał plusów.
Raczej trudno być obiektywnym gdy wyrażasz swoje zdanie

Tym bardziej jeśli chodzi o coś tak niewymiernego jak muzyka i jej odbiór.
Płyty posłucham, ale po samplach mam marne nastawienie...
Gdzie tu konsekwencja?
Ale ok. Co do pierwszego zdania, to jak sam przyznałem, szukam pozytywów, co dla mnie oznacza, że daję 2-15-40 szanse, żeby dany materiał od Mety zrozumieć, polubić. Z większością płyt mam tak, że albo wejdzie albo nie, jeśli szanuje dany zespół, to męczę dany album. Jeśli jest to coś nowego i nie wejdzie za pierwszym razem, to odpada, bo słucham mnóstwo nowości i nie jestem w stanie wszystkiego przerobić, a internet i muza to studnia bez dna. Meta to dla mnie najważniejsza kapela, za którą jeżdżę po całej Europie itd, w skrócie to, czym Maiden dla większości ludzi na forum, ale szukanie wyraźnego skrótu pomiędzy "szukaniem pozytywów" a bezkrytycznością ( fanatyzmem) jest obraźliwe. Może zobrazuje to przykładem, żebyś zrozumiał na czym polega u mnie szukanie pozytywów
St. Anger - dla mnie najgorsza płyta Metalliki, słabiutki album, po kilku latach oczekiwania na powrót Mety ( każdy zna historię nagrywania tego albumu ) i wielkie nadzieje z tym związane, ten album był strzałem prosto w ryj, strasznym rozczarowaniem. Szukanie pozytywów, to w moim przypadku chęć zrozumienia co nimi kierowało i po obejrzeniu SKOM było to dużo prostsze. St.Anger musiał taki być i trudno, dobrze, że wrócili, że kapela nadal istniała. Na abumie były lepsze utwory ( Unnamed Feeling ) i kilka zajefajnych momentów, ale nie zmieniło to całościowej opinii na temat tej płyty.
Mam nadzieję, że Ci się rozjaśniło, co napisałem wcześniej i co chciałem przekazać
