Recit The Thornographer pisze: ↑pt lip 11, 2025 1:13 pm
Wcześniej grali Sabbath Bloody Sabbath, a wczoraj na Litwie zagrali Never Say Die

To co, u nas może Junior's Eyes?
Tak! I wyszło zajebiście!
Akustyka Narodowego oczywiście nie jest najlepsza, ale też ludzie lubią marudzić. To jest tak, że jest pewna moda na marudzenie na coś, to już koniec, wyrok, co by nie było, to będzie hujnia.
No, ale faktycznie była hujnia

Oczywiscie nie taka, że nie da się poznać co grają (to mnie jeszcze na narodowym nie spotkało), ale pogłos był irytujący.
Set fajny. Zawsze można marudzić, ale po co? Było YCBM! "So Fine"! "Rocket Queen"! Na tym polega zabawa, że zmieniają. 3 godziny i kilka minut, chociaż przyznam, że... gdzieś po dwóch godzinach zacząłem odczuwać pewne znurzenie.
Publika - nie wiem o co chodziło, ale po "November Rain" kupa ludzi sobie poszła.
Wokal Axla. Kolejny raz mam wrażenie, że na żywo nie brzmi tak źle, jak na nagraniach. Jednak nie kumam dlaczego uparcie pcha się w rejestry, które mu nie idą...
...no dobra, może spróbuję zrozumieć. Koleś wypełnia stadiony, to pewnie ciężko mu przyjąć do wiadomości, że to nie brzmi OK. Poza tym, być może, powiesz mu, że kaleczy, to może się wkurzy, a może wpadnie w jakiś dół. Składając różne informacje o nim, to jego psycha chyba jest dość krucha.
Tak sobie myślę, że być może Axl to taki Piotruś Pan. Jego życie to te sceny i koncerty. Nie ma rodziny, nie słychać nic o burzliwych romansach, nie udziela nawet wywiadów. Żyje tym samym życiem od końca 80'. Co by nie mówić, daje z siebie dużo na scenie, nie oszczędza się. Nagrał w przeszłości wybitne płyty i wciąż jest w tej trasie. Czas płynie, ale on ma to szczęście, że pewnie specjalnie go nie liczy. No i jest jak jest.
Po raz kolejny wczoraj w Estranged można się było przenieść do czasów młodzieńczych, gdy na live z Tokyo lubiłem zapowiedź - "na klawiszach pan Dizzy Reed". Było i teraz. Tak jak przy innych okazjach.
I takie to jest to Guns n'Roses. Sentymentalny wehikuł czasu.
BTW, na wszelki wypadek, gdyby ktoś się zastanawiał, brodaty koleś w koszulce z poprzednią płytą Cradle Of Filth to nie ja. Laska w bluzie z nową płytą tym bardziej
