
Doomem zacząłem, to i doomem skończę. Czy jest to mój ulubiony album wszechczasów? Pisałem nieraz, że mój wybór pada na "Epicus Doomicus Metallicus" jak mam już wskazywać swój ulubiony album metalowy, ale nie jestem do końca przekonany czy w ogóle mam ulubiony album, zarówno w sferze cięższych brzmień, jak i w ogóle, bez dwóch zdań jest to najbardziej kochana przeze mnie płyta Candlemass, więc niech będzie już na pierwszym miejscu i zwieńczy tę topkę. Zdecydowanie jest to jeden z najpiękniejszych i najbardziej klimatycznych albumów metalowych jakie zostały wypuszczone na światło dzienne, dużo znajduje się tu świetnych riffów i melodii, ekspresyjnych partii wokalnych i klawisze też dodają fajnej atmosfery. Naprawdę szlachetnie i epicko to wszystko brzmi i myślę, że do obecnej otaczającej nas jesiennej aury ta muzyka pasuje perfekcyjnie. Byłem szczerze zdumiony, że nie dostrzegłem tego klasyka na niczyjej liście na tym forum, no ale widocznie tak się chciało złożyć, że do nikogo aż tak to dzieło nie trafiło; widziałem nie tak daleko odbiegające od tego debiutu "Nightfall", nawet "Chapter VI", co jest zdecydowanie ciekawym wyborem, ale że zabrakło miejsca dla takiej definiującej gatunek płyty jest lekko dziwne. I co tu mogę powiedzieć? Bycie pierwszą osobą, która uwzględnia "Epicus Doomicus Metallicus" w swoim rankingu, i to w dodatku na pierwszej pozycji, niech będzie zaszczytem i zrobi jakąś historię.
Ulubione utwory: Under the Oak, Black Stone Wielder



