
Metallica-Kill Em All
Jak spojrzeć na debiut zespołu ? W wielu przypadkach płyty debiutanckie są płytami mało pociągającymi, ale skolei wielu zespołom debiut wychodzi najlepiej. Przykłady ? The Doors, Iron Maiden,Dżem. Czy Metallicę można zaliczyć do tej grupy ? W moim odczuciu mieści się ona w pierwszej czwórce najlepszych albumów Czterech Jeźdźców-stoi na trzecim miejscu, zaraz po ...And Justice For All.
Był rok 1983. Muzyka Heavy Metalowa rozwijała się w zastraszającym tempie. Szczyty list przebojów były zajmowane przez zespoły takie jak Iron Maiden, Motorhead, Judas Priest .I stało się coś zaskakującego. Nagle na rynku pojawiła się płyta, która zrewolucjonizowała muzykę i obok Venoma i Slayera została jednym z prekursorów Thrash Metalu. Pojawiła się Kill Em All.
Nazwa płyty wzięła się dość przypadkowo. Na początku krążek miał nazywać się "Metal Up Your Ass" (stąd większość napisów na wczesnych koszulkach tak brzmiała), jednak wytwórnia płytowa nie chciała się zgodzić. Wtedy to Cliff Burton, jeden z najlepszych ówcześnie żyjących basistów, krzyknął w przypływie złości:"Let`s kill em all". Reszte olśniło. Postanowili tak właśnie nazwać album.
Wielu wyjadaczy nastawionych było na kolejne lekko przesłodzone dźwięki rodem z Wielkiej Brytanii. Jakże się mylili ? Już pierwsze dźwięki "Hit The Lights" musiały kompletnie zrywać skórę z uszu fanom muzyki Metalowej lat 80. Rzadko ktoś grał tak agresywną muzykę. Utwór zaczyna się od mocnego uderzania w talerze i rzucanymi, brudnymi akordami na gitarze. Wkońcu przechodzi w szybki riff Jamesa i oszałamiający odrzucający utwór. Solówka leci z prędkością światła a wszystko okraszone jest wręcz gniotącym bassem i pędzącą perkusją. Tekst jest dość banalny, marzenie o sławie:"No life till leather We are gonna kick some ass tonight"
Potem przychodzi utwór który, jeżeli chodzi o kompozytorów, jest dość kontrowersyjny. Mianowicie dano go na album, mimo iż praktycznie w całości został napisany przez Dave Mustaine`a który został niedługo przed nagrywaniem płyty wyrzucony z zespołu. Chodzi tutaj oczywiście o "The Four Horsemen". James miał trudne zadanie gdyż na kilka dni przed wejściem do studia musiał napisać od początku słowa. Rozbudowano utwór i znalazł się on na płycie. Nazwa wzięła się prawdopodobnie od galopującego bassu który przypomina trochę bieg konia. Dzisiaj wielu fanów lubi w zastępstwie używać wobec Metallicy tytuł "Czterej Jeźdźcy". Jeżeli chodzi o tekst, opowiada on poprostu o czterech biblijnych jeźdźcach Apokalipsy, którzy mają zostać zesłani w czasie końca świata aby wybili ludność ziemi:"The Horsemen are drawing nearer. On the leather steeds they ride. They come to take your life."
Trzeci utwór to "Motorbreath" który jest swoistym hołdem dla Motorhead. Budowa muzyczna utworu jak i sam tekst w stylistyce bardzo przypomina wyżej wymieniony zespół.Został on nawet kiedyś odegrany na urodzinach Lemmiego kiedy to Metallica jako The Lemmys wkroczyła na scenę, ubrana identycznie jak frontman Motorhead i oddała mu hołd poprzez krótki koncert. Utwór w całości został napisany przez Jamesa Hetfielda:"Living and dying, laughing and crying, Once you have seen this, you will never be the same"
Po "Motorbreath" następuje "Jump In The Fire". W warstwie muzycznej widać tutaj istne zafascynowanie Venomem, natomiast warstwa tekstowa bardzo przypomina NWOBHM.Kompozycja tzw. ku chwale Szatana, gdyż w latach 80 właśnie, dzięki złej interpretacji Heavy Metal zaprzedał duszę diabłu:"So come on ! Jump In The Fire!"
Piąty już numer, to popis kunsztu mistrza Bassu Cliffa Burtona, "(Anesthesia)-Pulling Teeth". Ponad 4 minutowe solo, które jak sama nazwa brzmi wyrywa wszystkie zęby razem w dziąsłami i pozostawia bezkształtną masę w jamie ustnej. Warstwy tekstowej jak wiemy brak, gdyż Burton raczej nie musiał nic śpiewać do tego. Jego bass mruczy tak zabójczo,że chociaż najmniejsze pierdnięcie posypało by całą budowlę.
"Whiplash" to utwór szósty. Pierwszy hymn Metallicy, który pomagał im przezwyciężyć chwile najczarniejsze w ich karierze min. śmierć Cliffa Burtona kiedy to James Heatfield zacytował:"But we will never stop, we will never quit cause we`re Metallica".W warstwie tekstowej przypomina on Hit The Lights. Są to marzenia do sławie i ciągłym machaniu głową ze sceny.
"Phantom Lord" to kompozycja następna. W budowie jest dość prosty, tekst opiera się na fantastycznych krainach, walkach na miecze i postaciami ala Hrabia Dracula. Tekst opisuje zwycięstwo mitycznej postaci Lorda Fantoma, który podąża przez kraj niszcząc wszystko wkoło:"Hear the cry of War, Louder than before"
"No Remorse" to piosenka która najbardziej przypomina styl który Metallica prezentować będzie w późniejszych swych dokonaniach. Tekst również wydaje się najbardziej dojrzały który miejscami przypomina takie perełki jak "For Whom The Bell Tools" czy "One" . Opowiada on o człowieku, który mimo iż jest zewsząd ostrzeliwany nie traci jasnego umysłu i wie co ma czynić:"Blood feeds the war machine As it eats its way across the land".
Przyszedł czas na klasyk, który po dziś dzień grany jest na każdym koncercie Metallicy. Ciarki przechodzą chyba każdego fana, który słyszy ten utwór. Chodzi tutaj oczywiście o "Seek & Destroy". Powstał on na fali filmu z lat 70 "The Warriors" i ocieka ogromną ilością agresji i zapowiada wielki wybuch krwi, niczym klasyczny już "Killers" Iron Maiden. W wartswie lirycznej przypomina on polowanie, które prowadzi morderca(myśliwy) i jego ofiara(zwierzyna):"Running On Our way, Hiding You will pay, Dying One thousand deaths. Searching, Seek & Destroy."
Album zamyka utwór który w warstwie muzycznej jest praktycznie identyczny jak "Hit The Lights"mianowicie "Metal Millitia". Nie wiadomo czy był to zabieg celowy czy nie, jednak jest całkiem niezły.Muzyka prezentuje się bosko, tekst-debilnie. Tak naprawdę nie wiadomo o co w nim chodzi. Poprzez tytuł kojarzy nam się jakiś kolejny hymn który wychwala "rasę" metalowców a tak naprawdę nie do końca wiadomo co chodziło temu nabuzowanemu testosteronem Hetfieldowi.
Reasumując. Debiut był jak najbardziej udany, wiele zespołów wymienia tą płytę jako swoją inspirację. Jest szybka, agresywna, wypełniona potem, krwią, browarem i gniewem. I nie ważne jak na nią patrzeć zasługuje na jedno z czołowych miejsc jeżeli chodzi o klasyczne albumy metalowe, gdyż nikt już chyba później nie nagrał tak dobrej, spójnej i zmieniającej oblicze metalu, pierwszej płyty. Może to wina dość zróżnicowanych muzycznych upodobań członków zespołu, może fakt ogromnej frustracji. Kogóż to obchodzi ? Płyta równo kopie dupę i zasługuje na miano oceny najwyższej, gdyż w całości słucha się jej z zapartym tchem:"Metal Up Your ASS !"












