Strona 4 z 18
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: wt paź 17, 2006 3:31 am
autor: BartSmith
Joker pisze:Niestety powiem co słyszę na bootlegach i dam Wam na głowy kubełek wody. Zimnej. Uważam, że Dickinson w studiu wypadł nieźle ale generalnie to mocno pierdzioli na Somewhere On Tour. Posłuchawszy paru bootlegów z tej trasy stwierdzam, że gościa często zatyka podczas śpiewu, tak więc z tą genialną formą bym nie przesadzał. Tłumaczenie, że koncert metalowy to bieganie po scenie itd. .... to pieprzenie od rzeczy. Górniakowa też jest bardzo aktywna na koncertach a śpiewa bezbłędnie. Wiem, bo byłem na kilku koncertach.
Według mnie wpadki Bruce'a na koncertach zaczęły się już na World Piece Tour, a potem było to coraz częściej spotykanym zjawiskiem

. Coraz więcej było takich koncertów na odwal (cheese gigs), ale zdarzały się naprawdę znakomite. Przełom nastapił na A Real Live Tour. Potem powrót do wysokiej formy na trasach Ed Huntour i Brave New World Tour i znów spadek. Wydaje mi się, że ciężko jest odtworzyć genialny wokal albumowy na koncercie live mimo wszystko. Na przykład Paul Di'Anno. Na albumach śpiewał bardzo fajnie, ale nie jakoś genialnie (nie na 100%) przez co mógł to spokojnie odtworzyć live bez większych trudności. Bruce coraz wyżej podnosił sobie poprzeczkę przez co powoli tracił głos, a na trasie Seventh Tour... już powoli nie wyrabiał.
Także Blaze dawał radę live śpiewając swoje piosenki, gdyż on, podobnie jak Paul śpiewał inną tonacją, znacznie łatwiejszą do powtórzenia na żywo. Innego wytłumaczenia nie mam, a wątpie żeby Bruce sobie olewał w latach 80tych.
Krzysiek, wiem, że Different World jest w miarę łatwy do odtworzenia go live, ale taki The Longest Day już nie, niestety - Bruce się często dławi. Coś czuję, że na innych koncertach będzie troszkę lepiej, ale nie liczę na fajerwerki.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: ndz paź 22, 2006 3:01 am
autor: Nomad
Joker pisze:Nomad pisze:Właśnie dlatego ja nie słucham bootlegów,hehe.
Jednym słowem wolisz żyć w ułudzie, mieć zniekształcony obraz rzeczywistości i na podstawie niego pisać swoje rozemocjonowane posty. hehe...
Współczuję...choć czasem(nie za często jednak) stać Cię na trzeźwy osąd.
Nie do końca, po prostu bootlegi mnie nigdy nie interesowały,nawet u Maiden, ja nawet nie przepadam za koncertami live, dla mnie koncert to jest jak na nim jestem, to jest koncert , w domu słucham raczej muzyki z płyt studyjnych, tak gdzies w 95%.
Cenie brzmienie, smaczki gitarowe, wokalne, na koncertach live czy bootlegach to ulatuje ,poprostu, owszem czasem jest większa spontanicznośc ale to właśnie ja chce na koncertach na których jestem i wtedy nie patrze na forme muzyków ,bo sie nie myśli o takich rzeczach wtedy.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: ndz paź 22, 2006 4:21 am
autor: Freeze
Oo tu się mylisz! Właśnie smaczki są najczęściej na koncertach.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: ndz paź 22, 2006 11:46 am
autor: Phantom22
Zależy o jakie smaczki chodzi.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: ndz paź 22, 2006 9:02 pm
autor: Tipton
somewhere to zdecydowanie jedna z najlepszych plyt maiden, jak dla mnie to razem z seventh son najlepsza plyta. jest na niej rowniez wg mnie najlepszy utwor maiden ever - caught somewhere in time. tak sie kiedys gralo swietna muzyke, dzis niestety to tylko wspaniale wspomnienie...
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: śr paź 25, 2006 1:56 pm
autor: Lord Of The Flies
Dla mnie Somewhere In Time ma wartość sentymentalną, gdyż od tego albumu zacząłem moją przygodą z Iron Maiden.Pamiętam jak wsłuchiwałem sie w kawałki Wasted Years i Alexander The Great- dwa moje ulubione kawałki na tej płycie.Ta płyta też jest wyjątkowa, gdyż po raz pierwszy Dziewica użyła syntetyzatorów i myśle, ze nie było to złe przedsięwzięcie.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: pn paź 30, 2006 7:09 am
autor: Paschendale
Caught Somewhere In Time 10/10
Wasted Years 10/10
Sea Of Madness 7/10
Heaven Can Wait 9/10
The Loneliness Of The Long Distance Runner 8/10
Stranger In A Strange Land 10/10
De-Ja Vu 7/10
Alexander The Great 10/10
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: ndz lis 19, 2006 3:55 am
autor: Jack87
Paschendale pisze:Caught Somewhere In Time 10/10
Wasted Years 10/10
Sea Of Madness 7/10
Heaven Can Wait 9/10
The Loneliness Of The Long Distance Runner 8/10
Stranger In A Strange Land 10/10
De-Ja Vu 7/10
Alexander The Great 10/10
świetne oceny , wszystko sie idalnie zgadza , ja jak słucham tego albumu to czuję się w niedalekiej przyszłości no i ta okładka

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: ndz lis 19, 2006 3:07 pm
autor: Żabka
Caught Somewhere In Time 10/10
Wasted Years 11/10
Sea Of Madness 8/10
Heaven Can Wait 9/10
The Loneliness Of The Long Distance Runner 7/10
Stranger In A Strange Land 10/10
De-Ja Vu10/10
Alexander The Great 7/10
Mniej więcej tak to u mnie wygląda. Z wieloma kawałkami miałam problem (np. z Alexandrem) bo gdy podoba mi się zwrotka to nie lubię refrenu lub solówka jest świetna ale coś innego nie pasi... no ale generalnie wychodzi na to, że naprawdę lubię tę płytę, średnia wychodzi prawie 9

No i ma niesamowity klimat!
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: ndz kwie 20, 2008 11:31 am
autor: IM_Power
klimat tego albumu poraża do dziś, Ironi mieli świetny pomysł na ten album ,ogólnie albumy z lat 82-88 to mistrzostwo świata
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: ndz sty 04, 2009 8:43 pm
autor: Wiwern
"Caught Somewhere In Time" - bardzo oryginalny, dynamiczny, a zarazem bardzo przestrzennie brzmiący utwór świetnie wprowadzający w ten "kosmiczny" klimat płyty.
"Wasted Years" - ot taki krótki, melodyjny przebój, nie pierwszy i nie ostatni w historii Maiden, ale na pewno jeden z lepszych, na pewno IMO lepszy, niż "Can I Play With Madness" z następnej płyty. Kiedyś się nim bardzo jarałem, potem mi przeszło, ale nadal jak zapuszczę raz po raz to skutecznie poprawia nastrój.
"Sea Of Madness" - bardzo klimatyczny, nieco mroczny utworek ze świetnym wokalem, bardzo mnie wkręca, jak dla mnie ma drugie miejsce w kategorii moich ulubionych utworów z tej płyty.
"Heaven Can Wait" - taki utwór, że "może być", ale bez wielkiego obesrania. Trochę mnie dziwi ogólny zachwyt nad nim. Nic szczególnego, refren jakoś mnie nie porywa, ateż i jakiś zbyt "przesłodzony" jest. No, ale to "jak na ten album", bo ogólnie, to niezły.
"Loneliness Of The Long Distance Runner" - powraca ten specyficzny klimacik z utworu trzeciego (nie potrafię tego wyjaśnić, ale tak to czuję), z tym, że teraz jest dużo szybciej. Gdyby nie było na tej płycie dwóch innych, jeszcze lepszych utworów, to byłby moim ulubionym
"Stranger In A Strange Land" - bardzo lubię w nim śpiew Bruce'a w zwrotce i ten kroczący, syntezatorowo-przesterowany riff. Też wkręca, ale...
"Deja Vu" - nic tak nie wkręca, jak TO!!! Mój absolutny numer 1 z tej płyty i w ogóle z całej dyskografii Iron Maiden!!! (jako utwór, bo jeśli chodzi o albumy, to jednak minimalnie lepsza IMO następna płyta). Świetny, speedowy kawałek z agresywnym wokalem Dickinsona, ale to, co na mnie robi tu największe wrażenie, to ten szybki, a jednak jakiś taki... melancholijny(?) riff Murraya. No po prostu cudowny!
"Alexander The Great" - taki dłuższy, epicki utworek na zakończenie. W sumie, to z całej płyty właśnie ten najbardziej utrzymany jest w stylu poprzednich płyt, a właściwie minisuit z nich ("Tame A Land", "Powerslave", "Rime Of The Antient Mariner"). Tym razem też mamy "egzotyczno-orientalny" riff, chyba grecki miał być - wierzę na słowo, bo nie znam się, na muzyce starożytnej Grecji

No i jest to w sumie świetna rzecz. W kategorii "epickich zakończeń" przegrywa u mnie tylko z "Hallowed Be Thy Name".
Tak ogólnie, to jeszcze tyle powiem, że "Somewhere In Time" jest moim nr.2 jeśli chodzi o płyty IM ("Seventh Son Of A Seventh Son" jest nr.1), a tak poza tym, jest dla mnie jednym z największych dzieł heavy metalu ever.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: sob sie 29, 2009 3:21 pm
autor: Nicko McBrain
ciekawe czy wiecie ze poczatkowy riff Wasted Years jest wzięty z Losfer Words zaczyna sie w 2:30, a konczy 2:55
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: pn sie 31, 2009 11:28 am
autor: jArO
To są poprostu podobieństwa, pewnie nie było to celowo ściągnięte z Losfer Words. Poza tym to nie jest identycznie to samo. A tak na marginesie posłuchaj sobie partii "ooo" w Face in the Sand (05:44) a później solo z Different World (02:20) - też podobne

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: wt wrz 01, 2009 10:23 am
autor: vyrus
W Clansmanie też jest podobny motyw co w WY i LW
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: wt wrz 01, 2009 5:29 pm
autor: remi
granie linii melodycznej na tej samej strunie w kilku piosenkach to nic złego
cięzko jest wymyśleć cos oryginalnego dla melodyjnego heavy metalowego zespolu jakim jest Iron Maiden biorac po uwage że muzyka gitarowa głownie rockowa istnieje juz okolo 50 lat i sila rzeczy musi cos sie powtorzyc,
to co jest w clansmanie WY i LW nie nazwalbym podobnym motywem, tylko jak juz wspomnialem ,graniem linii melodycznej na strunie e, jednoczesnie ją zerując.
Podobieństwa szukam głównie jak piosenki są w tej samej oktawie, maja podobne bicie, na podobnych akordach. Takie np. Trooper, Hallowed, Fear, Number są o wiele bardziej w sobie podobne własnie z takich wzgledów. Szczególnie dzieła Harissa, jak Sign, Fortuness of war, blood on the worlds hands z samego jednego X factora. Akordy na strunie A panowie z Maiden chyba totalnie juz wykorzystali

jednak nie mozna mówić o małej kreatywności, to był celowy zabieg, bo zgodnie z fizyką własnie akordy na tej strunie brzmią dla ucha ludzkiego najbardziej melodyjnie i jak to się mówi wpadają w ucho. Tę teorię znalazłem kiedyś w książkach poświęconych akustyce i tam Maideni są nawet wymienieni jako przykład

.
Dodam jeszcze że "ten motyw" na strunie e jest nawet jednym z podstawowych ćwiczeń solowych na gitarze, sam Adrian w jakimś wywiadzie się przyznał że solówki itp są często oparte na podstawowych schematach z czego się zaśmiał - mówił to przy okazji solówki z Wicker Mana. To wszystko ma usprawiedliwienie - Ironi to zespół legendarny i klasyczny więc grał klasyczne rzeczy naprzemiennie z eksperymentami.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: pt lis 27, 2009 5:00 pm
autor: panzerschreck
Somewhere in Time jest świetny, ale nie tak dobry jak The Crypt.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: śr sie 25, 2010 11:55 am
autor: IM_Power
Dla mnie Somewhere in Time to płyta która pokazuję różnicę między ewolucją a rewolucją w muzyce, czuję w niej dużo z dawnego stylu Ironów a także pewne nowe elementy które zostały użyte bardzo umiejętnie. W takich utworach jak Caught Somewhere in Time czy Heaven Can Wait najlepiej to widać. Adrian Smith zagrał tu płytę swojego życia, jego kompozycje to rzeczy bardzo specyficzne ,ale także unikatowe tylko dla Iron Maiden ,natomiast sola gitarowe to niespotykany wcześniej klimat i kunszt, a opus magnum to Stranger in the Strange Land ,choć moim faworytem całej płyty jest Sea of Madness.
Alexander the Great to jeden z tych epików które pokazują jak pięknie Iron Maiden czerpało z rocka progresywnego, harmonia, porządek ,to typowe cechy tej muzyki, znacznie to rózni się od kompozycji inspirowanych prog-metalem ,psychodelicznych, niepokających które próbował w Iron Maiden zaszczepić Bruce w ostatnim czasie.
Ogólnie cała masa tu pięknych ale i porywających momentów, czy to refren do Wasted Years czy intro do Loneliness of Long Distance Runner ,ale w dalszym ciągu jest to ostry Ironowski heavy-metal.
Wspaniała płyta.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: śr sie 25, 2010 1:52 pm
autor: ttomasz
Jedna z moich najbardziej ulubionych płyt (bo uwielbiam wszystkie płyty dziewicy), jedynym niedociągnięciem jest na niej trochę psujący klimat utwór heaven can wait, chociaż na pewno nadrabia słabe strony refrenem na koncertach.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: pn sie 30, 2010 4:08 pm
autor: Deleted User 4783
Płyta wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju, a już na pewno w dorobku Dziewicy. Świetna brzmieniowo, szybka, co widać już od pierwszego utworu, ze świetnym Wasted Years i naprawdę epickimi The loneliness of the long distance runner i Alexander the Great. Ciekawe kompozycje, inne niż na poprzednim Powerslave i następnym Seventh Son of a Seventh Son. Wybitna.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: wt sie 31, 2010 9:35 am
autor: remi
Moment utworu Stranger in a strange land, ten przed drugim refrenem i po solówce, jest jednym z takich przy których mam gęsią skórkę
