Wróciłem

Skrótowa relacyjka - po oprowadzeniu JMM po najważniejszych punktach kulturowego dobytku stolicy (McDonald's, Traffic Club...) pod klubem byliśmy o godzinie 17:48. Pod wejściem stała już niemała grupka osób. Ok. 18:05 zaczęli powoli wpuszczać ludzi, nie było problemu tyle że babka przy wejśiu powiedziała nam, że możemy poczekać na zewnątrz bo zaraz zjawi się zespół i będzie można fotki porobić. Tak też zrobiliśmy, co zrobiło niewiele osób, ale fotki żadnej nie zrobiliśmy. Po wepchaniu się do środka, oba Stevy stały i osobiście witały gości. Grzecznie się przywitaliśmy, poprosiliśmy o fotki (mi kazali sobie zapłacić 500 zł) i JMM zaczął szturmować ich wkładkami do płyt. Po podpisaniu 5 przez obu, przyszedł menago i powiedział że autografy będą po całej imprezie i zabrał obu Stevów, więc zostałem bez autografu

Po wejściu na salę główną i stwierdzeniu, że płatna szatna to zły pomysł zajęliśmy jedne z niewielu wolnych miejsc siedzących na przeciwko sceny. Usiedliśmy, Hogarth zamienił parę słów z publicznością i po 2 minutach dla fotoreporterów oboje zeszli ze sceny. Z głośników natomiast poleciały pierwsze dźwięki "The Other Half" czyli pierwszego kawałka na "Somewhere Else".
No więc zaczęła się najważniejsza część spotkania - słuchanie płyty. Temu też powinienem poświęcić najwięcej miejsca. Ale tak nie zrobię, bo na razie mi się nie chce

Napiszę tylko, że 2 kawałki na całej płycie (z 10) wydawały mi się jakieś takie bezpłciowe, ale za to pierwszy, trzeci (Thank You, Whoever You Are) i tytułowy to bardzo ciekawe dzieła. Nie mam porównania z Marbles, bo nie sluchałem... Również kończący płytę akustyczny "Faith" bardzo ciekawy, gdzie to Hogarth popisuje się niezłymi wokalami. Cała płyta posiada spokojne, aczkolwiek chwytliwe refreny, ale wszystko jest budowane schematem zwrotka - refren - zwrotka - refren itd... co na zespół tej klasy nie powinno mieć miejsca. Być może takie tylko odniosłem wrażenie, ale nawet jeśli to nie powinno tak być

To co mnie też zaniepokoiło to to, że partie gitarowe wcale na albumie nie przeważają. Bardzo charakterystyczna i wazna jest praca sekcji rytmicznej (która nie zważając na kompozycje, ma wyborne brzmienie), bo nieraz podkładem pod wokal jest tylko perkusja i bas. Gitara często nie gra, ale już gra no to takie fajne solówki, ale nie rozwalające.
Dobra na temat płyty to tyle, późno jest nie chce mi się więcej klecić. Potem zespół wrócił, podziękował i wrócił do swojego pomieszczenia. Miały tam miejsce wywaiady dla mediów, co trwało jakieś 45 minut. Po tym czasie zespół wyszedł do fanów co pozwoliło mi zdobyć 5 autografów Hogartha, 7 Rotherego i zdobyć parę fotek z oboma, co również uczynił JMM. Fotki wszystkie ma właśnie Tomek, bo ja popsułem aparat (przynajmniej tak myślałem, chodziło po prostu o baterie ;p), więc czekam na nie z utęsknieniem.
Wartym odnotowania jest również fakt, że czekając na zespół jakieś 6 osób dostało płytki promocyjne. Dzięki temu, że stałem koło drzwi udało mi się je zdobyć i zawołać Tomka, żeby też dostał. Bardzo się cieszyłem widząc spis utworów - 6 piosenek. Szkoda tylko, że jak się okazało cała promówka trwa 3 minuty... Ale przynajmniej mam z podpisami
Ok to tyle, pozdro dla Tomka i czekam na fotki
