Nomad pisze:zresztą mnie bardziej ta ich nowa trasa dziwi niż denerwuje, zespół z takim stażem, powinien dbać bardziej o prestiż niż o kase,zresztą kasowo też na tym do dupy wychodzą, bo w Europie Wsch. tracą pomału wpływy.
Prestiżowo 3 koncerty w Sztokholmie z recenzjami na pierwszych stronach gazet i newsami w TV są warte więcej niż cała trasa po Europie Wschodniej.

Także jeśli chodzi o wpływy z biletów czy zyski ze sprzedaży płyt. Bądźmy realistami - w Polsce po prostu następuje tendencja inna niż w całej Zachodniej Europie - zmniejsza się zainteresowanie metalem, a coraz mniej ludzi kupuje oryginalne płyty (BNW: 35.000 i złoto, DOD: ok. 17.000, AMOLAD: 8000. Nie mówiąc już o DVD Early Days, które sprzedało się słabo mimo promującego go gigantycznego koncertu w Chorzowie). W związku z tym nie dziwię się zespołom (nie tylko Maiden), że nie palą się przyjeżdżać do kraju, w którym są okradani (bo nie oszukujmy się - AMOLAD słyszało pewnie jeszcze więcej osób niż DOD, ale większość jedynie ściągnęła go z netu). Tak długo jak nie poprawi się sytuacja na rynku płyt, a także nie zwiększy się zainteresowanie koncertami (u nas nigdy nie wyprzedawały się tak szybko jak na zachodzie), tak musimy liczyć się z tym, że zespół, choć lubi naszą publiczność (ale też bez przesady, bo w takiej Szwecji rzeczywiście jest o wiele lepsza!), nie będzie nas rozpieszczał i będzie odwiedzał nas raz na 3 lata przy okazji jakiejś większej trasy - np. historycznej. Nie ma u nas popytu na coroczne koncerty Maiden! W takiej Szwecji mogliby co roku grać na wypełnionym po brzegi 60-tysięcznym stadionie Ullevi, a u nas po koncercie w Spodku w 2003 mieli problemy z zapełnieniem wrocławskiej 6-tysięcznej Hali Ludowej (w dniu koncertu były jeszcze jednak bilety). Winić za to można społeczeństwo - wszystkich tzw. "fanów", którzy słuchają zespołu, ale już nie kupują jego płyt tylko ściągają je z netu, a także media, które w naszym kraju są nieprzychylne muzyce metalowej i nie będą jej promować.
Nomad pisze:A co do Bruce'a to tylko jeden przykład, poprostu jak widze tego gościa w latach '80 to myśle ze wychodzi na scene po to by rozpieprzyć wszystko do okoła, a teraz to raczej nie, a jego zdjęcie z Teraz Rocka przypomina bardziej jakiegoś błazna niż muzyka rockowego,ale spoko liczy sie muzyka...
Tzn? O które zdjęcie Ci chodzi? Bruce ubiera się tak samo, na luzie, już od lat 90-tych więc dziwne, że dopiero po 15 latach to zauważyłeś.

Wg. mnie to dobrze, że chce być sobą, a nie udawać kogoś kim nie jest latając wszędzie w obcisłych skórzanych ciuchach.
Nomad pisze:Skoro tyle osób w show-buissnesie mówi że Bruce jest zadufanym w sobie gwiazdorem to może coś w tym jest , bo chyba wszyscy na Bruce sie nie uwzięli, skoro ktoś potrafi w środku trasy zespołu ,powiedzieć zabieram zabawki a wy sobie radźcie sami, to nie jest zbyt odpowiedzialną osobą ,powiem więcej egoistą.
Nie wiem kto tak mówi o Brusie... Chyba tylko Sharon Osbourne.

Nie porównuj Bruce'a z 1993 roku z obecnym - bo to dwie zupełnie inne osobowości. Teraz Dickinson jest już ustatkowanym, spokojnym 48-latkiem, któremu nie w głowie rock'n'rollowe ekscesy (poza kilkoma gadkami na scenie). Wtedy jeszcze sam nie wiedział za bardzo co chce w życiu osiągnąć i był już znużony (zresztą to prawda - Bruce szybko się nudzi i dlatego lubi tyle urozmaiceń - zawodów itp.). Teraz realizuje się twórczo w zespole, a granie mniejszej ilości koncertów sprawia mu dużą frajdę więc jest w 100% lojalny i zaangażowany w kapelę.
Nomad pisze:to jakie kapele biorą na supporty ,zamiast promować młode kapele heavy-metalowe ,którym taka promocja byłaby bardzo potrzebna, promują takie kapele jak My Chemical Romance czy Trivium ,to troche śmieszne, to tak jakby Rainbow czy Judasi wzieli na support w latach '80 Depeche Mode albo Duran Duran bo takie kapele były modne, brali Maidenów i inne kapele heavy i pomogły im zaistnieć.
My Chemical Romance nie brali jako support. A Trivium to przecież właśnie wschodząca młoda gwiazda metalu!! Wg. wielu osób jest to jedyny młody zespół, który za kilka lat ma szansę stać się gwiazdą pokroju Metallicy czy Iron Maiden! A Maideni biorąc tych młodych i ambitnych chłopaków (którzy do tego darzą ich i inne stare zespoły niesamowitym szacunkiem) w trasę jedynie im pomagają! To samo tyczy się innych młodych kapel takich jak Dragonforce (nadzieja power metalu), Bullet For My Valentine itp. Więc nie możesz wmówić Maiden, że nie promują młodych i ambitnych zespołów metalowych!
Nomad pisze:Albo np.setliste, Maideni mogli przynajmiej dać ludziom na stronie głosować za starymi utworami, jeśli już grali całą płytę, ale nie bo po co? Jeszcze 7 lat temu fani wybrali cały setlist na trasie Ed Hunter i to było w porządku, Wicker mówisz że oni grają tylko dla siebie, no to bardzo miłe, ale to niestety dzięki fanom doszli do tego do czego doszli finansowo, bo krasnoludki ich płyt nie kupowały i na koncerty nie chodzili.
To powtarza sam zespół - bez fanów by nie istnieli. Maideni grają koncerty dla fanów, ale jeśli chodzi o nagrywanie płyt to chcą przede wszystkim zaspokoić własne twórcze ambicje i się samorealizować - tak jak każdy dojrzały zespół. Dlatego eksperymentują z brzmieniem i nie boją się zabrnąć w takie rejony jak prog-metal. Żałosne by było, gdyby nagrali płytę tylko po to, aby podlizać się publiczności - np. kopię The Number of The Beast co przecież, jak powiedział Adrian, byłoby dla nich o wiele prostsze niż szukanie nowego brzmienia.
Co do setlisty to w obecnej sytuacji, kiedy grają na przemian trasy albumowe i historyczne, zadowalają wszystkich fanów. Publiczność raz usłyszy stare i dawno nie grane utwory z lat 80-tych oraz największe hity, aby później zobaczyć zespół wykonujący na scenie cały swój najnowszy album. Chyba mało który zespół oferuje takie bogactwo materiału na swoich koncertach - wiele kapel zmienia repertuar raz na 3-5 lat, a Maiden przy okazji każdej trasy grają coś nowego.
Nomad pisze:Zresztą, teraz Ironi mogą nasrać do płyty i i tak nastolatki ze Szwecji i krytycy powiedzą że to wspaniała płyta, w latach '80 za takie płyty jak Killers, Powerslave czy Seventh Son krytyka ich niszczyła, i efekt był taki że grając każdą płyte i robiąc kazdą trase, Ironi wskładali 200 % umiejętności i jak wtedy grali każdy wie.
Widzę, że bardzo Cię boli to, że w Szwecji Maiden są bożyszczami tłumów i równie popularni co U2 lub Rolling Stones. Cóż, to kwestia kulturowa - Szwecja, jak i cała Skandynawia, zawsze była otwarta na cięższe gatunki muzyczne, a rock i metal miewały się tam doskonale. U nas niestety większość społeczeństwa woli łatwo wpadającą w ucho muzykę typu pop, hip hop itp. i taką mieszanką karmią nas media. Czytałem o badaniach, w których wyszło, że w krajach wysoce rozwiniętych panuje o wiele większa tolerancja muzyczna i gatunki "ekstremalne" (czyli właśnie np. metal) są tam o wiele bardziej popularne niż w krajach, powiedzmy "rozwijających się".

Jeśli chcecie żyć w kraju, w którym metal jest wręcz muzyką narodową to przeprowadźcie się do któregoś z krajów skandynawskich lub do Finlandii.
Nomad pisze:Nie wiem co by było gdyby w latach '80 zagrali coś takiego jak AMOLAD ?
Odnieśliby sukces, bo to jeden z ich najlepszych albumów.

Choć tak naprawdę tylko zespół z tak ugruntowaną pozycją jak Maiden może wypuścić złożony i trudny w odbiorze, progresywny album, który okaże się bestsellerem.