Ok.. obiecane kilka słów więcej
Z Wrocławia wyruszam o 13-tej w środę, w Pile (Saw

) odbieram Szczytnian (? tak to się odmienia?

) w składzie K. & K. + Ogr

Chwila odpoczynku i ruszamy w kierunku granicy. Po drodze zakupy i o 23-ciej meldujemy się na przejściu. Kupujemy Berło i żegnamy Polskę na kilka dni. Podróż mija standartowo, czyli muzyka i pogadanki. Szefowa i Czaro oczywiście "wylogowani"

Na miejscu jesteśmy chwilę po 6-tej rano. W Check-u załatwiamy co trzeba, trochę czekamy na Black Demona i w końcu sami jedziemy na poszukiwania, bo Paweł się pogubił

Na polu prasowym meldujemy się koło 10-tej. Namioty, piwo, posiłek i spaaać. To był długi dzień... coś koło 27h bez spania. Pobudka koło 15-tej i oczekiwanie na otwarcie wejścia na teren festiwalu. O 16-tej wydostajemy się na zewnątrz i lecimy na stoiska koszulkowe i od razu załatwiamy temat. Powrót na pole i już czas iść pod scenę. Tam spotykamy większość ze znajomych (Gorthad & I.R., Stratovaria i Gil-galad, Black Demon) i oczekujemy na pierwszy koncert.
W tym roku zaszczyt rozdziewiczenia desek sceny otrzymał zespół
Blitzkrieg . Całkiem sprawnie zagrali dla nielicznej (jeszcze) publiki. Dzień później widziałem ich ponownie, w namiocie prasowym. Załapałem się na kilka kawałków. Ogólnie pozytyw.
Sodom - thrash metalowcy z Gelsenkirchen załomotali po swojemu. Byli zaproszeni goście i lekka pompa

Szczerze mówiąc niezbyt ten koncert mi podszedł. Nie było źle, ale w Łodzi w klubie było o piekło lepiej.
Saxon - widziałem 5-6 pierwszych utworów i to z dalszej odległości. Priorytetem dla mnie był koncert Overkill

Z tego co widziałem, to było "tłusto"

Sammet i jego fryzurka --->

Załapałem się na mój ulubiony "Dogs of War"
Hatesphere - opuściłem Saxon i udałem się na Party Stage, bo na Overkill-u chciałem być przy barierce. Zaliczyłem przy okazji około połowy koncertu Hatesphere. Grali całkiem nieźle. Kapeli wcześniej nie znałem, ale zachęciłem się

Taki thrasho-death. Podczas tego występu systematycznie przesuwam się w kierunku sceny. Pod koniec jestem w okolicy 10 rzędu.
Overkill - poprzedni zespół skończył grać, część ludzi zaczęła się wycofywać, a ja pod prąd i ląduję w drugim rzędzie

Rewelka

Po chwili koleżka, co stoi przede mną postanawia... opuścić lokal

i już jestem przy barierce

Overkill długo się ustawia, coś tam z bębnami nie pasuje... no ale w końcu na scenie ciemno. Jeszcze chwila i zaczyna się ostro od "Rotten to the Core". Muzycy na niezłej "fazie", wszyscy ostro zaangażowani w koncert. Widać, że strasznie zmobilizowani są na ten występ. Do tego stopnia, że po jednym refrenie Blitz zapomniał obrócić mikrofon w swoją stronę(wcześniej przekręcił go do publiki) i zaśpiewał ze złej strony

Na szczęście trwało to mgnienie oka

Drugi kawałek rusza "z marszu", otwierający riff i... cisza na scenie, a muzycy patrzą na siebie z uśmiechami. No tak, ktoś się walnął na starcie. Chwila skupienia i "Elimination" wwierca się w czaszkę

A ja zaczynam podejrzewać, że muzycy tacy pospinani są, to pewno coś rejestrują

I rzeczywiście po kilku utworach Blitz zapowiedział, że rejestrują koncert na DVD. Nice

tym bardziej, że stoję przy barierce i kamera co rusz przelatuję mi nad głową

Kolejne utwory przelatują jak we śnie m.in.: "Necroshine", "We Union We Stand", "Old School", "Thanx for Nothing", "Wrecking Crew", "Hello from the Gutter" i na koniec "Fuck You". Był jeszcze zagrany nowy utwór, który specjalnego szału nie zrobił
Widziałem Overkill 3 raz i 3 raz było świetnie. Na W:O:A '07 to był dla mnie najlepszy koncert!!
Piątek:
Suidakra - całkiem przyjemne granie. Dosyć ciężko, ale też dużo melodyjnego grania. No i te kobzy grane na żywo

Koncert na plus.
Amorphis - koncert został przeniesiony na trochę późniejszy termin z powodu... pożaru. Ogólnie powiem, że szału nie było. Na HunterFest było znacznie lepiej. Fakt, że taka muza w pełnym słońcu to niezbyt pasuje. Występ na lekki plus. "My Kantele"
Therion - trzeci raz w tym roku i po raz trzeci było nieźle. Bez szaleństwa, ale koncert udany. Na plus. Duże brawa dla wokalistek, bo rozkręciły się dziewczyny
Grave Digger - podobnie jak Therion 3 raz w tym roku

i 3 raz barierka

Bardzo dobry występ, jeden z lepszych na WOA

"The Grave Digger"
Falconer - odwiedzamy z Krzyśkiem Party Stage i po kilku kawałka się zbieramy. Niezbyt udany występ i coś z nagłośnieniem nie tak. Zresztą stoimy daleko od sceny i to jest męczące
Lacuna Coil - stoimy sobie w pobliżu barierki, ale od strony True Metal Stage, bo nie ukrywamy, że bardziej interesuje nas następny koncert na tej scenie. A Lacuna? No popatrzeć można, słuchać nie muszę

Cristina na zdjęciach wygląda znacznie efektowniej
Blind Guardian - barierka ciężko wywalczona podczas koncertu Lacuna Coil

;) a serio to wszystko zgodnie z planem

Sam występ Bardów świetny... byłoby rewelacyjnie, jakby nie grali nowych utworów

Fakt, że znacznie bardziej wolę stare płyty

"Valhalla", "Welcome to Dying", "The Bard Song" itp. Wiadomo o co chodzi

Efektowna oprawa koncertu (światła! i pirotechnika). Na bardzo duży plus.
Dimmu Borgir - raczej statycznie oglądam spod barierki na True Metal Stage i czekamy na Iced Earth. Dimmu bez szału. "The Mournig Palace" i wystarczy

Spodziewałem sie większego diabła

Wiem jedno - do Warszawy na ich koncert nie pojadę
Iced Earth - no proszę państwa... tutaj Miszcz! Z Overkill najlepszy koncert na tym Wacken. Szalenie efektowna pirotechnika (płomienie do riffów Schaffera

). Owens po prostu miażdżył swoimi screamingami. Gitary niczym skalpele, sekcja całkiem niezła. Trochę było problemów z gitarzystą solówkowym. I na początku było słychać tylko Jona. "Burning Times", "The Hunter", "Something Wicked Trilogy (cała panie K., cała

), "Ten Thousand Strong" i pozamiatane.
Sobota:
Sacred Reich - pełen old school.. ale jakoś nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Fakt, że nigdy nie byłem wielkim fanem SR.
Moonspell - nuda i dłużyzna... przemęczyłem kilka kawałków i podziękowałem
Stratovarius - wielkim fanem nie jestem, ale koncert bardzo mi się podobał

Muzycy zagrali na luzie z widoczną radością grania. Czekałem na dwa kawałki i zagrali je... jako pierwszy ("Hunting High and Low") i jako ostatnie ("Black Diamond"). Sprytnie, bo jakby na początku zagrali te dwa, to pewno poszedłbym sobie wcześniej. Podczas tego koncertu temperatura osiągnęła maksa... miazga.... ledwo wytrzymałem i to dzięki założeniu na głowę ochraniacza własnej roboty
Rage - początek koncertu Niemców zastaje nas na polu namiotowym... niestety ale obowiązki związane z Metal Battle Jury nie pozwalają zobaczyć sporego kawałka koncertu. Pod sceną melduje się i zaczyna się "Speak of the Dead Suita"... no to trafiłem

Występ z orkiestrą, ale ja (podobnie jak Paweł) wolę Rage samodzielnie, z ogniem. Na koniec jeszcze nieśmiertelny "Higher than the Sky". Rzeczywiście ładne dziewczyny były w orkiestrze

To chyba Czeska orkiestra?
Destruction - występ zapowiadany jako święto. No niestety ale w tym czasie jest ogłoszenie wyników Metal Battle. Wszystko odbywa się z wielką pompą i trwa trochę długo. Siedzimy wszyscy za stołem i nie sposób się urwać

W końcu ceremonia dobiega końca, jeszcze chwila rozmowy z chłopakami z Corruption (Jakże niewiele zabrakło do wygranej

cholerny Francuz

) i udaje się pod scenę. Tutaj zostały mi tylko 2 ostatnie utwory :/ "Antychrist" i opowieść o Rzeźniku, który pojawił się na scenie z wielkim nożem

Szkoda, że tam mało widziałem... ale będzie DVD także nic straconego
Immortal - wyszli, pograli i nic nie zostało w mojej głowie. Jak zaczęły się zabawy w plucie ogniem między utworami, to pomyślałem, że czas sobie pójść. I tak zrobiłem
In Flames - ze sporej odległości. Niestety. Bardzo dobry koncert ze świetną oprawą. Jak dla mnie na duży plus. Oczywiście kluczowe były stare kawałki. "Episode 666" i wszystko jasne. Stoimy daleko od sceny, ale nudy nie ma... Z Krzyśkiem i Czarkiem utrudniamy lekko życie pływającym po głowach

Opisać tego nie sposób, to trzeba zobaczyć. Śmiechu było co niemiara
Haggard - dosłownie chwila pod Party Stage. Mnóstwo ludzi, a ja nie mam siły się przepychać do przodu. Po prostu jestem już totalnie zmęczony. Po kilku kawałkach robię odwrót na pole namiotowe
I tym akcentem kończy się Wacken 2007. Ponad 20 kapel na scenie, potworne zmęczenie, pełno wrażeń i sporo śmiechu. Atmosfera doskonała. W tym roku doszły 3 fotki z muzykami (Tom Angelripper, Anders Fridén "Hi, I'm Andy"

i Blitz), ponadto kręciło sieę pełno muzyków z którymi fotki już mam

Generalnie po raz kolejny mam same pozytywne wrażenia po tym festiwalu!
W:O:A '07 to moje trzecie kolejne

i już wiem, że za rok znowu chcę tam pojechać.
Wielkie podziękowania dla Wit'a, oraz pozdrowienia dla Ekipy Samochodowej (Karolina, Krzysiek & Ogr Ogrowski

), oraz Przyjaciół spotkanych w tych dniach!
Do zobaczenia za rok
W tym roku policzyliśmy dosyć dokładnie koszty.. i wyszło:
dojazd - ok.
120 zł
jedzenie - ok.
75 zł
koszulka -
16 euro
bluza -
23 euro
hotel w Polsce, w drodze powrotnej -
30 zł
i jedzenie za
20 zł
a i w drodze powrotnej
5 euro na napoje w Niemczech
