Strona 4 z 5

Re: Mayhem

: ndz gru 30, 2007 11:28 am
autor: M@ti
Szkoda, że mi to nie działa.

Re: Mayhem

: ndz gru 30, 2007 11:36 am
autor: Evil
teraz badaj w tym moim pierwszym poscie z linkami

Re: Mayhem

: ndz gru 30, 2007 11:39 am
autor: M@ti
Widziałem już te fotki wcześniej. Fajne

Re: Mayhem

: śr sty 02, 2008 6:31 pm
autor: slayer
Ale z Maniaca dziwka:
Grzegorz Piątkowski - masterful magazine pisze: Shining, Hellsaw, Skitliv - Dynamo Werk 21, Zürich, 18 XII 2007
Bardzo dobry występ Shining w Krakowie w 2006 r. i ciekawość nowego oblicza scenicznego Maniaca z Mayhem skłoniły mnie do opuszczenia alpejskiej chatki i nawiedzenia wielkiego miasta Zurichowa, na jeden z prawie 20 koncertów na trasie Shining, Hellsaw i Skitliv. Werk 21 to malutki klubik, na ok. 150 osób (na sardynkę ze 200), w podziemiach położonego nad rzeką centrum kultury Dynamo, rzut beretem od głównego dworca kolejowego. Pierwsze wrażenie - ciasnota. Sala Centrum Kultury w Lublinie to przy Werk 21 hala koncertowa. Mały barek z Wyborową z Red Bullem, 0,3 za 10 CHF (ok. 24zł). Duży wieszak przy barze robiący za szatnię samoobsługową niestrzeżoną.
Nightliner przybył pod klub dopiero nieco ponad godzinę przed planowym początkiem koncertu. Spowodowało to ponad godzinne opóźnienie, które wypadało przeczekać w mikrosalce barowej w mgławicy dymu tytoniowego, z której można było wręcz wycinać pentagramy. Co za rozpalony naród.

Drzwi otwarte. Zamiast planowanych na rozgrzewkę lokalnych black metalowców z The Legion na scenie Skitliv. Ponoć perkusista The Legion zaniemógł procentowo. No cóż, zdarza się najlepszym, musi jeszcze potrenować... W związku z opóźnieniem, nieobecność The Legion całkiem pasowała aby obejrzeć najważniejsze i zdążyć na ostatni pociąg na peryferia Zürichu, do chłodzącej się w lodówce Żołądkowej.

Skitliv to wspólny projekt Maniaca i lidera Shining - Kvarfortha. Na koncie mają jedno trzyutworowe demo, któro swoją niejako premierę miało na tej trasie. Do tego dochodzi kilka innych utworów dostępnych na profilu Skitliv www.myspace.com/skitliv777 . Na bazie charakterystycznego dla Skitliv minimalistycznego konceptu (proste aranżacje, brak dbałości o szczegóły, surowa forma) budowana jest atmosfera, która stanowi zdaje się sedno tej muzyki i jest jej największym atutem. Mocno zdołowana, melancholijna, narkotyczna aura. Kompozycje Skitliv sporo zyskują w wersji live i abstrahuję tu już od tego, co sami muzycy na scenie wyprawiali. W moim przypadku dopiero żywy Skitliv trafił do mnie, choć nie powiem aby mnie uwiódł czy powalił na kolana. Biorąc pod uwagę prawie piwniczne warunki lokalowe Skitliv zabrzmiał naprawdę dobrze (zresztą jak i pozostałe dwa zespoły), ciężko i wystarczająco selektywnie. To pozytywnie zaskoczyło. Za gałami siedział ktoś kumaty i chwała mu za to, że nie przesadził z ilością decybeli, co jest niestety dość częstym błędem. W sumie zagrano z 5 utworów, co zamknęło się w ok. 30 min. secie, m.in. Hollow Devotion, Virescit Volnere Virtus i zagrany na koniec Amfetamin. W składzie trzy gitary, bas i perkusja. O ile Kvarforth podczas koncertu robił słuszny użytek ze swojej gitary, o tyle Maniac jedynie od czasu do czasu brzdąkał coś tam na swojej. Bardziej przywiesza ją sobie jako dekorację. Kvarforth zresztą połamał na koniec swoją gitarę, a Maniac dopiero za trzecim podejściem skutecznie wrzucił ją w tłum. Ten pierwszy odwalił jeszcze na sam koniec jakieś tanie solo na perkusji, oczywiście trzymając w zębach dwa noże. W ostatnich scenach tego spektaklu, którego scenariusz pisał wypity alkohol (z gwinta na scenie wóda, whisky, a co...), tudzież inne kapelusze, najtrzeźwiejszy chyba z całej ekipy gitarzysta Ingvar grał już tylko chore tło dźwiękowe. Basista wtórował mu jeżdżąc puszką piwa po swoich czterech strunach. Sprawiało to wrażenie psychodelicznej pustki, która nastała po alkoholowo-narkotycznym upodleniu dokonanym na oczach lekko osłupiałej około setki publiki.
Trzeba przyznać, że kontakt z tymi pod sceną Skitliv nawiązał bardzo szybko, zwłaszcza Kvarforth. Otrzymywane papierosy, pocałunki niewiast, przytulanie młodzieńców. Wreszcie namiętne lizanko Kvarfortha i Maniaca, przy którym poleciało już parę "faków" pod adresem lidera Shining. Kvarforth zdawał się być w coraz bardziej bojowym nastroju, czemu dał dobitnie wyraz na koncercie Shining (oj, dostało się odsłuchom z trepa...). A sam koncert Skitliv skończył się chyba nie do końca tak, jak miał się skończyć.
Wielu szanuje Maniaca za jego charyzmatyczną postawę, opętane satanistyczne koncerty, czy sztukę wokalną w twórczości z Mayhem. Ja również. Po tym koncercie stwierdzam, że niestety siła osobowości i artyzm wysokich lotów odpłynęły gdzieś na białej fali (tej z okładki dema Skitliv). Mentalnie Skitliv blisko do Shining, muzycznie zdecydowanie gorzej.
(...)
Podminowany występem Skitliv Kvarforth zaczął koncert Shining mocnym akcentem - rozbijając butelkę o scenę, a następnie kosztując stłuczonego szkła (przynajmniej tak to wyglądało). Za chwilę, po krótkiej wymianie zdań z jakimś gościem z publiki oświadczył, że Shining nie zagra jeśli ten koleś nie opuści sali. Mikrofon o glebę. Tego wieczoru lądował tam zresztą wielokrotnie. Maniac wyleciał na pomoc Kvarforthowi, rzucił się w tłum, celu jednak nie namierzył. Komedia. "Faki" ze sceny i Shining gra dalej. W którymś z utworów Maniac znów na scenie. Lizanko, "faki" z publiki, zaproszenie na scenę w celu wyjaśnienia kwestii (chętnych nie było), tekst Kvarfortha w stylu "teraz gramy prawdziwy black metal" (bez komentarza) i dalej jazda. Jeden w utworów Shining wykonał wokalnie sam Maniac i to nawet dobrze wyszło. Tradycyjnie w użyciu noże i nowe sznyty na zrytych ramionach Kvarfortha.

Po około godzinie przyszło mi się zwijać z klubu. Nie sądzę jednak aby zagrali jeszcze więcej niż 1-2 kawałki. Zmęczenie było widać wyraźnie. Zagrali prawie cały Halmstad. Zwłaszcza Lĺt Oss Ta Allt Frĺn Varandra wywołał poruszenie wśród publiki i moshing. Z pozostałych albumów już nie pamiętam po tytułach. Ogólnie dobra impreza i warto było tam przyjechać. Tym bardziej, że tyle demolki i pikanterii raczej nie na każdym koncercie tej trasy można było zobaczyć. Podziękowania i pozdrowienia dla organizatora koncertu, będącego odpowiedzialnym za nową inicjatywę koncertową w Szwajcarii www.winterkraft.ch Hail Satan!!!
Obrazek

Obrazek

mysle, ze Shining muzycznie koncertowo daje naprawde swietne show, ale z tym pedziowaniem to przesadzili, ja tam sie dziwie, ze nikt im nie jebnal. Ale tam w Szwajc. to w ogole malo agresywne towarzystwo. Mysle, ze u nas by nie przeszlo!

Re: Mayhem

: śr sty 02, 2008 8:57 pm
autor: Evil
Dziwne rzeczy sie dzieją ostatnio , królik bugs na scenie... ale tu zwracam honor atilli ON ma JAJA i potrafi lamac schematy i jest po prostu miszem aktualnie w black metalu i nie boi sie niczego , to pan Maniac ( ten zerujacy na swojej legendzie dzieki mayhem ) i Kvarfortha ( chory psychicznie czlowiek w mojej opinii) sa conajmniej zalosni . Ludzie ktorzy tworzyli czy tworza scene black metalowa pokazuja , ze fajnie jest byc sodomita i pedalkiem , a do tego lizac sie na scenie i ciac ( Kvarforth - ciekawe czy kiedys popelni samobojsto na scenie , albo czy ktos go nie zabije czasem...) az do krwi . Niesmaczne , oblesne i zdecydowanie chore zagrywki Kvarfortha nie sa dla mnie...i jak tu ''cieszyc'' sie muza Shining - a raczej probowac popelniac samobojstwo przy niej ( chociaz do Xasthura to ma w cholere daleko jesli chodzi o taki klimat , jak dla mnie ) .

na masterfulu rozne opinie juz kraza na temat tej ''akcji'' , moze dodam ze samemu mozna sprawdzic jak to wyglada..szukajac filmiku na youtube , to teraz co ..moze panowie z DsO beda EMO , a panowie z Watain ubiora dresy joł ! Ciekawe jak srodowisko black metalowych fanow na to zareaguje .

Swoja droga Shining chyba gral w polsce w tym roku ? Prawda to slej ? a byles ? cial sie nasz przemily pedzio ktory z koncertu na koncert coraz bardziej ''nie wyglada'' na czleka ?

Re: Mayhem

: śr sty 02, 2008 10:20 pm
autor: slayer
w 2006 byli, nie bylem jednak ;)

Re: Mayhem

: śr sty 02, 2008 10:40 pm
autor: herki
Ej ja trochę nie w temacie. Polecone przez slayera z Shining znam tylko ostatnie dzieło i muszę przyznać, że dość w pipunię muzę. Tylko z relacji tu wklejonej wynika, że tam śpiewa Maniac, a ja coś nie mogę poznać że to on, a nie działa mi metal archives żeby sprawdzić ;]

Re: Mayhem

: śr sty 02, 2008 10:47 pm
autor: herki
Dobra wycofuję pytanie, już doczytałem tu i ówdzie ;)

http://pl.youtube.com/watch?v=C94WE77kY1M

Re: Mayhem

: śr sty 02, 2008 10:50 pm
autor: slayer
Bo Shining to zajebista muza :D

Re: Mayhem

: śr sty 02, 2008 11:19 pm
autor: herki
Wiadomo, na fan.pl są opisani jako "alternative britpop rock"

Re: Mayhem

: czw sty 03, 2008 11:02 pm
autor: panzerschreck
Bard Faust powinien się nimi zająć ;)

Jak "GDOW" wychodziła to w sieci najczęściej powtarzanym zdaniem na jej temat było chyba "Maniac to gej" ;). Nic nowego :D

Re: Mayhem

: pt sty 04, 2008 1:01 am
autor: slayer
Ale GDOW to najlepsza rzecz jaka zrobil Maniac w swoim zyciu.

Re: Mayhem

: pt sty 04, 2008 1:26 am
autor: panzerschreck
slayer pisze:Ale GDOW to najlepsza rzecz jaka zrobil Maniac w swoim zyciu.
Co do tego wątpliwości absolutnie żadnych nie ma ;-)

Re: Mayhem

: pt sty 04, 2008 1:13 pm
autor: miki
Atilla lolek roku - hitler w izraelu

szacun 88

Re: Mayhem

: sob lut 09, 2008 1:38 pm
autor: panzerschreck

Re: Mayhem

: ndz lut 10, 2008 12:07 pm
autor: slayer
black metalowe idealy ;)

Re: Mayhem

: ndz lut 10, 2008 12:13 pm
autor: M@ti
W ogóle to mogliby do nas przyjechać. :] Attila pewnie by się za kaczkę przebrał.

Re: Mayhem

: ndz lut 10, 2008 12:17 pm
autor: slayer
i mogliby zagrac w sejmie :)

Re: Mayhem

: ndz lut 10, 2008 12:21 pm
autor: M@ti
Albo w pałacu prezydenckim. Mhroczniej. ;]

Re: Mayhem

: ndz lut 10, 2008 2:37 pm
autor: panzerschreck
nie wiem czy przyjadą bo attila sie wkurzyl za black metal fest. Gdzie te czasy kiedy na mysticu grał mayhem, sinister, beh, devilyn i zyklon :mrgreen: