Megadeth-Zespół który bardzo lubię, i chyba cenię najbardziej ze wszystkich z tego gatunku...
Może napiszę co nie co na temat płyt

?
Killing Is My Business... and Business Is Good!-Chyba najbardziej surowa, pełna połamanych, i ciekawych kompozycji 1wsza płyta Megadeth. Last Rites/Loved to Deth-Dobry opener, z ciekawym motywem organów, co tu dużo mówić, dobre granie

. Tytułowy, Rattlehead, Chosen Ones(z genialną wstawką na basie) to dobre, wyróżniające się kompozycję, ustępują one pozostałym kawałkom ale bardzo minimalnie. Skull Beneath the Skin,Looking Down the Cross,Mechanix-Totalny roz*****ol, ta agresja, i narastająca szybkość przy SBTS, melodyjne gitarki, świetnie zaśpiewany refren oraz zwrotki w LDTH, kopią dupę! Mechanix (czyli ta lepsza wersja The Four Horseman) jest idealna na outro. 9/10
Peace Sells... But Who's Buying?-Nadal surowe brzmienie, połamane skomplikowane riffy, co tu dużo pisać-Thrash w czystej postaci. Chociaż album już mi się nieco znudził (zmęczenie materiału), to zawsze do niego wracam. Wake Up Dead-dobry opener, genialna solówka Dave'a na końcu. The Conjuring-Świetny mroczny kawałek (Szkoda że już raczej nie usłyszymy go na żywo...podobnie z Good Morning/Black Friday, Badomen..i paroma kawałkami z innych płyt...Dave Pieprz*ny katol!(przepraszam jeśli kogoś uraziłem

)...no ale kontynuując, Tytułowy z genialnym intrze na basie, świetnymi wokalami Dave'a na zwrotkach, i idealnie nadającym się do śpiewania na koncertach outrem, świetnie wpasowuje się w klimat płyty. Devil's Island,Bad Omen,My Last Words-Dobre kawałki, co tu dużo mówić..(MLW ma świetne outro).A teraz czas na największą rzeźnie Good Morning/Black Friday (Morning, nie Mourning

) Najpierw wszystko zaczyna się niewinnie, Dave coś tam bełkocze..a po chwil JEB, mamy istnego thrashowego killera, w którym Dave nawija o rozwalaniu głów młotkiem, i mordowania ludzi! CUDO
So Far, So Good... So What!-Arcy klimat, Brudne, surowe brzmienie, zajeb*ste kompozycje. Wściekłość Dave na wokalach miażdży (tak jak w przypadku poprzednich, i następnej płyty

). Płyta została dość kiepsko odebrana, ale wydaję mi się że jest to powód brzmienia, które najwyższych lotów nie jest..w remasterze czegoś brakuje. Brzmi zbyt sterylnie. Mogę powiedzieć, że to płyta bardziej dla wtajemniczonych...

Tutaj nie będę się zbytnio rozpisywać bo nie starczy mi sił na następną... Instrumentalny Into The Lungs Of Hell pokazuje jak powinien wyglądać dobry utwór instrumentalny...zaraz po nim mamy do czynienia z kolejnym świetnym i surowym kawałkiem opowiadającym o zagładzie świata....czyli Set The World Afire. Kolejny jest świetny cover Sex Pistols ''Anarchy In the UK''(ze Stevem Jonesem). Mary Jane to chyba najsłabsza pozycja na płycie, ale nie skreślam jej całkowicie, lubię od czasu do czasu (podobnie jest z 502, ale tutaj kawałek wygląda nieco jakby był niedokończony...i tak go lubię : D, ma świetny klimat). Teraz majster, grany chyba na każdym koncercie...In My Darkest Hour..nie będę się rozpisywać, każdy musi sprawdzić na własnej skórze.
I teraz kolejna z moich ulubionych kompozycji tego zespołu LIAR, szybkość, agresja, a Dave tak szybko śpiewa tekst, że zdaję się jakby rapował..

Niezbyt doceniany kawałek, jak dla mnie miód. I na koniec, kolejny dobry zamykacz, czyli HOOK IN MOUTH, z genialnym refrenem, i wokalem Davea.
Rust in Peace-Mrau!Jeden z najlepszych albumów Thrashowych EVER! płyta dużo bardziej melodyjna od poprzednich, ale nadal surowa, i zachowana w thrashowym klimacie Megadeth. Ktoś kiedyś napisał/powiedział że Dave M. pisze bardziej skomplikowane riffy od solówek Hametta, w tej płycie na prawdę da się to słyszeć

...absolutny numer jeden to Rust In Peace...Polaris, doskonały opener Holy Wars, bardzo melodyjny Hangar 18, w którym gitary prześcigają się nawzajem w solówkach..Agresywny Take No Prisoner, kopię dupę szybkimi riffami, wokalami Dave'a i chórkami. A potem? Five Magics 2 minuty spokojnego brzdąkania na basie, perkusji, i miejscami jakichś zagrywek na gitarze..i to wszystko by na końcu przerodzić się w ostry kawałek thrashu..Miodzio. Poison Was The Cure-również intro na basiku, choć tutaj kawałek jest w zupełnie innym klimacie, takim bardziej wesołym. Mimo wszystko da się go lubić. Lucretia, Tornado Of Souls,-Również świetne kompozycje. Dawn Patrol-Ciekawy bassowy riff, przemieszany z perkusją, i ''zmutowanym'' wokalem, również dobrze się prezentuję. Ot-taki przerywnik między tymi wszystkimi gitarami...I to wszystko by dotrzeć do najlepszej kompozycji na albumie(moim zdaniem)...RIP...Polaris, począwszy od pierwszych dźwięków bębna,aż do ostatnich riffów, utwór cały czas 3ma w napięciu. Świetny klimat, tematyka i przede wszystkim-tekst(jeśli ktoś nie zna, polecam się zapoznać.) RIP to zajebis*ość w czystej postaci.. 10/10
Mam nadzieję że nie przynudzałem, i zrozumieliście coś z tego co napisałem...

Resztę płyt opiszę później..skończę na TWNAH, albo TSHF.
Pozdrawiam.