Nomad pisze:I tu mam problem ,bo faktycznie nie jest to najgorsza płyta,ale wiesz inaczej sie słucha płyty ,jak sie na nią czeka, a inaczej jak sie słucha płyty wydanej zanim zaczniesz słuchać, po płytach z Blazem wiele sie nie spodziewałem(czytająć recenzje) a i tak raczej pozytywnie sie zaskoczyłem ,zwłaszcza na XF. Tutaj jednak liczyłem na coś dużego,choć też wiedziałem że na coś jakościowo przypominającego BNW raczej nie ma szans. Płyty oceniam nie tylko jakościowo, ale też po tym jak je przyjełem,pamiętam że bardziej chłodno przyjełem tylko Fear of the Dark,swego czasu.
Ja praktycznie wogóle się nie nastawiałem na ten album, więc może wyszło mi to na dobre. Nie słuchałem nawet albumu w mp3, mimo, że wiele osób już ściągnęło zanim kupiło AMOLAD. Przesłuchałem zaledwie te 3 utwory co były dostępne na początku. Nic więcej. Chyba też za dużo oczekujesz od Ironów. Ale to minie, bo został ci już tylko jeden album (oby nie).
Nomad pisze:Co do wokalu to zdecydowanie bardziej podobał mi sie na BNW, nie dlatego że wtedy Bruce śpiewał lepiej(może i też),ale że poprostu tego głosu lepiej używał,mozę to sprawa kompyzycji, na BNW cały zespół był skoncentrowany na 200%, Panowie jeszcze musieli coś światu udowodnić,bo jeszcze 2 lata temu stali bardzo nisko pod względem komercyjnym(bilety na koncerty Maiden z Blazem w Polsce kosztowały 30 zł)
Dla mnie szczyt jego możliwości pokazał właśnie na tym albumie. Brzmi czasem lepiej niż jego solowe płyty, a na takim OOTS brzmi tak jak na WL (czyli super). Na BNW nie brzmiał tak super, jedynie na TTLBL&H można rzec, że dał z siebie 100%. Większa część utworów z Rock In Rio brzmi o wiele lepiej niż na płycie, szczególnie za sprawą wokalu właśnie. Jeżeli uważasz że AMOLAD jest komercyjnym albumem to ci się się strasznie dziwię (jeżeli o to ci chodzi)... Bo dla mnie jest całkowicie anty-komercyjny.
Nomad pisze:Co do przebojowości to też nie czekałem ,na utwory w stylu WD, ale po prostu na klasyczne Maidenowe galopady, wspaniale zaśpiewane refreny, tą radość i szaleństwo, która była wszędzie, tu jest jej mniej, jak chce progresji, większej powagi ,szukam jej w innych zespołach,w Maiden jej nie bardzo chce, oczywiście lubie długie utwory, ale mimo wszystko w obrębie heavy-metalu i takie dotychczas były, Maiden nie został stworzony jako zespół grający progresywną muzyke od tego są inni ...
Świat pokochał Maiden za granie melodyjnego,jedynego w swoim rodzaju heavy-metalu z jedynie elementami art-rocka, nie inaczej, takimi płytami jak AMOLAD Maiden świata by nie zdobył(nie traktuje tego jak wade, ale stwierdzam fakt),dlatego jak był na dorobku Steve tak nie chciał grać, dlatego SiT nie jest płytą akustyczną, jak chciał Bruce...nie wiem czy to teraz oni grają to co chcą, a wtedy to cu musieli,bo wiadomo żę stare płyty są bardziej komercyjnie atrakcyjne niż AMOLAD,ale to dla mnie nie ma znaczenia...Nigdy nie uwierze też w to że Ironi męczyli sie musząć grać prosty ,melodyjny heavy w latach '80,jak czasem sugeruje Bruce...
Wiesz, ty czekasz na styl lat 80-tych, a inni na coś nowego. Każdy chce czegoś innego. IMO gdyby nagrali album na styl wcześniejszy to by to raczej już nie wypaliło tak jak kiedyś, no i znalazłyby się opinie, że się powtarzają... Ja lubię najbardziej lata 80-te, ale raczej nie uda im się tego powtórzyć... Co do SIT to ten album nie jest komercyjny ani trochę. Jest bardziej concept, taki eksperyment, który wg mnie wyszedł im bosko... Ja np. nie za bardzo przepadam za akustycznymi kawałkami, jedynie lubię taką mieszankę jak np. WL.
Nomad pisze:Co do wolnych intr to właśnie jest ich za dużo, a co do braku mroku i ciężaru, to napisałem to jako zalete Dance of Death...,te intra z DoD mi sie podobały,bo były charakterystyczne ,choćby z No More Lies,Paschendale czy Dance of Death, tu te intra bardziej przypominają mi X Factor, czyli są dośc monotonne.
Aha i ja napewno nie mówiłbym że Maideni zjadają swój ogon, bo poprostu mi to nawet nie przeskadza, wydają oni płyty od ponad 25 lat, grają ponad 30 ,mają swój bardzo charakterystyczny styl,to wiadomo że pewne podobieństwa zawsze będą, i tu zresztą one też są..i nie ma co nawet mówić..tylko że X Factor i solowe płyty Bruce'a to wg.mnie nie jest coś z czego warto "ściągać" ,bo tą płyte robi skład o wiele mocniejszy niż tamte płyty.
Intra - co kto lubi, ja nie uważam, że są monotonne. Ty byś może nie mówił o zjadaniu ogona, ale znaczna część na pewno. Ja też nie lubię wszystkiego co Bruce napisał (czasem nawet nie lubię), ale są takie kawałki z których na pewno warto ściągnąć, jak np. Tattooed Millionaire, Tears Of The Dragon czy Road To Hell. The X Factor nie jest taki najgorszy, jest na pewno lepszy niż VXI.
Nomad pisze:Tak,jasne że tak mam żal do Maiden,że nie przyjadą do Polski, i wiem że jakby był koncert, płyta urosła by w moich oczach, tak było z Dance of Death po Wrocławiu i z Killers po Chorzowie, ale to już nie moja wina, że nie usłysze tych utworów...
Wiesz, bilety jescze są, tak samo przejazd (od osób z forum możesz kupić), więc masz jeszcze czas żeby skołować kasę.
Nomad pisze:Co do Paula,to zawsze stał u mnie w cieniu Bruce'a, nigdy wogóle nie był w Polsce zbyt popularny, ani czasy z nim też, wszyscy kochali Bruce'a ,ale jednak trzeba mu przyznać, że klimat płyt z nim,był jedyny w swoim rodzaju, i że jakiejś większej kupy on nigdy nie zaśpiewał, a Bruce'owi sie zdarzyło,wiem ,wiem ,grał na mniejszej ilości płyt,ale jednak fakt jest faktem.
Tak, może był klimat, ale teraz to już nie jest ten Paul co był kiedyś. Zresztą jego koncerty składają się z utworów IM, a mógłby się przecież bardziej postarać (spora grupka osób z Maiden Fans psioczyła na Paul'a, że idzie na łatwiznę). Dla mnie Bruce zawsze będzie na 1wszym miejscu, bo jest o niebo lepszy niż Paul. Paul'a lubiłem za czasów IM, ale później to może tylko w Praying Mantis. Potem było gorzej IMO. Może kiedyś polubię nowsze projekty... Podobnie mam z Blaze'm, tyle, że ja Wolfsbane wogóle nie słyszałem, a jego nowszy band jakoś niespecjalnie mnie ciągnie do przesłuchania. Wiesz, co kto lubi...
Nomad pisze:Heh dzięki jeszcze za propozycje, ale nie chce oglądać niczego związanego z nową trasą, bo wole nie żałować co straciłem...
Heh, z jednej strony uważasz ten album za najgorszy, a z drugiej żałujesz, że nie jedziesz
Nomad pisze:Też mam nadzieje że polubię jeszcze tą płyte, ale to myśle raczej za jakiś czas, musze zrobić sobie z nią przerwę, i znowu zacząć jej słuchać za jakiś czas, to zawsze troche pomagało.
Liczę, że tak...
Kurde, mógłbym tak gadać z tobą godzinami... :beer