Re: Teraz słucham...
: pn lis 04, 2013 11:02 am








Celtic Frost zawsze na każdej kolejnej płycie robił coś nowego i zawsze były też na nich nieodzowne elementy stylu zespołu (charakterystyczne riffy, wokal, dynamika). W ogóle zawsze był to jeden z kilku dosłownie zespołów, który do korzennego, bezkompromisowego metalu potrafił dodać bardziej wyszukane środki wyrazu i obronić się muzycznie. Nie inaczej jest na Monotheist, na tym albumie słychać dokładnie te same wibracje bo na klasycznych albumach. Są też nowe elementy, jest dużo typowej dla stonera i doomu "duchoty", a czasem jest wręcz bardzo mechanicznie i industrialnie. Co do tych fragmentów gotyckich to są to odniesienia do klasycznego gotyku takiego bauhaus, fields of nephilim, albo wręcz protoplastów tego stylu jak ferry, czy bowie. Tom nie krył nigdy specjalnie swojej sympatii do takiej muzyki. Babskie wokale też były wcześniej często obecne. Nie ma tu żadnej zdrady.LukaSieka pisze:Tak jak lubię stary Celtic Frost, to ta płyta mi za bardzo nie podchodzi, ale chyba nic w tym dziwnego. Ze starego Celtic Frost za dużo tu nie ma, niekiedy jakieś gotyckie, doomowe wstawki... Może jestem przewrażliwiony i za bardzo zdystansowany do nowych wydawnictw tych starych zespołów. Mozę przez te wcześniejsze wpadki, Celtic Frost jest dla mnie teraz mało wiarygodny, bo w zasadzie już na samym początku na wieść o nowej płycie tej kapeli byłem bardzo sceptyczny. Nie wiem, ale ciągle jakieś "ALE" mam z tyłu głowy kiedy myślę o tym (kiedyś tak niezwykłym) zespole.






Ja o wiele bardziej wole kontynuacje starego Celtic Frost w wykonaniu takiego Obituary czy Samael (trzy pierwsze) niż wszystko razem wzięte co wyszło po "To Mega Therion". Co oczywiście nie zmienia faktu, ze "Into The Pandemonium" i "Vanity / Nemesis" tez były ok. Chociaż do "Into The Pandemonium" musiałem się długo przekonywać, powoli, stopniowo, ale to już odrębna historia.voivod' pisze:Celtic Frost zawsze na każdej kolejnej płycie robił coś nowego i zawsze były też na nich nieodzowne elementy stylu zespołu (charakterystyczne riffy, wokal, dynamika). W ogóle zawsze był to jeden z kilku dosłownie zespołów, który do korzennego, bezkompromisowego metalu potrafił dodać bardziej wyszukane środki wyrazu i obronić się muzycznie. Nie inaczej jest na Monotheist, na tym albumie słychać dokładnie te same wibracje bo na klasycznych albumach. Są też nowe elementy, jest dużo typowej dla stonera i doomu "duchoty", a czasem jest wręcz bardzo mechanicznie i industrialnie. Co do tych fragmentów gotyckich to są to odniesienia do klasycznego gotyku takiego bauhaus, fields of nephilim, albo wręcz protoplastów tego stylu jak ferry, czy bowie. Tom nie krył nigdy specjalnie swojej sympatii do takiej muzyki. Babskie wokale też były wcześniej często obecne. Nie ma tu żadnej zdrady.





