To i ja soje 3 grosze dorzucę. Nigdy nie miałem przyjemności słuchać Goriji ani BLS, z bardzo prozaicznego powodu, braku czasu. Za dużo tej Muzyki by ogarnąć wszystko. Natomiast MH kojarzyłem jedynie z bardzo źle nagłośnionego supportu z 2008 r. Tak więc wyjazd na Metę, mimo iż bilety były tańsze niz w 2010 r. ( nominalnie ) nie ekscytował mnie tak bardzo jak w 2010 r ( wiadomo reszta BIG 4, 1 raz w historii, etc. ).
Ale jak to z reguły bywa na koncertach, jak się nie zna supportu to można się bardzo mile rozczarować ( wiem, że nie powinno się tak pisać, hehe ). Zatem Francuzi zagrali mocno, z przytupem, ściana dźwięków niskich bardzo mile oddziaływała na wnętrzności, no i przyjęcie przez publikę, bardzo bardzo. Trochę słabo słyszałem wokal, ale to chyba taki urok tej muzy, ze sekcja zgarna show.
BLS -- nie rozumiem zarzutów o złe nagłośnienie, gdyż z poziomu GC gitara pana Zaka brzmiała bardzo, bardzo czysto, wokal wiadomo trochę sie gubił, ale Muza super, te jego solo, hm. Na pewno tym wystepem przekonał mnie do poświęcenia mu troche czasu ( jak już go znajdę ) aby bliżej zapoznać się z jego twórczością, a i jak będzie możliwość posłuchania w klubie ( wiem, rok temu był w stodole ) to raczej na pewno się udam.
MH - no zdecydowanie lepsze wrażenia niż z CHorzowa, bardzo fajnie, i z przytupem Panowie zagrali. Nagłośnienie w moim odczuciu bardzo dobre, ale znowu był problem wokalu, albo to już moje uszy nie nadązały , bo tych doznaniach niskotonowych . Ale solówki bardzo bardzo miłe dla ucha
no i Meta - 4 razy na żywo, ale wciąż wzbudza emocje. Szkoda tylko ze posiadanie na koncercie aparatu ( nawet przypietego do spodnii ), okularów, czy czapki z daszkiem -- nie pozwala wytrzymać w młynie dłużej niz 2 minuty. Byłem może 5-7 metrów od SNake Pita nim rozpoczeli Hit The Lights -- a potem to już była rzeznia... zero władzy nad ciałem.. tłum poniewierał czlowiekiem to wtę, to w tamtą stronę... miałem nadzieję iż wytrzymam, jednak z obawy przed stratami własnymi jednak się wycofałem i z odległości 15 metrów też się fajnie słuchało i oglądało

Pozdrwiam tych co przetrwali ten młyn

SEt .. mocno przewidywalny -- ktoś nawet trafiłz FFWF. CO mnie zaskoczyło, to brak jakiegokolwiek PYRO na tym kawałku.. trochę to dziwne spiewać o ogniu bez ognia na scenie

ale widocznie trzymali całe Pyro na ES i ONE

Na pewno bardzo ucieszyła zmiana Fuel na CD - nigdy nie lubiłem Paliwa, ten kawałek nic nie wnosił, natomiast CD to perła sama w sobie. Na oNe rewelacyjne te laser show, a pózniej juz wiadomo S&D i do domu.
Mercz troche słaby, wiec tym razem bez pamiątki.
Mam nadzieję, na następną trasę Mety, ale halową -- wciąż żywe wspomnienia z Lipska 2009
a klepisko -- cóż, takie realia.
Pozdrawiam.