The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Wszystko na temat nowej płyty

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Jak oceniasz nowy album Iron Maiden

10
35
27%
9
37
29%
8
23
18%
7
15
12%
6
5
4%
5
8
6%
4
1
1%
3
4
3%
2
1
1%
1
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 129

Awatar użytkownika
hipcio_stg
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1681
Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: hipcio_stg »

RidingOntheWind pisze:Miałem kiedyś dokładnie to samo z albumem Killers, nawet pamiętam przy jakim utworze- Purgatory. Właśnie z tych powodów CD-ki zdechną tak samo jak zdechły kasety, choć paradoksalnie to te drugie były bardziej wytrzymałe. Ciekawe co nas czeka w zamian, oby nie opcja kupowania utworów na empetrójce.

Kolejna refleksja co do Book of Souls a raczej Brusa; w sumie nic nowego, wolniejsze fragmenty śpiewa bardzo dobrze, ale w tych szybkich strasznie się męczy, pierwsze dwie minuty Red and Black np., źle się tego słucha. Bruce powinien śpiewać już tylko w średnich rejestrach i średnich tempach, bo inaczej muzyki trzeba słuchać z tekstem przed oczami. Nie wiem czy to kwestia ambicji czy to ma pasować do utworu ale te utwory najczęściej psuje. To nie 1983, 1984 czy tam 1986 rok gdzie takie rzeczy mu wychodziły 100 na 100 i niszczyły.
A ja uważam, że Bruce wcale nie śpiewał lepiej w wspomnianych latach ~82-86. Jak słuchałem LAD to myślałem, że się wykrwawię uszami. Tragedia. Sto razy wolę dzisiejsze śpiewanie Becura.
Deleted User 2259

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: Deleted User 2259 »

Moim zdaniem koncertowo to on nigdy nie błyszczał.
Awatar użytkownika
brezdi
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 678
Rejestracja: sob lut 23, 2013 4:33 pm

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: brezdi »

Nie zgodzę się, że Dickinson nigdy nie błyszczał na koncertach. Najlepszy przykład to Rock In Rio i cała trasa promująca Brave New World, trasy promujące jego solowe albumy, trasa wspominkowa Powerslave, En Vivo... Nie wiem jak można twierdzić, że nigdy nie błyszczał, po 1 wiek robi swoje, po 2 Dickinson śpiewa często jednocześnie biegnąc lub skacząc co nie ułatwia oddychania w trakcie śpiewu. Ktoś podał, że Iron Maiden zagrało blisko 2500 koncertów w karierze, do tego dochodzą koncerty solowe, występy gościnne, próby i nagrywanie albumów - to wszystko przekłada się na to, że na jednym koncercie zaśpiewa słabiej niż na innym, że w czasie trasy różnie to bywa. Tylko, że głos to nie gitara, którą jak się zajeździ to powymienia się części.

--> PS. Hipciu - zawsze myślałem, że jestem dziwny, bo każdy uznaje LAD za arcydzieło koncertowego gatunku, a mi taki rodzaj śpiewania niekoniecznie podchodziło do gustu i również o wiele bardziej preferuję chociażby Rock In Rio czy En Vivo niż Live After Death. Jak widać - jest nas dwóch. 100% zgody!
PanPrezes
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1731
Rejestracja: czw paź 21, 2010 5:06 pm
Skąd: Żywiec

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: PanPrezes »

Tylko niewiele osób wie, że LAD w wersji wideo, a audio to dwa różne koncerty, przy czym ten drugi jest nieporównywalnie lepszy.
Awatar użytkownika
brezdi
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 678
Rejestracja: sob lut 23, 2013 4:33 pm

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: brezdi »

PanPrezes pisze:Tylko niewiele osób wie, że LAD w wersji wideo, a audio to dwa różne koncerty, przy czym ten drugi jest nieporównywalnie lepszy.
Bo przy wydaniach audio często się "majstruje" i wprowadza pewne poprawki. En Vivo i Rock In Rio też są lepsze w audio.
PanPrezes
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1731
Rejestracja: czw paź 21, 2010 5:06 pm
Skąd: Żywiec

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: PanPrezes »

Nie, tam są po prostu całkowicie inne wykonania. Porównaj sobie chociaż Aces High.
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4287
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: Geri666 »

Invader pisze:Moim zdaniem koncertowo to on nigdy nie błyszczał.
Tobie się z LaBrie pomyliło :D
Deleted User 1499

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: Deleted User 1499 »

Invader pisze:Moim zdaniem koncertowo to on nigdy nie błyszczał.
Aż tak zle to nie jest , mam trochę bootlegów i zawsze zwracam uwagę na wokal , może oprócz trasy z A Matter... cała reszta po reunion była na co najmniej dobrym poziomie z kilkoma wyjątkami ale wiadomo że to trasa i forma jest różna , zwłaszcza na początku. Przed reunion fakt na trasach 90-93 nie błyszczał ale przed tym kiepskim okresem było wg. mnie dobrze.
claudette
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 116
Rejestracja: ndz cze 26, 2011 11:28 am
Skąd: Gdańsk

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: claudette »

--> PS. Hipciu - zawsze myślałem, że jestem dziwny, bo każdy uznaje LAD za arcydzieło koncertowego gatunku, a mi taki rodzaj śpiewania niekoniecznie podchodziło do gustu i również o wiele bardziej preferuję chociażby Rock In Rio czy En Vivo niż Live After Death. Jak widać - jest nas dwóch. 100% zgody![/quote]

+1! Zgadzam się.

I generalnie nie wiem jak można twierdzić, że Bruce nie błyszczy koncertowo. :shock: Przecież on jest fenomenalny. Nie dość, że ma pewnie lepszą kondycję fizyczną od połowy z nas (dobra, ode mnie na pewno :lol: ) to do tego wszystkiego jeszcze super śpiewa. Nie wychodzi na scenie, nie odbębnia byle jak tego wszystkiego, więc błyszczy jak cholera. I dla mnie, jak na swoje lata, na to co wyczynia na tej scenie, jest naprawdę przegenialny i należy mu się wielki szacun. Zamiast się cieszyć, ze taki zespół gra tyle lat i mamy jeszcze okazję bywać na ich koncertach to tyle tu marudzenia. A że to mogło być lepiej, a tamto mogło być inaczej, a po co to zrobili tak, a nie tak. Zrobili tak, bo to ich wizja i koncepcja na to jak chcą grać. Jasne, zawsze może być lepiej, ale zawsze też mogło być gorzej. A tu tyle ekspertów muzycznych, co zrobiliby to lepiej, że czekam aż staniecie się takimi zajebistymi muzykami jak Ironi. :dance:
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10198
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: RALF »

SŁUCHAJ - to Polacy, zawsze końskie pyski, kwaśne miny i marudzenie. Żeby nawet ich Jezus przyszedł ponownie i gwarantował zbawienie (tjaaa) to i tak by psioczyli "bo nie tak miało być"... bo nie taki przystojny, jak na obrazku echhh :)
Ostatnio zmieniony wt wrz 15, 2015 1:18 pm przez RALF, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: Dejavu »

Jeśli Dickinson nigdy koncertowo nie błyszczał, to ciekaw jestem w takim razie kto w tym gatunku kiedykolwiek błyszczał ;)
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16722
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: gumbyy »

Iron_Black pisze:to, że jedna osoba uważa TBOS za średnią płytę z pełną ilością wypełniaczy to nie znaczy, że druga osoba będzie odbierała to płytę tak samo.
No to jest logiczne i oczywiste, że każdy inaczej odbiera muzykę.
Iron_Black pisze:I nie sądzę, żeby ktoś tu miał rację
Przecież nie o rację tutaj chodzi, tylko o wymianę poglądów...
Iron_Black pisze:błagam "pseudo naukowe" komentarze odnośnie autocytatów, niepotrzebnych dźwięków itp. zostawcie dla siebie.
A to jest forum na którym wymieniamy się opiniami i poglądami :roll:
claudette pisze:A tu tyle ekspertów muzycznych, co zrobiliby to lepiej, że czekam aż staniecie się takimi zajebistymi muzykami jak Ironi. :dance:
"Najmądrzejszy" argument ever... jak ci się coś nie podoba, to sam nagraj to lepiej :lol: Ech... wyznawcy Iron Maiden, zespołu który szystko robi idealnie, a jakakolwiek krytyka to skandal! ;)
Ostatnio zmieniony wt wrz 15, 2015 1:45 pm przez gumbyy, łącznie zmieniany 2 razy.
www.MetalSide.pl
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10198
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: RALF »

Mija recka...

„THE BOOK OF SOULS” (2015) *****
Na ten podwójny album studyjny fani Iron Maiden czekali bite 5 lat. To bardzo długo. Oczywiście zespół w tym okresie nie próżnował, bowiem odbył dwie ogromne trasy koncertowe (około 200 koncertów), które łącznie przyciągnęły ponad sześć milionów ludzi. W licznych wywiadach prasowych sugerowali muzycy, wiele pomysłów, które znalazły się na tym dwupłytowym wydawnictwie, nosili już w sobie od lat. Właśnie – dwie płyty, 11 kompozycji, ponad 92 minuty muzyki. Ambitnie. Wielu artystów, zarówno reprezentujących rocka, jak i inne gatunki muzyki, zdążyło sobie połamać zęby na tego typu wydawnictwach. Przypomnijmy tylko „Nostradamus”(2008) Judas Priest, który raził nudą, pretensjonalnością i przerostem formy nad treścią oraz pamiętny mariaż awangardowej twórczości Lou Reeda oraz Metallicy, efektem którego było całkowite nieporozumienie artystyczne, zatytułowane „LuLu”(2011). Takich przykładów można mnożyć bez liku. Czy zatem szóstka muzyków Iron Maiden spełniła oczekiwania, jakie zazwyczaj pokłada się w dwupłytowym albumie, którego pojedyncza kompozycja trwa średnio osiem minut i 20 sekund?!
Powiem jedno, po pięciu latach zespół powrócił z najlepszym albumem studyjnym od czasów pamiętnego „Brave New World”(2000) oraz jednym z najciekawszych i najmniej szablonowych wydawnictw w długiej, bo już 40-letniej karierze.
Całość otwiera kompozycja Dickinson’a „If Eternity Should Fail”, która przenosi nas w niesamowity klimat znany z jego solowych płyt, muzycznie jest to absolutnie najlepsza rzecz od wielu, wielu lat. Kolejny, znany z singla „Speed Of Light” nadaje płycie hardrockowego luzu i może się podobać tym, którzy od Brytyjczyków oczekiwali prostszego grania.
„The Great Unknown” znów urzeka nieszablonowym podejściem, iście filmowym klimatem, narastaniem atmosfery i pięknymi pasażami gitar. 13-minutowy „The Red And The Black” napisany przez Harris’a jako jedyny z całego zestawu może sprawiać wrażenie nieco chaotycznego a w części refrenowej – zbyt sztampowego, niemniej pozytywne wrażenie na słuchaczu powinna zrobić rozbudowana częśc instrumentalna. Doprawdy, takich pojedynków gitarowych trudno na dzisiejszej scenie szukać, Tres Amigos (Smith/Murray/Gers) wręcz prześcigają się w kolejnych pojedynkach na instrumenty – Brawo! Gdyby nie sztampowy, zapewne doklejony studyjnie refren, który pojawia się w ostatnich minutach utworu – byłoby świetnie(…)
To jednak dopiero początek tego, co najlepsze. „When The River Runs Deep” przywodzi na myśl najlepsze kompozycje z klasycznego okresu Iron Maiden. Średnie tempo, osadzona rytmika, doskonałe wokale Dickinson’a – ponad pięć minut mija w przypadku tej kompozycji szybko i radośnie. Idealna kompozycja do koncertowej set listy i potencjalny, nośny singel.
W kolejce czeka już na nas utwór tytułowy. Powiem wprost – miazga! Doskonale budowana dramaturgia, posępny klimat, niebanalna gra sekcji, niesamowita atmosfera – w końcu wokal Dickinson’a, który niczym szaman zabiera nas w tajemniczą podróż. To trzeba usłyszeć. Oto właśnie zakończyliśmy odsłuch pierwszego z dwóch krążków składających się na zawartość „The Book Of Souls”(2015).
Jeśli ktoś poczuł się przytłoczony rozmachem zaprezentowanych kompozycji, stan ten może zmienić potężny, jednoznacznie heavymetalowy cios w postaci „Death Or Glory”. Utwór ten dedykowany został walkom powietrznym, przypadającym na okres I WW. Życzę zespołom z podobnym stażem takiej świeżości, bezpośredniości i impetu. Moim zdaniem – tak kompozycja to murowany hit koncertowy, doskonale sprawdziłby się w roli kolejnego singla.
W dalszej kolejności mamy „Shadows Of The Valley”, gdzie wykorzystano zamierzone nawiązanie do wstępu z „Wasted Years” i pokazujący, iż zadęcie epickie wcale nie musi być nudne. „Tears Of The Clown” to hołd (przepiękny) złożony przez muzyków tragicznie zmarłemu Robin’owi Williams’owi. Utwór ten ma szansę stać się kolejnym standardem Brytyjczyków, zaś ogromny ładunek emocjonalny, jaki ze sobą niesie, powinień udzielić się co bardziej wrażliwemu słuchaczowi. To też koleny kandydat na radiowy singel.
Kompozycją zdradzającą bluesowe inklinacje autora (D. Murray) jest na wpół-balladowy „Man Of Sorrows” (nie mylić z podobnym standardem Dickinson’a!), którego wieńczy kapitalna, klimatyczna coda, jakiej nie powstydziłby się nawet Pink Floyd. Tym, którzy nie znali takiego oblicza Iron Maiden – utwór ten może szerzej otworzyć uszy i oczy na twórczość ekipy S. Harris’a. Jeden z najbardziej udanych tego typu utworów formacji.
Krążek numer dwa wieńczy rzecz szczególna – osiemnastominutowa kompozycja Dickinson’a, o której głośno już było na długo przed wydaniem „The Book Of Souls”(2015). „Empire Of Clouds” to zdecydowanie najbardziej złożony i najbardziej ambitny utwór wcałej karierze Iron Maiden. Rzecz stylistycznie niepodobna do niczego, co zespół przez okrągłe 40 lat zaproponował. Mamy tu przepiękny, fortepianowy wstęp, równie udane partie smyczkowe, również fragmenty o charakterze wodewilowym, orkiestralnym – idealnie budujące atmosferę tyleż ogromnych oczekiwań, splendoru, jak również tragizmu, które towarzyszyły katastrofie ogromnego sterowca R 101. Bruce Dickinson w arcymistrzowski sposób buduje atmosferę, każde słowo wydobywające się z głębi jego ust wręcz nokautuje ładunkiem emocjonalnym. Tak wspaniałe rzeczy mogą komponować i tworzyć tylko najwięksi mistrzowie!
Jeśli do tego dodać niebanalne solówki, kapitalną pracę sekcji rytmicznej, wielowątkową strukturę całości i fakt, iż „Empire Of The Clouds” mija znacznie szybciej, niż sugerowała by to metryka czasowa kompozycji – otrzymujemy jeden z najwspanialszych epickich utworów w dziejach Iron Maiden, daleko wykraczajacy poza sztampowe standardy tak rocka, jak i heavy metalu!
„The Book Of Souls”(2015) jawi się po kilku uważnych przesłuchaniach, jako album niezwykle równy i wyważony. Wszyscy członkowie Iron Maiden pokazali na nim siebie od najlepszej strony. Rewelacyjna praca sekcji Harris/McBrain zasługuje na wyrazy uznania, gitarzyści w końcu w pełniejszym wymiarze wykorzystali potencjał trzech wioseł, zaś to co prezentuje Bruce Dickinson, wręcz powala. Jasne, nie ma on już tak potężnego głosu jak 30 lat temu, za to po mistrzowsku operuje dynamiką, kreuje klimat i atmosferę krążka, w końcu – wielokrotnie wspina się na wyżyny swych umiejętności interpretatorskich.
Kiedy wczytamy się w ciekawe, jak zawsze nawiązujące do kinematografii i literatury teksty, uderza ich doskonałe zsynchronizowanie ze strukturą i klimatem poszczególnych utworów oraz głębokie nasycenie emocjonalne na etapie realizacji warsztatu wokalnego. Mówiąc wprost – Pan Wokalista Wie O Czym Śpiewa i nawet do słuchaczy nie znających języka Shakespeare’a, na poziomie afektywnym, niemal podświadomie może dotrzeć przesłanie kompozycji. Wśród rockowych i metalowych krzykaczy jest to niezwykle rzadka cecha(…) Przypomnę ponadto, iż to właśnie po sesji nagraniowej „The Book Of Souls”(2015) wykryto u niego nowotworowe guzy u nasady języka. Jak wiadomo, dziś jest już całkowicie zdrowy i czuje się znakomicie. Miejmy nadzieję, że paskudne choróbstwo na dobre odpuści słynnemu frontmanowi.
Podwójny, 92-minutowy to zdecydowanie popis umiejętności i świadectwo świerzości oraz otwartości muzyków. Po 40 latach grania – to ewenement. Słowa pochwały należą się również producentowi dźwięku – Kevin’owi Shirley’owi – tym razem płyta brzmi tyleż naturalnie, organicznie, co niezwykle czytelnie i „jasno”. Ta muzyka wręcz płynie, przenika słuchacza do głębi i pozostaje z nim na dłużej. Choć oczywiście w tej materii pewnie fani będą mieli (jak to już ma miejsce od 2000 roku) różne opinie, będące pochodną subiektywnych preferencji.
Oczywiście mógłbym napisać, iż szereg utworów nosi znamiona, jak można przypuszczać zamierzonego cytowania fragmentów najsłynniejszych, „firmowych” rozwiązań które słyszeliśmy w twórczości Brytyjczyków na różnych etapach ich rozwoju. Jednak – nie zrobię tego, zaś dla formalnego porzadku warto zauważyć, iż „The Red And The Black” napędza motoryka sekcji i podkładów gitarowych, przywodzących na myśl „Rime of the Ancient Mariner”, melodyka „The Great Unknown” koresponduje z głównym tematem „Mother of Mercy” z poprzedniego krążka, fragmentarycznie gitarowy podkład rytmiczny w utworze tytułowym i „Death Or Glory” są niemal identyczne, zaś nieco chaotyczny „Shadows Of The Valley” otwiera zagrywka bądąca mutacją tej, którą rozsławił w autorskim „Wasted Years” sam Adrian Smith. Tyle, że te autocytaty okazują się nadzwyczaj smakowte a w obliczu obchodów czterdziestolecia działalności, wydają się być celowym ‘puszczeniem oka’ do słuchaczy. W sumie to wypróbowany już patent, chociażby na ostatnich płytach Pink Floyd, AC/DC, że nie wspomnę o albumie „13” Black Sabbath. Grupie z takim statusem i pozycją w panteonie – to uchodzi.
Grafik, Mark Wilkinson, również popisał się niebagatelnymi grafikami. O ile ascetyczna grafika zdobiąca front okładki albumu mogła nieco rozczarować, to makabreski zdobiące booklet płyty (zwłaszcza wersji winylowej) doprawdy należą do najbardziej udanych, jakie kiedykolwiek zdobiły płyty Brytyjczyków. Fani mogli tylko się domyślać, w jakim stopniu ilustracje te znajdą odzwierciedlenie w oprawie trasy „The Book Of Souls World Tour 2016/17”?
Powiem szczerze – obawiałem się tego albumu, obawiałem się iż Iron Maiden tym razem przeliczą siły na zamiary, na szczęście o niczym podobnym nie można mówić. Wśród nielicznych głosów krytyki pojawiły się takie, iż mimo wszysko album ten nie może się równać z pomnikowymi dziełami grupy. Cóż, pomniki na miarę tego, co zespół ten dokonał w latach ‘80tych XX w. stawia się tylko raz. Czy „The Book Of Souls” będzie za kilka, lub kilkanaście lat mienił się złocistym blaskiem, czy pokryje się patyną – o tym wszyscy się kiedyś przekonamy. Dla mnie na dzień dzisiejszy, to najciekawszy album Iron Maiden od chwili powrotu formacji w oryginalnym składzie i raczej prędko tej opinii nie zmienię. Po kilkunastu przesłuchaniach „The Book Of Souls”(2015) znalazł się w TOP 5 mojego prywatnego rankingu albumów studyjnych Brytyjczyjów, który przedstawia się w sposób następujący:
1. “Seventh Son Of A Seventh Son” (1988) 2. “Powerslave” (1984) 3. “The Number Of The Beast” (1982) 4. “Brave New World” (2000) 5. “The Book Of Souls” (2015).
RidingOntheWind
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 317
Rejestracja: czw cze 18, 2015 7:25 am

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: RidingOntheWind »

PanPrezes pisze:Tylko niewiele osób wie, że LAD w wersji wideo, a audio to dwa różne koncerty, przy czym ten drugi jest nieporównywalnie lepszy.
Całkiem możliwe, bo ja koncert video oglądałem może 2, może 3 razy, więc go praktycznie nie znam. Audio słyszałem w życiu jakieś tysiąc razy, może więcej i zawsze jest dla mnie wzorem koncertu heavy-metalowego a Bruce tam robi rzeczy niesamowite. Jak porównuje takie Flight 666 to w żaden sposób nie wytrzymuje porównania. Rock in Rio, które w Polsce jest przereklamowanym koncertem a na całym świecie oceniane jest dużo niżej niż Live after Death też nie jest jakimś cudem świata. To znaczy Bruce tam znakomicie śpiewa utwory z lat 1995-2000 czyli Blejzowe i z BNW natomiast klasyki wychodzą mu już tak sobie. Najlepsze wokalnie jest Live at Ullevi z nowych czasów.
Spotkałem się z opiniami, że Live after Death jest źle zaśpiewane, nieczytelnie, "na wariata", mi to właśnie bardzo się podoba, ta moc, te szaleństwo w głosie Brusa.

DejaVu- ja nie szukam specjalnie momentów, które mi się nie podobają, one mi się same narzucają, nie sprawia mi to radości bo zawsze jak wychodzi nowe Iron Maiden odkąd poznaję albumy na świeżo to czekam na utwory, które spodobają mi się w 100%. Jakoś tak dziwnie się składa, że na Dance of Death takie utwory były cztery: No More Lies, Dance of Death, Paschendale i Face in the Sand. Powiedzmy na dzisiaj licząc trzy bo No More Lies lekko mi się znudził.\
Natomiast na A Matter i Finalu takiego utworu nie było żadnego, najbliżej miały Legacy, Isle of Avalon i Talisman ale każdy z nich ma dla mnie coś niepotrzebnego. Na Book of Souls tylko tytułowy spełnia te warunki.
Poza tym jeszcze taka refleksja, jakoś dziwnym trafem najwięksi fani Iron Maiden których spotkałem jakoś potrafili ten zespół czasami skrytykować. Wyjątkiem może Hellbutcher z Nifelheim, on faktycznie jest bezkrytyczny ;)
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: syzygy »

RidingOntheWind pisze: Dzisiaj mam wrażenie muzycy Iron Maiden w studio świetnie się bawią, tak jakby dopiero co wrócili z wakacji. Wydanie płyty ma być tylko okazją do spotkania się i wyruszenia w kolejną trasę, większą od poprzedniej. Oni się bawią, fani już nie do końca. Czyli odwrotnie niż u Blackmore'a czy Dio, którego nawet tak spokojny człowiek jak Iommi nazywał muzycznym dyktatorem.
Wiecie jak powstawały pierwsze wersy do Number of the Beast? Martin Birch wręcz wymuszał od młodego Brusa kolejne powtórzenia aż do zadawalającego go efektu. To wyobraźcie sobie jak musiał katować Ironów przy dłuższych kompozycjach.
Otóż to! Panowie robią sobie piknik z nagrywania płyty, bo wiedzą, że im już dosłownie wszystko wolno, choćby Bruce fałszował, to i tak się znajdzie nurt obrońców twierdzących, że to takie fajne, rockowe, luzackie, świeże albo że taka już jego artystyczna dusza i widocznie taki zastosował środek wyrazu ;) W efekcie ostatnie 3 płyty (ktoś pewnie doda 4, ale dla DoD mam bardzo dużą tolerancję) brzmią jak jam sessions, co w obecnej formie Bruca wychodzi kiepsko. Z samodyscypliną u naszych dziadków chyba nie jest za dobrze, więc przydałby się jakiś muzyczny dyktator, który powiedziałby im, że dwie próby nagrania kukuryku w zwrotkach The Red.. to trochę mało i trzeba się trochę bardziej spiąć, zanim się wypuści materiał "do ludzi". Nie chce mi się szukać cytatów, ale tłumaczenie, ze momentów w których bruce nie wyrabia jest MAŁO, to żadne tłumaczenie, bo to do cholery płyta studyjna! To tak, jakby tłumaczyć autora jakiegoś artykułu, że zrobił parę błędów stylistycznych, ale mało i da się to czytać i zrozumieć co autor miał na myśli. Podobnie - czaję co chcieli osiągnąć w niektórych kawałkach, ale słyszę, że za cholerę to nie wyszło. Demo nagrywają, czy płytę studyjną?
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16722
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: gumbyy »

syzygy pisze:Panowie robią sobie piknik z nagrywania płyty, bo wiedzą, że im już dosłownie wszystko wolno
"Wyznawcy" i tak dadzą 10/10 to po co się starać ;)

Sporo racji w tym co napisaliście panowie Nomad i Syzygy...
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: syzygy »

gumbyy pisze:
syzygy pisze:Panowie robią sobie piknik z nagrywania płyty, bo wiedzą, że im już dosłownie wszystko wolno
"Wyznawcy" i tak dadzą 10/10 to po co się starać ;)
..albo 9/10, ale z komentarzem, że "teraz wsadzają kij w mrowisko" ;) Sytuacja autentyczna z ostatnich dni :D
Frost No
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 137
Rejestracja: czw sty 03, 2013 9:17 am

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: Frost No »

Ludzie nie spinajcie sie tak , na nowym Motorhead Lemmy od pierwszych wersow spiewa jakby do studia zapomnial protezy wyjac rano ze szklanki a nikt nie marudzi , zreszta na swiecie jest tyle muzyki .Proponuje cos swiezego Kata 666 nagranego jeszcze raz albo genialna powtorke Manowar Kings of metal .
Awatar użytkownika
Władysław_Warneńczyk
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 505
Rejestracja: śr sty 19, 2011 8:10 pm

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: Władysław_Warneńczyk »

Płyty słucham już ponad 2 tygodnie, entuzjazm nieco opadł, więc mogę napisać parę słów:

If Eternity Should Fail - dla mnie jeden z faworytów, uwielbiam klimat solowego Bruce'a, świetny refren, niesamowicie zaśpiewane zwrotki, ciekawa część instrumentalna. numer 2 na albumie i najlepszy otwieracz od dawna.
Speed of Light - ,,jest jak jest inaczej nie będzie", że zacytuje klasyka. utwór spodobał mi się od pierwszego przesłuchania, fajny Maidenowy rocker, bez szału ale ok. dużo lepszy niż El Dorado, ale chyba gorszy od The Final Frontier. raczej nic już w tym utworze nie odnajdę.
The Great Unknown - na początku mi się nie spodobał, ale teraz twierdzę, że jest świetny. przypomina klimatem AMOLAD i Mother of Mercy, świetny refren i bardzo fajne solówki, tylko głos Bruce'a moim zdaniem zbyt naciągnięty, widać, że męczy się w tym utworze.
The Red and the Black - bardzo ciekawy utwór, na pewno lepszy od When the Wild Wind Blows, bardzo dobre melodie, choć jest ich zdecydowanie za dużo, gdyby trwał 10 minut byłby, moim zdaniem, znacznie lepszy. mogliby darować sobie powtórzenie ooooo i wyciąć parę melodii, byłoby git. no i solówki nie powalają...
When the River Runs Deep - fajny heavy metalowy kawałek w starym stylu. świetne zwrotki, zwłaszcza te przed refrenem, gdzie Bruce śpiewa: ,,There’s no use in hiding, Got to keep on trying...", sam refren trochę zbyt wolny i nużący.
The Book of Souls - dla mnie, najlepszy na płycie. wspaniały klimat, przywodzi mi na myśl Powerslave'a czy Nomada, bardzo dobre solo Dave'a a Bruce daje z siebie wszystko. jedyny mały zarzut to akustyczne intro i outro, które słyszeliśmy w ostatnich dokonaniach Maiden wielokrotnie, jak dla mnie nie wnosi ono nic do tego utworu. co nie zmienia faktu, że jest doskonały.
Death or Glory - chyba najlepszy szybki utwór na płycie, zwrotki są doskonałe, zadziorne. refren fajny, ale trochę zbyt schematyczny. chciałbym zobaczyć jak brzmi to na żywo. ogólnie jeden z lepszych krótki utworów z trzech ostatnich płyt.
Shadows of the Valley - gdyby wyciąć początek byłby to dużo lepszy numer, fajny refren, świetna wokaliza pod koniec, riff pod Fallen Angel, z powodzeniem mógłby trwać 3 minuty krócej i wtedy sprawdziłby się znacznie lepiej.
Tears of a Clown - kawałek, moim zdaniem, bardzo w klimacie pierwszych solowych płyt Dickinsona, bardzo przyjemny ze świetnym refrenem i niezłymi solówkami.
The Man of Sorrows - wciąż rozgryzam ten utwór, początek bardzo dobry, refreny też ok, ale część środkowa jakoś mnie nie przekonuje. zdecydowanie utwór, któremu należy poświęcić więcej czasu.
Empire of the Clouds - co by nie mówić, doskonała kompozycja. moje ulubione Maiden, które opowiada historię. pierwsza część przepiękna, melodie są naprawdę przejmujące. część heavy metalowa bardzo dobra. jedynym minusem jest długość, w pewnym momencie ten sam motyw jest powtarzany tyle razy, że można zdążyć pójść po piwo i zapalić papierosa na balkonie. gdyby trwał zamiast 18, dajmy na to 13 minut, byłby pewnie dla mnie najlepszy na płycie.

generalnie, daję Book of Souls 8-/10, wciaż uważam, że to lepszy album od dwóch poprzednich. czy lepszy od Dance of Death? nie wiem. czas pokaże. na minus zdecydowanie długość, myślę, że gdyby każdego utworu pozbawić paru niepotrzebnych fragmentów, całość zmieściłaby się na jednym dysku i trwała mniej więcej tyle co TFF. może wtedy powiedziałbym, że to najlepsza płyta od czasów BNW.
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16722
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu

Post autor: gumbyy »

Frost No pisze:Ludzie nie spinajcie sie tak , na nowym Motorhead Lemmy od pierwszych wersow spiewa jakby do studia zapomnial protezy wyjac rano ze szklanki a nikt nie marudzi , zreszta na swiecie jest tyle muzyki .Proponuje cos swiezego Kata 666 nagranego jeszcze raz albo genialna powtorke Manowar Kings of metal .
o joj... ale to jest forum IM i o płycie tego zespołu sobie tutaj dyskutujemy :) Załóż temat o nowej płycie Motorhead i tam zainteresowani się wypowiedzą :) Podobnie o Kat & Roman, czy Manowar :) Po co ta spina? :)

ps.
Syzygy - "kij w mrowisko" - rozbawiłeś mnie :D
www.MetalSide.pl
ODPOWIEDZ