Podsumowanie całości.
Organizacyjnie:
- Zmiana układu terenu na plus - przesunięcie strefy gastro spod Main kawałek dalej się sprawdziło do jedzenia i oglądania (i oszczędności trochę, bo rzadziej jedliśmy na feście w tym roku). Kible w sumie też spoko w nowej lokalizacji. Jak zawsze czyste.
- Woda śmierdziała, ale smakowała ok.
- SPECJAL tylko na Main - to minus, trzeba było daleko chodzić.
- Szybkie ogarnięcie zastępstwa za Wargasm. Bardzo duży plus.
- Rozkład scen raczej dobry. Chociaż kilka zespołów widziałbym na większej niż grali (Wij, Orange Goblin, Satyricon).
- Trafiło się kilka nakładek i trzeba było wybierać. Życie.
Desert Stage:
- Jak zwykle najbardziej żywiołowa scena. Najbardziej rockandrollowe zespoły i najintensywniejszy pit.
- Jak zauważył @kam strasznie tam ciasno, do tego wyjścia z Grizzly i B90, więc czasem ciężko było tam się dopchać.
- Koncert sceny:
Orange Goblin
Sabbath Stage:
- Byłem tylko na dwóch koncertach. Oba dobre. Zazwyczaj tłok przy wejściu, ale po minięciu konsolety robiło się luźniej (klub dość wąski).
- Koncert sceny:
The Last Decade
Shrine Stage:
- Na wcześniejszych koncertach, gdy nie było nabite bardzo fajnie. Na późniejszych w dużym tłumie strasznie duszno.
- Dźwięk zazwyczaj dobry (chłopaki narzekali na Asphyx, ale tak gdzie ja stałem było ok, potężnie i wyraźnie).
- Koncert sceny:
Dool
Park Stage:
- Tu grało najwięcej kału: Until i Wake, Ghost Kid... Gutalax (kał najwyższej jakości

)
- Zazwyczaj było tłoczno. Dźwięk dobry. Ulubiona scena poza Desert.
- Koncert sceny:
Accept
Main Stage:
- Nie przepadam, bo jest trochę dalej. Często chodziliśmy tam do baru.
- Najczęściej był tu średni/słaby dźwięk. Przede wszystkim na zespołach poprzedzających headów: Dickinson, Paradise Lost, Kerry King.
- Na koncertach headlinerskich technicznie/dźwiękowo bez zarzutu.
- Raczej nie było problemu z przechodzeniem do przodu wzdłuż bocznych sektorów.
- Koncert sceny:
Megadeth
Największe zaskoczenie:
Bewitched
Największe rozczarowanie:
Bruce Dickinson (ale oczekiwania miałem bardzo duże)
Najlepszy headliner:
Megadeth
Największa kupa (którą widziałem):
Ghostkid
Najdziwniejsze/najśmieśniejsze doświadczenie koncertowe:
Gutalax
Koncert festiwalu:
Orange Goblin (tuż za nim
Dool)
Cieszę się, że festiwal zostaje w Stoczni, bo to miejsce ma świetny klimat i lubię tam jeździć.