Obrażony nie jest, wspomina odejście z kapeli jako swój największy błąd
Tak nam mówił w wywiadzie który niedawno z nim robiliśmy: https://metalside.pl/wywiady/wywiad.php?id=209
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Obrażony nie jest, wspomina odejście z kapeli jako swój największy błąd


Chciałbym ale nie wierzę w AC/DC w przyszłym roku w Europie. Mam wrażenie że wycisnęli w tym roku co się dało jak cytrynę i nie będą wracać już.

A to czemu, Twoim zdaniem już nie dają rady?
Zobacz jak Angus się rusza, duck walk 2 razy podczas całego koncertu, brak skakania na drugim solo do BiB etc.
zgo pisze: ↑sob maja 18, 2024 3:49 pmZobacz jak Angus się rusza, duck walk 2 razy podczas całego koncertu, brak skakania na drugim solo do BiB etc.
Brakuje tych ruchów Angusa, tzw. "wizytówki" - tak jakby Jagger przestał tańczyć na scenie.
Nie mogę sie doczekać moich 4 sztuk na tym tour, ale po filmikach widzę, że chłopy się męczą na tej scenie.
Jestem ciekawy, jak to odbiorę na żywo
Nie mówię nie, bo to mój ulubiony zespół.
Wiesz, ja mam w głowie pewien wyidealizowany obraz AC/DC, bazowany w dużej mierze na archiwalnych materiałach. Dla mnie za czasów Bona i tak do Flick of the Switch to była jedna z absolutnie najlepszych kapel na Ziemi. Później bywało różnie (i płytowo i po części koncertowo, bo w połowie lat 80. Brianowi się trochę zmienił głos), ale generalnie nie zawodzili i pomimo zmian w składzie, czy potknięć studyjnych, zawsze byli dla mnie swoistą definicją rock and rolla. A teraz? No co tu dużo mówić, dziadki. Grają, bo grają, ale River Plate to to na pewno nie jest. Była już mowa o Angusie, ale Brian IMO też się wyraźnie męczy, a kosmicznie długi jak na ten wiek set na pewno nie ułatwia sprawy. Na forach AC/DC ludzie są zachwyceni, ale nagrania, które widziałem, nie nastrajają mnie dobrze. I w sumie chyba wolę AC/DC kojarzyć z Detroit 1983 czy Plaza Del Toros 1996, niż z tym, czym ten zespół jest obecnie. Do tego dochodzi kwestia składu... No nie uważam, żeby powinni to ciągnąć dalej w tej formie. Rozumiem ludzi, którzy cieszą się na trasę, ale mi tu po prostu coś do końca nie gra.

