Brzoska super to wymyślił, nie jest to największy wynalazek ludzkości, ale życie zminił. Z pocztą miałem kiedyś zupełnie dziwną historię (dla mnie, pewnie jak ktoś kupuje regularnie jakieś rzeźby czy coś to normalną), bo kupiłem taką ściśle limitowaną figurkę - popiersie w zasadzie (wiadomo kogo, bez śmiechów proszę

) - roboty jakiegoś włoskiego artysty. Trochę to kosztowało i listonosz przyniósł jakąś książkę matematyczną i awizo, mówi, że tam coś trzeba jeszcze zrobić. Nie skumałem o co mu chodzi, ale przecież luz, spodziewałem się, że wielkiego pudła nie przyniesie. Było to kilka lat temu i jeszcze do odbioru tego samego dnia, idę wieczorem. A tam jak mi kobieta w okienku, że oni tego nie mają, zamiast to rzuca jakieś biurokratyczne teksty, że coś sprowadziłem, muszę teraz oświadczyć, upoważnić itd. Dała mi do wypełnienia jakieś kartki i kazała dostarczyć do WER w Pruszczu Gdańskim. Co xD Mogło być skanem lub...pocztą, ale o co chodzi? Jakie, qrwa, oświadczenie?! Ano oświadczenie dla placówki, że mogą mnie reprezentować przed Krajową Administracją Skarbową (?!) w sprawie pozyskania tego towaru, który czeka w WER oraz oświadczenie co to jest za towar, co za będę z tym robił (i że będę robił to sam, a nie puszczę tego ma wewnętrzny rynek) xD Jakaś absurdalna kolejka się zrobiła zanim to wypisałem. Zostawiłem pisma, wysłali to i miałem czekać. Po paru dniach w końcu listonosz przyniósł awizo, a ja poleciałem na pocztę. Wiadomo, 10 zł za obsługę i... ile?! Jak rzuciła kwotę to prawie pod sufit skoczyłem, ale jak się okazało, to nie było i tak źle, bo sztuka przestrzenna jest traktowana korzystniej niż muzyka. No ale i tak xD
Ponieważ limit był naprawdę mały, to coś czuję, że możliwe, że licząc przesyłkę ubezpieczoną i podatki to mam najdroższy egzemplarz tej cholernej sztuki przestrzennej.
Dzięki Nigel Farage, macham ci z sanktuarium ty niemiły człowieku!