Strona 39 z 71

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 6:53 pm
autor: syzygy
BartSmith pisze:Nomad, taki z ciebie wielki fan Ironów, a nie zauważasz genialnego wokalu w tych utworach: Brighter...,
ROTFL :laugh
BartSmith pisze:Pieprzę to, bo jak jesteś (nie mówię, że ty) fanem growlingu czy trashu to głos Bruce'a momentami może ci się wydać gejowski lub cienki poprostu.
A kto tu porównuje wokal Bruca do growlu? Ja mówię, że wokal jest cienki w porównaniu do wczesniejszych wokali bruca... :roll:
BartSmith pisze:Dostrzegł właśnie to, że na albumie BNW Bruce śpiewa gorzej niż na live.
Ale to jeszcze nie świadczy o tym, że jest zaśpiewny gorzej od AMOLAD

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 7:03 pm
autor: Tomash
ja chciałbym tylko wtrącić do dyskusji ,że podczas BNW Bruce wielokrotnie powtarzał i dogrywał partie wokalne , a nie śpiewał ich w studiu w wersji live jak to było z AMOLAD i DoD , po prostu chciał jak najlepiej zabrzmieć i wielokrotnie powtarzali jego partie wokalne ...na AMOLAD tak podobno nie było :P

tyle jeśli chodzi o mnie , moim zdaniem wokalnie też jest lepszy BNW :P

i przestańcie wieszać na sobie koty :P :beer

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 7:15 pm
autor: Deleted User 1499
No wlasnie kazdy ktory sie tak puszy , zapomnail chyba ze A Matter .. jest bez masteringu , wiec wokal jest tak jak w studiu.
Jestem ciekaw dlaczego nie bylo negatywnych opini na temat koncertu z Ullevi 2005 na ktorym Bruce spiewa bardzo podobnie jak na nowej plycie.

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 7:33 pm
autor: obserwator
sekcjazwlok pisze:A Matter .. jest bez masteringu , wiec wokal jest tak jak w studiu.
to nie jest tak do końca bez masteringu, bo jakieś tam podstawowe rzeczy musieli nołożyć na wokal, a oprócz tego np. słychać taki efekt "podwójnego wokalu" itd., np. w "lord of the light" głos bruce został przez jakieś filtr przepuszczony na początku
nie ma co sobie tak "do serca" brać, że album jest bez masteringu i wszystko słyszymy na nim jak muzycy grali w studio, uwarzam, że to gówno prawda i gdyby usłyszeć sesję na żywo a później od razu po zarejestrowaniu to na "szlaki" to myślę, że różnice były by duże
samo to, że każdy instrument przechodzi przez jakieś tam wzmacniacze i pewnie różne equalizery czy coś robi swoje
mastering tak czy siak musiał się odbyć, trza było dokładnie zmixować instrumenty itd.
mastering to rzecz nie unikniona, tutaj pewnie go bardzo ograniczyli, ale nie można powiedzieć, że płyta jest bez masteringu

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 7:35 pm
autor: Deleted User 1499
Zgadza sie ale i tak jest plyta bardziej ze studia a nizeli BNW.

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:09 pm
autor: paniron
sekcjazwlok pisze:Zgadza sie ale i tak jest plyta bardziej ze studia a nizeli BNW
he he a Steve twierdzi że jest bardziej ''live''

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:16 pm
autor: BartSmith
paniron pisze:he he a Steve twierdzi że jest bardziej ''live''
Jasne, bo tylko twórca wie najlepiej jak to brzmi, czyż nie? W końcu sam to stworzył (twórca w sensie zespół).

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:20 pm
autor: paniron
BartSmith pisze:Jasne, bo tylko twórca wie najlepiej jak to brzmi, czyż nie? W końcu sam to stworzył (twórca w sensie zespół).
Nie chodziło mi o to,że Steve jest wszechwiedzący i zawsze ma racje tylko post sekcjizwłok dziwnie "zabrzmiał" w kontekście wypowiedzi Steve'a :wink:

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:25 pm
autor: BartSmith
syzygy pisze:ROTFL :laugh
Wskaż mi w którym momencie jest słaby wokal. Może w wolnej części? W tej piosence wokal może być tylko gorszy od TTLBL&H, a reszta BNW się chowa.
syzygy pisze:A kto tu porównuje wokal Bruca do growlu? Ja mówię, że wokal jest cienki w porównaniu do wczesniejszych wokali bruca... :roll:
Nie wiem kto, moze ty :P? Wyjaśniłem to już, więc jak nie rozumiesz to przeczytaj mój post jeszcze raz.
syzygy pisze:Ale to jeszcze nie świadczy o tym, że jest zaśpiewny gorzej od AMOLAD
Świadczy, wystarczy dogłębnie przeanalizować. Nie wiem czy wy się kierujecie sympatią czy może ulubionymi piosenkami... Naprawdę nie wiem dlaczego tak sądzicie. Proszę o jakieś sensowne argumenty.

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:27 pm
autor: BartSmith
paniron pisze:
BartSmith pisze:Jasne, bo tylko twórca wie najlepiej jak to brzmi, czyż nie? W końcu sam to stworzył (twórca w sensie zespół).
Nie chodziło mi o to,że Steve jest wszechwiedzący i zawsze ma racje tylko post sekcjizwłok dziwnie "zabrzmiał" w kontekście wypowiedzi Steve'a :wink:
Ja nie mówię, że Steve jest wszechwiedzący, bo tak na pewno nie jest, tylko, że każdy twórca wie najlepiej.

EDIT: Paniron zmienił posta, więc zmienił się kontekst :P

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:29 pm
autor: Matek
BartSmith pisze:Wskaż mi w którym momencie jest słaby wokal. Może w wolnej części?
a mogę ja ? :D w momencie 3:15-3:17 :mrgreen:

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:30 pm
autor: paniron
Matek pisze:3:15-3:17
EE to nie tan moment.
Chyba nowej płyty Paris słuchałeś...

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:31 pm
autor: Matek
paniron pisze:
Matek pisze:3:15-3:17
EE to nie tan moment.
Chyba nowej płyty Paris słuchałeś...
ten ten 8) jakby to syzygy napisał... kozi kwik :lol:

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:32 pm
autor: Szajba
a o jaki kawałek wam chodzi ? :lol:

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:33 pm
autor: Matek
brighter...

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:34 pm
autor: syzygy
BartSmith pisze:Nie wiem czy wy się kierujecie sympatią czy może ulubionymi piosenkami... Naprawdę nie wiem dlaczego tak sądzicie.
To chyba raczej Ty kierujesz się przechwałkami zespołu- powiedzieli, że Bruce jest w życiowej formie, więc musi tak być. W końcu oni wiedzą lepiej co stworzyli, nie?
BartSmith pisze:Wskaż mi w którym momencie jest słaby wokal. Może w wolnej części?
W patatajce. W refrenach np. pierwsze zawycie brighter than a thousand suns- to jest świetny wokal według Ciebie, miażdżący cały BNW?

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:35 pm
autor: BartSmith
Matek pisze:a mogę ja ? :D w momencie 3:15-3:17 :mrgreen:
Dlaczego wcześniej tak nie pisałeś. Lubię takie porównania, a nie "jest słabszy i koniec".

Przesłuchałem i mi się cholernie podoba ten fragment. Nie ma tutaj wogóle wycia. Wy chyba jednak nie słyszeliście Ozziego lub Bruce'a na DOD (na takim RTTH, FOTD czy TNOTB). Tam to są wycia..

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:36 pm
autor: Matek
ja myślę ze niektórym się trochę poprzestawiało i wyżej=lepiej dla nich :roll: ;)
BartSmith pisze:Przesłuchałem i mi się cholernie podoba ten fragment. Nie ma tutaj wogóle wycia. Wy chyba jednak nie słyszeliście Ozziego lub Bruce'a na DOD (na takim RTTH, FOTD czy TNOTB). Tam to są wycia..
do ozza nie ma co porónywać bo to nie ta liga ;) od dickinsona jednak czegoś oczekuję więcej niż od innych :)

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:38 pm
autor: Zygmunt
A mnie tam wokal Bruce'a na AMOLAD wogóle nie przeszkadza. Powiem więcej podoba mi się. A to że w Brighter..., czy innych momentach płyty jego głos nie brzmi czyściutko i sterylnie nawet mi odpowiada. To jest muzyka tworzona przez ludzi, a nie komputery. Nikt nie jest doskonały, a trochę "brudu" w tej muzyce zawsze dodaje jej uroku. Jeżeli nawet czasami trochę słychać, że Bruce się wysila przy śpiewie, to oprócz tego, że można to uważać za wadę, bo jest niby w słabszej formie niż 20 lat temu, popatrzcie na to z innej strony: Bruce daje z siebie wszystko i jest w tej muzyce jakieś szaleństwo, pasja. Rock, czy metal nie musi być krystaliczny i sterylny. I wcale nie chciałbym, żeby Bruce śpiewał tak czysto jak Timo Kotipelto ze Stratovarius. W solowych albumach śpiewa inaczej, bo sam tworzy te kawałki i dostosowuje je głównie pod swój głos. W Maiden jedo głos jest jednym z aspektów muzyki. Nie ma co gdybać. Jego głos, moim zdaniem, nadal jest bardzo dobry - jeszcze nie śpiewa jak np. E. Vedder, który wydaje się już zmęczony śpiewaniem.

Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!

: czw wrz 07, 2006 8:40 pm
autor: BartSmith
syzygy pisze:To chyba raczej Ty kierujesz się przechwałkami zespołu- powiedzieli, że Bruce jest w życiowej formie, więc musi tak być. W końcu oni wiedzą lepiej co stworzyli, nie?
Ja się kieruję moją oceną, a nie kimś. Pisałem to już wiele razy. A ja uważam, że wiele osób mówi, że BNW jest super, bo taka "moda" tutaj panuje.
syzygy pisze:W patatajce. W refrenach np. pierwsze zawycie brighter than a thousand suns- to jest świetny wokal według Ciebie, miażdżący cały BNW?
Jeżeli to ten moment co podał Matek to wystarczy do około pół albumu BNW. Rozumiem, że w Brighter może się nie podobać wolny moment, bo Bruce śpiewa trochę inną tonacją (mi się podoba), ale żeby refeny. Śpiewa całym gardłem, a nie pieje.