TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Zbiór ankiet i Waszych opinii dotyczących innych zespołów.

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
erosinho
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1836
Rejestracja: czw sie 19, 2010 6:35 pm
Skąd: Góra Kalwaria

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: erosinho »

Bez Ozzy'eo Sabbs nie osiągneliby takiego sukcesu, to pewne. Co by nie powienieć i nie myśleć o Ozzym, to gość ma talent i charyzmę, no i miał nosa do wybitnych gitarzystów. Z resztą wystarczy porównać, co osiągnął Ozzy bez Sabbath, a gdzie w tym samym czasie byli Sabbs bez Ozza. Dwie ligi niżej.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Największe sukcesy Sabbath bez Ozzyego to początek lat 80 i dwie płyty z Dio, zwłaszcza ta pierwsza. Tylko co z tego, jak Ozzy ich przebił pięciokrotnie. Ozzy solo przebił nawet siebie z Black Sabbath. Nie było drugiego takiego wyczynu w heavy rocku na taką skalę.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13295
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Schizoid »

Persistence Of Time to dla mnie najlepszy Anthrax, niesłusznie niedoceniony. Blood, czy Time to absolutne hiciory. Może nie jest to tak bezpośrednia płyta, jak Among, czy Disease, ale chyba właśnie dlatego ją preferuję. Natomiast Cause Of Death nie mogę przetrawić, nigdy nie mogłem. The End Complete i World Demise to w sumie jedyne Obituary, do jakich wracam, całościowo ten zespół strasznie mnie odrzuca.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Czy ja wiem czy taki niedoceniony, złota płyta w USA, u nas też ten album się podobał. Among the Living się nagrywa raz w karierze, a na początku lat 90 Anthrax wciąż byli na topie. Inaczej nie pojawiliby się w popularnym serialu ;) Mnie World Demise Obituary już nie podchodzi. W jakiś groove metal się zaczęli bawić. A The End Complete jest bardzo dobra.
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11531
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: krusejder »

Vorgel pisze: sob lis 28, 2020 6:55 pm Największe sukcesy Sabbath bez Ozzyego to początek lat 80 i dwie płyty z Dio, zwłaszcza ta pierwsza. Tylko co z tego, jak Ozzy ich przebił pięciokrotnie. Ozzy solo przebił nawet siebie z Black Sabbath. Nie było drugiego takiego wyczynu w heavy rocku na taką skalę.
Chyba znowu zszedłeś z ocen artystycznych na liczbę platynowych płyt. Nie da się zaprzeczyć, że Ozzy miał znakomite materiały (Blizzard czy No More Tears), ale też jeszcze lepszy, a nawet najlepszy żydowski marketing. Tu Sabbath przegrywał z byłym kolegą.

Płyty OO to komercyjny heavy metal z naleciałościami amerykańskiego hard rocka. Kudy mu do "Heaven and Hell" czy "Dehumanizer". Patenty, jakie Birch ustawił na "H&H" miały wpływ na całe NWOBHM a zwłaszcza na Iron Maiden. Każda z tych płyt osobno znaczy dla metalu więcej niż wszystkie nagrania solowe Ozzy'ego razem wzięte.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: pz »

No oczywiście, że nowa była o sprzedaży. Nie da się ukryć, że Ozzy odniósł większy sukces komercyjny. A Sharon odziedziczyła talenty po tatusiu i do dzisiaj wyciska z męża ile się da :)

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

krusejder pisze: sob lis 28, 2020 9:49 pm
Vorgel pisze: sob lis 28, 2020 6:55 pm Największe sukcesy Sabbath bez Ozzyego to początek lat 80 i dwie płyty z Dio, zwłaszcza ta pierwsza. Tylko co z tego, jak Ozzy ich przebił pięciokrotnie. Ozzy solo przebił nawet siebie z Black Sabbath. Nie było drugiego takiego wyczynu w heavy rocku na taką skalę.
Chyba znowu zszedłeś z ocen artystycznych na liczbę platynowych płyt. Nie da się zaprzeczyć, że Ozzy miał znakomite materiały (Blizzard czy No More Tears), ale też jeszcze lepszy, a nawet najlepszy żydowski marketing. Tu Sabbath przegrywał z byłym kolegą.

Płyty OO to komercyjny heavy metal z naleciałościami amerykańskiego hard rocka. Kudy mu do "Heaven and Hell" czy "Dehumanizer". Patenty, jakie Birch ustawił na "H&H" miały wpływ na całe NWOBHM a zwłaszcza na Iron Maiden. Każda z tych płyt osobno znaczy dla metalu więcej niż wszystkie nagrania solowe Ozzy'ego razem wzięte.
No tak jakże by inaczej, żydowski spisek przeciw BS. Człowieku czytaj co piszesz.

Randy Rhoads miał po stokroć większy wpływ na gitarzystów heavy metalowych w latach 80 niż Iommi. BS z Dio nie mają żadnego startu do Ozza solo, nie mówiąc już o Sabbath z Martinem.
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11531
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: krusejder »

Spisek? Gdzie ja niby pisałem o SPISKU. To gieszeft a nie spisek. I ja tego nie krytykuję (podobnie jak Kissów), lecz wspominam, by odpowiednie dać rzeczy słowo.

Na kogo niby RR miał taki wpływ? I gdzie to słychać? Kurde, mówimy o gościu który ma jeden zajebisty riff. Gdyby nie zginął w wypadku, albo wymyśliłby dziesiątki innych riffów, albo byłby jednym z kilku bardzo dobrych gitarzystów zespołu OO, którzy mają swe miejsce na scenie, z głodu nie umierają, ale nikt ich nie uważa za bogów gitary.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13295
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Schizoid »

krusejder pisze: sob lis 28, 2020 11:35 pm
Na kogo niby RR miał taki wpływ?
Dimebag Darell, Mick Thomson, Richie Faulkner, Zakk Wylde - parę nazwisk pierwszych z brzegu. Ja sam wolę Jake'a E. Lee, ale Rhoads na pewno nie był przypadkowym gościem z gitarą.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11531
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: krusejder »

Te nazwiska nie mają żadnego wspólnego mianownika. A "Micka Thomsona" z żadnym zespołem nie kojarzę. Nie wiem, kto to jest.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13295
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Schizoid »

Thomson to całkiem spore nazwisko, jego zespół wypełnia hale pokroju Tauron Areny.

Wylde i Faulkner nie mają ze sobą nic wspólnego? Poważnie?

Paru wykonawców, na których wpływ miało Queen: Radiohead, Katy Perry, Judas Priest. Mógłbym dodać jeszcze kilku, ale ci trzej wystarczą mi do zadania pytania o wspólny mianownik. Jeden artysta może inspirować niezliczoną ilość pozostałych na różne sposoby. Na tym polega sztuka. Nie na tym, że ktoś sobie posłucha The Beatles i zacznie nagrywać 50 swoich wersji She Loves You.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

krusejder pisze: sob lis 28, 2020 11:35 pm

Na kogo niby RR miał taki wpływ? I gdzie to słychać?
Oprócz wymienionych jeszcze Andy LaRocque, John Petrucci, Paul Gilbert, Michael Angelo Batio, Buckethead. To tylu ilu sprawdziłem w teraz. Na gitarze Jackson Randy Rhoads model grał Dan Spitz z Anthrax. I ta gitara powstała przed śmiercią Rhoadsa, co znaczy, że już wtedy został doceniony, a nie dopiero po śmierci jak sugerujesz. Wszystkie zespoły metalowe z solówkami w kosmos to tak naprawdę wpływ Randyego, część oczywiście inspirował też Van Halen, ale Van Halen nie grał metalu i poruszał się w nieco innej stylistyce. Łatwiej było kopiować Rhoadsa.
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11531
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: krusejder »

Doceniony został po płycie Blizzard of Ozz. Ale znowu, nie mylmy marketingu z twórczością artystyczną. Jeden riff i dwie solówki to jednak za mało, by stwierdzić, że całe pokolenia KOPIUJĄ jednego muzyka.

U LaRocque'a słychać o wiele więcej Malmsteena, Blackmore'a czy Noruma (może mieli jednego nauczyciela z ww. ?) niż RR.
Petru czy Buckethead to muzycy bardzo wszechstronni. Gilbert - tak samo.

Jakoś nie widzę tu tego tłumu gitarzystów z lat 80-tych. Ja u RR słyszę głównie rozwijanie Blackmore'a, Rotha i Schenkera. Znacznie mniej niż rozwinięcie własnego stylu Iommiego na "H&H" czy Headless Cross. Pozostaniemy przy własnych opiniach.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Nie żadne dwie solówki, tylko masa świetnych solówek, a przede wszystkim styl w jakim grał. I to nawet niekoniecznie na debiucie, ale na drugiej płycie. Posłuchaj sobie intro do Black Horsemen King Diamond i początek You Can't Kill Rock and Roll. Są niemal identyczne. Randy zagrał na dwóch płytach Ozzyego mniej więcej w tym samym czasie. Iommi grał przez kilka dekad i w zasadzie cały czas tak samo. A Headless Cross podrasowany syntezatorem w tle, to nie jest żadna zmiana stylu. Iommi cały czas gra to samo. Black Sabbath inspirowało cały metal. Ale z Ozzym. Dalej jak mawiał Beksiński nie było już Black Sabbath. Oczywiście nagrywali dobre płyty, z których część lubię. Ale on chciał powiedzieć to, co powiedziałby każdy muzyk inspirujący się BS. Black Sabbath to tylko z Ozzym.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13295
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Schizoid »

Iron Maiden by tego nie powiedzieli ;)

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

14. Mercyful Fate – Into the Unknown (1996)

Obrazek

Mocno wyczekiwana przeze mnie płyta, zarówno ten album jak i Graveyard Kinga. Pamiętam też występ w Krakowie obu zespołów w 1997 roku i o ile ciut wolę King Diamond, o tyle z tamtego show trochę bardziej podobał mi się Mercyful Fate. Z występu Kinga na pewno zapadła mi w pamięć różowa gitara Andyego. Oczywiście świetne widowisko, bo to był cały teatr przecież. Wtedy częściej słuchałem Graveyardu, chociaż obie kasety były mocno eksploatowane. Po latach stwierdzam, że dzieło Mercyful Fate jest jednak lepsze i z pewnością odważniejsze niż płyta King Diamond z tego samego roku.

Highlights: The Uninvited Guest, The Ghost of Change, Fifteen Men (And a Bottle of Rum), Under the Spell, Deadtime, Holy Water

13. King Diamond – Voodoo (1998)

Obrazek

The Graveyard to była płyta dość zachowawcza brzmieniowo, choć z drugiej strony nikt chyba nie oczekiwał od Kinga jakichś większych zmian. Natomiast Voodoo to cięższy i bardziej agresywny album przy zachowaniu wszystkich najbardziej charakterystycznych elementów tej muzyki. Słychać więc pewne podobieństwa, zwłaszcza do Conspiracy (np One Down Two to Go czy Cross of Baron Samedi), ale o jakimś kopiowaniu siebie nie ma mowy. Samo opowiadanie, może nie aż tak szokujące jak poprzednio, ale moim zdaniem ciekawsze i nasączone klimatem luizjańskiej nocy. King przygotował się do tego konceptu czytając o autentycznych zwyczajach panujących w wierzeniach voodoo i są one tutaj dość szczegółowo opisane. Album kończy się jak Them, czyli przyjeżdżają karetki pogotowia i radiowozy. Do programowych 50 minut dodano 8 minut ciszy po których słyszymy Unclean Spirits w wersji od tyłu. Może i ciekawy zabieg, ale nigdy nie chce mi się czekać tych 8 minut słuchając krążka.

Highlights: "LOA" House, Voodoo, A Secret, Salem, One Down Two to Go, The Exorcist, Cross of Baron Samedi
Awatar użytkownika
erosinho
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1836
Rejestracja: czw sie 19, 2010 6:35 pm
Skąd: Góra Kalwaria

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: erosinho »

geri92 pisze: sob lis 28, 2020 9:10 am
Vorgel pisze: pt lis 27, 2020 4:38 pm 24. Mekong Delta - Dances of Death (and Other Walking Shadows) (1990)
Przesłuchałem po raz pierwszy w życiu. Dobre to jest!
Też wcześniej nie znałem, jestem po drugim odsłuchu. Nie postawiłbym tej płyty wyżej niż dajmy na to Symbolic czy Individual Deathu, co nie zmienia faktu, że to jest bardzo dobra płyta i naprawdę ciekawa muzyka. Do tego zaskakuje świetna produkcja (jak na niemiecki trash A.D.1990). Muszę zapoznać się z innymi płytami tego zespołu. Dzięki Vorgel za zajawkę :)
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Polecam wszystkie ich płyty w szczególności te z lat 87-92, przy czym moim zdaniem najlepsze 3 to Principle of Doubt, Dances of Death i Kaleidoscope (z utworem Sphere Eclipse gdzie zerżnęli fragment Heart of the Sunrise Yes).
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

12. Mercyful Fate – 9 (1999)

Obrazek

Album zarejestrowany tak, by brzmiało old schoolowo. Doskonała dynamika, a przecież był rok 1999 i pojawiały się coraz gorzej nagrane płyty z dynamiką ubijaną na miazgę. Tutaj nie ma zabiegów kojarzonych z loudnesswar i pod tym względem można ten krążek postawić obok Don't Break the Oath. Oczywiście utwory to jest klasa sama w sobie, ale to akurat nie dziwi o tyle, że Mercyful Fate podobnie jak i King Diamond złych rzeczy nie nagrywali. W zespole nie ma już Dennera, ale Mike Wead, którzy przyszedł na jego miejsce nie rozczarowuje, co więcej, udowadnia, że potrafi z takim samym polotem i wirtuozerią. Idealnym przykładem jest utwór Buried Alive, w moim prywatnym rankingu mój ulubiony utwór Mercyful Fate. Za coś takiego uwielbiam zarówno King Diamond jak i Mercyful Fate, bo to jest swoiste opowiadanie poprzetykane sprawnie solówkami najwyższej próby. Szkoda, że minęło ponad 20 lat, a oni milczą jak zaklęci. Co prawda ostatnio wrócili, ale nie ma podanej żadnej daty, kiedy ewentualnie mogłoby się coś nowego ukazać.

Highlights: Last Rites, Church of Saint Anne, Sold My Soul, Burn in Hell, Kiss the Demon, Buried Alive

11. Overkill – Horrorscope (1991)

Obrazek

To pierwsza płyta Overkill, którą usłyszałem w całości. A prawdę mówiąc, wcześniej znałem tylko utwory Hello From the Gutter i Fuck You. Jakoś nie zainteresowałem się wtedy szerzej zespołem. Pamiętam, że pod koniec lat 80 prasowanki Fuck You były dość modne i myślę, że rozpropagowały gest środkowego palca wśród młodych fanów metalu. Tak czy owak, Overkill istniał w mojej świadomości głównie z tego powodu. Aż do roku 1991 kiedy to ukazał się ten album. Od razu zapragnąłem mieć hurtem wszystko co wcześniej nagrali, ale wtedy udało mi się tylko jeszcze zdobyć The Years of Decay. Na Horrorscope nie ma już Gustafsona, jest za to dwóch nowych gitarzystów i to jest duża zmiana, bo wcześniej był sam Gustafson. Czy ma to wpływ na brzmienie? Otóż grupa brzmi mocniej, nie wiem jednak na ile to zasługa wioślarzy, a na ile sekcji rytmicznej, która jest tu bardzo charakterystyczna. Do dnia dzisiejszego grupa korzysta z patentów tutaj wypracowanych. Mam duży sentyment do płyty. To zbiór doskonałych kompozycji, nie ma wypełniaczy, może poza instrumentalem, jest mocna ballada równoważąca różne takie badziewia ukazujące się w tym samym roku ze strony uzurpatorów thrashu. Słowem, jak chcesz thrash z lat 90, to jest chyba idealny album z taką muzyką z tamtego okresu.

Highlights: Cała płyta za wyjątkiem Frankenstein
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4290
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Geri666 »

Vorgel pisze: ndz lis 29, 2020 5:29 pm Polecam wszystkie ich płyty w szczególności te z lat 87-92, przy czym moim zdaniem najlepsze 3 to Principle of Doubt, Dances of Death i Kaleidoscope (z utworem Sphere Eclipse gdzie zerżnęli fragment Heart of the Sunrise Yes).
Kaleidoscope też dobre. No i zawiera cover Genesis - Dance on the volcano
ODPOWIEDZ