Np takie jak w 2019Caracalized pisze: ↑ndz lis 09, 2025 8:13 pm April Wine to też ziew. Uriah Heep na lepsze supporty zasługuje.
09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Lepsze, ale bardziej pasujące na piknik. Za to dźwięk dobry
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1983
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
W 2019 ich nie widziałem i nawet nie wiedziałem, że grają wtedy,, ale Turbo pewnie rozniosło.
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Night Mistress, Turbo i Gamma Ray to zespoły które do tej pory widziałem przed UH
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Shedao Shai
- -#Rainmaker

- Posty: 6359
- Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
- Skąd: Wrocław
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Mogliby dać Gloryhammer, to by było...
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Stoimy po lewej jakby co
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1983
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Pod sceną jeszcze?
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Już w szatni
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1983
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
ja właśnie odebrałem kurtkę xD
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1983
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Dobra, to nic, znowu się nie stykniemy pewnie, może innym razem xD Ale postoję jeszcze ze 3 minuty przy tym czarnym busie i sobie idę 
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1983
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Spoko, już czekam na przystanku i do mieszkania jadę, już się nie uda.
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
No, trzeba było ustalić spotkanko przed zakończeniem koncertu. Spokojniego powrotu. My z buta 5km na noclegCaracalized pisze: ↑ndz lis 09, 2025 11:00 pm Dobra, to nic, znowu się nie stykniemy pewnie, może innym razem xD Ale postoję jeszcze ze 3 minuty przy tym czarnym busie i sobie idę![]()
Kilka słów o koncercie. Supporty do zapomnienia. Jeszcze April WIne by uszło na jakimś zlocie motocyklowym, gdzie siedzisz sobie w parku pod drzewkami, wpierdzielasz kiełbę popijająć zimnymi szczynami, a w tle gra muzyka. Niestety w hali było to zupełnie bez kopa. Bardziej siedzący koncert. Dobry dźwięk za to. Najbardziej mi się podobał numer, w którym śpiewał ten stary gitarzysta.
Uriah to królowie. Aleź jestem na siebie zły (jak powiedziała żona pojebany), że nie pojechałem na te dwa koncerty w Austrii jak okazało się, że nie ma biletów na Dyńki w Pradze. Kurde mógłbym ich słuchać codziennie. Te numery kopią na żywo jak złe. Do tego bardzo dobry dźwięk, fajnie się tego słuchało. Wkurwiała tylko trochę gariatria nagrywająca telefonie (wada braku barierki, z niej nie widać publiczności
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1983
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Wiesz, można było na priv coś obgadać, no ale już trudno.
- DeJMIeN Wielki
- -#Clansman

- Posty: 4444
- Rejestracja: pt kwie 01, 2011 10:12 pm
- Skąd: ze wsi warszawa
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Setlista widzę, że dość zachowawcza mimo wszystko, ale "Shadows of Grief" nie powiem, zazdro 
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Pod względem seta numer 1 to zdecydowanie koncert w Forum Karlin, na którym byliśmy parę lat temu z Barsiarzem,Benym i Krusem.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1983
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Dobra, miałem iść śladami Shedao i napisać relację z dwóch różnych koncertów/wydarzeń w jednym poście, ale jednak napiszę teraz tę z wczorajszego wypadu do Wrocławia - miejcie co czytać dla zabicia czasu jak nudzi się Wam w robocie albo czekacie w przychodni xD
Przechodząc do meritum, czyli niedzieli dziewiątego listopada roku pańskiego dwa tysiące dwudziestego piątego zacząłem wszystko od przebudzenia się. Kot mnie obudził w środku nocy, ale potem znowu zasnąłem i o dziwo trochę pospałem, co nie jest zawsze takie oczywiste przed moimi wyjazdami, nieraz z różnych powodów nie potrafię spać dłużej niż przez 3 czy 4 godziny, a jak pluszuś mnie obudzi to już w ogóle miewam problemy z zaśnięciem potem. W każdym razie, wstałem ok. 7:30, zjadłem śniadanie, wziąłem prysznic, spakowałem rzeczy potrzebne na dwa dni poza domem i poszedłem na pociąg. Nie miałem problemu z wyjściem z domu, nie zapowiadało się źle mimo 50-minutowego opóźnienia pociągu, o którym dowiedziałem się jak już byłem na dworcu, a potem przemienionego w godzinne opóźnienie z haczkiem, ale założyłem słuchawki i czekałem, grały mi w uszach "Lunar Womb" od The Obsessed i kawałek "Death Magnetic" wiadomego zespołu, reszta przeleciała jak już byłem w pociągu i naprawdę lubię ten album, a słucham sobie ostatnio Metalliki z racji obecnego plebiscytu prowadzonego przez johnny'ego, więc jakby co, moja lista też powinna być do jutra wysłana. Wiadomo, słuchałem muzyki, między innymi wspomnianego wczoraj w innym temacie Castle Rat, The Young Gods i też ogołocony z czterech najpopularniejszych utworów Black Album (bo nie pamiętałem prawie w ogóle tej płyty poza wiadomymi utworami i Wherever I May Roam), ale jakaś chujowa była ta podróż, im dalej to tym bardziej jakoś się męczyłem i mnie ludzie wkurwiali i serio pragnąłem już być w tym Wrocławiu. A jak już byłem to udało mi się spełnić ambitny plan niezamawiania ubera i dojechałem tramwajem do lokum, w którym nocowałem, a potem autobusem udało mi się dojechać w pobliże miejsca koncertu. Ale dzisiaj rano ten ambitny plan mi niestety nie wyszedł i już uberem pojechałem na dworzec, tak jak i nieraz to zresztą bywa jak z jakiegoś powodu nie podniosę się z łóżka i ociągam się z wejściem pod prysznic; właśnie jak miałem się myć to nie pomyślałem wcześniej, aby jakiś żel pod prysznic kupić dzień wcześniej, ale umyłem się mydłem i jebać to. Mógłbym powiedzieć, że jebać księdza jak to moi byli znajomi kiedyś mawiali, ale nie chcę niczyich uczuć religijno-kościelnych tutaj obrażać.
Że musieli zrobić ten koncert na jakimś jebanym zadupiu, pomyślałem jak już byłem w tym autobusie w drodze do hali. A potem jak szedłem piechotą to zastanawiałem się czy we Wrocławiu jest tylko jedno lotnisko i czy niedaleko od tego miejsca będę wylatywał do Porto w lutym, bo z tego co się orientuję ileś tam metrów czy może nawet i kilometrów dalej od rakietowej jest lotnisko, więc łatwo ta myśl mi przemknęła w drodze. I cóż, jak będę musiał jechać przez to zadupie przed odlotem to wyjścia nie będę miał, Diamandę Galás muszę zobaczyć i usłyszeć przynajmniej raz w swoim marnym życiu na żywo. Muszę dodać w tym miejscu, że dzięki Wam znowu mam pierdolca koncertowego i nie wiem czy mam za to dziękować czy nie, LOL. Tylko żeby to jeszcze szło w parze z jakąś minimalną socjalizacją i spotkaniem innych kuracjurzy jak już są na miejscu przynajmniej, a wczoraj znowu nie udało się z nikim spiknąć, no przede wszystkim z pz'em, bo on jeden na pewno wczoraj był, komunikacja między nami jaka była sami wczoraj widzieliście, nie było żadnych priwów
Nic, muszę się pogodzić z tym, że się z Wami nie spotkam już najpewniej, z Johnnym się jeszcze zobaczę, on jeden wie jak wyglądam - swoją drogą wczoraj przede mną stał jeden gość podobny do Ciebie z jakąś dziewczyną, tylko miał wyraźnie ciemniejsze włosy
Ale kontynuując, jak nikt nie chce się ze mną widzieć to jakoś to przeżyję, wiem że macie swoje towarzystwa, a ja już tyle przebyłem samotnych wypadów, że nie powinno mnie to boleć, zresztą i tak na forum już mam wrażenie, że przynajmniej niektórzy, lekko mówiąc, raczej za mną nie przepadają.
Whatever.
Hala Orion jest naprawdę pojemna i wydaje mi się, że z 5k ludu spokojnie mogłoby się w niej zmieścić. Ciężko mi na oko zmierzyć takie coś, nie ma tam żadnych trybun, ale sama płyta jest spora. Nie powiem czy mi się ten obiekt podoba czy nie, miejsce jak wiele innych, ale przejadę się do niego znowu jak będzie coś co naprawdę mocno mnie interesuje. Supporty można przemilczeć, Heavy Pettin' to imo taka sama chujnia co Gloryhammer, tylko chujnia z innej kategorii muzycznej. April Wine było niewiele lepsze, bardzo niewiele. Jak to PeZet dobrze napisał, granie takie o w sam raz na jakiś piknik i jak potem się dowiedziałem, że Bernie Shaw jest Kanadyjczykiem, a wcześniej tego jakoś nie wiedziałem, to od razu pomyślałem, że po jakiejś znajomości i układach układzikach wpięli się pod tę trasę. Albo nie przepadam za melodyjnym hard rockiem w tym stylu albo ten zespół naprawdę jest najzwyczajniej w świecie cienki w uszach, nawet przez 40 minut ciężko mi się słucha czegoś takiego. Do gwiazdy wieczoru mam lekko mieszane uczucia, bez wątpienia był to dobry koncert, ale czegoś mi w nim zdecydowanie brakowało. Może lepszego nagłośnienia? Chociaź i tak było lepsze niż na Avenged Sevenfold w czerwcu. Forma Bernie Shawa bardzo dobra, widać po nim, że on naprawdę lubi być na scenie i inni muzycy też byli dobrzy, szczególnie ten perkusista, ale ogólnie imo odegrali to wszystko w większości, po prostu przyzwoicie. Z utworów najbardziej podobało mi się to wykonanie July Morning z tym syntezatorowym aranżem, piękny utwór i pięknie go wykonali, i tak, Shadows of Grief było dobre, ale jakoś brakowało mi pierdolnięcia w tych niektórych wykonach po prostu, a to solo w The Magician's Birthday chyba ze 100 lat było męczone przez Boxa. Dobry koncert, ale no, nie ma u mnie zachwytów, ale po ich straconym występie przed Judas Priest w Tauronie przez jebaną kolejkę, która godzinę się ciągnęła (live nation pierdolone) odhaczyłem sobie Uriah Heep z jakąś minimalną nawiązką (gdyby jeszcze Rainbow Demon i Free 'n' Easy były to już w ogóle by było!) i na kolejną ich sztukę nie mam ochoty, wystarczy mi. Wcześniej widziałem ich na Wyspie Słodowej we Wrocławiu i ten koncert chyba bardziej mi się wtedy podobał.
Przechodząc do meritum, czyli niedzieli dziewiątego listopada roku pańskiego dwa tysiące dwudziestego piątego zacząłem wszystko od przebudzenia się. Kot mnie obudził w środku nocy, ale potem znowu zasnąłem i o dziwo trochę pospałem, co nie jest zawsze takie oczywiste przed moimi wyjazdami, nieraz z różnych powodów nie potrafię spać dłużej niż przez 3 czy 4 godziny, a jak pluszuś mnie obudzi to już w ogóle miewam problemy z zaśnięciem potem. W każdym razie, wstałem ok. 7:30, zjadłem śniadanie, wziąłem prysznic, spakowałem rzeczy potrzebne na dwa dni poza domem i poszedłem na pociąg. Nie miałem problemu z wyjściem z domu, nie zapowiadało się źle mimo 50-minutowego opóźnienia pociągu, o którym dowiedziałem się jak już byłem na dworcu, a potem przemienionego w godzinne opóźnienie z haczkiem, ale założyłem słuchawki i czekałem, grały mi w uszach "Lunar Womb" od The Obsessed i kawałek "Death Magnetic" wiadomego zespołu, reszta przeleciała jak już byłem w pociągu i naprawdę lubię ten album, a słucham sobie ostatnio Metalliki z racji obecnego plebiscytu prowadzonego przez johnny'ego, więc jakby co, moja lista też powinna być do jutra wysłana. Wiadomo, słuchałem muzyki, między innymi wspomnianego wczoraj w innym temacie Castle Rat, The Young Gods i też ogołocony z czterech najpopularniejszych utworów Black Album (bo nie pamiętałem prawie w ogóle tej płyty poza wiadomymi utworami i Wherever I May Roam), ale jakaś chujowa była ta podróż, im dalej to tym bardziej jakoś się męczyłem i mnie ludzie wkurwiali i serio pragnąłem już być w tym Wrocławiu. A jak już byłem to udało mi się spełnić ambitny plan niezamawiania ubera i dojechałem tramwajem do lokum, w którym nocowałem, a potem autobusem udało mi się dojechać w pobliże miejsca koncertu. Ale dzisiaj rano ten ambitny plan mi niestety nie wyszedł i już uberem pojechałem na dworzec, tak jak i nieraz to zresztą bywa jak z jakiegoś powodu nie podniosę się z łóżka i ociągam się z wejściem pod prysznic; właśnie jak miałem się myć to nie pomyślałem wcześniej, aby jakiś żel pod prysznic kupić dzień wcześniej, ale umyłem się mydłem i jebać to. Mógłbym powiedzieć, że jebać księdza jak to moi byli znajomi kiedyś mawiali, ale nie chcę niczyich uczuć religijno-kościelnych tutaj obrażać.
Że musieli zrobić ten koncert na jakimś jebanym zadupiu, pomyślałem jak już byłem w tym autobusie w drodze do hali. A potem jak szedłem piechotą to zastanawiałem się czy we Wrocławiu jest tylko jedno lotnisko i czy niedaleko od tego miejsca będę wylatywał do Porto w lutym, bo z tego co się orientuję ileś tam metrów czy może nawet i kilometrów dalej od rakietowej jest lotnisko, więc łatwo ta myśl mi przemknęła w drodze. I cóż, jak będę musiał jechać przez to zadupie przed odlotem to wyjścia nie będę miał, Diamandę Galás muszę zobaczyć i usłyszeć przynajmniej raz w swoim marnym życiu na żywo. Muszę dodać w tym miejscu, że dzięki Wam znowu mam pierdolca koncertowego i nie wiem czy mam za to dziękować czy nie, LOL. Tylko żeby to jeszcze szło w parze z jakąś minimalną socjalizacją i spotkaniem innych kuracjurzy jak już są na miejscu przynajmniej, a wczoraj znowu nie udało się z nikim spiknąć, no przede wszystkim z pz'em, bo on jeden na pewno wczoraj był, komunikacja między nami jaka była sami wczoraj widzieliście, nie było żadnych priwów
Whatever.
Hala Orion jest naprawdę pojemna i wydaje mi się, że z 5k ludu spokojnie mogłoby się w niej zmieścić. Ciężko mi na oko zmierzyć takie coś, nie ma tam żadnych trybun, ale sama płyta jest spora. Nie powiem czy mi się ten obiekt podoba czy nie, miejsce jak wiele innych, ale przejadę się do niego znowu jak będzie coś co naprawdę mocno mnie interesuje. Supporty można przemilczeć, Heavy Pettin' to imo taka sama chujnia co Gloryhammer, tylko chujnia z innej kategorii muzycznej. April Wine było niewiele lepsze, bardzo niewiele. Jak to PeZet dobrze napisał, granie takie o w sam raz na jakiś piknik i jak potem się dowiedziałem, że Bernie Shaw jest Kanadyjczykiem, a wcześniej tego jakoś nie wiedziałem, to od razu pomyślałem, że po jakiejś znajomości i układach układzikach wpięli się pod tę trasę. Albo nie przepadam za melodyjnym hard rockiem w tym stylu albo ten zespół naprawdę jest najzwyczajniej w świecie cienki w uszach, nawet przez 40 minut ciężko mi się słucha czegoś takiego. Do gwiazdy wieczoru mam lekko mieszane uczucia, bez wątpienia był to dobry koncert, ale czegoś mi w nim zdecydowanie brakowało. Może lepszego nagłośnienia? Chociaź i tak było lepsze niż na Avenged Sevenfold w czerwcu. Forma Bernie Shawa bardzo dobra, widać po nim, że on naprawdę lubi być na scenie i inni muzycy też byli dobrzy, szczególnie ten perkusista, ale ogólnie imo odegrali to wszystko w większości, po prostu przyzwoicie. Z utworów najbardziej podobało mi się to wykonanie July Morning z tym syntezatorowym aranżem, piękny utwór i pięknie go wykonali, i tak, Shadows of Grief było dobre, ale jakoś brakowało mi pierdolnięcia w tych niektórych wykonach po prostu, a to solo w The Magician's Birthday chyba ze 100 lat było męczone przez Boxa. Dobry koncert, ale no, nie ma u mnie zachwytów, ale po ich straconym występie przed Judas Priest w Tauronie przez jebaną kolejkę, która godzinę się ciągnęła (live nation pierdolone) odhaczyłem sobie Uriah Heep z jakąś minimalną nawiązką (gdyby jeszcze Rainbow Demon i Free 'n' Easy były to już w ogóle by było!) i na kolejną ich sztukę nie mam ochoty, wystarczy mi. Wcześniej widziałem ich na Wyspie Słodowej we Wrocławiu i ten koncert chyba bardziej mi się wtedy podobał.
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Podobno 4.800 wchodzi. Tak twierdził jakiś koleś w kolejce.
Czuję się trochę dotknięty Twoim zarzutem o unikanie.
Napisałem gdzie stoimy, od razu po zakończeniu koncertu. Staliśmy tam z Barsiarzem i Benym z 10 minut przynajmniej i gadaliśmy. Jak poszliśmy do szatni, to prawie nie było tam kolejek. Na priv nie piszę, bo... 1. może więcej forumowiczów się kręci po sali i ktoś będzie miał ochotę podbić 2. podczas (bezpośrednio przed i po) koncertu śledzę tylko wątek mu poświęcony. Ja tam poznałem większość forumowiczów po prostu podchodząc i pytając czy to oni. Wiadomo, że można czuć się trochę "onieśmielonym" jak podchodzisz do ekipy, która zna się od kilkudziesięciu koncertów, ale nie ma coś się krępować.
Czuję się trochę dotknięty Twoim zarzutem o unikanie.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9656
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
Świetne są te Twoje relacje, podobnie jak w zasadzie wszystko co piszesz. Dużo treści i szczegółów w połączeniu z dbałością o formę, najlepsze możliwe - aj lajk 
Nie odnotowałem jakiejś niechęci w stosunku do Ciebie, nie zaliczyłbym do niej nawet ostrzejszą odpowiedź pod Twoim adresem w jednym jedynym temacie. Nie ma się w ogóle czym przejmować, rób dalej swoje.
Na listę czekam cierpliwie i z ciekawością się zapoznam.
Heh, każdy ma gdzieś swojego sobowtóra, nawet więcej niż jednego - ja mnóstwo razy słyszałem że jestem bliźniakiem Zandberga
Wczoraj po raz n-ty byłem samotnie w Warszawie na kolejnym koncercie który #nikogo i nawet kostkę zgarnąłem, lubię towarzystwo ale też znakomicie się czuję bez więc podpisuję się pod tym co napisałeś. Ale jeśli chodzi o spotkania to lepiej zacząć (dużo) wcześniej od privów, tak jak my to swego czasu zrobiliśmy i mimo różnych perypetii jesteśmy cały czas w kontakcie.
Pierdolec koncertowy rzecz nie do przecenienia, człowiek czuje że żyje i mu się chce, a nie ma nic cenniejszego w życiu niż właśnie chęć do niego - cała reszta jest tylko pochodną.
Nie odnotowałem jakiejś niechęci w stosunku do Ciebie, nie zaliczyłbym do niej nawet ostrzejszą odpowiedź pod Twoim adresem w jednym jedynym temacie. Nie ma się w ogóle czym przejmować, rób dalej swoje.
Na listę czekam cierpliwie i z ciekawością się zapoznam.
Heh, każdy ma gdzieś swojego sobowtóra, nawet więcej niż jednego - ja mnóstwo razy słyszałem że jestem bliźniakiem Zandberga
Wczoraj po raz n-ty byłem samotnie w Warszawie na kolejnym koncercie który #nikogo i nawet kostkę zgarnąłem, lubię towarzystwo ale też znakomicie się czuję bez więc podpisuję się pod tym co napisałeś. Ale jeśli chodzi o spotkania to lepiej zacząć (dużo) wcześniej od privów, tak jak my to swego czasu zrobiliśmy i mimo różnych perypetii jesteśmy cały czas w kontakcie.
Pierdolec koncertowy rzecz nie do przecenienia, człowiek czuje że żyje i mu się chce, a nie ma nic cenniejszego w życiu niż właśnie chęć do niego - cała reszta jest tylko pochodną.
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1983
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 09/11/2025 - Uriah Heep - Wrocław
#mnietak, więc możesz się dzielić
Znaczy, sam koncert może i mnie by nie interesował, ale relacja jak najbardziej mile widziana! I właśnie, dla mnie bardziej komfortowo wcześniej jest coś ustalić, ale tak z zaskoczenia też byłbym chętny na spotkanie.
I co do sobowtórów, ja jestem przerażony jak widzę, że ktoś chociaż w jakichś 5% jest podobny do mnie
No ale cóż, ludzie są podobni do siebie często.
I co do sobowtórów, ja jestem przerażony jak widzę, że ktoś chociaż w jakichś 5% jest podobny do mnie

