Wciąż jestem wstrząśnięty kontentem z linku powyżej, no ale spróbuję opisać wczorajszy dzień.
Wczorajsza pogoda była ekstremalnie niezachęcająca do podróży - takiej gołoledzi to ja chyba nie widziałem nigdy. Gdy o 6 rano wyszedłem z psem i zobaczyłem jak się ślizga na chodniku, to była he he beka, ale jak mnie pociągnęła i sam poleciałem jak na łyżwach to już przestałem się śmiać xD Do tego apokaliptyczne wieści w internecie, tu A1 zablokowane, tam A2 zablokowane, na A4 wypadek, pociągi z wielogodzinnymi opóźnieniami itd. Sam jechałem do pracy dwie godziny, bo tramwaje nie jeździły. Masakra. No ale popracowałem sobie i po 13 udałem się na miejsce zbiórki. Jechałem z ex-forumowiczem Metalfishem i semi-forumowiczem Wują (semi, bo ostatniego posta napisał w maju, ale widzę że logował się ostatnio 3 dni temu). Jak który czyta, to pozdrawiam. Na szczęście, warunki drogowe po południu się poprawiły i dojechaliśmy sprawnie i bez przygód. Wyjechaliśmy zresztą ze sporym zapasem czasowym, więc był czas i na obiad i na dotarcie do hali na pierwszy support - Drug Church - na którym wprawdzie nikomu nie zależało, ale aura nie zachęcała do szwendania się po Łodzi. No więc siadłem na swoim miejscu, nieco niezadowolony że wybrałem tak odległy rząd (na szczęście w dobrym sektorze). O Drug Church w sumie nie mam nic do powiedzenia. Powydzierali się, poszli po pół godziny. Nie porwało, nie bolało. Drugi support - Denzel Curry - już bolał, był to raper, a kto czyta moje posty ten może wiedzieć, jaki mam stosunek do rapu. No nie było to przyjemne, a w dodatku trwało 45 minut. Po co Deftones wzięli ze sobą w trasę coś takiego? Nie wiem. Nijak to do nich nie pasowało. Ale jakiś % publiki był nim ewidentnie zainteresowany, widać było z trybun że przednie rzędy płyty bawiły się dobrze, naokoło mnie też reakcje były raczej pozytywne. No i się dowiedzieliśmy, że jesteśmy best crowd on tour

)))
Punktualnie o 21:15 na scenę wyszli Deftonesi. Trzeba pochwalić za punktualność czasówki. Setlista stała, bez niespodzianek. I fajnie, przynajmniej nie kusi żeby jechać gdzieś jeszcze. Dla mnie to była dobra setlista - zauważalna promocja nowej płyty (7 kawałków) plus trochę greatest hitsów i deep cutów (13 kawałków). Dziwi mnie, że tylko dwa kwałki z White Pony. Zagrali równe 1,5h, a więc troszkę mało, jakiś kwadrans jeszcze by mnie zadowolił bardziej. No ale może to celowe, żeby Chino się nie zajechał. Wczoraj trafiliśmy na jego dobrą formę, więc OK.
Było intensywnie, było dobrze, choć tak jak poprzednicy napisali - nie rozłożyło mnie na łopatki. Poprzedni mój koncert Deftones to była klubówka pod barierkami naprzeciwko Chino, więc ciężko było temu dorównać. Chyba sam sobie trochę zrobiłem krzywdę, biorąc te trybuny. Na płycie pewnie zajarałbym się bardziej.
Po koncercie sprawny powrót do auta, wyjazd omijając korki, postój na szamkę i o 2 kładłem się już do łóżka. Ogółem - udany koncert i wyjazd.
Dużo czytam dzisiaj o niespodziewanej demografii tego koncertu i faktycznie - to był bohater wieczoru. Średnia wieku w Atlas Arenie wynosiła wczoraj ok. 16-24 lata. Na swoim sektorze czułem się jak samotny starszy pan. Szok, bo przecież jak się idzie na zespoły z lat 90 to zazwyczaj jest to old people party. Dziś z ciekawości o tym poczytałem i wychodzi na to, że faktycznie, w rozpromowaniu Deftones wśród młodego pokolenia pomógł Tik Tok. Zajebiście. Czyli jednak są jakieś plusy tego serwisu. No i cieszę się szczęściem chłopaków, że udała im się taka wymiana pokoleniowa wśród fanów, bo to nieczęste. Jak tego nie spier...ą, to mają publikę do emerytury

Na merchu też ładnie na tej trasie zarabiają, był on drogi i niezbyt atrakcyjny, a kolejki po niego były kosmiczne.
Publikę muszę pochwalić - była bardzo żywiołowa i entuzjastyczna, cieszyli się z tego występu i współuczestniczyli w nim. Bardzo mało nagrywania telefonami. Moją faworytką była dziewczyna, która podczas ważniejszych kawałków dawała swój telefon chłopakowi żeby nagrywał, a sama szła skakać xD Tak się trzeba ustawić, daleko zajdzie.
O soldoucie już się rozpisalem powyżej. Może był, może nie był. Ciężko powiedzieć.