hah wlasnie szukalem w archiwum tematu takiego jak ten, przy okazji trafialem na inne i naprawde fajnie sobie poczytac stare posty na niektore tematy
W kazdym razie chodzilo mnie o temat jak ten i juz tlumacze dlaczego
Uswiadomilem sobie dzisiaj, ze wczoraj minelo dokladnie 10 lat jak slucham Iron Maiden. Niby nic wielkiego, ale jednak czlowiek ma sentyment do okraglych dat rocznic itp i go bierze na przemyslenia

No i w zwiazku z tym, ze zawsze wszyscy narzekaja, co to za forum fanclubowe, na ktorym sie nic nie pisze o maiden postanowilem, ze Wam troche ponudze na temat "Maiden i Ja"
No wiec bylo sobie lato 1998, generalnie wtedy juz lubilem rockowe dzwieki, nie interesowalem sie konkretnie jakims zespolem, poprostu lubialem uslyszec dobry gitarowy riff i specjalnie nie zajmowalem sobie glowy kto to gra. Do tego cos tam probowalem sie nauczyc grac na gitarze, wiec rockowe standardy sie przez moje uszy przewijaly. Mlodszy kuzyn bardziej wtedy sie tym wszystkim interesowal, mial znajomych siedzacych w tych klimatach itp. I to on mi zaczal truc cos tam o jakims Iron Maiden.
Tak sie sklada, ze 25.08 obchodzi urodziny, wiec skoro tyle sie nagadal, to nie mialem problemu z wymysleniem co mu kupic na urodziny. Poszedlem do sklepu zapytalem czy maja cos takiego zespolu, sprzedawca pokazl mi co ma. Do wyboru byly tylko 2 KASETY. Virtual XI orac Best of the Beast. Wiem ze sie strasznie dlugo zastanawialem, w sumie ciezko powiedziec nad czym, bo nie znalem nic z tego co tam bylo, ale dokonalem wyboru. Bylo to Best of the Beast, a powod byl bardzo prosty!! Bylo wiecej kawalkow i okladka chyba bardziej mi do gustu przypadla

Kilka dni pozniej byla impreza u kuzyna, nastapilo otwarcie prezentu i natychmiastowe wrzucenie tego do magnetofonu!! No i chyba wtedy to sie zaczelo........
Pierwsze na kasecie jest chyba Number of the beast, wiec to bylby moj pierwszy kawalek maiden jaki kiedykolwiek slyszalem. Chociaz, wydaje mi sie ze pare tygodni wczesniej sluszalem Virusa, granego przez znajomych kuzyna pod jego szkola podstawowa. Chlopaki wytargali perkusje i 2 gitary elektryczne i ciupali pod golym niebem co i m tam przyszlo do glowy. W ktoryms momencie przyszli starsi koledzy i tez cos chcieli zagrac i zagrali wlasnie chyba Virus'a, bo wtedy kuzyn mi chyba mowil, ze to jest to iron maiden o ktorym mi tyle mowi caly czas

No ale nie zalicze tego jako pierwszego odsluchania maiden bo tak naprawde nie wiem co to bylo i nie bylo to w wykonaniu maiden, nawet wokalu do tego nie bylo tylko instrumental

Wracajac do tej imprezy urodzinowej........pamietam ze kaseta leciala w kolko, coraz wiecej osob sie schodzilo, a najbardziej utkwil miwtedy jednak fear of the dark live. Do tego stopnia ze kazalem sobie to od razu przegrac i na nastepny dzien jak wracalem do domu to sluchalem tego na walkmanie w kolko i to glownie wolnej partii na poczatku. Sluchalem tego tak intensywnie ze po pewnym czasie nagranie w tym fragmencie bylo bardzo wyeksplatowane. Szumy w porownaniu do reszty nagrania byly gigantyczne

No i przyszla chec oczywicie na zapoznanie sie z reszta tworczosci, no i nie bylo tak latwo jak teraz. Internet zapytaj googli, sciagnij z p2p. Ja wtedy pojecia zielonego nie mialem co to internet chyba. Nie iwem czy mialem jakikolwiek gdziekolwiek kontakt z tym. No moze u jakiegos kolegi, ale to chwile szybko, bo modem i gigantyczne jak dla nas wtedy oplaty za to

Jedyne wyjscie idz do sklepu i kup, skoro nie masz znajomego co by mial jakas kolekcje plyt. Pierwsza plyta to bylo Powerslave, co ciekawe nie mialem wtedy nawet Wiezy CD w domu. Jedyna mozliwoscia bylo sluchanie na komputerze

Zapoznanie sie z albumowa tworczoscia maiden zajelo mi ze dwa lata, na tyle mi sie udalo poprzegrywac jakis kaset, albo kupic plyt. W kazdym razie pamietam, ze na pierwszym koncercie na jakim bylem w 2000 roku nie znalem jeszcze calej tworczosci maiden. Jak zagrali SOTC czy Sanctuary to nie wiedzialem co to jest.... Nawet Clansmana chyba wtedy nie znalem.....
No i tu kolejna sprawa: pierwszy koncert. Po urodzinach kuzyna na fali tego ze mnie to Iron Maiden tez podjaralo kuzyn probowal mnie namowic na koncert, bo jego samego matka nie chciala poscic. A grali za troche ponad 2 tygodnie w spodku. 12.09.1998. No ale nie dalem sie namowic. Stwierdzilem, ze wydawanie 80 zlotych jest bez sensu, lepiej sobie kupic plyte i posluchac na spokojnie w domu (zebym ja sie teraz spotkal ze soba z tamtych lat to chyba bym udusil za glupote

). No w kazdym razie olalem temat

Bylem lamerem totalnym, nie znalem skladu, nie wiedzialem jak sytuacja w zespole aktualnie wyglada. Mialem ten swoj albumik powerslave i go katowalem

Jak zobaczylem w Atomic TV taki przerywnik gdzie gwiazdy pozdrawiaja fanow i trafilem na pozdrowienia od Iron Maiden, a na ekranie pojawil sie Janick z Blaze'm to zrobilem oczy co to za stare cepy, nie mam ich w mojej ksiazeczce z Powerslave

No ale wiadomo, wszystko przychodzi z czasem, w kazdym razie nadal nie mialem mozliwosci wtedy pytac googli

Z czasem przyszla informacja o powrocie becura i adriana, (choc ja jej wtedy nie zanotowalem jako jakies wydarzenie) no i zaczeto mowic o nowej plycie i trasie. Wtedy juz wiedzialem ze chce ich zobaczyc na zywo jak zagraja w Polsce, w zyciu by mi nie przyszlo do glowy jechac za granice.....Pomijajac nawet kwestie finansowa, ktorej bym w owym czasie w zaden sposob nie przeskoczyl. No, ale nadszedl dzien, ze sie dowiedzialem, ze maiden zagra w Polsce, mysle, ze przeczytalem to w metal hamerze, mozliwe nawet ze wiedzialem to z internetu, bo to klasa maturalna byla to pamietam, ze juz wtedy w szkole mielismy internet i na lekcji informatyki mozna bylo cos tam pobuszowac, choc tak naprawde czlowiek wtedy sobie nie zdawal sprawy jak moze uzywac tego calego internetu.
Uprosilem matke, zeby mi awansem kupila bilet na koncert jako prezent urodzinowy, no i dostalem pieniadze i polecialem kupic bilet juz chyba w marcu. Po drodze do koncertu mialem okazje zobaczyc fragment wickermana w TV no i kupilem 29 maja plyte w dniu premiery. Pamietam ten dzien jak dzisiaj, bo to byl dzien ustnej matury z matematyki, z ktorej szczesliwie bylem zwolniony, ale musialem sie pojawic, bo byli przedstawiciele Politechniki, na ktora startowalem w ramach programu wspolna matura czy jakos tak.... no malo istotne w sumie w calej tej opowiesci, ale pisze to zeby pokazac jakie czlowiek pierdoly po tylu latach pamieta

Mimo ze bilet na koncert zakupilem tak wczesniej i ze naprawde chcialem isc, to raczej podchodizlem do sprawy spokojnie. Wielkie mi mecyje koncert Iron Maiden

No ale jak wyszli, jak zagrali i jak zeszli to bylem juz wtedy chyba zrazony :/, pamietam, ze po powrocie do domu to zesmy przezywac z kuzynem przestac nie mogli. darlismy sie nie wiem do ktorej w nocy, a z samego rana, zaczalem meczyc mame, zeby mi dala pieniadze na warszawe, bo bylem gotow w ciemno jechac. NIestety kazala mi sie popukac w glowe i na tym sie skonczylo :/
Wtedy powoli przestaly interesowac mnie inne zespoly, bo do tej pory to raczej staralem sie sluchac roznych kapel z tego gatunku. Zaczela sie Maidenmania, klapki na uszy i jazda. Nie koniecznie jestem z tego dumny, ze tak naprawde nie znam niczego innego poza maiden, ale coz poradzic. Zycie......
Potem bylo wiecej internetu, wiesci z Rio, ze bedzie DVD. W ogole cos mi sie teraz przypomina, ze byl chyba konkurs i mozna bylo wygrac wyjazd na Rock in Rio

Gruba sprawa

Wtedy wszelkie newsy czerpalem ze strony Life after seath,potem jednak przestala dzialac,w iec trafilem na sanktuarium na przelomie 2001/2002, mysle. Wiec to tez szmat czasu jak sie zastanowic, jak gdzies tu sie krece w okol tego calego "balaganu"

Potem kolejna trasa w 2003, jak do tej pory najdluzsza przerwa miedzy koncertami maiden jaka zanotowalem. Wczesniej jeszcze byl Dianno w Polsce, dzieki czemu poznalem kilka osob stad osobicie, udalo sie nawiazac takie kontakty, ktore umowzliwily wyjazd na koncert nie tylko w Polsce ale za granice do Zlinu. Istne szalenstwo jechac na Maiden za granice, choc mialem wtedy juz w pamieci relacje Roberta z Filadelfii i Brixton i brzmialo to dla mnie jak fikcja (byc na koncercie Maiden w USA). Jakbym wtedy uslyszal co mnie czeka w najblizszych 5 latach to bym nie uwierzyl

A juz przeciez 4 miesiace pozniej byla kolejna trasa i znowu 2 koncerty.
Moment przelomowy jesli chodzi o jezdzenie na maiden to byl chyba Paryz 2005, bo odkrylem, ze moge robic 2 rzeczy na raz, ktore mnie jaraja. Czyli koncerty maiden i podrozowanie. Mnie sie wydaje , ze ja teraz to w wyjezdzie na koncert czasem bardziej wole sam fakt podrozy, niz koncert. na koncercie sie bawie swietnie zawsze, ale nie ma jak jechac w jakies nowe miejsce. Nawet nie koniecznie musze je zwiedzic. Wazne ze odbylem podroz!! Ciezko moze to wytlumaczyc, tym bardziej zrozumiec, ale tak juz mam
10 lat to ledwo 1/3 isteninia maiden i troche ponad 1/3 mojego istenienia na tym swiecie. Nie jest to duzo w porownaniu do mojego wieku, wiele osob tutaj ma stycznosc z Maiden znacznie dluzej, dla mnie to jednak juz jest kawalek czasu, choc zlecialo to baaardzo szybko. Mam taka nadzieje, ze jednak przygoda z Maiden jeszcze chwile potrwa, bo wiem, ze jak oni przestana grac, to dla mnie to jest koniec jezdzenia na koncerty (pisalem o tym chwile wczesniej - klapki na uszach i tyle) A radoche mam z tego naprawde duza, mimo ze kosztuje mnie to duzo wysilku czesto. NIe zaluje trudow podrozy, trudow zwiazanych z walka o przetrwanie na koncercie ani kosztow finasowych jakie musialem poniesc, zeby przezyc to co przezylem przez te 10 lat. I tak na koniec w zwiazku z tym ze zrobilem taki maly somewhere back in time chcialbym powiedziec parafrazujac slowa Becura z tej trasy ze
Those first ten years have not been WASTED YEARS!!!!!!
PS
Pisalem to tak slowotokiem jak mi sie nasowalo na mysl, wiec wybaczcie jak cos jest nieskladnie i bez sensu moze momentami. Moze to poprawie pozniej

W ogole cud jak ktos przez to przebrnie.