Strona 5 z 7

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: śr lis 22, 2006 12:09 pm
autor: norbert
Kiedyś w Bravo dosyć sporo pisali o metalu.Metallica była parę razy nawet na okładce

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: wt sie 26, 2008 7:57 pm
autor: Szymon
hah wlasnie szukalem w archiwum tematu takiego jak ten, przy okazji trafialem na inne i naprawde fajnie sobie poczytac stare posty na niektore tematy :)

W kazdym razie chodzilo mnie o temat jak ten i juz tlumacze dlaczego :)

Uswiadomilem sobie dzisiaj, ze wczoraj minelo dokladnie 10 lat jak slucham Iron Maiden. Niby nic wielkiego, ale jednak czlowiek ma sentyment do okraglych dat rocznic itp i go bierze na przemyslenia :) No i w zwiazku z tym, ze zawsze wszyscy narzekaja, co to za forum fanclubowe, na ktorym sie nic nie pisze o maiden postanowilem, ze Wam troche ponudze na temat "Maiden i Ja" :)

No wiec bylo sobie lato 1998, generalnie wtedy juz lubilem rockowe dzwieki, nie interesowalem sie konkretnie jakims zespolem, poprostu lubialem uslyszec dobry gitarowy riff i specjalnie nie zajmowalem sobie glowy kto to gra. Do tego cos tam probowalem sie nauczyc grac na gitarze, wiec rockowe standardy sie przez moje uszy przewijaly. Mlodszy kuzyn bardziej wtedy sie tym wszystkim interesowal, mial znajomych siedzacych w tych klimatach itp. I to on mi zaczal truc cos tam o jakims Iron Maiden.
Tak sie sklada, ze 25.08 obchodzi urodziny, wiec skoro tyle sie nagadal, to nie mialem problemu z wymysleniem co mu kupic na urodziny. Poszedlem do sklepu zapytalem czy maja cos takiego zespolu, sprzedawca pokazl mi co ma. Do wyboru byly tylko 2 KASETY. Virtual XI orac Best of the Beast. Wiem ze sie strasznie dlugo zastanawialem, w sumie ciezko powiedziec nad czym, bo nie znalem nic z tego co tam bylo, ale dokonalem wyboru. Bylo to Best of the Beast, a powod byl bardzo prosty!! Bylo wiecej kawalkow i okladka chyba bardziej mi do gustu przypadla :)
Kilka dni pozniej byla impreza u kuzyna, nastapilo otwarcie prezentu i natychmiastowe wrzucenie tego do magnetofonu!! No i chyba wtedy to sie zaczelo........
Pierwsze na kasecie jest chyba Number of the beast, wiec to bylby moj pierwszy kawalek maiden jaki kiedykolwiek slyszalem. Chociaz, wydaje mi sie ze pare tygodni wczesniej sluszalem Virusa, granego przez znajomych kuzyna pod jego szkola podstawowa. Chlopaki wytargali perkusje i 2 gitary elektryczne i ciupali pod golym niebem co i m tam przyszlo do glowy. W ktoryms momencie przyszli starsi koledzy i tez cos chcieli zagrac i zagrali wlasnie chyba Virus'a, bo wtedy kuzyn mi chyba mowil, ze to jest to iron maiden o ktorym mi tyle mowi caly czas :) No ale nie zalicze tego jako pierwszego odsluchania maiden bo tak naprawde nie wiem co to bylo i nie bylo to w wykonaniu maiden, nawet wokalu do tego nie bylo tylko instrumental :)
Wracajac do tej imprezy urodzinowej........pamietam ze kaseta leciala w kolko, coraz wiecej osob sie schodzilo, a najbardziej utkwil miwtedy jednak fear of the dark live. Do tego stopnia ze kazalem sobie to od razu przegrac i na nastepny dzien jak wracalem do domu to sluchalem tego na walkmanie w kolko i to glownie wolnej partii na poczatku. Sluchalem tego tak intensywnie ze po pewnym czasie nagranie w tym fragmencie bylo bardzo wyeksplatowane. Szumy w porownaniu do reszty nagrania byly gigantyczne :)
No i przyszla chec oczywicie na zapoznanie sie z reszta tworczosci, no i nie bylo tak latwo jak teraz. Internet zapytaj googli, sciagnij z p2p. Ja wtedy pojecia zielonego nie mialem co to internet chyba. Nie iwem czy mialem jakikolwiek gdziekolwiek kontakt z tym. No moze u jakiegos kolegi, ale to chwile szybko, bo modem i gigantyczne jak dla nas wtedy oplaty za to :) Jedyne wyjscie idz do sklepu i kup, skoro nie masz znajomego co by mial jakas kolekcje plyt. Pierwsza plyta to bylo Powerslave, co ciekawe nie mialem wtedy nawet Wiezy CD w domu. Jedyna mozliwoscia bylo sluchanie na komputerze :) Zapoznanie sie z albumowa tworczoscia maiden zajelo mi ze dwa lata, na tyle mi sie udalo poprzegrywac jakis kaset, albo kupic plyt. W kazdym razie pamietam, ze na pierwszym koncercie na jakim bylem w 2000 roku nie znalem jeszcze calej tworczosci maiden. Jak zagrali SOTC czy Sanctuary to nie wiedzialem co to jest.... Nawet Clansmana chyba wtedy nie znalem.....
No i tu kolejna sprawa: pierwszy koncert. Po urodzinach kuzyna na fali tego ze mnie to Iron Maiden tez podjaralo kuzyn probowal mnie namowic na koncert, bo jego samego matka nie chciala poscic. A grali za troche ponad 2 tygodnie w spodku. 12.09.1998. No ale nie dalem sie namowic. Stwierdzilem, ze wydawanie 80 zlotych jest bez sensu, lepiej sobie kupic plyte i posluchac na spokojnie w domu (zebym ja sie teraz spotkal ze soba z tamtych lat to chyba bym udusil za glupote :) ). No w kazdym razie olalem temat :) Bylem lamerem totalnym, nie znalem skladu, nie wiedzialem jak sytuacja w zespole aktualnie wyglada. Mialem ten swoj albumik powerslave i go katowalem :) Jak zobaczylem w Atomic TV taki przerywnik gdzie gwiazdy pozdrawiaja fanow i trafilem na pozdrowienia od Iron Maiden, a na ekranie pojawil sie Janick z Blaze'm to zrobilem oczy co to za stare cepy, nie mam ich w mojej ksiazeczce z Powerslave :) No ale wiadomo, wszystko przychodzi z czasem, w kazdym razie nadal nie mialem mozliwosci wtedy pytac googli :) Z czasem przyszla informacja o powrocie becura i adriana, (choc ja jej wtedy nie zanotowalem jako jakies wydarzenie) no i zaczeto mowic o nowej plycie i trasie. Wtedy juz wiedzialem ze chce ich zobaczyc na zywo jak zagraja w Polsce, w zyciu by mi nie przyszlo do glowy jechac za granice.....Pomijajac nawet kwestie finansowa, ktorej bym w owym czasie w zaden sposob nie przeskoczyl. No, ale nadszedl dzien, ze sie dowiedzialem, ze maiden zagra w Polsce, mysle, ze przeczytalem to w metal hamerze, mozliwe nawet ze wiedzialem to z internetu, bo to klasa maturalna byla to pamietam, ze juz wtedy w szkole mielismy internet i na lekcji informatyki mozna bylo cos tam pobuszowac, choc tak naprawde czlowiek wtedy sobie nie zdawal sprawy jak moze uzywac tego calego internetu.
Uprosilem matke, zeby mi awansem kupila bilet na koncert jako prezent urodzinowy, no i dostalem pieniadze i polecialem kupic bilet juz chyba w marcu. Po drodze do koncertu mialem okazje zobaczyc fragment wickermana w TV no i kupilem 29 maja plyte w dniu premiery. Pamietam ten dzien jak dzisiaj, bo to byl dzien ustnej matury z matematyki, z ktorej szczesliwie bylem zwolniony, ale musialem sie pojawic, bo byli przedstawiciele Politechniki, na ktora startowalem w ramach programu wspolna matura czy jakos tak.... no malo istotne w sumie w calej tej opowiesci, ale pisze to zeby pokazac jakie czlowiek pierdoly po tylu latach pamieta :)
Mimo ze bilet na koncert zakupilem tak wczesniej i ze naprawde chcialem isc, to raczej podchodizlem do sprawy spokojnie. Wielkie mi mecyje koncert Iron Maiden :) No ale jak wyszli, jak zagrali i jak zeszli to bylem juz wtedy chyba zrazony :/, pamietam, ze po powrocie do domu to zesmy przezywac z kuzynem przestac nie mogli. darlismy sie nie wiem do ktorej w nocy, a z samego rana, zaczalem meczyc mame, zeby mi dala pieniadze na warszawe, bo bylem gotow w ciemno jechac. NIestety kazala mi sie popukac w glowe i na tym sie skonczylo :/
Wtedy powoli przestaly interesowac mnie inne zespoly, bo do tej pory to raczej staralem sie sluchac roznych kapel z tego gatunku. Zaczela sie Maidenmania, klapki na uszy i jazda. Nie koniecznie jestem z tego dumny, ze tak naprawde nie znam niczego innego poza maiden, ale coz poradzic. Zycie......
Potem bylo wiecej internetu, wiesci z Rio, ze bedzie DVD. W ogole cos mi sie teraz przypomina, ze byl chyba konkurs i mozna bylo wygrac wyjazd na Rock in Rio :) Gruba sprawa :) Wtedy wszelkie newsy czerpalem ze strony Life after seath,potem jednak przestala dzialac,w iec trafilem na sanktuarium na przelomie 2001/2002, mysle. Wiec to tez szmat czasu jak sie zastanowic, jak gdzies tu sie krece w okol tego calego "balaganu" ;-)
Potem kolejna trasa w 2003, jak do tej pory najdluzsza przerwa miedzy koncertami maiden jaka zanotowalem. Wczesniej jeszcze byl Dianno w Polsce, dzieki czemu poznalem kilka osob stad osobicie, udalo sie nawiazac takie kontakty, ktore umowzliwily wyjazd na koncert nie tylko w Polsce ale za granice do Zlinu. Istne szalenstwo jechac na Maiden za granice, choc mialem wtedy juz w pamieci relacje Roberta z Filadelfii i Brixton i brzmialo to dla mnie jak fikcja (byc na koncercie Maiden w USA). Jakbym wtedy uslyszal co mnie czeka w najblizszych 5 latach to bym nie uwierzyl :) A juz przeciez 4 miesiace pozniej byla kolejna trasa i znowu 2 koncerty.
Moment przelomowy jesli chodzi o jezdzenie na maiden to byl chyba Paryz 2005, bo odkrylem, ze moge robic 2 rzeczy na raz, ktore mnie jaraja. Czyli koncerty maiden i podrozowanie. Mnie sie wydaje , ze ja teraz to w wyjezdzie na koncert czasem bardziej wole sam fakt podrozy, niz koncert. na koncercie sie bawie swietnie zawsze, ale nie ma jak jechac w jakies nowe miejsce. Nawet nie koniecznie musze je zwiedzic. Wazne ze odbylem podroz!! Ciezko moze to wytlumaczyc, tym bardziej zrozumiec, ale tak juz mam :)

10 lat to ledwo 1/3 isteninia maiden i troche ponad 1/3 mojego istenienia na tym swiecie. Nie jest to duzo w porownaniu do mojego wieku, wiele osob tutaj ma stycznosc z Maiden znacznie dluzej, dla mnie to jednak juz jest kawalek czasu, choc zlecialo to baaardzo szybko. Mam taka nadzieje, ze jednak przygoda z Maiden jeszcze chwile potrwa, bo wiem, ze jak oni przestana grac, to dla mnie to jest koniec jezdzenia na koncerty (pisalem o tym chwile wczesniej - klapki na uszach i tyle) A radoche mam z tego naprawde duza, mimo ze kosztuje mnie to duzo wysilku czesto. NIe zaluje trudow podrozy, trudow zwiazanych z walka o przetrwanie na koncercie ani kosztow finasowych jakie musialem poniesc, zeby przezyc to co przezylem przez te 10 lat. I tak na koniec w zwiazku z tym ze zrobilem taki maly somewhere back in time chcialbym powiedziec parafrazujac slowa Becura z tej trasy ze Those first ten years have not been WASTED YEARS!!!!!!


PS
Pisalem to tak slowotokiem jak mi sie nasowalo na mysl, wiec wybaczcie jak cos jest nieskladnie i bez sensu moze momentami. Moze to poprawie pozniej :) W ogole cud jak ktos przez to przebrnie.

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: wt sie 26, 2008 9:38 pm
autor: slayer
Szymon po tych wspomnieniach , teraz zaluje, ze wtedy w krakowie nie polozylem sie obok Ciebie! :lol: ;)

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: wt sie 26, 2008 9:47 pm
autor: El Dorado
Ja przeczytałem całe :D Sroga opowieść :)

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: wt sie 26, 2008 11:04 pm
autor: wojteq
wow Szymon, super wspomnienia :!: , fajnie się czyta :)

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: wt sie 26, 2008 11:13 pm
autor: Da5id
Ciekawy post. :mrgreen: Gratulacje z okazji okrągłej rocznicy Szymonie. Muszę przyznać, że mam podobne przemyślenia w wielu kwestiach. I dla mnie również momentem "przebudzenia" był koncert w Paryżu w 2005 roku. Był to dla mnie de facto pierwszy wyjazd zagraniczny z prawdziwego zdarzenia (wcześniej byłem kilka razy w Czechach, z racji tego, że mieszkam przy granicy, no i raz na wymianie w Niemczech). Po koncercie (magicznym - to był jeden z najlepszych koncertów Maiden jakie widziałem) uświadomiłem sobie, że wystarczy tylko trochę pracy, zaangażowania i odrobina wyrzeczeń, żebym mógł oglądać Maiden dużo częściej niż kiedykolwiek wcześniej mógłbym przypuszczać. Trwa to do dziś, i mam nadzieje, że potrwa jak najdłużej. No i do tego dochodzi co napisałeś - dzięki Maiden mogę z powodzeniem realizować dwie pasję na raz. :) Zabawne, kiedy na poważnie wkręciłem się w słuchanie Maiden (a miało to miejsce na przełomie 2001/2002 roku) szczytem marzeń było dla mnie samo zaliczenie ich koncertu. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że za kilka lat regularnie będę oglądął koncerty Maiden z pierwszego rzędu, i to w wielu różnych miejscach w całej Europie - nie uwierzyłbym. Nie mówiąc już o spotkaniach, czy możliwości wypicia kilku piw z członkami ulubionego bandu. Cóż, dla mnie dowód na to, że każde marzenie jest możliwe do spełnienia, wystarczy chęć, determinacja, i (czasami) odrobina szczęścia. :)

Co do wysiłku - wiadomo. Nie, żebym narzekał ;) ale samo życie w drodze bywa bardzo męczące, nie mówiąc o trudach koczowania pod stadionem i barierką. Dobrym przykładem będzie w moim przypadku Goteborg - po mniej-więcej 3 godzinach snu i zamieszaniem związanym ze zmianą hotelu stałem najpierw przez trzy godziny pod samym stadionem, następne pięć spędziłem trzymając się barierki na stadionie, i gdy koncert się zaczął (mimo tego, że byłem nieźle zmęczony) już po kilku riffach stwierdziłem, że było warto. :) W kwestii finansów - nie żałuję żadnej złotówki którą wydałem na Maiden. Wychodzę z założenia, że zamiast dóbr materialnych lepiej kolekcjonować wspomnienia, więc do tych pierwszych w zasadzie nie przywiązuję wagi (jest jeden wyjątek - książki, których kupuję sporo). A jeśli chodzi o wspomnienia, to co tu dużo mówić, mam całą masę fantastycznych. I to nie tylko tych związanych z samymi koncertami, bo dzięki Maiden miałem zarówno okazję zobaczyć wiele niezwykłych miejsc, jak i (a może - przede wszystkim) poznać świetnych ludzi. Jakoś tak się do tej pory szczęśliwie składało, że z prawie wszystkimi ludźmi z którymi miałem okazję jeździć na gigi znajdowałem nić porozumienia (i to na poziomie głębszym niż picie wódki i gadanie o Maiden ;) ), a kontakt nie słabł mimo zakończonej trasy. :) Dla mnie to wszystko jest nie do przeliczenia na pieniądze.

Przepraszam, że tak offtopowo, ale zebrało mi się na sentymentalny słowotok po poście Szymona. ;)

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: wt sie 26, 2008 11:18 pm
autor: Opra
Wow, fajnie sie Was czyta:) Szymon - super wspomnienia , milo miec takie;) Gratuluje rowniez roczniicy:)

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: śr sie 27, 2008 1:12 am
autor: Szajba
Szymon, Twoja historia jest naprawdę świetna, czytając ją przypomniałem sobie swoje „Maiden i ja” ;) (chyba nową modę zapoczątkowałeś :lol: ;) )

Zaczęło się to w maju 2000 roku, w sumie dość dziwnie…
… od chęci wkurzenia sąsiada, puszczającego na cały regulator wieczorami muzykę szeroko nazywaną „taneczną”. Chcąc „odbić piłeczkę” poprosiłem mojego najlepszego kumpla, który to ciągle chwalił się, że „jego brat jest metalem” ( :lol: ) o pożyczenie jakiegoś ostrego grania na kasecie. No to następnego dnia przyniósł mi do szkoły przegrywaną kasetę The number of the beast. Zaraz po przyjściu do domu, przystawiłem radio do ściany i włączyłem kasetę. Nie spodobało mi się to w ogóle, bo byłem wtedy zafascynowany lżejszym, bardziej klasycznym, graniem Garego Moora i Led Zeppelin. No ale czego się nie robi, żeby wkurzyć znienawidzonego sąsiada :lol: Gdy z głośników lecieli Invaders ja studiowałem okładkę, z ręcznie narysowanym logiem. I choć potem przez dłuższy czas nie słuchałem tej kasety, nazwa kapeli utkwiła mi w pamięci.

Przerwa trwała do wakacji 2001, kiedy to na ostatniej stronie Focusa była mała notka, w której było napisane, że legendarny zespół Iron Maiden wydaje swoje DVD z koncertu w Rio, dla 250 000 ludzi. Pomyślałem sobie „ha! Znam ten zespół, jestem fanem” :lol:
No i tak się zaczęło. Po powrocie do domu znowu męczyłem Krogula, żeby to namówił brata, by ten pożyczył mi jakąś inna płytę, bo TNotB leciało u mnie od powrotu non-stop. No to dostałem co chciałem. Brave New World, X Factor, Powerslave i Killersów. Słuchałem właśnie w takiej kolejności właśnie. Jednak coś mi się wydawało, że koleś inaczej śpiewa na tych albumach. Hm.. trzeba sprawdzić w internecie. No to strzała do mamy do pracy i wpisujemy Iron Maiden. No i tak jak myślałem! To są inni wokaliści(bystrzak kurde :lol: ). Ale zaraz po tym dopadło mnie przerażenie! Ilu to płyt jeszcze nie słyszałem. Szczególnie okładka Somewhere in Time mnie po prostu wgniotła w fotel. Trzeba było te albumy skądś załatwić. Na szczęście owy brat mojego kumpla, miał je w mp3(choć tylko studyjne) więc nie było problemu. No i się zakochałem po uszy! Ściągnąłem z internetu biografię i studiowałem ją, aż znałem na pamięć co ważniejsze wydarzenia. Miałem też na tapecie sylwetki wszystkich członków zespołu, żeby przypadkiem nie zapomnieć jak się kto nazywa ;)

Kolejny, trwający do dziś, etap miłości do nich, nastał mniej więcej w lutym 2003 roku, kiedy to się dowiedziałem, że będzie koncert Maiden w Polsce. I to w Spodku, który to (ta, jakby ktoś jeszcze tutaj tego nie wiedział :lol: ) znajduje się ok. 1km od mojego domu. Najpierw trzeba było przekonać mamusię, no bo jako matka jedynaka, miała wielkie opory. No ale gdy kochana ciocia powiedziała mamusi, że w Spodku jest zawsze ochrona, nie ma burd, udało mi się wynegocjować wyjście na ten koncert! Skarbonka o ścianę i liczymy, że jest tam 95 zł. Było! Bilet jest, odliczamy! Zrobiłem w paincie taki kalendarz z kratkami do zakreślania i wielki napis IRON MAIDEN na dole z datą 3 Czerwca 2003 roku. Wchodząc do Spodka poczułem się jakoś tak…dumnie. Patrzac na tych wszystkich fanów, w koszulkach, skórach, glanach. Byłem w niebie! Wracając pieszo do domu, już sam(koncert spędziłem z koleżanką z klasy :lol: ) szedłem robiąc wielkie kroki i podśpiewując sobie kawałki Maiden.

Potem nastała nowa płyta, w której byłem zakochany od dnia premiery! I info! Będzie koncert! IDE! Potem następne info. Koncert miał być w Spodku ale został przeniesiony do Wrocławia, bo tego dnia w Spodku występuje wokalista Depeche Mode. No i wielka rozpacz :( No ale trudno. Do następnego koncertu, jak się potem okazało, trzeba było czekać 2 lata. Przez te dwa lata moje pojmowanie muzyki się zmieniło, poznałem wiele kolejnych zespołów, ale Maiden nadal byli u mnie nr1! Koncert w Chorzowie i znowu wielkie podniecenie(choć z perspektywy czasu, wiem, że to był co najwyżej średni koncert) i duma, że, w przeciwieństwie do moich kumpli, jestem na Maiden po raz drugi.
No i wtedy już byłem „pełnowartościowym” ( :lol: ) fanem. Dyskografia prawie cała pełna, koncerty zaliczone, w mp3 wszystko co Maiden wydali. No niebo. A do tego internet i kontakt z fanami z całej Polski, poprzez Fan Club SanktuariuM, pokazane mi przez kumpla. Pamiętam swój pierwszy temat w „Running Free” o „Czacie dla fanów Maiden”, który to mi jakiś niedobry admin/mod usunął :lol: Potem się okazało, że na tym forum prawie nikt nie słucha Maiden :B :lol: No ale Wydanie płyty, akcja promocyjna, całe miasto w plakatach… Od tego momentu coraz rzadziej słuchałem Maiden, poznając coraz to nowsze kapele. Ale oni nadal byli moim ulubionym zespołem. Choć z każdym dniem ta miłość gasła. Do momentu, gdy to ogłosili koncert w Warszawie. Znowu podniecenie, choć już mniejsze, nie czekałem tak na ten koncert jak na dwa wcześniejsze. Ta rezerwa do Maiden jednak wyparowała niczym kamfora, gdy tylko z głośników poleciał Doctor Doctor. Znowu poczułem się jak ten 15letni chłopczyk, drący się w niebogłosy z Brucem w Spodku, na swoim pierwszym wielkim koncercie. I choć od koncertu nie słuchałem praktycznie w ogóle Maiden, to wiem, że to jest zespół, który był, jest i będzie moim ulubionym zespołem. I tak jak D5 i Szymon, nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na Maiden(tylko w przeciwieństwie do nich niestety nie na koncerty, ale na płyty). 7 lat (bo tego „wkurzania sąsiada” nie liczę jako prawdziwego poznania Maiden ;) ) to bardzo dużo, gdy się ma 20, 1/3 życia, a przez te 7 lat ich muzyka była ze mną wszędzie (i mam tu na myśli WSZĘDZIE :B ) Następną płytę też kupię, na następny koncert też pojadę i tak aż do ich końca.

Lol. Godzine to pisałem :lol: Rozmarzyłem się o tych latach, ale definitywnie nie uważam ich za zmarnowane ;)

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: czw sie 28, 2008 7:20 pm
autor: likipiki
Garfield pisze:Dzień po moich 36 urodzinach minęła 25 rocznica wydania POM.
świetne zadanie matematyczne. pytanie brzmi: ile lat ma Garfield? :)

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: czw sie 28, 2008 11:18 pm
autor: El Dorado
insp. Liki pisze:świetne zadanie matematyczne. pytanie brzmi: ile lat ma Garfield? :)
36 ;)

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: sob sie 30, 2008 1:38 pm
autor: El Dorado
ale fajnie! <klaszcze i skacze>

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: ndz sie 31, 2008 8:52 pm
autor: Budziol
mnie stuknęło 15 lat z MAIDEN :)

zacząłem od FOTD dzięki kumplowi, który mi tą kasetę pożyczył. Ale na początku przypadł mi do gustu tylko kawałek CHILDHOODs END. Potem dopiero tytułowy, BE QUICK i poszło. Kupiłem cala dyskografie na kasetach TAKTU :) Potem oryginalna SiT na kasecie i pózniej już na CD.
Pasja kolekcjonowania wszystkiego co wydali trwa do dziś :)
Udało mi się zaliczyć 10 gigów na różnych trasach od 95 roku, w tym dwie z Blazem.
Już niecierpliwie oczekuje następnego albumu i kolejnych koncertów, bo każdy to niezapomniane wrażenie

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: pn wrz 01, 2008 12:16 pm
autor: Siwy
A mi dopiero 7.
Ale uwazam, ze Maiden bylo mi przeznaczone :P
Starszy brat mojego kolegi zawsze byl fanem i od malego pamietam te plakaty z FOTD (ktorego najbardziej sie balem :p) czy LAD, ktore wisialy u niego w pokoju.
Dlatego nazwa Iron Maiden zawsze mi tam po glowie chodzila, ale to wlasnie 7 lat temu, w maju wszedlem do empiku, zobaczylem kasete Brave New World i bez wczesniejszego przesluchania jej poszedlem do kasy. Pamietam dokladnie, ze ta kaseta kosztowala wtedy 19.95 PLN i byla to duza czesc moich oszczednosci. Ale idac do kasy nie zastanawialem sie czy rzeczywiscie chce ja sobie kupic. Pozniej, w drodze do domu nie zalowalem swojego czynu. A kiedy juz w domu wlaczylem moj nowy nabytek, w notabene mojej nowiusienkiej wieży, rozsiadlem sie w fotelu i uslyszalem pierwsze dzwieki Wicker Mana, Iron Maiden dopadlo mnie calkowicie.
Niestety w domu nie mialem neta, a chcialem sie jak najwiecej dowiedziec o zespole. Dlatego tez nastepnego dnia w szkole od razu pobieglem do sali informatycznej i zaczalem poszukiwac informacji. Jak sie wtedy wkurzylem, kiedy to okazalo sie, ze BNW zostalo wydane rok wczesniej, i ze Maideni rok wczesniej w czerwcu byli w Wawie. Nie moglem sobie wybaczyc, ze wczesniej sluchalem jakiejs tam metallicy, offspringa czy tez korna [nie mowiac juz o britney spears :p] zamiast wlasnie tych zajebistych Ironow i ze ominela mnie taka szansa zobaczenia ich na zywo. Co z tego, ze w 2000 roku mialem 12 lat i pewnie starzy by mnie nie puscili, tak samo jak nie chcieli mnie puscic samego w 2003 do Katowic. Na szczescie po wydaniu Doda IM oglosili kolejna trase i okazalo sie, ze wtedy takze beda w Polsce i niebywalym fartem udalo mi sie znalezc osobe, z ktora rodzice mnie puscili. Chyba wlasnie wtedy bylo moje apogeum milosci do tego zespolu.
A teraz jestem po 4 koncertach, Ironi juz tak nie dzialaja na moja wyobraznie, juz nie sikam w gacie przed premiera ich nowego wydawnictwa, nie slucham codziennie calej dyskografii, ale dopoki oni bede grac, ja bede sie strac bywac na ich koncertach. Przynajmniej na tych w Polsce.

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: pn wrz 01, 2008 4:27 pm
autor: wojteq
O moim początku z Maiden wspominałem juz na tym forum nie raz, ale skoro powstał taki temat, to i tu się wypowiem. Przyznam, że mi w tym roku mija także okrąglejsza rocznica, bo 5 lat odkąd słucham Maiden. Liczę ten czas od wakacji między gimnazjum a liceum, bo właśnie wtedy zainteresowałem się muzyką tego zespołu, a na jesień wyszła akurat ich nowa płyta: Dance of Death, którą oczywiście tuż po premierze zakupiłem, i która to z początku średnio mi się podobała, ale potem coraz bardziej.

Ale konkretniej: pierwsze utwory Maiden widziałem na MTV Classic, to były klipy Flight of Icarus i Infinite Dreams, chyba mniej więcej pod koniec gimnazjum byłem. No i, jako że już wtedy słuchałem cięższego grania (głównie to był System of a Down, ale też troszkę AC/DC i z lżejszych Nickelback) poprosiłem mojego przyajciela, który wtedy słuchał maiden, żeby mi parę utworów.....cóż ściągnął za pomocą Kazaa (taki programik kiedys popularny, myślę, że większość wie o co chodzi):oops: Takie były moje początki z Ironami. Bodajże były to utwory Aces High, RTTH, Trooper, Flight of Icarus, może NOTB też, ale nie pamiętam dokładnie. Postanowiłem, że chcę sobie kupić jakąś płytę, na której wszystkie te utwory byłyby razem. Wybrałem się do Media Markt i znalazłem taką z fajną okładką: Life After Death, myślałem wtedy że to składanka taka :lol: , brakowało mi tylko Infinite Dreams (z tych co znałem) i zdecydowałem się na kupno. Od początku pokochałem tę płytę (i tak jest do dziś ;-) ) potem to już poszło z górki: BNW, potem chyba wyszło Dance of Death, potem Powerslave i 7 syn itd. Dziś mam całą dyskografię, byłem na 2 koncertach i jeszcze mi mało. Na prawdę niecierpliwie czekam na nowy album, czy jakiekolwiek dvd z tegorocznej trasy!! :!:
Up the Irons! :twisted:

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: pn wrz 01, 2008 8:56 pm
autor: syzygy
THPS4

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: wt wrz 02, 2008 12:26 am
autor: panzerschreck
syzygy pisze:THPS4
Aleś rebusa dał :P Ale w końcu skumałem.

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: śr wrz 03, 2008 11:01 pm
autor: MTT
Pierwszy raz świadomie usłyszałem Iron Maiden 28 dni temu na koncercie w Warszawie. Choć nazwa była mi znana od dawna i coś kojarzyłem że zespół jest niemłody to na koncercie naprawdę nie słyszałem żadnych znajomych dźwięków. Przyznam że utwory z koncertu są naprawdę klimatyczne i szybko wpadają w ucho,a granie wcale nie takie ciężkie jakiego się spodziewałem. Może kiedyś zamiast jeździć na koncerty uzbieram na nowy dysk i ściągnę sobie dyskografię? : )

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: śr wrz 03, 2008 11:04 pm
autor: Szajba
MTT pisze:Może kiedyś zamiast jeździć na koncerty uzbieram na nowy dysk i ściągnę sobie dyskografię? : )
se kup kurde :P

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: śr wrz 03, 2008 11:35 pm
autor: herki
MTT pisze:Może kiedyś zamiast jeździć na koncerty uzbieram na nowy dysk i ściągnę sobie dyskografię? : )
Dyskografia Maiden u mnie zajmuje 1,5gb (razem z koncertówkami), tak więc wystarczy Ci uzbierać 90 gr na płytę DVD i możesz radować się przyjemną muzyczką rockersów z Iron Maiden : - )

Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?

: wt sie 03, 2010 5:21 pm
autor: Alkochochlik
Odświerzam bo fajny temat, ja usłyszałem pierwszy raz Aces High, Man on the Edge, The Trooper i Be Quick or be dead w grze Carmageddon to było z 13/4 lat temu.