01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
O 12.00 zaczyna się rejestracja na rynku a samo bicie zaczyna się o 16.00. Jadę najpierw na rynek, ponieważ jest całkiem konkretny upust ceny na Deep Purple (60% ceny, czyli 40zł
). Do zobaczenia na rynku i na Purplach
!
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Ej kto będzie na 100%, bo może się wybiorę na krzywy ryj?
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Ja.herki pisze:Ej kto będzie na 100%, bo może się wybiorę na krzywy ryj?
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Ok, na to ja jadę już nawet nie na krzywy ryj, bo właśnie wygrałem 2 bilety 
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Ja też będę bo mój sponsor wygrał dwa bilety. 
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Będę miał JEDEN nadprogramowy bilet do opchnięcia przed koncertem. Taniej niż w kasach :0
Do odbioru pod stadionem, bezpośrednio przed koncertem, chociaż może będę tez kolo południa na rynku, na biciu rekordu.
Jak ktoś chętny to proszę na priv albo kom
Do odbioru pod stadionem, bezpośrednio przed koncertem, chociaż może będę tez kolo południa na rynku, na biciu rekordu.
Jak ktoś chętny to proszę na priv albo kom
Ostatnio zmieniony sob maja 02, 2009 12:16 am przez IgorW, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Chętnie kupię, bo znajomi potrzebują - dam 20 zł.IgorW pisze:Będę miał JEDEN nadprogramowy bilet do opchnięcia przed koncertem. Taniej niż w kasach :0
Do odbioru pod stadionem, bezpośrednio przed koncertem, chociaż może będę tez kolo południa na rynku, na biciu rekordu.
Jak ktoś chętny to proszę na priv albo kom. 695-980-083
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Koncert nas specjalnie nie uwiódł, za to spotkaliśmy się z zespołem po gigu. Pięć kobiet potwierdzi.
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Hm, a co Purple zagrali?
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Ostatni raz na Purplach byłem w 2003 roku jak promowali tą kiepską płytę Bananas. Wczoraj na szczęście grali swoje największe hity i powiem, że było rewelacyjnie.
Zespół mimo swoich latek i tysięcy koncertów jakie zagrali bawi się niesamowicie. Steve uśmiechnięty, Gillan latający po scenie (btw - kiedy on tak schudł?) słowem mega pozytywna atmosfera jaka biła od sceny. Ja bawiłem się świetnie i uważam koncert za bardzo udany. Grali takie kawałki jak Perfect Strangers, Sometimes I Feel Like Screaming, Highway Star, Strange Kind Of Woman, Rapture Of The Deep, Space Truckin, Smoke Of The Water a na bisy Hush i Black Night (tych kawałków było więcej, ale tyle zanotowałem).
Ludzi bardzo dużo, atmosfera doskonała słowem kto nie był niech żałuje
Zespół mimo swoich latek i tysięcy koncertów jakie zagrali bawi się niesamowicie. Steve uśmiechnięty, Gillan latający po scenie (btw - kiedy on tak schudł?) słowem mega pozytywna atmosfera jaka biła od sceny. Ja bawiłem się świetnie i uważam koncert za bardzo udany. Grali takie kawałki jak Perfect Strangers, Sometimes I Feel Like Screaming, Highway Star, Strange Kind Of Woman, Rapture Of The Deep, Space Truckin, Smoke Of The Water a na bisy Hush i Black Night (tych kawałków było więcej, ale tyle zanotowałem).
Ludzi bardzo dużo, atmosfera doskonała słowem kto nie był niech żałuje
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Było świetnie, stałem pod samą sceną naprzeciwko Morse'a! Zaprezentowali się niesamowicie, dla mnie jeden z najlepszych koncertów na jakim byłem!
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Koncert świetny, chociaż nie rewelacyjny, ale zdaję sobie sprawę, że jeśli będą jeszcze kontynuować działalność, to za takie pięć lat możemy tylko sobie pomarzyć o takiej formie jaką przede wszystkim Gillan prezentował wczoraj. Na teren wpuścili tuż przed piątą, o siódmej pojawił się na miejscu support- zespół Leszka "patrzcie tylko jaki jestem zajebisty, chociaż nie umiem grać swoich własnych kawałków, a tylko po raz dziesięć tysięczny odgrzewać te same solówki Hendrixa" Cichońskiego, ale po kilku kawałkach dosłownie wyrzucili ich ze sceny, bo pan prezydent Wrocławia musiał pomówić z tłumem. Najbardziej mi się podobała akcja, kiedy potem z głośników poleciał Rammstein, a na scenę wszedł facet z odkurzaczem zaliczając głośną owację... Wreszcie sam zespół- grali niecałe dwie godziny, i raczej przekrojowy set, chociaż różniący się od tego moskiewskiego tylko w kilku punktach... Najważniejsze, że zagrali "Sometimes I Feel Like Screaming", zdecydowanie najlepszy moment wieczoru- żaden utwór z lat 70tych nie może się z tym równać, tak samo jak z przepięknym "Rapture of the Deep", chociaż i tak największe owacje wśród publiczności zgromadziły utwory powstały, kiedy jeszcze wrzeszczącej hałastry nie było na świecie- wiem, że bydła na takich okazjach nie można uniknąć, ale na szczęście już przy "Strange Kind of Woman" poszli sobie szaleć pod barierki, i potem tylko co chwila były przetasowania. Dźwięk był świetny, ale za to oświetlenie okropne, aż zdjęcia kiepsko powychodziły, no, ale trudno. I zdecydowanie nie powinni zaczynać od "Highway Star"- numer się zupełnie rozłaził, i nie było takiej uwagi na jaką zasługuje- zdecydowanie powinien być pod koniec. I jeszcze jedno- z taką organizacją ruchu przy wyjeździe, a raczej braku tej organizacji, niech Wrocław nawet sobie nie myśli o żadnym Euro, bo w porównaniu z prowadzeniem wyjazdu z takich koncertów w Katowicach czy Warszawie tam była tragedia.
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Zgadza się. No ja czekałem na Perfect Strangers bo to dla mnie kawałek nr 1 PurpliTomek(JMM) pisze:Najważniejsze, że zagrali "Sometimes I Feel Like Screaming", zdecydowanie najlepszy moment wieczoru
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Koncert bardzo fajny, choć tego z 2000 roku nie przebił. Najbardziej mi się podobało Sometimes I Feel Like Screaming, Strange Kind Of Woman, Perfect Strangers i zwłaszcza Battle Rages On, na które czekałem od lat.
Ludzi ogromne ilości, czekam na oficjalne dane. W większości przypadków jednak niedzielna publiczność. Nie ma w tym nic złego, gdyby nie truli dupy, gdy się chce podejść pod scenę heh.
Co do Euro, to mecze mają być na stadionie budowanym w zupełnie innym miejscu miasta, gdzie dojazd będzie, wiec śpimy spokojnie
Ludzi ogromne ilości, czekam na oficjalne dane. W większości przypadków jednak niedzielna publiczność. Nie ma w tym nic złego, gdyby nie truli dupy, gdy się chce podejść pod scenę heh.
Co do Euro, to mecze mają być na stadionie budowanym w zupełnie innym miejscu miasta, gdzie dojazd będzie, wiec śpimy spokojnie
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Ja najpierw uderzyłem na rynek co by zdobyć bilet i pobić rekord. Ludzi było morze po prostu. Rejestracja i zakup poszły szybko i sprawnie, a że było trochę czasu to udaliśmy się z towarzystwem do Jasia i Małgosi na piwko. Browar na rozluźnienie, żeby się dobrze grało i heja pod scenę. Najpierw na rozgrzewkę Smoke On The Water, a później punkt kulminacyjny, czyli Hey Joe. Klimat rewelacyjny. Impreza na prawdę zacna i szkoda tylko, że takie coś jest raz w roku.
Po Hey Joe szybki powrót do auta i jazda na pola marsowe. Dojechaliśmy w miarę szybko i sprawnie, ale już mały tłum pod sceną był. Zjęliśmy strategiczne miejsca z lewej strony, bo tam było luźniej, mniej więcej w połowie odległości między sceną, a wieżą reżyserki. Najpierw był Cichońśki. W sumie gra chłop dobrze, ale nijak to pasowało do klimatu imprezy. Takie pitu pitu jest dobre na jam session w jakieś knajpie, a nie jako support przed DP. Ludzie usypiali po prostu. Sam koncert DP świetny. Zagrali masę klasyków, muzycy w świtnej formie. Nawet Gillan, któy ma już swoje lata dawał radę. Najlepszy był jednak Morse. Facet jest niesamowity. Wszystko zagrane czysto, żadnego cieniowania, żadnej ściemy, zero maskowania kaczką i efektami. Kostkowanie tego gościa jest zabójcze po prostu. Nagłośnienie również bardzo in plus. Wszystko było słychać bardzo dobrze. Jedynie co mi się nie spodobało to długość koncertu.
Mogliby jeszcze z 20 minut pograć, ale rozumiem. Panowie mają swoje lata i ciężko im dawać z siebie wszystko przez bite dwie godziny. Po Black Night w tył zwrot i wtedy przeżyłem szok. Spodziewałem się góra 10 tyś. luda, a tu całe pola marsowe zalane. Było ze 20 tyś. jak nic. Na szczęście w miarę szybko dotarliśmy do auta, a ponieważ miałem doświadczenie co się dzieje po imprezie we Wrocku, bo byłem na meczu żużlowym dwa tygodnie wcześniej, przeto auto zaraz ustawione na Oławę i wyjechaliśmy w 3 minuty z Wrocka.
Igor-> Może i w innej części, ale faktem jest, że policja i służby porządkowe się nie popisują we Wrocku. W dodatku, może i w innej części, ale jakie to ma znaczenie skror wszyscy będą chcieli wrócić do hotelu? I wiem, że to jest nagminne, bo jak mówię, byłem na meczu żużlowym i wyglądało to fatalnie. Co dopiero po meczu Euro na którym będzie 5 razy tyle ludzi...
Igor-> Może i w innej części, ale faktem jest, że policja i służby porządkowe się nie popisują we Wrocku. W dodatku, może i w innej części, ale jakie to ma znaczenie skror wszyscy będą chcieli wrócić do hotelu? I wiem, że to jest nagminne, bo jak mówię, byłem na meczu żużlowym i wyglądało to fatalnie. Co dopiero po meczu Euro na którym będzie 5 razy tyle ludzi...
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
pionatomtomala pisze:Perfect Strangers bo to dla mnie kawałek nr 1 Purpli
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
To ja może coś napiszę , w końcu Purple to jeden z trzech moich "naj" zespołów
Na początek secik, chyba niczego nie pominąłem a jak coś to proszę uzupełniać.
Highway Star
Things I Never Said
Wrong Man
Strange Kind Of Woman
Rapture Of The Deep
Fireball
Contact Lost - Steve Morse Solo
Sometimes I Feel Like Screaming
Well Dressed Guitar
Wring That Neck
The Battle Rages On
Don Airey Solo
Perfect Strangers
Space Truckin’
Smoke On The Water
Hush - Paice Solo - Glover Solo - Black Night
Grali równo 95 minut z zegarkiem w ręku. Krótko to czy długo ~ każdy ma inne zdanie.
Frekwencja : jak dla mnie rewelacyjna !!! Nie spodziewałem się że Purple mogą ściągnąć tak liczną widownię. Trudno wyrokować ale ja myślę że było + / - 20 tysięcy ludzi. Naprawdę tłum nieprawdopodobny. Brawo ! Zgodzę się z tym co ktoś już napisał ~ część publiczności "niedzielna" ale cóż.......każdy może przyjść na koncert, prawda ? Ja widziałem Panie i Panów którzy mogli by być moimi rodzicami a bawili się przednio. Tzn. rączki w górze, potupywanie, podśpiewywanie refrenów. Można i tak. To również się liczy. Aczkolwiek "pozdrawiam" tutaj tatę (lat na oko ~ 50) i syna (15 może) którzy przez cały koncert stali z rękami w kieszeni. Nawet do klaskania po skończonym utworze się nie zbierali. Zero. Nic. Chłopaki zróbcie następnym razem przysługę wszystkim i zostańcie w domu.
Sam początek mnie trochę zaskoczył. Bez intra, bez dymu..... mignął mi Gillan za zestawem kolumn i nagle pojawiła się na scenie cała piątka. I zaczęło się Highway Star. Wszystko fajnie tylko jakość cicho. Ale to była pewnie kwestia dogrania ustawienia bo zaraz było głośniej. Tylko że jakoś nie czułem ognia lecącego ze sceny
Dziwnie wyglądał Ian Gillan suchy jak patyk
Czas nie obchodzi się z nim zbyt łaskawie. Barwa głosy co prawda pozostała ale warunki już nie te ~ górek nie wyciąga żadnych i po prostu się męczy. Zresztą ~ czy nie dziwnym jest fakt że w secie mamy 3 utwory instrumentalne (znakomite, to fakt) oraz liczne popisy solowe ? Dla Gillana to po prostu znakomity czas na odpoczynek.
Wracając do koncertu ~ może się nie zaczęło porywająco ale widać było że z każdą minutą zespół się rozpędza. A że jednak fachowcy tam grają pierwszej klasy to już na wysokości "Fireball" purpurowa maszyna była już rozgrzana do czerwoności !
Tylko że ciut ta maszynka jest przewidywalna. I nie chodzi mi tutaj o set ale o zachowanie sceniczne (chociażby Gillan za plecami Morsea podczas Well Dressed Guitar namawiający do klaskania).
Inna kwestia to Don Airey. Mnie gość rozczarowuje. Jego sola to jedno i to samo granie od 5 lat. Zanim jeszcze zaczął grać powiedziałem koledze że będzie hymn i cytaty z Chopina. Niestety ~ nie pomyliłem się. Ale cóż ~ przez lata Don był tylko technicznym Jona Lorda...... nie powinienem mieć zbyt dużych wymagań. To co ma zagrać (odegrać???) gra znakomicie. Ale żeby dołożyć coś swojego to już ciężko.
Pozytywnym zaskoczeniem było również The Battle Rages On ~ znakomite wykonanie !!!
Gdybym się miał jeszcze czegoś czepić ~ brak improwizacji. Tzn jakieś śladowe ilości były. Ale kto się orientuje to wie że ten skład Purpli stworzony jest jedynie do "odgrywania" swoich utworów. Nie wymagam żeby zapodawali 30 minutowe wersje Space Truckin jak w czasach Made In Japan / California Jam ale mogli by się nieco wysilić. Jeszcze kiedy Lord był w zespole zdarzało im się rozwinąć Speed King to 15 minut nawet.
Aczkolwiek nie powiem ~ walczyk przy wyjściu na bisy zapodany przez Morsea a podchwycony przez resztę był uroczy.
Banana na ryju miałem
No więc właśnie ~ najbardziej mi się podoba postawa muzyków. Uśmiechnięci, rozradowani. Widać że grając znakomicie się bawią. I tymi uśmiechami zarażają publiczność. Widać że granie to dla nich czysta przyjemność i frajda. I zabawa
Dobrze że Ritchie tego nie widzi
Trochę ponarzekałam. Ale nie żałuję że tam byłem. W końcu to Purple to największy obecnie działający zespół hard rockowy , czyż nie ?
Na początek secik, chyba niczego nie pominąłem a jak coś to proszę uzupełniać.
Highway Star
Things I Never Said
Wrong Man
Strange Kind Of Woman
Rapture Of The Deep
Fireball
Contact Lost - Steve Morse Solo
Sometimes I Feel Like Screaming
Well Dressed Guitar
Wring That Neck
The Battle Rages On
Don Airey Solo
Perfect Strangers
Space Truckin’
Smoke On The Water
Hush - Paice Solo - Glover Solo - Black Night
Grali równo 95 minut z zegarkiem w ręku. Krótko to czy długo ~ każdy ma inne zdanie.
Frekwencja : jak dla mnie rewelacyjna !!! Nie spodziewałem się że Purple mogą ściągnąć tak liczną widownię. Trudno wyrokować ale ja myślę że było + / - 20 tysięcy ludzi. Naprawdę tłum nieprawdopodobny. Brawo ! Zgodzę się z tym co ktoś już napisał ~ część publiczności "niedzielna" ale cóż.......każdy może przyjść na koncert, prawda ? Ja widziałem Panie i Panów którzy mogli by być moimi rodzicami a bawili się przednio. Tzn. rączki w górze, potupywanie, podśpiewywanie refrenów. Można i tak. To również się liczy. Aczkolwiek "pozdrawiam" tutaj tatę (lat na oko ~ 50) i syna (15 może) którzy przez cały koncert stali z rękami w kieszeni. Nawet do klaskania po skończonym utworze się nie zbierali. Zero. Nic. Chłopaki zróbcie następnym razem przysługę wszystkim i zostańcie w domu.
Sam początek mnie trochę zaskoczył. Bez intra, bez dymu..... mignął mi Gillan za zestawem kolumn i nagle pojawiła się na scenie cała piątka. I zaczęło się Highway Star. Wszystko fajnie tylko jakość cicho. Ale to była pewnie kwestia dogrania ustawienia bo zaraz było głośniej. Tylko że jakoś nie czułem ognia lecącego ze sceny
Wracając do koncertu ~ może się nie zaczęło porywająco ale widać było że z każdą minutą zespół się rozpędza. A że jednak fachowcy tam grają pierwszej klasy to już na wysokości "Fireball" purpurowa maszyna była już rozgrzana do czerwoności !
Inna kwestia to Don Airey. Mnie gość rozczarowuje. Jego sola to jedno i to samo granie od 5 lat. Zanim jeszcze zaczął grać powiedziałem koledze że będzie hymn i cytaty z Chopina. Niestety ~ nie pomyliłem się. Ale cóż ~ przez lata Don był tylko technicznym Jona Lorda...... nie powinienem mieć zbyt dużych wymagań. To co ma zagrać (odegrać???) gra znakomicie. Ale żeby dołożyć coś swojego to już ciężko.
Pozytywnym zaskoczeniem było również The Battle Rages On ~ znakomite wykonanie !!!
Gdybym się miał jeszcze czegoś czepić ~ brak improwizacji. Tzn jakieś śladowe ilości były. Ale kto się orientuje to wie że ten skład Purpli stworzony jest jedynie do "odgrywania" swoich utworów. Nie wymagam żeby zapodawali 30 minutowe wersje Space Truckin jak w czasach Made In Japan / California Jam ale mogli by się nieco wysilić. Jeszcze kiedy Lord był w zespole zdarzało im się rozwinąć Speed King to 15 minut nawet.
Aczkolwiek nie powiem ~ walczyk przy wyjściu na bisy zapodany przez Morsea a podchwycony przez resztę był uroczy.
No więc właśnie ~ najbardziej mi się podoba postawa muzyków. Uśmiechnięci, rozradowani. Widać że grając znakomicie się bawią. I tymi uśmiechami zarażają publiczność. Widać że granie to dla nich czysta przyjemność i frajda. I zabawa
Trochę ponarzekałam. Ale nie żałuję że tam byłem. W końcu to Purple to największy obecnie działający zespół hard rockowy , czyż nie ?
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Hmm - mam wszystkie booty Purpli z Polski i jak posłuchasz Lorda to też grał ciągle to samo. Więc zarzut nieadekwatny bo mistrz też robił to samo.Kuba pisze:Inna kwestia to Don Airey. Mnie gość rozczarowuje. Jego sola to jedno i to samo granie od 5 lat. Zanim jeszcze zaczął grać powiedziałem koledze że będzie hymn i cytaty z Chopina. Niestety ~ nie pomyliłem się. Ale cóż ~ przez lata Don był tylko technicznym Jona Lorda...... nie powinienem mieć zbyt dużych wymagań. To co ma zagrać (odegrać???) gra znakomicie. Ale żeby dołożyć coś swojego to już ciężko.
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: 01/05/2009 - Deep Purple - Wrocław @ Pola Marsowe
Uwielbiam ludzi którzy decydują kto powinien, a kto nie powinien chodzić na koncerty. Czy tacy w jakikolwiek sposób komukolwiek przeszkadzają w oglądaniu koncertu? Niech wielką przysługę zrobią i zostają w domu ludzie którzy po chamsku wpychają się do przodu, tylko po to, żeby po pięciu minutach z powrotem z taką samą gracją przejść kilkadziesiąt metrów do tyłu, albo tacy którzy skaczą do góry, i płyną na rękach, jednocześnie kopiąc wszystkich buciorami... Tak jak lubię koncerty rockowe, tak ciężko mi uwierzyć w brak wyobraźni u niektórych, zwłaszcza widząc interweniującą karetkę, albo wychodzących z twarzami całymi czerwonymi od krwi...Kuba pisze:Aczkolwiek "pozdrawiam" tutaj tatę (lat na oko ~ 50) i syna (15 może) którzy przez cały koncert stali z rękami w kieszeni. Nawet do klaskania po skończonym utworze się nie zbierali. Zero. Nic. Chłopaki zróbcie następnym razem przysługę wszystkim i zostańcie w domu.

