Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: sob cze 06, 2026 2:41 am
kocham ten festiwal i chuj
Polski Fan Klub Iron Maiden
https://sanktuariumfc.org/forum/
Wladza wie wszystkoShedao Shai pisze: ↑sob cze 06, 2026 9:22 amDoceniam inwigilację. Niestety, odczytałem dopiero o 4 zapadając w śpiączkę na dworcu xD
Ja wychodze z założenia, że no szkoda w chuj, bo miejscówka była wybitna, a z tego co piszą Gdańszczanie to ten teren pod stadionem to mega lipa. ALE raczej staram się nie narzekać jak coś się jeszcze nie wydarzyło, tylko raczej po fakcie, więc poczekamy i zobaczymy co będzie.
SPEC to oczywiście duży sentyment, ale z drugiej strony w kategoriach sikaczy wciąż wolę jego od większości polskiej koncernowej konkurencji, zarówno tej z niskiej półki (Harnasie) jak i teoretycznie wyższej (marki podstawowe żywiec, tyskie, lech). Z tego co zdarza mi się wypić to chyba tylko żubra i bosmana oceniłbym minimalnie lepiej, Tylko, ze ja pijam 3 razy w roku, na MF i na wyjazdach na żagle na Mazury.beaviso pisze: ↑pt cze 05, 2026 8:01 pmWiedziałem, że to napiszesz, SPECJALnie wszedłem się przekonać. Wypiłem ostatnio lanego czarnucha. Miałem ochotę na "powrót do lat młodości", ale srodze się zawiodłem. Był totalnie nijaki, zmarnowane pieniądze (zwłaszcza, że piłem na lotnisku). Nie chodzi o gust, to był produkt fatalnej jakości. Jak wypiłem Żywca, tego zwykłego januszowego lanego full lighta, to bez porównania lepszy.
M.
Recit The Thornographer pisze: ↑sob cze 06, 2026 12:31 pm Ludzie zawsze marudzą. Jeżeli faktycznie będzie więcej przestrzeni i większe zespoły, a chyba jest na to parcie, to szybko będzie OK.
Osobiście te większe zespoły mam zazwyczaj najbardziej w dupie, ale popieram zmianę. Stocznia jest zajebista, klimat nie do podrobienia, ale wkurwiał mnie ten ścisk w tym roku bardziej niż poprzednio. Nawet główna scena ma istotne ograniczenia co do szerokości przestrzeni dla ludzi. Z moimi autyzmami i niechęcią do tłumów to ten fest jest trudniejszy niż właściwie jakiekolwiek inne wydarzenie.
Z wrażeń muzycznych krótko, mam absolutny hit w postaci... opóźnienia MardukaDzięki temu Carach Angen bez poczucia straty zaliczony w całości. Ludzi mało, między filarami się wszyscy zmieścili. Fajne brzmienie. No ale znów - pomimo skromnego audytorium wciąż terrarium w B90.
Marduk jest Mardukiem i nie ma o czym gadać. Nie był to może ich najlepszy koncert, który widziałem, ale pierwszy pod chmurką. Wkurwiała mnie tylko Sepultura dochodząca z Parka. Cavalerów widziałem tylko końcówkę po Marduk i rok po roku przynajmniej nie ma wątpliwości, który band to Sepa, a który to coverband.
Blood Incantation. Chociaż lirycznie stoi za tym strasznie naiwna ezoteryka i opowieści z archiwum x, w które panowie zdają się wierzyć na 100%, to ich muzyka naprawdę przenosi absolutnie gdzieś indziej. Kiedyś bym się śmiał na wieść, że można połączyć Morbid Angel z Pink Floyd, a tu proszę. Wybitne. Zresztą słucham od "Hidden History of the Human Race".
Co tam jeszcze... Overkill na ogromny plus. Mam zawsze wrażenie, że to zespół skandalicznie niedoceniany. Taki dla kontrastu Anthrax większość sławy zawdzięcza włączeniu ich na potrzeby retoryki do big 4, a to przecież kapela jak z jakiegoś amerykańskiego filmu o licealistach, którzy przeżywają miłosne kombinacje, a wieczorami chodzą na imprezy. I tam gra zespół szkolnego, serialowego dziwaka i to właśnie Anthrax.
Nawiasem, jak ktoś spał w Mercure to mógł ich łatwo spotkać, bo kręcili się przy restauracji i recepcji. Ja na nich wpadłem dwa razy ok 16, a żona jak ruszała się na festiwal ok 19.
Megadeth fajnie. Drugi raz live i znów miałem taki podziw dla tego rudzielca, że tyle zajebistych riffów stworzył. Te nowe piosenki jak najbardziej się bronią. Wykonawczo fajnie. Wokal, no cóż, to zawsze była słabość tego zespołu i mam wrażenie, że bariera do jeszcze większej popularności. Koncert jednak bardzo udany. Jeżeli to pożegnanie, to trzeba przyznać, że zostawia dobre wrażenie.
Z pozamuzycznych rzeczy jeszcze. Nie czaję tych dodatków. Wrestling, gierki... Dla mnie to dystraktory i strata miejsca, a nie urozmaicenie. W szczególności wrestling zabrał miejsce na żarcie - kolejny dowód, że jest za ciasno.
W ogóle zjadłem pizzę niedaleko ringu i dosiadła się do mnie parka młodych ludzi. Laska bardzo rozmowna, koleś w ogóle. Pogadaliśmy i ona mówi, że przychodzą tu, bo są z Gdańska, ale ogólnie to wkurza ją, że w programie jest pełno starych dziadów i tak mocno ignoruje się nowy metal. Poczułem się wręcz personalnie dotknięty, normalnie ageshaming, no i na tylko na tych dziadów tu przyjeżdżam, a nie jestem z Gdańska. Podała przykład Mega Dave'a ,który "wygląda i brzmi jakby go mieli już zabalsamować", a co gorsza weszła na zespół z mojej koszulki (Cradle, okładka "Midian") który rok temu był "dziwny, ale nawet spoko, chociaż ciężko jej się jarać zespołem, którego zna tylko ostatnią płytę, a życia jej nie starczy, żeby się dokopać do starych rzeczy".
No to jej mówię, żeby się rozejrzała i zobaczyła ile ludzi jest w koszulkach Megadeth, na kogo ludzie tu przyszli. Gdyby tych ludzi nie było, to zestaw kapel byłby inny, ale to takie zespoły mają masę fanów. Jej zdaniem to nie fair, bo jest tak tylko dlatego, że starsze pokolenie ma w dupie nowe kapele, które nie są gorsze, tylko nie są tak związane z klasycznymi stylami, łączą wszystko. Dlatego fanów starszego metalu jest wiecej. No cóż, mówię jej, że ja tego nowego metalu nie czuję po prostu, ale żeby mi poleciła jakieś kapele. Wymieniła 3 i już posłuchałem. Dla mnie każda brzmi jak metalcore, czyli gówno xD
I nie mówię, trochę ją rozumiem. Był taki odcinek South Parku, w którym Randy próbował słuchać muzyki młodych i słyszał zawsze tylko pierdy. Może taka kolej rzeczy, teraz już jestem Randym.
Widocznie za wcześnie przyszedłem, bo jeszcze ich nie było, a potem nie wychodziłem.Recit The Thornographer pisze: ↑sob cze 06, 2026 1:17 pm Marduk jeden jak wszystkie?
A różaniec był. Na transparentach nawet po angielsku napisy dla przyjezdnych. Nie było ich dużo, jeden ksiądz tylko i on prowadził modły. Jak miał przerwę to podszedłem i zapytałem, czy może się za mnie pomodlić i powiedział, że może. Chwilę pogadaliśmy. Szczęść Boże, podziękowałem i tyle. Osobiście nie mam nic przeciw, taki koloryt. Mam przeciw odwoływaniu, ale takie coś to część demokracji. Zmieniając lokację zmienili też termin, więc pewnie ta atrakcja towarzysząca zniknie.