Strona 43 z 47
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: sob cze 06, 2026 10:14 pm
autor: Zajzajer
Recit - podaj te trzy kapele które Ci podała ta dziewczyna, bo bardzo jestem ciekawy czy znam, a jak nie znam to może mi się spodoba

Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: sob cze 06, 2026 10:20 pm
autor: johnny_o
Recit pewnie już nie pamięta

Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: sob cze 06, 2026 10:25 pm
autor: blackcocker
Biff to jest kurwa cesarz świata
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: sob cze 06, 2026 10:42 pm
autor: gumbyy
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: sob cze 06, 2026 11:15 pm
autor: pz
Za tydzień Hradec i znowu spotkanie z Królem Biffem. Już się jaram.
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: sob cze 06, 2026 11:22 pm
autor: gumbyy
pz pisze: ↑sob cze 06, 2026 11:15 pm
Za tydzień Hradec i znowu spotkanie z Królem Biffem. Już się jaram.
O to widzimy się

Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: sob cze 06, 2026 11:39 pm
autor: Recit The Thornographer
Ale najazd rezerwacji na hotele w Trójmieście w terminie Mystica 27. Na Booking nie ma już Mercure w Gdańsku, w Gdyni, nie ma Hampton w Oliwie, tego nowego we Wrzeszczu i kilku innych... Ludzie się chyba spodziewają, że będzie Iron Maiden, Ghost i Metallica na headach. Sam mam fajny hotel, więc patrzę na to z rozbawieniem. Jak Wam zależy na spaniu w hotelu i chcecie mieć spokojną głowę już teraz to lepiej łapcie coś z pozostałej puli... Jest jeszcze Radisson w centrum Gdańska, pięknie położony, ale niestety już daleko od dworca.
Chociaż sądzę, że to są rezerwacje bez opłaty często i ludzie będą odwoływać jak zostaną ogloszeni headlinerzy, którzy nie trafią w gusta...ale może nie.i hotele faktycznie przeżyją taki najazd?
Zajzajer pisze: ↑sob cze 06, 2026 10:14 pm
Recit - podaj te trzy kapele które Ci podała ta dziewczyna, bo bardzo jestem ciekawy czy znam, a jak nie znam to może mi się spodoba
johnny_o pisze: ↑sob cze 06, 2026 10:20 pm
Recit pewnie już nie pamięta
Pamiętam jeden na trzy, ale wyszukiwarka Spotify pamięta wszystkie
Bad Omens
Hanabie -> uwaga, na Spotify są pisani po japońsku, ale znajduje ich po tej nazwie
Landmvrks
Zaraz się okaże, że wszystkie znacie xD No ale co ja mogę, pisałem gdzieś, że najmłodsze kapele, które lubię to Blood Incantation i Ghost.
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: sob cze 06, 2026 11:47 pm
autor: Sadek
Mieszkam dobrych kilka kilometrów w linii prostej od Stoczni, a słucham sobie na balkonie Behemotha, bo nie poszedłem na ostatni dzień. Nawet idzie rozpoznać utwory

Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: sob cze 06, 2026 11:50 pm
autor: Schizoid
Hanabie jest śmieszne, lubię czasami sobie odpalić z teledyskiem
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: sob cze 06, 2026 11:55 pm
autor: pz
Sadek pisze: ↑sob cze 06, 2026 11:47 pm
Mieszkam dobrych kilka kilometrów w linii prostej od Stoczni, a słucham sobie na balkonie Behemotha, bo nie poszedłem na ostatni dzień. Nawet idzie rozpoznać utwory
A ognie czujesz? Bo jak nie, to się nie liczy
@recit Hannabie grały na MF chyba w zeszłym roku. Landmarks też kojarzę
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: ndz cze 07, 2026 12:01 am
autor: Bon Dzosef
Bad Omens
Landmvrks
Gowno i gowno ale wydzierane suczycha tego sluchaja
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: ndz cze 07, 2026 12:03 am
autor: Bon Dzosef
Schizoid pisze: ↑sob cze 06, 2026 12:43 pm
Chuj jej w dupę
Tu doszlo do sigmy
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: ndz cze 07, 2026 12:04 am
autor: Zajzajer
Tylko Bad Omens kojarze, aż zobacze co to jest, ale tak jak pisał Dzosef laski takich słuchaja, do tego BMTH, Breaking Benjamin, My Chemical Romance, Three Days Grace, Motionless in white i pełno innych takich
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: ndz cze 07, 2026 12:36 am
autor: Recit The Thornographer
Zajzajer pisze: ↑ndz cze 07, 2026 12:04 am
Tylko Bad Omens kojarze, aż zobacze co to jest, ale tak jak pisał Dzosef laski takich słuchaja, do tego BMTH, Breaking Benjamin, My Chemical Romance, Three Days Grace, Motionless in white i pełno innych takich
Cześć z tego co wymieniłeś to dość stare i znane zespoły, gdzieś z początku wieku, które też kojarzę, więc nie wiem czy to target młodych ludzi

Czas zapieprza.
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: ndz cze 07, 2026 12:38 am
autor: Zajzajer
Patrząc na takie 20latki którze kojarzę, to prawie wszystkie tego słuchają, są też oczywiście bardziej Trve jakieś Bathory, Sodom, Type of Negative, ale nie wiem ile to na serio, możę serio, jak ja miałem 11 lat i w podstawówce chodziłem w koszulkach np takiego Maiden, to też mówili, że jestem kinderek i pozer

, wiec staram sie nie oceniac ksiązki po okładce

Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: ndz cze 07, 2026 12:53 am
autor: gumbyy
Recit The Thornographer pisze: ↑sob cze 06, 2026 11:39 pmAle najazd rezerwacji na hotele w Trójmieście w terminie Mystica 27.
Wiadomo, że już sporo zespołów na przyszłoroczną edycję jest klepniętych i pewno ludzie od nich sobie robią rezerwacje. Plus klepią sobie ci, co wiedzą, że tam pojadą za rok. Zero zdziwienia przecież.
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: ndz cze 07, 2026 1:06 am
autor: pz
Dokładnie. My też mamy, a przecież się nie wybieramy.
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: ndz cze 07, 2026 8:58 am
autor: Recit The Thornographer
No jak. Takiego obłożenia hoteli nie było w gdańskiej historii festiwalu. Nawet ten Mercure Gdański (ten blisko stoczni) nie był wyprzedany, nie mówiąc już o tym w Gdyni i kilku innych hotelach w okolicy. A tu mówimy o sytuacji, że wzdłuż SKM, blisko przystanków, praktycznie nie ma już wolnych hoteli, nawet w Gdyni są 2 duże hotele w całości zarezerwowane (chociaż wcale nie są blisko SKM). Serio, to nie jest zaskakujące?

Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: ndz cze 07, 2026 9:01 am
autor: blackcocker
Pytanie czy są wyprzedane czy jeszcze nie uruchomili sprzedaży?
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
: ndz cze 07, 2026 12:03 pm
autor: Bon Dzosef
Mystic za mną.
W końcu udało się przyjechać na całość imprezy, gdyż do tej pory poza duetem Bruce-Deth zawsze wpadalem tylko na Diamonda/Mercyful, spedzalem w krk/gdansku mniej niż 24 godziny i ruszalem dalej. Tym razem tak się ułożyło, że mogłem sobie pozwolic na przylot w sr i zostać do soboty.
CZWARTEK
Wraz z pokazna grupa młodych kucy kolejkowałem oczywiscie na thrashe. Taktycznie pomyslalem, że skoro na maina wchodzi się od lewej to po prawej nie będzie napierdolu. Oh jak się pomyliłem.
Na Heathen jesscze było spokojnie, chociaż sam koncert na jedną gitarę pozostawil spory niedosyt, brakowalo drugiej gity pod solówkami Kragena.
Overkill rowniez wyszedl w niekompletnym skladzie, ale to nie był największy problem. Tym bylo totalne kongo pod scena. Liczba plywakow szokujaca, na Electric Rattlesnake stalem już tylem do sceny i tylko ich podawałem. Pchanie mocne, kuce w rzedach 2-3 ewidentnie pierwszy raz na dużym gigu, nie wiedzieli ze plywakow trzeba podawac a nie od nich uciekac, więc ochrona musiała ich często targac przez barierke, co robili bardzo słabo, ewidentnie nie umieli tego robić na taką skale. Do tego ofc starzy metale, którzy barierke chcieli zdobyc pieściami i ochrona, która na to zupelnie nie reagowala. Jebani amatorzy.
Anthrax był minimalnie lepszy, ale kongo trwalo dalej. Potwierdzily się slowa Benante o deep cutach bo jak pocisneli Keep, to prawie nikt się nie bawił - okej, to trudny numer i ciężko zlapac go w locie, no ale jak grali kotlety to był szał. No i danie główne czyli Rudy, dalej absurdalna liczba plywakow, ale czuło się, że to wyjatkowy koncert. Wszyscy ci ludzie w koszulkach Mega byli nastawieni na ten konkretny gig, ludzie lecieli nawet teksty Let There Be Shred, I Dont Care i This Was My Life. Set taki rozsadny jak na festiwal, ale szkoda że nie numer dluzszy, no i ofc ten chujowy rtl. Na koniec słyszałem chwilę Blood Incantation, ale nie miałem już siły...
PIĄTEK
... drugi dzień niestety zaczal się poteznym moralniakiem. Zlamalem swoją zlota zasade o braku afterow, uzywek itd podczas trasy i niestety dzień dosypialem i probowalem się pozbierac. Jebany deszcz też nie zachęcał do wyjścia z chaty, ale trzeba było oczywiście zwlec się na Coronera. Szwajcarow widuje się rzadko, ich koncerty nie sa spektakularne ani wyjątkowo dynamiczne, ale ta muzyka jest tak cudowna mieszanka mocy, ciezaru i precyzji, że formuła w jakiej Coroner ja prezentuje jest optymalna. Corrosion of costam to nieporozumienie na mainie, generic music.
Za to potem był już koncert dnia, czyli Death to All. Nie ma co gadać, Chuck był muzykiem wybitnym, genialnym, wspanialym, a DTA oddaje mu hołd tak jak tylko można to zrobić. W pewnym momencie facet ze mną krzyknal (chyba przed Zero Tolerance) "o ja pierdole, hicior za hiciorem", na co odpowiedzialem "a czy ten zespol ma jakieś nie-hiciory?". No i tak to wygląda, co zagrali to był strzał w pysk, bardzo świadoma publika, dużo ludzi lecialo teksty i bujało się do połamanych przeciez rytmow. Zerknalem na Down i Rottingi, ale żadne nie wzbudziło we mnie wiekszych emocji i pora na Electric Wizard, których z plyt nie sluchalem od kilku lat i byłem ciekaw jak to siadzie na żywo. Wyszło dziwnie, były cycki, dym i klimacik, ale z drugiej strony grali ciągle jeden numer. Także nie był to zły gig, ale po godzinie już byłem ukontentowany i raczej EW na żywo już nie będę ogladal, plyty wystarcza. Zerknąłem też na chwilę BLS, bez probkemu doszedlem pod scene, ale i na niej jak i dookola była stypa. Muzyka generyczna, Zakk oklepany, publika raczej zamulona bo to też ani pospiewac, ani poskakac no i ten wokal jako taka totalna kopia Ozzyego mnie tak odrzuca... zmarnowany slot. Stamtad na desert, fajne że postawili tam kolejna dużą scene, tylko że ktoś zapomnial o dzwieku. Primordial zabrzmial tak gownianie, że nie wytrzymalem i poszedlem w pizdu. Duży zawod, bo bardzo chciałem ich zobaczyć, ale set też dali taki totalnie gruziarski przynajmniej na początku. W efekcie była sciana dzwieku. No nic, może kiedyś.
Na koniec Carpenter Brut i tu początek seta na duży minus, albo to brzmienie bo slychac było głównie napierdol, ale jak w pewnym momencie odpalili synthy to zrobila się piekna impreza i zabawa. Wspanialy show.
SOBOTA
Korzystając z pieknej pogody wybralem się na spacer po miescie, dawno nie miałem okazji tak po prostu chodzić po Gdańsku i było bardzo miło chociaz ceny w kawiarniach i knajpach sa juz nawet nie zachodnie, tylko amerykanskie. Pojebalo ich.
Ten dzień to był totalny chill, spacery miedzy scenami, zacząłem od całego Yoth Iria, pierwszt raz do B90 zobaczylem koncert bez walki o oddech jak Grzegorz Floryda, do tego był to koncert udany, jeśli bleczury to takie. Fragmenty Evergrey, Acid King i Godslut nie wywołały we mnie emocji, ale szacun dla basisty acid za koszulke Manilla Road. Turbo na mainie moim zdaniem nie siadło, dziwny set jak na taką publike i chyba nie zażarło. Do tego ten Kupczyk, ile można? Zlapalem fragmenty Naziola i Pain jedzac kiełbase a potem wbita na Mastodon. Ciekawy set, bardzo się za nimi stęskniłem w dluzszym wymiarze czasu. Brann miał slabe momenty wokalnie, Troy dowiozl w wiekszosci. Nick też oczywiscie bez zarzutu, ale dziwi mnie że nie szukali wioślarza, który pomoze z wokalami. Łezka się zakrecila kiedy na ekranie pokazali Brendta. Wracam na deserta i udało się zobaczyć pol Septicflesha, dzwiek znowu tragiczny, ale Anubis odspiewany. Szybka zawrotka na Park, o dziwo nie było tak gesto i wystarczyło lekko wbic się w tłum a potem już były w środku duże luzy i podszedlem na jakiś 15 rząd bez przepychania. Saxon jaki jest każdy wie, z jednej strony koncertowa maszyna, z drugiej rzygam już tym że graja ten sam setlistowy beton ponad 10 lat. Po Saxon patrze na telefon, 8h do lotu. Chce iść spać, ale pokusa zobaczenia Anneke jest silniejsza. Siadam na parku, gdzies tam daleko gra Adas ale nie mam siły tam zaglądać. The Gathering to zespol, który bardzo lubię i taki zelazny punkt moich lotow miedzykontynentalnych. Jak nie mogę zasnac, ale jestem zbyt zmeczony na cokolwiek innego to anielski glos Anneke i klimatyczne gitary, zwłaszcza z Mandyliona wprowadzaja mnie w taki stan czuwania i tysiace kilometrów nieba przebyłem w taki sposob. Koncertowo mimo zmeczenia sprawdziło się to bardzo dobrze, chociaż końcówka to już była walka o to żeby ustać.
Piekny był to fest, co chwila znajome mordki, zbite piony, poznałem trochę fajnych ludzi. Młode kuce powiedzialy, że szacun że w moim wieku robię barierke na Mega, to ich zbesztalem że jak miesiąc temu poprawiali przyrodę to ja już napierdalalem w Buenos Aires hehe.
Specjalne pozdrowienia dla Kevina z którym w końcu się zlapalismy, Bartka_ i młodych kucy, widziałem takze Benego Sarda pz i Cockera ktorych też pozdrawiam.
Zlapalem tylko kostki Anthrax i Overkill.
O 2:20 byłem w łóżku, o 6:00 już na lotnisku. Na szczęście samolot opozniony i pospalem na kanapie w loungu.