The Final Frontier World Tour 2011
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
szatanista
- -#Long distance runner

- Posty: 951
- Rejestracja: wt lut 10, 2004 1:24 pm
- Skąd: Legionowo
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Wiesz, Złapany, sądze że gdyby Twój ulubiony zespół nie krzyczał sobie tak ogromnych stawek za koncerty to spokojnie możnaby było ich zapraszać na koncerty halowe do polski z biletami po 120zl. Ale niestety, Iron Maiden "zabija muzyke" 
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1416
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Nie ulubione,ulubione to dla mogą być truskawki latem.
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Z tym wszystkim niestety muszę się zgodzić. W dzisiejszych czasach panule boom na to co modne. Modna jest Metallica wszyscy(oczywiście koloryzuje) chodzą w koszulkach Metallicy, modne zaczyna być Iron Maiden nagle pojawia się niesamowita ilośc "TRU" fanów którzy znają FOTD, TNOTB i RTTH i są mega za*ebistymi fanami. Teoretycznie nie jest to złe bo zespół staje się bardziej popularny ale mogło by to przybrać trochę inna formę. Dobry zespół nie musi być reklamowany w telewizji, radiu internecie. Fani i tak się o koncercie dowiedzą i i tak przyjdą tłumnie na koncert i wtedy dobitnie widać wielkość zespołu - po tym jak jest szanowany przez fanów którzy darzą tych facetów biegających i krzyczących po scenie wielkim szacunkiem i niejednokrotnie Ci ludzie są takimi jakby wzorcami dla nas. Tym moim zdaniem cechuje się prawdziwy fan. Fan po prostu czujący muzykę i który zrobił z niej część swojego życia. Co do biletów dla mnie robienie sektora pod sceną za wielka kasę tylko dla wybranych a z tyłu rozstawianie "biedniejszych" fanów jest dla mnie idiotyczne. Dla mnie wzorcem jest Gwardia z 2008 roku. Jeśli komuś zależało przychodził bardzo wcześnie, czekał pod bramą i dostawał nagrodę - był pod sceną, razem z innymi którym zależało. A robienie sektora pod sceną za dużo większą kasę w którym znajdują się ludzie często mający wyj*bane na to co się dzieje i poszli tylko dlatego ze było ich stać... no to sorry ale takie festiwale to mogą sobie w dupę wsadzić.ZłapanyWCzasie pisze: Dokładnie tak jest ,to jest jakieś absurdalne te wszystkie spekulację o marketingowym znaczeniu zespołów. To trochę tak jakby kochać Iron Maiden za to ,że mają Eddiego,że są znani ,że zajmują wysokie miejsca na listach przebojów i ,że potrafią zapełnić stadion.
Nie za wspaniałą muzykę i za sentyment do niej.
Nie dziwi mnie,że tylu fanów klasycznego heavy,przez takie gadanie nabiera dystansu do Iron Maiden,co nie jest absolutnie winą zespołu ,ale takich spekulacji i wartościowania zespołów na podstawie ich popularności.
Jak już pisałem sama formuła Sonisphere to zabójstwo muzyki,to pseudo-festival,upchanie wszystkiego byle tylko ludzie przyszli,do tego wszystko ładnie podzielone,wycyckane,a miejsce pod sceną tylko dla wybrańców gotowych zapłacić grubą kasę.
I ta wrzawa medialna...zawsze myślałem,że rock nie potrzebuję reklamy.
-
Deleted User 4876
Re: The Final Frontier World Tour 2011
A ja bym sie tez tak nie czepiał biletów pod scene. Sorry, ale niektórzy pracuja i nie mają czasu koczować pod stadionem od 7 rano zeby byc blizej sceny, płące wiecej za bilet i przyjezdzam po 16 po pracy na koncert, czy w zwiazku ztym jestem gorszym fanem ?? :/ absurd. Albo Ci co maja silne łokcie i potrafia sie rozpychac i dac w ryj ląduja pod barierkami, natomiast fan, który agresywny nie jest ale "kocha", lubi zespół musi stac z tyłu i ogladac koncert na telebimie. No sorry.. i kwestia ceny.. jak dla kogos zespół jest wazny to uskłada nawet na goldena, 3 miesiace bez piwa i ma sie bilet, do pracy mozna pójsc i bilet jest, wiec argumenty finansowe mnie nie przkonują. Pozdro 
p.s.
no i jakoś w czechach, niemczech moze byc pod scene, a w polsce wielkie ale.... np. na rogera watersa róznica w cenie miedzy zwykła płytą a goldenem to raptem kilkadziesiąt złotych...
p.s.
no i jakoś w czechach, niemczech moze byc pod scene, a w polsce wielkie ale.... np. na rogera watersa róznica w cenie miedzy zwykła płytą a goldenem to raptem kilkadziesiąt złotych...
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Dobrze tylko mówisz żeby pójść po pracy. Raczej wątpię żeby osoba np pracująca i mieszkająca we Wrocławiu, poszła by na taki koncert bez brania urlopu chociażby na jeden dzień. Twój przypadek dotyczy osób z Warszawy i bliskich okolic. Nie każdy może sobie pozwolić na uzbieranie takiej kwoty. Dla mnie osobiście mimo tego że stać by mnie było jest to dla mnie duża kwota.
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1416
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Bilety pod sceną mogą być ,ok,tyle,że np.
płyta normalna 130 zł
sektor pod sceną 180 zł
tak było w Ostravie w 2007 r. przeliczając na korony
płyta normalna 130 zł
sektor pod sceną 180 zł
tak było w Ostravie w 2007 r. przeliczając na korony
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Jeśli taka by była różnica w cenie to nie ma tematu. Ale gdyby było tak jak w 2010 roku. Płyta 200 z GC 400.. no to hmm troszkę drogo. Ja rozumiem że to gwiazdy światowego formatu ale one grają dla fanów a nie fani przychodzą dla nich.. chociaż różnie można to definiować.ZłapanyWCzasie pisze:Bilety pod sceną mogą być ,ok,tyle,że np.
płyta normalna 130 zł
sektor pod sceną 180 zł
tak było w Ostravie w 2007 r. przeliczając na korony
-
Deleted User 4876
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Hm, ja akurat jestem ze slaska, brałem urlop na dzien Sonispher... ale kuwa dojazd zajął mi w uj czasu.... i byłem w Wawie przez te korki po 16... i co miałem stac 100 metrów od sceny ?? własnie po to jest golden zeby móc byc blizej kapeli.. w atkim razie miałem wziasc 2 dni urlopu zeby byc rano na bemowie... i tak zle i tak niedobrze... wiec nie ma złotego środka... faktem jest ze akurat róznica w cenie na SOni miedzy płyta 1 a 2 była kolosalna..no ale sory... kurewa.. ile sie wydaje w miesiacu na fajki, alkohol, imprezy.. kuwa miesiac postu i stac człowieka na goldena... w weekend mozna ulotki roznosic..4 dni i masz 4 stówy i stac cie na goldena. wiec wymyslanie argumentów finansowych jest nieprzekonujace...
Pozdro
Pozdro
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1416
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Poza tym skoro w bogatej Szwecji 2010 Sonisphere z Iron Maiden,Heaven and Hell(
),Slayerem ,Motley Crue i Alice Cooperem w przeliczeniu na nasze kosztowało 350 zł ,to to jest śmiech na sali poprostu porównując do cen Sonisphere w Polsce.
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Nie zawsze wydaje się tylko na alkohol imprezy i fajki. Zakładając że zarabia się 1500 zł tak jak w moim przypadku. Gdybym mieszkał sam musiał bym płacić 600 zł czynszu za mieszkanie do tego około podejrzewam 300 za prąd wodę itp. Do tego dochodzi jedzenie dajmy ja wiem no ze 300 zł zostaje nam 300 zł a jeszcze inne wydatki są. Na temat finansów można gdybać i gdybać. Pewnie można zbierać nikt nam tego nie zabrania tylko czy warto wydać pół tysiąca (bo z dojazdami jedzeniem tyle pewnie wyjdzie) żeby pobawić się jednego wieczora? Jedni powiedzą że pewnie że taki koncert raz na jakiś czas się odbywa ale moim zdaniem danie takiej ilości kasy żeby pobawić się jednego wieczoru jest hmm jednak niezbyt ciekawa ofertą. A tym bardziej tak jak pisał ZłapanyWCzasie w Szwecji za mniejsze pieniądze fani dostali porządny obiad z kotletem frytkami surówkę grecką i piwem tak my za to samo dostaliśmy tylko kotleta.thorgal_30 pisze:Hm, ja akurat jestem ze slaska, brałem urlop na dzien Sonispher... ale kuwa dojazd zajął mi w uj czasu.... i byłem w Wawie przez te korki po 16... i co miałem stac 100 metrów od sceny ?? własnie po to jest golden zeby móc byc blizej kapeli.. w atkim razie miałem wziasc 2 dni urlopu zeby byc rano na bemowie... i tak zle i tak niedobrze... wiec nie ma złotego środka... faktem jest ze akurat róznica w cenie na SOni miedzy płyta 1 a 2 była kolosalna..no ale sory... kurewa.. ile sie wydaje w miesiacu na fajki, alkohol, imprezy.. kuwa miesiac postu i stac człowieka na goldena... w weekend mozna ulotki roznosic..4 dni i masz 4 stówy i stac cie na goldena. wiec wymyslanie argumentów finansowych jest nieprzekonujace...
Pozdro
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Wydaje mi się, że w innych krajach takich jak Szwecja i generalnie na północy inaczej podchodzi się do muzyki ze strony organizacyjnej - ci ludzie też najwidoczniej doceniają pracę zespołów i kochają tą muzykę a nie widzą przeciętnego muzyka jako $$$$
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Rany, rozwiązanie jest proste - nie masz kasy, nie idziesz, albo kupujesz u konika przed koncertem taniej.
Wysokie ceny nie odstraszyły wielu ludzi aby przyjechać na Bemowo w czerwcu. Natomiast śmieszą mnie słowa 'czy warto wydać pół tysiąca żeby pobawić się jednego wieczora?' To nie idź. Może powinieneś zastanowić się czy w ogóle warto chodzić na koncerty, skoro za ok. 100 zł (a tyle bilet na duży koncert minimum kosztuje) + dojazy można zrobić lepsze rzeczy, chociażby kupić sobie płyty ulubionego zespołu i na spokojnie przesłuchać w domu. Porozmawiaj z osobami, które przemierzyły pół Europy lub pół świata aby zobaczyć Ironów. A dla prawdziwego fana nic trudnego odłożyć 400 zł na koncert mający odbyć się za SIEDEM miesięcy. Czy swoimi żalami coś zmienisz?
Sonisphere to nie rodzimy festiwal, jak kiedyś Mystic, dlatego ceny są zachodnie, ale za to mamy gwarancję na prawdę dobrego składu. I znam ludzi z mniej uprzywilejowanych krajów niż Polska, którzy marzą aby taki festiwal z Maiden na czele przyjechał do ich ojczyzny i perspektywa wydania ok. 400 zł w ogóle by ich nie przerażała.
Wysokie ceny nie odstraszyły wielu ludzi aby przyjechać na Bemowo w czerwcu. Natomiast śmieszą mnie słowa 'czy warto wydać pół tysiąca żeby pobawić się jednego wieczora?' To nie idź. Może powinieneś zastanowić się czy w ogóle warto chodzić na koncerty, skoro za ok. 100 zł (a tyle bilet na duży koncert minimum kosztuje) + dojazy można zrobić lepsze rzeczy, chociażby kupić sobie płyty ulubionego zespołu i na spokojnie przesłuchać w domu. Porozmawiaj z osobami, które przemierzyły pół Europy lub pół świata aby zobaczyć Ironów. A dla prawdziwego fana nic trudnego odłożyć 400 zł na koncert mający odbyć się za SIEDEM miesięcy. Czy swoimi żalami coś zmienisz?
Sonisphere to nie rodzimy festiwal, jak kiedyś Mystic, dlatego ceny są zachodnie, ale za to mamy gwarancję na prawdę dobrego składu. I znam ludzi z mniej uprzywilejowanych krajów niż Polska, którzy marzą aby taki festiwal z Maiden na czele przyjechał do ich ojczyzny i perspektywa wydania ok. 400 zł w ogóle by ich nie przerażała.
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Jak chcesz sobie wydawać 400 zł to sobie wydawaj nikt Ci nie broni chcesz jechać do Meksyku czy gdzieś tam daleko na koncert to sobie jedź. A 100 za koncert to nie 400. I nie chodzi mi tutaj o to czy warto jeździć na koncerty tylko o sam fakt różnicy cenowej miedzy płyta a GC.
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Czyli dalej potwierdza się to, że dla niektórych widocznie ten świat (muzyczny) kręci się tylko i wyłącznie wokół kasy. Nie wiem czy czytałeś wszystko odnośnie ceny biletów i czy zrozumiałeś o co tu chodzi ale napisze tak: Nie patrze na uczestnictwo w imprezie od strony organizatora, który ustala kosmiczne ceny biletów (jak w przypadku Metalliki na Soni, bo wie, że gwiazda rocka się wyprzeda) ale od strony zespołu, który wydaje mi się próbuje jakoś docierać do wszystkich swoich fanów a nie tylko takich, którzy mają minimum te pół tysiąca na koncert.dostoevsky pisze:nie masz kasy, nie idziesz
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Czy jest przymus chodzenia na GC? Nie.
I ludzi nie rusza argumentacja, że ściągając mp3 za darmo okradasz swoich ulubionych artystów. Skoro masz nieograniczony dostęp do muzyki (a moim zdaniem pod tym względem dzięki internetowi wiele się zmeiniło) to daj coś w zamian. Albo nie idź na koncert i dalej ściągaj ulubione mp3 za darmo.
Powiem więcej - cały świat się kręci w okół kasy. Moim zdaniem i tak nastąpił duży postęp w porównaniu z tym, co było kiedyś - trzeba było kupować płytki, a nawet piratowi zapłacić jak chciałeś taniej. Teraz wiele osób ma dostęp do muzyki - może sobie nielegalnie za darmo ściągnąć, a nawet na youtubie przesłuchać.Steve pisze:Czyli dalej potwierdza się to, że dla niektórych widocznie ten świat (muzyczny) kręci się tylko i wyłącznie wokół kasy. Nie wiem czy czytałeś wszystko odnośnie ceny biletów i czy zrozumiałeś o co tu chodzi ale napisze tak: Nie patrze na uczestnictwo w imprezie od strony organizatora, który ustala kosmiczne ceny biletów (jak w przypadku Metalliki na Soni, bo wie, że gwiazda rocka się wyprzeda) ale od strony zespołu, który wydaje mi się próbuje jakoś docierać do wszystkich swoich fanów a nie tylko takich, którzy mają minimum te pół tysiąca na koncert.dostoevsky pisze:nie masz kasy, nie idziesz
I ludzi nie rusza argumentacja, że ściągając mp3 za darmo okradasz swoich ulubionych artystów. Skoro masz nieograniczony dostęp do muzyki (a moim zdaniem pod tym względem dzięki internetowi wiele się zmeiniło) to daj coś w zamian. Albo nie idź na koncert i dalej ściągaj ulubione mp3 za darmo.
Ostatnio zmieniony czw gru 09, 2010 12:14 pm przez dostoevsky, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Nie no pewnie że nie ma przymusu chodzenia na GC. Można się bawić na płycie czy trybunach. Chodzi tylko przynajmniej mi o duże rozbicie cenowe. Jakby cena takiego GC zamknęła się w około 250-300 zł a nie wiem płyta kosztowała by np 120-150zł to nie było by tak tragicznie

Ja kiedyś ściągałem. Poszedłem do pracy i od jakiegoś czasu staram sobie jakąś płytę kupić. Zauważyłem też że praktycznie piratów w ogóle nie suycham jużdostoevsky pisze:I ludzi nie rusza argumentacja, że ściągając mp3 za darmo okradasz swoich ulubionych artystów. Skoro masz nieograniczony dostęp do muzyki (a moim zdaniem pod tym względem dzięki internetowi wiele się zmeiniło) to daj coś w zamian. Albo nie idź na koncert i dalej ściągaj ulubione mp3 za darmo.
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Jeśli o mnie chodzi, to płyty kupuje regularnie, więc to nawet ogólnie dużego znaczenia tu nie ma. A odnośnie samej sprzedaży, to zespół widząc, że ludzie kupują jego muzykę, powinien do nich cisnąć z koncertami i nakręcać to - ale chyba nie w taki sposób, że cena aż odstrasza.dostoevsky pisze:I ludzi nie rusza argumentacja, że ściągając mp3 za darmo okradasz swoich ulubionych artystów. Skoro masz nieograniczony dostęp do muzyki (a moim zdaniem pod tym względem dzięki internetowi wiele się zmeiniło) to daj coś w zamian. Albo nie idź na koncert i dalej ściągaj ulubione mp3 za darmo.
- WICKER MAN
- -#Rainmaker

- Posty: 6609
- Rejestracja: pn mar 31, 2003 3:35 pm
- Skąd: Warszawa
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Sorry, ale jeśli organizatorzy robią wielki event na Bemowie to musi im się on zwrócić. Samo wynajęcie lotniska i zbudowanie infrastruktury jest o wiele droższe niż zrobienie koncertu w hali czy na stadionie typu Gwardia. Dlatetgo też liczą na frekwencję znacznie wyższą niż choćby w 2008 roku - optymalne byłoby jej podwojenie. Nie zgadzam się z tym, ze 90% kapel nie pasuje do Maiden. Jakoś na zagranicznych festiwalach składy bywają jeszcze bardziej rozrzucone pod względem gatunków muzyki, a nasz Sonisphere, bądź co bądź, będzie festiwalem metalowym. Jeśli nawet pojawią się takie młode zespoły jak Avenged Sevenfold, Trivium czy Bullet For My Valentine, to niejednokrotnie nie ukrywały one inspiracji Maiden, a sami Ironi brali ich na support - mając kompletną dowolność w doborze zespołów.Steve pisze:Sorry ale tak właśnie kurwa większość na to patrzy - byleby był jak największy spęd, gówno kogo obchodzi porządna publiczność, tylko frekwencja i zrobienie festiwalowego mixu, gdzie 90% kapel nie pasuje do Maiden. Jak to czytam to mam przed oczami publike z ostatniego koncert DP na polach marsowych w ramach gitarowego rekordu guinessa
![]()
Rozumiem oburzenie fanów w Anglii, u których gwiazdą Sonisphere będzie Biffy Clyro, ale u nas zanosi się na naprawdę porządny metalowy skład. Powinieneś się cieszyć, że o Iron Maiden zrobi się w Polsce głośno - będą o nich pisać w gazetach, mówić w TV, a billboardy z logo zespołu zawisną w całej Polsce. Może zwiększy się też sprzedaż płyt, w tym The Final Frontier... Nie rozumiem co w tym złego, że Twój ulubiony zespół zagra jako gwiazda wielkiego festiwalu, o którym wszyscy będą mówić. Wolałbyś, żeby grywali do kotleta w klubach typu Ruskin Arms?ZłapanyWCzasie pisze:Jak już pisałem sama formuła Sonisphere to zabójstwo muzyki,to pseudo-festival,upchanie wszystkiego byle tylko ludzie przyszli,do tego wszystko ładnie podzielone,wycyckane,a miejsce pod sceną tylko dla wybrańców gotowych zapłacić grubą kasę.
I ta wrzawa medialna...zawsze myślałem,że rock nie potrzebuję reklamy.
W Szwecji była jedna kategoria biletów. U nas najtańszy bilet kosztował 198zł więc zdecydowanie mniej niż w Szwecji! Oczywiście skład mieliśmy bardziej ubogi, ale biorąc pod uwagę to, że bilet na sam koncert Metalliki kosztowałby podobnie to sądzę, że te 198zł to niezły deal. Nie znam zbyt wielu tańszych festiwali.ZłapanyWCzasie pisze:Poza tym skoro w bogatej Szwecji 2010 Sonisphere z Iron Maiden,Heaven and Hell(),Slayerem ,Motley Crue i Alice Cooperem w przeliczeniu na nasze kosztowało 350 zł ,to to jest śmiech na sali poprostu porównując do cen Sonisphere w Polsce.
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1416
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Słuchanie muzyki a chodzenie na koncerty to zupełnie co innego.
Płyta jest jedna ta sama dla każdego, każdy dla kogo zespół jest ważny,ma jakieś znaczenie,a jego muzyka to nie tylko sposób na nudę a jakieś przeżycie kupi płytę. Nie ważne kiedy ją kupi,ważna jest sama chęć uzbierania dyskografii ukochanego zespołu. Płyta cały czas będzie...natomiast koncert to rzecz niepowtarzalna,to raz.
Dwa ,że koncert koncertowi nie równy, skoro Sonisphere 2010 r. kosztowało wg.Zachodnich cen,to dlaczego skład był najuboższy ze wszystkich? Choć z drugiej strony,można powiedzieć,że to nie wina organizatorów,a naszego rządu,że ludzie w Polsce ciągle zarabiają grosze ,no bo skąd organizatorzy mają wiedzieć,że w Polsce pensje są 3-4 razy mniejsze niż w Europie Zachodniej?
I jeszcze inna sprawa,czy dla zespołu liczy się tylko zysk? wiesz ,nie wiem,ja nie chcę robić z Iron Maiden nonkonformistów,niekomercyjnych artystów,ja ich nie znam.
Ja wiem,że są normalnymi ludźmi, podobnie jak np.aktorzy w teatrze.
I tak się składa,że kiedyś jakiś dziennikarz zapytał,aktora jak się gra dla pustych krzeseł i on powiedział,że to ludzie są głównym powodem tego ,że występują.
To samo jest ze sportowcami i widownią,tyle,że tutaj jest to jeszcze bardziej widoczne,bo jest jeszcze kwestia dopingu.
I identycznie jest właśnie z muzykami,ma znaczenie,to czy widownia jest zaangażowana w spektakl muzyczny,bo tak można nazwać koncert.
No i ostatnia kwestia, czy nawet jeśli ktoś bogaty zapłaci od niechcenia 400 zł to czy to będzie dla niego taka wartość? takie przeżycie? no dobra,"zaliczy" koncert,ale co z tego? nie będzie tak jak fan,potem tego tygodniami wspominał z kolegami przy piwie,nie opowie o tym po latach dzieciom,nic z tego nie wyniesie. Więc udział prawdziwego fana w koncercie i tak jest większy niż kogoś kto idzie "bo coś dzieje się w mieście"
Poza,tym takie myślenie,że liczy się tylko kasa i wszystko można traktować jako towar,to jest jakieś takie obce.
Co do tego co napisał Wicker Man...no właśnie sam sobie odpowiedziałeś ,w Szwecji nie dzielono sceny,więc może warto sobie zadać pytanie,dlaczego zawsze w Polsce jest ona dzielona?
A co do grania do kotleta przez Ironów,to nie tyle bym chciał,ale w latach 1980-1981 to oni też już mieli własnych fanów i ludzie się nie zastanawiali nad tym co będzie gdy staną się sławni i będą grać w wielkich obiektach. Więc ja się też nie chcę zastanawiać ,jakby to był gdyby grali w klubach. Poza tym są jeszcze jakieś opcje pośrednie,między małym klubem a Bemowem.
Płyta jest jedna ta sama dla każdego, każdy dla kogo zespół jest ważny,ma jakieś znaczenie,a jego muzyka to nie tylko sposób na nudę a jakieś przeżycie kupi płytę. Nie ważne kiedy ją kupi,ważna jest sama chęć uzbierania dyskografii ukochanego zespołu. Płyta cały czas będzie...natomiast koncert to rzecz niepowtarzalna,to raz.
Dwa ,że koncert koncertowi nie równy, skoro Sonisphere 2010 r. kosztowało wg.Zachodnich cen,to dlaczego skład był najuboższy ze wszystkich? Choć z drugiej strony,można powiedzieć,że to nie wina organizatorów,a naszego rządu,że ludzie w Polsce ciągle zarabiają grosze ,no bo skąd organizatorzy mają wiedzieć,że w Polsce pensje są 3-4 razy mniejsze niż w Europie Zachodniej?
I jeszcze inna sprawa,czy dla zespołu liczy się tylko zysk? wiesz ,nie wiem,ja nie chcę robić z Iron Maiden nonkonformistów,niekomercyjnych artystów,ja ich nie znam.
Ja wiem,że są normalnymi ludźmi, podobnie jak np.aktorzy w teatrze.
I tak się składa,że kiedyś jakiś dziennikarz zapytał,aktora jak się gra dla pustych krzeseł i on powiedział,że to ludzie są głównym powodem tego ,że występują.
To samo jest ze sportowcami i widownią,tyle,że tutaj jest to jeszcze bardziej widoczne,bo jest jeszcze kwestia dopingu.
I identycznie jest właśnie z muzykami,ma znaczenie,to czy widownia jest zaangażowana w spektakl muzyczny,bo tak można nazwać koncert.
No i ostatnia kwestia, czy nawet jeśli ktoś bogaty zapłaci od niechcenia 400 zł to czy to będzie dla niego taka wartość? takie przeżycie? no dobra,"zaliczy" koncert,ale co z tego? nie będzie tak jak fan,potem tego tygodniami wspominał z kolegami przy piwie,nie opowie o tym po latach dzieciom,nic z tego nie wyniesie. Więc udział prawdziwego fana w koncercie i tak jest większy niż kogoś kto idzie "bo coś dzieje się w mieście"
Poza,tym takie myślenie,że liczy się tylko kasa i wszystko można traktować jako towar,to jest jakieś takie obce.
Co do tego co napisał Wicker Man...no właśnie sam sobie odpowiedziałeś ,w Szwecji nie dzielono sceny,więc może warto sobie zadać pytanie,dlaczego zawsze w Polsce jest ona dzielona?
A co do grania do kotleta przez Ironów,to nie tyle bym chciał,ale w latach 1980-1981 to oni też już mieli własnych fanów i ludzie się nie zastanawiali nad tym co będzie gdy staną się sławni i będą grać w wielkich obiektach. Więc ja się też nie chcę zastanawiać ,jakby to był gdyby grali w klubach. Poza tym są jeszcze jakieś opcje pośrednie,między małym klubem a Bemowem.
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Ja nie pisałem o organizatorach, tylko o Tobie, SebastianArcheo i jeszcze pewnie wielu innych ludziach, którzy jak mniemam są fanami Iron Maiden. a może nie? Jaracie się tą "frekwencją" jakby to miało jakieś znaczenie... Co mnie obchodzi czy te zespoły inspirowały się IM - wystarczy popatrzeć na większość fanów choćby Slipknot'a: dzieci jarające się metalemWICKER MAN pisze:Sorry, ale jeśli organizatorzy robią wielki event na Bemowie to musi im się on zwrócić. Samo wynajęcie lotniska i zbudowanie infrastruktury jest o wiele droższe niż zrobienie koncertu w hali czy na stadionie typu Gwardia. Dlatetgo też liczą na frekwencję znacznie wyższą niż choćby w 2008 roku - optymalne byłoby jej podwojenie. Nie zgadzam się z tym, ze 90% kapel nie pasuje do Maiden. Jakoś na zagranicznych festiwalach składy bywają jeszcze bardziej rozrzucone pod względem gatunków muzyki, a nasz Sonisphere, bądź co bądź, będzie festiwalem metalowym. Jeśli nawet pojawią się takie młode zespoły jak Avenged Sevenfold, Trivium czy Bullet For My Valentine, to niejednokrotnie nie ukrywały one inspiracji Maiden, a sami Ironi brali ich na support - mając kompletną dowolność w doborze zespołów.
Jeśli jednak z jakichś powodów wybiorę się na tą imprezę to wybiorę się na koncert Iron Maiden, nie na Sonisphere Festival, tylko i wyłącznie ze względu na Iron Maiden.