Heh, jak ktoś już wspomniał o fankach podróży (trzy lata temu raz się nawet spotkałem z taką xD) to gdzieś widziałem jakiś rant, w którym jakiś gość określił podróże mianem rozrywki porównywalnej z netflixem, ale jak gdzieś go znajdę to może się nim podzielę w odpowiednim temacie
A trzymając się odpowiedniego tematu, z jednej strony ciężko powiedzieć jak bardzo ludzie rzeczywiście kochają muzykę i jarają się tymi koncertami, bo nie żyjemy w końcu w ich ciele i umyśle, skąd mamy lepiej od nich samych wiedzieć jakie pobudki nimi kierują? Jak lubią w taki sposób spędzać czas, to niech w taki sposób czas sobie spędzają. Nawet nie wiedziałem, że jest jakiś kult jeżdżenia na koncerty i jakieś narzekania, bo nie ma mnie na fejsbuku i innych podobnych szkodliwych społecznościówkach (jedynie z reddita korzystam, który też lepszy nie jest, nie wiem czy nawet nie gorszy czasem w sumie xD), ale to żadna nowość, że Polacy narzekają na wszystko - "Kolejny koncert Judas Priest? Ile oni mogą jeszcze grać?", "Kiedy nie ogłoszą czegoś nowego, tylko ciągle jedno i to samo jest jebane?", etc. Od takiego narzekania (niekoniecznie odnośnie koncertów, a ogólnie) szczerze urwałem kontakt z paroma osobistościami, bo mnie już to wkurwiało xD Lecz rozumiem to co jest tutaj poruszane, bo czasem ciężko nie odnieść wrażenia, że ludzie nie przychodzą na koncerty dla muzyki, tylko dla nagrywania, co tylko wkurwia innych, którzy stoją za takim osobiszczem, bo zamiast sceny i muzyków widzisz jego telefon. Dlatego bardzo lubię stać pod sceną, niekoniecznie dlatego, że jestem fanem jakiegoś artysty, przyznaję wprost, że nie zawsze jestem, ale chociażby między innymi właśnie dlatego, aby czyjegoś urządzenia po prostu nie widzieć przed sobą albo nieraz nawet chmary telefonów (oczywiście też i innych rzeczy, ale pominę wspominkę o tym xD), i lepiej mi jest zająć się sobą i muzyką po prostu. Chciałbym, aby było więcej takich zespołów jak Tool czy Ghost, tak szczerze najszczerzej. Muzycy tego pierwszego powiedzieli, że to nie chodzi o nich, ale o ludzi, którzy stoją za takimi "kamerzystami" i mają zakłócony widok przez nich. Tik toki i media społecznościowe sprawiły, że ludzie nie potrafią minuty bez jebanego telefonu wytrzymać, co jest zjawiskiem wręcz strasznym i jak ostatnio stałem w kolejce do wejścia na koncert Petera Hooka to przede mną była taka laska, która miała jakieś adhd, bo raz stała, raz kucała, raz się kręciła, ciągle na telefonie coś grzebała, bo kurwa, ciężko jest postać pół godziny i poczekać bez jakichś zakłócaczy xD Ja wiem, że ludzie szczerze mogą mieć zdiagnozowane adhd czy inne choroby i mieć problem z trzymaniem uwagi czy staniem w miejscu przez parę minut, ale miałem jakieś takie dziwne wrażenie, że dziewczyna z tiktokowej generacji przede mną stoi

Attention span na poziomie absolutnego dna. Ale ogólnie, ludzie mają wolny wybór co do wielu rzeczy, przynajmniej u nas, niekoniecznie w zamordystycznych państwach, są błogosławieni tym, że mogą pojechać sobie na x koncertów w roku i z różnych pobudek się na nich pojawiać, nawet dla samej atencji jak chcą na nie jeździć niech jeżdżą, ale zanim uniosą telefon w górze to niech się zastanowią dwa razy zanim dojdą do wniosku, że niszczą czyjąś przestrzeń i bądź co bądź, nawet więcej, ograniczają czyjąś wolność do oglądania sceny swoimi decyzjami.
Nie ma nic złego w tym, że ktoś tak o chce sobie odhaczyć jakiegoś artystę, tak jak ja chociażby Claptona, którego solowo prawie w ogóle nie znam, albo Metallikę głównie dlatego, że to jedyny zespół z wielkiej czwórki thrashu, którego nie widziałem na żywo. Mam prawo mieć taki kaprys, więc sobie z niego korzystam, ale żeby na siłę chodzić na koncert czy dwa w tygodniu nie jest to dla mnie. A we wspomnianym wcześniej czerwcu tylko na Alice Coopera jadę na 99,9% (przez możliwe przypadkowe niepożądane nieprzewidziane czynniki odejmuję to 0,01, nic nie jest w pełni pewne) i jedno Current 93 mam pod znakiem zapytania, więc ze swojej perspektywy zupełnie nie rozumiem co ludzie mają z tymi czerwcowymi koncertami xDD Wczoraj zrezygnowałem z Meredith Monk (która będzie w czerwcu), bo Amsterdam jest najzwyczajniej w świecie za drogi dla mnie na ten moment; jak wspomnieliście, człowiek musi ustalać sobie priorytety i przeszacować na ile może sobie pozwolić i dojść do prostego wniosku co naprawdę go interesuje, a jeżeli ktoś musi być na jakimś koncercie dla pokazania swojej atencyjnej mordy i fleksowania się tym, że był na jakimś prestiżowym wydarzeniu to widocznie taka osoba nie jest szczerze zainteresowana sztuką, tylko tym, by się pokazać. Ale jak piszę, jak chcą się gdzieś pokazać i wydawać gdzieś pieniądze powyżej swoich możliwości, to niech to robią, bo mają taki wybór i stety lub niestety nie możemy im tego zabronić. Jak to zjawisko jest zbyt powszechne i nie zapowiada się na to, by zniknęło to nie ma właściwie sensu z nim walczyć i się nim przejmować.