Strona 1 z 3

Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: śr wrz 07, 2011 12:10 am
autor: Rainmaker.
No właśnie :lol: dla mnie jedyny słuszny wybór to "The X Factor" i to bez dwóch zadań :mryellow:

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: śr wrz 07, 2011 12:38 am
autor: michalhusta
Virtual XI!

Virtual ma wszystko na płycie co najlepsze! Począwszy od mocnej petardy Futureal poprzez rozpędzające się niczym TGV Lightning Strike Twice, epicki utwór The Clansman , dwa tajemnicze i zadziwiające utwory When Two World Collide & The Educated Fool po świetne ballady Don't Look To The Eyes Of Stranger i Como Estais Amigo! :jee:
Jedynym mankamentem płyty jest The Angel and The Gambler.

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: śr wrz 07, 2011 10:38 am
autor: leomessi69
A ja przewrotnie powiem, że... debiut :) I nie dlatego, że di Anno jest lepszy wokalistą od Blaze'a, bo rzecz jasna nie jest. Po prostu uwielbiam tę płytę, ma moc! :D

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: śr wrz 07, 2011 1:53 pm
autor: erni13
Debiut albo Killers. Daje jednak na ta druga.

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: śr wrz 07, 2011 3:31 pm
autor: MaidenFan
A ja głosuję na Iron Maiden :)

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: śr wrz 07, 2011 5:40 pm
autor: Mr. M
1. Debiut
2. Killers
3. The X Factor
4. Virtual XI

Z tym, że pomiędzy 2 i 3 miejscem jest duża różnica...

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: śr wrz 07, 2011 6:15 pm
autor: ZłapanyWCzasie
KIllers i X Factor wg.mnie

kiedyś bym powiedział, że debiut, na pewno Virtual najsłabszy,ale i tak bardzo dobry

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: śr wrz 07, 2011 6:33 pm
autor: erosinho
Killers. Trochę nierówna, ale ma ze wszystkich płyt najwięcej świetnych momentów.

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: śr wrz 07, 2011 8:00 pm
autor: ttomasz
1.The X Factor
2.Virtual XI
3.Iron Maiden
4.Killers

Szczególnie ostatnio mam fazę na Blazowe kawałki, te dwie płyty to mistrzostwo!

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: śr wrz 07, 2011 8:21 pm
autor: IronCezarek
ttomasz pisze:1.The X Factor
2.Virtual XI
3.Iron Maiden
4.Killers

Szczególnie ostatnio mam fazę na Blazowe kawałki, te dwie płyty to mistrzostwo!
ja tak samo, chodź Iron Maiden i Virtual byłyby u mnie ex aequo ;)

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: śr wrz 07, 2011 9:47 pm
autor: Maidenholik
The X-Factor zdecydowanie! W ogole ta plyta to absolutny "top 3" calej dyskografii Ironow.

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: czw wrz 08, 2011 12:11 am
autor: Journeyman666
michalhusta pisze:Virtual XI!

Virtual ma wszystko na płycie co najlepsze! Począwszy od mocnej petardy Futureal poprzez rozpędzające się niczym TGV Lightning Strike Twice, epicki utwór The Clansman , dwa tajemnicze i zadziwiające utwory When Two World Collide & The Educated Fool po świetne ballady Don't Look To The Eyes Of Stranger i Como Estais Amigo! :jee:
Jedynym mankamentem płyty jest The Angel and The Gambler.
Zgadzam się oprócz Don't Look to the Eyes of a Stranger. Mi mniej przeszkadza Angel and Gambler ;) A reszta płyt tak:
1. Virtual XI
2. The X Factor
3. Iron Maiden
4. Killers

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: czw wrz 08, 2011 7:32 am
autor: erosinho
Spójrzcie proszę na to inaczej: dwie pierwsze płyty zespołu to przełom i krok milowy nie tylko dla heavy metalu, ale dla całej muzyki rockowej. A taki virtual, albo x-factor? Kolejne któreś tam dobre płyty świetnego zespołu.
Dlatego - jak dla mnie - cenienie takiego virtuala wyżej od Killers czy debiutu to profanacja ;-)

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: czw wrz 08, 2011 11:41 am
autor: PanPrezes
erosinho pisze:Spójrzcie proszę na to inaczej: dwie pierwsze płyty zespołu to przełom i krok milowy nie tylko dla heavy metalu, ale dla całej muzyki rockowej. A taki virtual, albo x-factor? Kolejne któreś tam dobre płyty świetnego zespołu.
Dlatego - jak dla mnie - cenienie takiego virtuala wyżej od Killers czy debiutu to profanacja
Zgadzam się w 100%. Lubie płyty z Blazem, ale porównywanie ich do dwóch pierwszych jest dość mocno niestosowne.

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: czw wrz 08, 2011 8:22 pm
autor: wojteq
zdecydowanie debiut, reszta wymięka

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: pt wrz 09, 2011 8:51 am
autor: Siwy
ciężki wybór, bo dla mnie pierwsze dwie płyty stoją na równi z X Factorem. Ale wybrałem płytę z Blazem, bo mam do niej pewien sentyment. Także, jeżeli miałbym pisać kolejność, to myślę, że tak by to wyglądało:

1. The X Factor
2. Killers
3. Iron Maiden
4. Vitual XI

chociaż jeszcze raz powtórzę, że pierwsza trójka, to w zasadzie ex aequo pierwsze miejsce. A Virtual w sumie też dużo nie odstaje i lubię go nawet bardzo, ale jednak jest gorszy od tych trzech

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: pt wrz 09, 2011 9:00 pm
autor: pucha
Ciężkie pytanie, ale ja najbardziej lubię debiut: co klasyka to klasyka jednak.
A ranking wyglądałby u mnie tak:

1. Iron Maiden
2. The X Factor
3. Killers
4. Virtual XI

Nie wiem dlaczego nie za bardzo podchodzi mi Virtual, niby są tam dobre kawałki, ale jakoś ta płyta nie jedzie - nawet The Clansman w wersji studyjnej nie bierze mnie aż tak jak ten z Rio chociażby :roll: .

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: pn wrz 12, 2011 3:16 pm
autor: ZłapanyWCzasie
na Virtualu troszkę Blaze się nie sprawdził, Futureal,Clansman czy chociażby When Two World Collide to takie typowe Ironowskie wykopy bardziej pod głos Bruce'a, ale z X Factor uważam ,że cały album idealnie pasuje pod jego głos ,choć cały zespół też swoją grą sprawia,ze album ma taki dramatyzm, siłę wyrazu np. Sign of the Cross,Fortunes of War czy Edge of Darkness

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: pn wrz 12, 2011 3:47 pm
autor: Deleted User 2259
Killers

Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?

: pn wrz 12, 2011 4:42 pm
autor: pucha
@ZłapanyWCzasie - posłuchałem X factora po bardzo długiej przerwie i serio, to bardzo dobra płyta... Może niepotrzebnie pojawiają sie tam takie numery jak 2 A.M. czy The Unbeliever, ale ogólnie to narpawdę super płyta... Killers z kolei (tu nawiązując do Invadera) za dużo ma takich zagonionych punkowych numerów jak Innocent Exile czy Another Life - niby jest riff, niby łomot, ale jakoś to takie jakieś... Ale oczywiście kwestia gustu :)