Właśnie miałem taki temat zakładać
Ogólnie rzecz biorąc rok dość dobry.
Niestety moim zdaniem kandydat do kategorii "niewypał roku". Miałem kilka podejść żeby w ogóle wysłuchać ten album w całości. Nie jestem wielkim fanem Yes, ale wydali kilka albumów, których słucham z przyjemnością. Tutaj jest nuda, nuda i jeszcze raz nuda.
Tutaj lekkie rozczarowanie, ale dużo mniejsze niż w przypadku Yes, zwłaszcza, że ten album jest dobry. Dlaczego rozczarowanie? Liczyłem, że Vogg pójdzie w kierunku tego co było na poprzedniej płycie, tutaj jest trochę inaczej, mniej technicznie, większy groove, a mniej kserowania Meshuggah. Dla wielu osób to zaleta, dla mnie jednak lekki zawód, ale płyta całkiem niezła.
Nowy Pendragon. Dałbym temu albumowi 6/10, czyli w sumie ciężko to uznać za jakieś wielkie rozczarowanie. Nie powiem, żebym jakoś bardzo czekał na ich nową płytę, ale posłuchałem z ciekawością. Podobały mi się niektóre gitarowe momenty, trochę w camelowskim stylu, ponownie płyta niezła, ale niczym szczególnym nie zwraca uwagi, może oprócz Facef of Light, naprawdę świetny numer.
Gandalf's Fist - A Forest of Fey. Nie przepadam za folkowymi elementami w rockowej muzyce, poza kilkoma chlubnymi wyjątkami takie folkowe elementy robią z muzyki jakiś jarmark. W tym przypadku też jest podobnie, do tego nie podoba mi się brzmienie na tym albumie, ale... utwory są dość ciekawe, szczególnie tytułowy.
Niewątpliwie najsłabsza płyta Transatlantic, ale ciągle bardzo dobry album. O ile dobrze pamiętam singlem z płyty było Shine i nie nastroiło mnie to najlepiej, bo uważam, że to najsłabszy kawałek na płycie, dlatego polecam się nie sugerować zbytnio nim. Warto też posłuchać bonusowego cd z coverami. Reasumując - dobry album.
Wspominając o Transatlantic od razu pomyślałem też o Flying Colors. Tutaj też singlowy utwór jest moim zdaniem najsłabszym na płycie. Za to dla samego Cosmic Symphony warto posłuchać tej płyty. Poza tym duży plus dla Morse'a, nagrał całkiem dobre partie gitar na tą płytę.
IQ - The Road Of Bones - tutaj miłe zaskoczenie. Frequency pozostaje moją ulubioną płytą tej kapeli, ale tym albumem pokazują, że dalej trzymają poziom. Nastrojowa płyta.
Dragonforce - Maximum Overload. Sympatyczny album, panowie zaczęli grać nieco ciężej, w kilku numerach uzbroili się w siedmiostrunowe gitary. Lepiej brzmią z nowym wokalistą, ale to już dało się zauważyć na poprzedniej płycie. Na Maximum Overload jest właściwie to co zwykle, shredding, obłędne tempa, wtórność, wpadające w ucho melodyjki. Ja ten zespół lubię mimo wspomnianej wtórności i tego, że czasem brzmi głupawo. W kategorii jakiegoś heavy metalu to mój ulubiony album w tym roku.
Płyty Zakka zaczęły mnie lekko nudzić już pewien czas temu. Nie słucham go tyle co kiedyś, ale ostatnio po kilku miesiącach od wydania włączyłem sobie ten album i wszystko jest to jak powinno być, wszystko czego można się spodziewać po Zakku. Najbardziej zapamiętałem balladę Scars, jedna z najlepszych ballad jakie wyszły spod ręki Zakka.
Pora na trzy moje ulubione płyty z tego roku:
3.
Opeth - Pale Communion
Fani starego Opeth raczej nie będą zadowoleni. Świetne kompozycje, duży rozmach, perfekcjonizm. Takie cechy lubię w muzyce i często będę wracał do tego albumu. Dla mnie - jedna z najlepszych płyt Opeth.
2.
Kaipa - Sattyg
Ponad godzina nowej muzyki od zespołu Kaipa, szwedzkiego progowego zespołu. Nic nowego, ale do mnie bardzo trafia ich styl - taki fantazyjny, odrealniony prog rock zmieszany z pewną ilością hard rocka. Miejscami brzmią trochę naiwnie, ale mi to nie przeszkadza, nawet stanowi to pewną zaletę ich muzyki. Kiedyś narzekałem, że Roine Stolt z nimi już nie gra, a teraz - z całym szacunkiem do niego - zmieniam zdanie, ścieżki gitar jakie zarejestrował Per Nilsson są świetne. Można się bardzo zrelaksować i odlecieć przy tym albumie. Polecam.
1.
Pink Floyd - The Endless River
Kontrowersyjny album, niektórzy do takich płyt jak ta są uprzedzeni jeszcze przed posłuchaniem muzyki i mam wrażenie, że często było tak również w tym przypadku. Na 100% będzie to płyta do której będę najczęściej wracał jeśli chodzi o rok 2014. Piękne brzmienia, przestrzeń, to co lubię w Pink Floyd. Ciężko wymienić jakiś jeden utwór z tej płyty który byłby najlepszy, dla mnie to jedna, wielka całość.
Pewnie o wielu płytach zapomniałem, jak sobie przypomnę coś szczególnie wartego uwagi, to dopiszę.
A jeśli chodzi o rok 2015 to wydaje mi się, że wyjdzie sporo świetnych płyt. Zapewne Dream Theater wydadzą swój kolejny album. Podobnie Iron Maiden, krążą słuchy o nowym Symphony X, ostatnio słyszałem też, że Satriani coś przygotowuje na nowy rok więc ja na pewno będę miał na co czekać.