A ja się zupełnie nie zgadzam. Właśnie podoba mi się tak szeroki katalog płyt koncertowych. Tak samo (a nawet bardziej) z Deep Purple. To fajne dokumentacje historii zespołu i żałuję, że tak mało kapel prowadzi taką politykę. Żeby dostać oficjalny koncert z trasy DOTF, fani Judas Priest musieli czekać 30 lat, na kilka innych wciąż czekamy. Dużo bardziej wolałbym, by mój ulubiony zespół miał wydawnictwo live z każdej trasy.UptheIronsWro pisze: ↑śr lis 29, 2017 6:34 pm Dla mnie to w ogóle wydawanie koncertów z każdej trasy to jest porażka . Co za dużo to niezdrowo, jest takie mądre polskie przysłowie, które tu ma idealne zastosowanie. Płyta koncertowa ma smak wtedy gdy jest czymś niecodziennym. Takimi płytami były Live after Death i Rock in Rio. Potem to się zrobiła codzienność. Tak wiadomo, że nikt tego specjalnie nie słucha tylko chodzi o oglądanie coraz większych efektów specjalnych, coraz większych tłumów wśród publiczności. Iron Maiden staje się zespołem słynącym z bicia rekordów. W muzyce chyba nie o to chodzi.
The Book of Souls: Live Chapter
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: The Book of Souls: Live Chapter
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: The Book of Souls: Live Chapter
Dla mnie porażką było nie wydanie koncertówki po trasie AMOLAD, pomimo tego iż na Flight 666 w pewnym momencie widać jak Steve słucha The Longest Day w wersji live. Jak dla mnie mogliby nie wydać "En Vivo" gdybyśmy w zamian otrzymali album z trasy promującej AMOLAD.UptheIronsWro pisze: ↑śr lis 29, 2017 6:34 pm Dla mnie to w ogóle wydawanie koncertów z każdej trasy to jest porażka
Re: The Book of Souls: Live Chapter
O to to... bardzo chętnie bym takiego AMOLAD Live posłuchałdostoevsky pisze: ↑śr lis 29, 2017 10:32 pmDla mnie porażką było nie wydanie koncertówki po trasie AMOLAD, pomimo tego iż na Flight 666 w pewnym momencie widać jak Steve słucha The Longest Day w wersji live. Jak dla mnie mogliby nie wydać "En Vivo" gdybyśmy w zamian otrzymali album z trasy promującej AMOLAD.
www.MetalSide.pl
-
Deleted User 1499
Re: The Book of Souls: Live Chapter
Rzecz się dzieje podczas jego solówki. Najpierw ma gładka czarna koszulkę a po chwili ma czarna z zajebiście dużą złota gwiazdą i po chwili znowu gładka czarna.
Re: The Book of Souls: Live Chapter
Czy to jest takie ważne?
-
Deleted User 1499
Re: The Book of Souls: Live Chapter
Dla mnie tak, bo kopie mi klimat koncertu. Jeszcze pojedyncze wpadki oleje, ale to co się odjaniepawla na Live Chapter to zasługuje na miano drugiej części Raising Hell. Stąd nie trawię zlepek z różnych miejsc. Dobrze że brzmieniowo jest moc.
Re: The Book of Souls: Live Chapter
To jest tylko materiał promocyjny, zespół od początku tak zakładał, dlatego nie wydali DVD.
-
Deleted User 1499
Re: The Book of Souls: Live Chapter
Niestety, dziś masa artystów wycofuje się z takiego przedsięwzięcia, ludzie już nie kupują DVD.
Re: The Book of Souls: Live Chapter
W ten weekend na bloga recenzję tej płyty wrzucę. Uwzględniłem, że bolesne jest to, że DVD nie jest dostępne.
Re: The Book of Souls: Live Chapter
No, to czekamy, tylko nie zmasakruj albumiku za mocno.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11883
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: The Book of Souls: Live Chapter
Ja traktuję te nagrania raczej jako prezent dla fanów i reklamę CD, a nie pełnoprawne DVD.sekcjazwlok pisze: ↑pt gru 01, 2017 3:24 pmWiem, rozumiem. Ale szczerze ci powiem że wolałbym już zapłacić za to tego stówaka, mieć ładne wydanie w opakowaniu i porządnie zmontowane. Wiem, wiem marudze![]()
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
-
UptheIronsWro
- -#Trooper

- Posty: 388
- Rejestracja: pn lis 06, 2017 10:38 pm
Re: The Book of Souls: Live Chapter
Flight 666 przy Live after Death jest jak żarcie z jakiejś budy i jedzenie domowej roboty. Dajcie spokój. Nie znaczy, że w ogóle nie lubię koncertowego Maiden ostatnich lat. Live at Ullevi to piękny i wspaniały koncert!. Jak usłyszałem Marinera z Flight 666 to byłem załamany. Cała magia ulatuje przez te okropne, ciężkie brzmienie. Shirley mógłby produkować wszystko, ale nie płyty Iron Maiden.
Re: The Book of Souls: Live Chapter
A ja F666 stawiam dużo wyżej, niż przereklamowane LAD. Ciekawszy set, forma muzyków bardzo dobra.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
UptheIronsWro
- -#Trooper

- Posty: 388
- Rejestracja: pn lis 06, 2017 10:38 pm
Re: The Book of Souls: Live Chapter
Powiedziałbym, że wokale Brusa od 15 lat to raczej taka formułka. Formę to on miał w latach 1982-1988. Wszystko wtedy było najlepsze w Iron Maiden. Przede wszystkim producent, który im doradzał osiągnąć najlepsze brzmienie, a nie kukiełka do przytakiwania. Już nawet Adrian ma dość tego gościa, ale oczywiście Steve na zmiany się nie zgodzi. Nagrywanie płyty to ma być fajna zabawa, zero spiny. Tylko tak się niczego nie osiągnie

Re: The Book of Souls: Live Chapter
Porównywanie dojrzałego tenora, jakim obecnie jest Bruce, do tego piejącego koguta w obcisłych rajtuzach z lat osiemdziesiątych jest w ogóle nie na miejscu. Trzeba być głuchym by tego nie słyszeć. Bruce nie miał wtedy kompletnie żadnej techniki i ma szczęście, że nie rozwalił sobie permanentnie strun głosowych, w taki sposób jak zrobił to Gillan.Powiedziałbym, że wokale Brusa od 15 lat to raczej taka formułka. Formę to on miał w latach 1982-1988.
Tu możesz sobie porównać tak na szybko wykonanie najtrudniejszego wokalnie utworu IM z legendarnej koncertówki ze złotych lat 80' https://www.youtube.com/watch?v=pkV5lwy832Y , do tego co nie tak dawno usłyszeliśmy na żywo https://www.youtube.com/watch?v=QxZygY3JGmM i mam nadzieję, że permanentnie wyleczyć się ze swoich dziwnych teorii.
-
Deleted User 1499
Re: The Book of Souls: Live Chapter
+1PanPrezes pisze: ↑pt gru 01, 2017 10:35 pmPorównywanie dojrzałego tenora, jakim obecnie jest Bruce, do tego piejącego koguta w obcisłych rajtuzach z lat osiemdziesiątych jest w ogóle nie na miejscu. Trzeba być głuchym by tego nie słyszeć. Bruce nie miał wtedy kompletnie żadnej techniki i ma szczęście, że nie rozwalił sobie permanentnie strun głosowych, w taki sposób jak zrobił to Gillan.Powiedziałbym, że wokale Brusa od 15 lat to raczej taka formułka. Formę to on miał w latach 1982-1988.
Tu możesz sobie porównać tak na szybko wykonanie najtrudniejszego wokalnie utworu IM z legendarnej koncertówki ze złotych lat 80' https://www.youtube.com/watch?v=pkV5lwy832Y , do tego co nie tak dawno usłyszeliśmy na żywo https://www.youtube.com/watch?v=QxZygY3JGmM i mam nadzieję, że permanentnie wyleczyć się ze swoich dziwnych teorii.
Lepiej się nie dało.
Re: The Book of Souls: Live Chapter
To, co piszesz jest dość interesujące, bo wiele koncertów na trasach promujących Powerslave i SIT było zwyczajnie słabych od strony wokalnej. Bruce był leniwy i nie dawał z siebie 100%. To, że na podrasowanym i dogranym w studio Live After Death słyszysz zespół u szczytu możliwości (by być szczerym, to ta forma jakaś wybitna na LAD nie jest), nie oznacza, że tak było w tamtych latach. Teraz natomiast Dickinson ma ewidentnie mniejsze możliwości wokalne, zdarza mu się bardziej krzyczeć, niż śpiewać, ale widać i słychać, że oddaje się temu w pełni. Nie zaśpiewa wszystkiego, ale zdecydowanie stara się pokazać, że potrafi dużo. W latach '80 pewnie mógł zaśpiewać wszystko, ale często mu się średnio chciało.UptheIronsWro pisze: ↑pt gru 01, 2017 10:19 pm Powiedziałbym, że wokale Brusa od 15 lat to raczej taka formułka. Formę to on miał w latach 1982-1988. Wszystko wtedy było najlepsze w Iron Maiden. Przede wszystkim producent, który im doradzał osiągnąć najlepsze brzmienie, a nie kukiełka do przytakiwania. Już nawet Adrian ma dość tego gościa, ale oczywiście Steve na zmiany się nie zgodzi. Nagrywanie płyty to ma być fajna zabawa, zero spiny. Tylko tak się niczego nie osiągnie![]()
![]()
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller