Strona 1 z 1

Ulubiony album DIO

: wt lis 15, 2022 5:27 pm
autor: Nomadosławski
Dream Evil zawsze i wszędzie, płyta która ma niepawdopodobną magię i klimat. Świetne gitary Craiga Goldego, znakomity otwieracz, wzorcowy utwór tytułowy, klimatyczne Naked in the Rain, pędzący wariacko Sunset Superman, purplowskie Faces in the Window i wreszcie najlepszy na płycie, fenomenalny All the Fools Sailed Away.

Dwie pierwsze to bardzo mocne heavy, ale tam Dio czerpał z tego co robił wcześniej w Rainbow i Black Sabbath, a na Dream Evil jest zupełnie nowa jakość. Wyróżniłbym też Killing the Dragon, bardzo fajny album.

Re: Ulubiony album DIO

: wt lis 15, 2022 5:49 pm
autor: Sardi
Debiut. Płyta bez słabego momentu, które jednak znajduję na późniejszych

Re: Ulubiony album DIO

: wt lis 15, 2022 7:59 pm
autor: Sadek
Magica. Głównie ze względu na sentyment, bo to był jeden z pierwszych albumów Dio, który poznałem, obok Holy Diver. Z resztą sam materiał na Magica jest magiczny, bardzo lubię tę płytę wciąż.

Re: Ulubiony album DIO

: wt lis 15, 2022 9:08 pm
autor: Cold
Holy Diver

Re: Ulubiony album DIO

: wt lis 15, 2022 9:45 pm
autor: sajki
Chyba Dream Evil, ale nie jest to prosty wybór. Lubię też np. Master of the Moon i uważam ją za niedocenioną płytę.

Re: Ulubiony album DIO

: wt lis 15, 2022 9:58 pm
autor: widman
To jest ciężka sprawa bo do Lock up the wolves lubię, ba, uwielbiam wszystko. No, cóż, jednak debiut. To jest ULTRA KILLER !!!

Re: Ulubiony album DIO

: śr lis 16, 2022 5:29 pm
autor: Pawlo84
Holy Diver

Re: Ulubiony album DIO

: czw lis 17, 2022 12:18 am
autor: Dreamdeath
Last in Line bo mam straszny sentyment - to raz. A dwa to fenomenalny album na poziomie równym co pierwszy

Re: Ulubiony album DIO

: pt gru 02, 2022 7:57 pm
autor: AncientMariner
Last in Line ze względu na We Rock, tytułowy, Breathless, One Night in the City i Egypt.
Co nie znaczy że Holy Diver ma gorsze utwory czy w ogóle momenty. Obie te płyty uważam za idealne

Re: Ulubiony album DIO

: pt gru 02, 2022 10:47 pm
autor: DeJMIeN Wielki
Ronnie słabego albumu w zyciu popełnić nie zdążył (jedynie "Angry Machines" uważam co najwyżej za "średni"). Ale z dorobku pod wlasnym nazwiskiem bezkonkurencyjne były u mnie od zawsze Nurek, Last i Dream Evil. Wszystkie bez zbędnego numeru, wciaż robią takie samo wrażenie jak wtedy gdy człowiek słyszał po raz pierwszy w życiu. Zatem wybór ekstremalnie trudny... ale niech będzie NUREK. Za księdza w łańcuchach :twisted: