Niesamowite. Venom Inc. zagrało w Krakowie
Klątwa trwająca już przeszło dekadę ustała i zespół wystąpił w Mieście Królów. Po 3 odwołanych/przeniesionych koncertach... I znaczących zmianach w składzie. Przezornie zwlekałem z kupnem biletu, jak zresztą pisałem w poście wyżej, wolałem poczekać na moment, kiedy będzie jasne, że do koncertu jednak dojdzie

No i tutaj śmieszna sprawa: nie kupiłem żadnego biletu, wygrałem podwójną wejściówkę w konkursie, więc przy okazji skorzystał na tym @Manichean, którego wziąłem na ten podwójny bilet. Super sprawa, natomiast tak tylko powiem, że był to dopiero pierwszy z dwóch koncertów (drugi z nich jest w niedzielę

), na jakie wchodzimy w ten weekend za darmo

Kochani, tutaj już weszliśmy na poziom post-nugzizmu: koncerty są za free
W nowym Zaścianku wcześniej nie byłem, toteż ciekawiło mnie, jak klub spisze się tego piątkowego wieczoru. Z wrażeń wizualnych: bardzo dobrze to wygląda, jest więcej przestrzeni (rzekomo pojemność >500), sala jest schludna.
Na supporcie wystąpiło Semprah. Technicznie nie można na ten skład narzekać, natomiast ów kapela gra death metal w odsłonie, która absolutnie nie jest mi bliska, więc no... Nie byłem szczególnie zachwycony

Ale widziałem w swoim życiu gorsze rzeczy. Chciałem barierkę, no to już przebolałem sztukę rodaków
Venom Inc. weszło na scenę równo o 21. Na start mocne, kroczące Ave Satanas, a w dalszej kolejności bardzo lubiane przeze mnie War. I już wtedy można było powątpiewać w akustykę Zaścianka: niestety wokal nagłośniony był bardzo źle, choć dla odmiany gitara brzmiała naprawdę bardzo dobrze xD To był intensywny koncert, na dobrą sprawę bez przerw (acz z solówkami). Po prostu, utwór za utworem, z oszczędnymi pojedynczymi zdaniami rzucanymi przez Dolana ze sceny. Całość wyszła około 1h15, ale nie odczułem, by był to krótki koncert.
Muszę przyznać, że szanuję podejście Dolana do setlist. W jego Venom nie ma już nikogo z klasycznego składu, więc w Krakowie dostaliśmy tylko 3 piosenki Venom, na których oryginalnie nie śpiewał: Live Like an Angel i w ramach bisu Black Metal oraz Countess Bathory (ten pierwszy w zasadzie został z nim powtórnie nagrany na Prime Evil). Nie zdziwię nikogo, że wzbudziły one najbardziej entuzjastyczne reakcje, ale podobały mi się też pozostałe numery z seta. Długo czekałem na świetne Blackened are the Priests - no i je dostałem, super w końcu odhaczyć. Preacher Man wypadł zaskakująco dobrze, miło było też po 7 latach usłyszeć Black 'n Roll. Cover Motorhead - The Hammer, wypadł bardzo naturalnie. Jak zazwyczaj nie przepadam za sytuacjami, gdy zespół z dorobkiem sięga po covery, tak tutaj cover leżał naprawdę okej. Z drugą płytą Venom Inc. nie jestem szczególnie dobrze osłuchany, ale uważam ją za bardzo dobrą i te 3 kompozycje, jakie z niej poleciały, sprawdziły się również na żywo.
Nowi muzycy sprawują się dobrze. Niestety gitarzysta Mantasa nie zastąpi, bo Mantasa nie da się zastąpić, ale nie psuje zespołu i sprawia wrażenie miłego typa. Perkusisty Dolan chyba lepszego nigdy nie miał, bardzo dobrze mi się typa słuchało.
Po gigu krótka gadka z Tonym, wspólna fotka, autograf na setliście i można było wracać do domu. Także trafiły się artefakty
Sprawa z tym, co obecnie jest Venom, a co nie jest, budzi kontrowersje (słusznie), ale muszę przyznać, że Dolan wychodzi tutaj obronną ręką. Jeśli na 15 utworów tylko 3 są "nie jego", to ciężko w tej sytuacji mówić o coverbandzie. Nie ukrywam, dla mnie mógłby dorzucić jeszcze jakieś 2 inne klasyki, ale rozumiem, dlaczego stawia na materiał, w którego nagrywaniu brał udział. To uczciwe podejście, jakby nie patrzeć.
Sold outu nie było, ale klub był naprawdę zapełniony, nie spodziewałem się takiej frekwencji. Myślę, że organizatorzy mogą być zadowoleni.
Pozdro dla @Manichean, widzimy się w niedzielę
