Earls Court 23.12
: wt gru 26, 2006 12:08 am
Od czego zaczac? Dave dostal flage. Jeszcze w czasie koncertu nasza i ze trzy inne. Nie mam jeszcze zdjec, bo znajomi musza mi je przyslac na maila, sama nie mam aparatu...
Zaczne wiec od poczadku. Pod Earls Court bylam ok 14. Oczywiscie spora grupka osob podpisala sie jeszcze na fladze i przy okazji zostalam wysciskanas z tytulu ze tez mam wtedy urodziny. Ekipa byla fantastyczna i pelna entuzjazmu. Dobra sytuacja byla jak siedzielismy juz w srodku przed wejsciem do hali- bo wpuscili nas- chyba z powodu pizdziawy- i czekalismy ostatnia godzine. Jakis gosc co jakis czas ryczal jak lew, skandowalismy 'EMO!' na przechodzacych. Jakis gosc przyszedl w masce Eddiego, powitany entuzjastycznie. Jak juz nas minal to sciagnal maske i wtedy ktos zawolal"Co zrobiles z Eddiem ty potworze!"
Pomine Laureen Harris i Trivium- o nieobecnych dobrze albo wcale. Z Trivium zaspiewalismy "Happy Birthday" do Dave'a. Maiden odegrali wszystkie utwory z najnowszej plyty i moim zdaniem dali z siebie wszystko. Teraz naprawde polubilam AMOLAD, wczesniej mialam watpliwosci czy sie bede bawic na koncercie. No ale Pilgrim na zywo brzmial zupelnie inaczej. Na plycie nie rozwineli w nim zupelnie swojego potencjalu. Maiden zawsze lepiej brzmia na zywo, ale przy tej plycie to chyba najbardziej znac. Na poczatku bylam tuz obok Steve'a i Janicka- po raz kolejny stwierdzilam ze Arry na scenie po prostu rozwala. kiedy wpada wrzeszczac celujac basem w ludzi z piec metrow od ciebie nie da sie po prostu stac i patrzec. Janick oczywiscie tez sie popisywal, spoko. Ale Steve to Steve. W Chorzowie w podobnej sytuacji dalam sie rzucic na tlum z flaga w jednej rece a torebka w drugiej...
Mlyn byl straszny. Ludzie sie tak pchali ze mozna bylo poleciec przez pol dlugosci sceny. Na zadnym koncercie nie zostalam tak bardzo poturbowana, w pewnym momencie- chyba po tym jak Dave rzucil w nasza strone paleczki Nicka- polecialam na ziemie razem z kilkoma innymi osobami, jeszcze dwie osoby upadly na mnie, reszta zaczela sie o nas potykac. Zaczelam piszczec i ktos mnie wyciagnal.
Wlasnie tam spotkalam grupe osob, ktore wczesniej mi sie podpisywaly. To juz bylo po stronie Dave'a i wszyscy wzieli flage i rozpostarlismy ja jak dluga i szeroka, jak wreszcie dostane zdjecia, zobaczycie, co to znaczylo. Najwyzsi faceci podniesli jas bardzo wysoko, najwyzej jak mogli. No i tak pare razy. Mialam wrazenie ze Dave chowa sie wtedy za gitara-? ale moze to kwestia tego ze nie widzialam go jak ja rozposcieralismy tylko chwile po. Ale moze byl zaklopotany albo wzruszony?Na naszej fladze byl na jednej polowie jego portret w ramce z plomieni, a na drugiej wielki napis fluorescencyjnymi farbami z dodanym brokatem Happy Birthday Dave!!! (i podpisy) No i miala swoj metraz, nie zmierzylam, ale chyba ok.140x100 cm. Litery oczywiscie w ksztalcie Maiden. Na prawde kiedy tak chlopaki ja podniesli, robila wrazenie.
Ze starych kawalkow zagrali "2 Minutes...", "Iron Maiden" -w przerwie 2x spiewalismy Dave'owi Happy Birthday" no i flagi polecialy, najpierw jedna a potem jak Dave ja dostal i podniosl, to reszta, chyba 3 oprocz naszej- ale duzo mniejsze. Potem The Evile.. w ktorym Dave nas zupelnie rozwalil, byl rewelacyjny...Hallowed..., Fear... i to juz chyba wszystko. Na Hallowed wygralam dla siebie promienny usmiech skaczac jak wsciekla- podobnie jak w Chorzowie. W ogole bylo widac ze Dave jest bardzo szczesliwy. I ochrona tym razem byla mila- nasza flaga jako ciezka upadla na ziemie przed scena, ale mu ja podali.
Iron Maiden zawsze bedzie dla mnie ukochanym zespolem, a Dave ukochanym gitarzysta.
Zaczne wiec od poczadku. Pod Earls Court bylam ok 14. Oczywiscie spora grupka osob podpisala sie jeszcze na fladze i przy okazji zostalam wysciskanas z tytulu ze tez mam wtedy urodziny. Ekipa byla fantastyczna i pelna entuzjazmu. Dobra sytuacja byla jak siedzielismy juz w srodku przed wejsciem do hali- bo wpuscili nas- chyba z powodu pizdziawy- i czekalismy ostatnia godzine. Jakis gosc co jakis czas ryczal jak lew, skandowalismy 'EMO!' na przechodzacych. Jakis gosc przyszedl w masce Eddiego, powitany entuzjastycznie. Jak juz nas minal to sciagnal maske i wtedy ktos zawolal"Co zrobiles z Eddiem ty potworze!"
Pomine Laureen Harris i Trivium- o nieobecnych dobrze albo wcale. Z Trivium zaspiewalismy "Happy Birthday" do Dave'a. Maiden odegrali wszystkie utwory z najnowszej plyty i moim zdaniem dali z siebie wszystko. Teraz naprawde polubilam AMOLAD, wczesniej mialam watpliwosci czy sie bede bawic na koncercie. No ale Pilgrim na zywo brzmial zupelnie inaczej. Na plycie nie rozwineli w nim zupelnie swojego potencjalu. Maiden zawsze lepiej brzmia na zywo, ale przy tej plycie to chyba najbardziej znac. Na poczatku bylam tuz obok Steve'a i Janicka- po raz kolejny stwierdzilam ze Arry na scenie po prostu rozwala. kiedy wpada wrzeszczac celujac basem w ludzi z piec metrow od ciebie nie da sie po prostu stac i patrzec. Janick oczywiscie tez sie popisywal, spoko. Ale Steve to Steve. W Chorzowie w podobnej sytuacji dalam sie rzucic na tlum z flaga w jednej rece a torebka w drugiej...
Mlyn byl straszny. Ludzie sie tak pchali ze mozna bylo poleciec przez pol dlugosci sceny. Na zadnym koncercie nie zostalam tak bardzo poturbowana, w pewnym momencie- chyba po tym jak Dave rzucil w nasza strone paleczki Nicka- polecialam na ziemie razem z kilkoma innymi osobami, jeszcze dwie osoby upadly na mnie, reszta zaczela sie o nas potykac. Zaczelam piszczec i ktos mnie wyciagnal.
Wlasnie tam spotkalam grupe osob, ktore wczesniej mi sie podpisywaly. To juz bylo po stronie Dave'a i wszyscy wzieli flage i rozpostarlismy ja jak dluga i szeroka, jak wreszcie dostane zdjecia, zobaczycie, co to znaczylo. Najwyzsi faceci podniesli jas bardzo wysoko, najwyzej jak mogli. No i tak pare razy. Mialam wrazenie ze Dave chowa sie wtedy za gitara-? ale moze to kwestia tego ze nie widzialam go jak ja rozposcieralismy tylko chwile po. Ale moze byl zaklopotany albo wzruszony?Na naszej fladze byl na jednej polowie jego portret w ramce z plomieni, a na drugiej wielki napis fluorescencyjnymi farbami z dodanym brokatem Happy Birthday Dave!!! (i podpisy) No i miala swoj metraz, nie zmierzylam, ale chyba ok.140x100 cm. Litery oczywiscie w ksztalcie Maiden. Na prawde kiedy tak chlopaki ja podniesli, robila wrazenie.
Ze starych kawalkow zagrali "2 Minutes...", "Iron Maiden" -w przerwie 2x spiewalismy Dave'owi Happy Birthday" no i flagi polecialy, najpierw jedna a potem jak Dave ja dostal i podniosl, to reszta, chyba 3 oprocz naszej- ale duzo mniejsze. Potem The Evile.. w ktorym Dave nas zupelnie rozwalil, byl rewelacyjny...Hallowed..., Fear... i to juz chyba wszystko. Na Hallowed wygralam dla siebie promienny usmiech skaczac jak wsciekla- podobnie jak w Chorzowie. W ogole bylo widac ze Dave jest bardzo szczesliwy. I ochrona tym razem byla mila- nasza flaga jako ciezka upadla na ziemie przed scena, ale mu ja podali.
Iron Maiden zawsze bedzie dla mnie ukochanym zespolem, a Dave ukochanym gitarzysta.