Strona 1 z 8

Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 3:23 am
autor: Nomad
Za co nienawidzę Metallici ,za Load? ,Reload? ,St.Anger? ...ótóż wcale nie, nienawidzę tego zespołu za pseudo-dziełko które zwie się Master of Puppets.
Trochę historii na początek, rok 1986 heavy-metal powoli ustępuje miejsca nowej muzyce ,nierozumianej przez "starych" ,a entuzjastycznie przyjmowanej przez "młodych", jednak raczej bezskutecznie, bo listy przebojów pekają w szwach od takich nazw jak Judas Priest,Accept,Iron Maiden,Scorpions,Motley Crue,Saxon czy AC/DC, to są salony na które thrash nie ma miejsca, muzyka hard-rockowa czy heavy-metalowa to świetne melodie, ciekawe pomysły, wszechobecna radość, pewna forma kiczu,groteski ,ogólnie coś specjalnego że tak powiem. Hard-Rock z Heavy-Metalem celowo traktuje jako jedno, bo widać to w latach '80 przy płytach Purpli czy Sabatów które zapożyczają wiele od heavy-metalu z kolei takie zespoły jak Iron Maiden czy Saxon umiejętnie wykorzystują dokonania kapel 10 lat starszych, łącznikiem jest jakby Judas Priest ,zespół który chyba w tym czasie był najpopularniejszy z tych wszystkich, choć musiał o to wiele lat walczyć.
I nagle cała ta radosna idylla burzy się jak domek z kart, powstaje Master of Puppets i ludziom ,zwłaszcza w Stanach nudzi się stara formuła heavy-metalu ,chcą brudu,agresji,niepokoju,smutnych tekstów i dostają to na MoP, heavy-metal staje się powoli w mediach kojarzony nie z tym co pisałem na górze, tylko z czymś zupełnie innym, jest z tym zresztą kojarzony do dnia dzisiejszego ,czarne ubrania, groźne miny i te całe zagubienie które wyraża się w jakichś durnowatych tekstach o strachu,bólu,niepokoju ,które nie ma nic wspólnego z prawdziwymi korzeniami tej muzyki. Beznadziejność MoP łatwo widać stawiając ją przy płycie dwóch płytach wydanych w tym samym roku, płytach absolutnie pięknych, przebojowych, wspaniale wyprodukowanych, pełnych niesamowitych brzmień ,mowa o Somewhere in Time Iron Maiden i Rage for Order Queensryche, niestety furorę robi Master of Puppets i zaczyna się nowy okres w historii cięzkiego grania. Warto dodać że wiele osób przerażonych tą całą rewolucją w USA zamyka się w lżejszym graniu i wspiera kapele grające przebojowo, melodyjnie, ten nurt jednak upada pod ciężarem okropieństw grunge.
Od tej pory mamy zupełnie nowe style w tej muzyce, a jakie? black-metal(nie mylić z heavy-metalowymi kapelami z okultystycznimi tekstami na żarty oczywiście grającymi w latach '80) , gothic-metal ,doom-metal itd. jak widać nic przyjemnego , nawet na koncertach heavy-metalowych dominują cięzkie buty i czarne ubrania ,bo tak się przyjęło ,co raz więcej smutactwa lub brutalności i łomotu nie podpartego żadnymi umiejętnościami ani pomysłami, natomiast zespoły próbujące grać inaczej są uznawane za wiochę lub wogóle pomijane.
Rok 1986 to także Slayer z wiadomą płytą, tylko że różnica pomiędzy Slayerem a Metallicą jest taka że w tym pierwszych od cholera jest zapożyczeń od Judas Priest,Motorhead czy NWOBHM, przynajmiej ja tak to widzę, to taki brutalniejszy Motorhead, z solówkami w rodzaju Judas Priest ale szybciej i ekstremalniej, czuć pewien old-school poprostu, natomiast u Metallici tylko i wyłącznie nowomodę.
Co jest smutne? To ,że by zaistnieć wystarczy nagrać szybką, brutalną muzyką okrasić to jakimiś tekstami o narkotykach ,pacyfistycznym bełkocie i takich "bardzo rock and rollowych" tematach by stać się liderem całego stylu, popularności oczywiście, wogóle panowie z Metallici czuli się wtedy tak pewnie że potrafili obrażać ze sceny muzyków rockowych innych zespołów (przerastających ich o głowę) ,chodzi mi o nurt hair-metalowy, zachowując się w tym czasie jak totalni gówniarze.
Ale co jest w tym wszystkim nadzieją, że mozna włączyć sobie pierwszy z brzegu utwór Deep Purple,Judas Priest,Iron Maiden,AC/DC czy Scorpions najlepiej z tego okresu by przekonać się że muzykę można grać inaczej. Bez groźnych min, bez mroku, bez czarnej wizji świata, tak by dawać nadzieje i radość ludziom i by przede wszystkim tworzyć wspaniałą muzyką pełną ciekawych pomysłów,czadu i energii.

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 7:34 am
autor: Kro
Nomad powiem tylko tyle, brak mi slow. Daj se poprostu siana, bo niewiem co Ci mam powiedziec, rece mi opadaja. Master Of Puppets kladzie pod wzgledem muzycznym Somewhere In Time na lopatki, ta plyta jest od poczatku do konca swietna, wg. Ciebie stworzeenie czegos "nowego" to cos zlego? Skoro tak to najlepiej byloby klepac w bebenki jak jaskiniowcy i nic nie tworzyc. Ani mi sie nie chce rozpisywac, bo wypisales stek bzdur.

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 8:31 am
autor: vyrus
Chciałem coś napisać ale chyba nie dam rady :roll: Dosłownie każde zdanie w tym tekście to bzdura jest. Łapska opadają...

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 9:16 am
autor: Deadlock
nawet ja ten nie lubiany powiem Ci ze pierdzielisz niepomiernie.... straszne bzdury wypisales... kurde ;/ czlowieku w roku 1986 wyszlo tyle plyt ze kazda cos wniosla / zmienila . a ty zjechales jeden z najlepszych albumow wszechczasow ( chociaz nie koniecznie tak uwazam ) . fajnie ze wspomniales o accept i fajnie ze ktos ich pamieta...

ale zacytuje moja byla nauczycielke chemii : ''rece i cycki opadaja''

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 11:28 am
autor: Nomad
Kroczniok, zwariowałeś? MoP to płyta na wyższym poziomie niz SiT, Battery jest lepsze technicznie od Wasted Years, ciekawe w czym? ,megaprodukcja kosztująca kupe kasy ma być niby gorsza ?

Stoneman , miło Ci że ktoś Accept pamięta? dziwne stwierdzenie bo Accept to znany zespól, wiele osób go pamięta ,bo jest co pamiętać, zresztą jeden z moichy ulubionych zespołów, Fast as the Shark i te sprawy :)

"Jeżeli przyszliście tu by zobaczyć kolorowe ciuchy ze spandexu i makijaże, czy jakieś inne gówna i czekacie na słowa rock'n'roll baby w każdej piosence, to my nie jestemy waszym pieprzonym zespołem!."

To zdanie wypowiedział Hetfield na jakimś festivalu, to jest szczyt wszystkiego, totalne buractwo.

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 11:35 am
autor: vyrus
Nomad tobie się muzyka na MOP nie podoba czy to taki uraz do zespołu jest ?

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 11:37 am
autor: DeaDe
Nomad pisze:megaprodukcja kosztująca kupe kasy ma być niby gorsza ?
O_o :buahaha:

nomad pisze:
Rok 1986 to także Slayer z wiadomą płytą, tylko że różnica pomiędzy Slayerem a Metallicą jest taka że w tym pierwszych od cholera jest zapożyczeń od Judas Priest,Motorhead czy NWOBHM, przynajmiej ja tak to widzę, to taki brutalniejszy Motorhead, z solówkami w rodzaju Judas Priest ale szybciej i ekstremalniej, czuć pewien old-school poprostu, natomiast u Metallici tylko i wyłącznie nowomodę.
Tak jak już napisałem na DOTF:

Prawda jest raczej taka, że Slayer Ci się po prostu podoba, a Metallica nie, więc szukasz usprawiedliwień dla tego pierwszego. A Slayer (patrząc z Twojego punktu) ma sto razy gorsze texty od Mety i jest bardziej od niej odpowiedzialny za powstanie black/death metalu.

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 11:44 am
autor: zygfryd
DeaDe pisze: Prawda jest raczej taka, że Slayer Ci się po prostu podoba, a Metallica nie, więc szukasz usprawiedliwień dla tego pierwszego. A Slayer (patrząc z Twojego punktu) ma sto razy gorsze texty od Mety i jest bardziej od niej odpowiedzialny za powstanie black/death metalu.
Ja bym tu bardziej powiedział, że to kwestia ideologii. Kiedy do porównania różnych biznesów dołączymy własne idee i poglądy ( w dodatku bardzo ciekawe) to powstaje coś takiego.

Swoją drogą Nomad nie wiem po coś to rozsyłał po wszystkich możliwych forach tego typu. Chyba masz świadomość reakcji na Twoje poglądy (ja ich ani nie popieram ani nic, przyzwyczajenie ;)), a i tak dalej brniesz w to.

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 11:45 am
autor: DeaDe
I za to go wszyscy lubią :D.

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 11:52 am
autor: Szajba
nomad prosze Cie... nie fanzol takich głupot. nie lubisz thrashu - spoko, mnie to tito. ale nie pieprz głupot w stylu "thrash zniszczył piękno klasycznego metalu" bo to woła o pomste do nieba. zresztą weź też pod uwage to, ze i Hetfield, i Mustaine, i wielu innych muzyków thrashowych darzy wielkim szacunkiem i sympatią klasyczne zespoły heavymetalowe jak maiden czy priest. i nie rzadko pokazują to w swoich utworach(np outro z She Wolf megadetha jest zerżnięta z Transylvani maidenów ). muzyka metalowa mówi nie tylko o "utraconych latach" czy "środku przeciwbólowym" ale także o smierci czy o uzależnieniach (btw.. The number of the beast też jest metaforą uzaleznienia ). naucz sie jednej rzeczy. że nie liczy sie forma ale treść tego co się przekazuje. forma idzie na dalszy plan. tyle ode mnie

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 11:55 am
autor: Deadlock
Nomad pisze:Stoneman , miło Ci że ktoś Accept pamięta? dziwne stwierdzenie bo Accept to znany zespól, wiele osób go pamięta ,bo jest co pamiętać, zresztą jeden z moichy ulubionych zespołów, Fast as the Shark i te sprawy :)
IMO to w tych czesach ten zespol jest strasznie niedoceniany , i jak dla mnie zapomniany przez wiekszosc metalowcow... bo w polsce i tak wiekszosc metalowej braci slucha tylko rzezni ;/ a szkoda.. :) ale fajnie ze ich lubisz :) Haidi hajdo hajda...

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 11:55 am
autor: Nomad
Dlaczego uciekacie od wypowiedzi Hetfielda ,skomentujcie to, przecież to buractwo w czystej postaci.

Aha, ja lubię wiele zespołów thrashowych jakby ktoś chciał wiedzieć.

A co do Accept, to jak to się piszę na jednym forum Accept kopię dupę, wspaniały zespół....He's the Midnight Mover :)

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 11:59 am
autor: DeaDe
Nomad pisze:Dlaczego uciekacie od wypowiedzi Hetfielda ,skomentujcie to, przecież to buractwo w czystej postaci.
Bo co to kogo obchodzi? Jak bym się miał tak przejmować np. textami Slayera...
Nomad pisze:Aha, ja lubię wiele zespołów thrashowych jakby ktoś chciał wiedzieć.
Przecież mówisz, że ta muzyka zniszczyła heavy metal.
Szajba pisze:Liczy się nie forma, a treść
Zupełnie odwrotnie u mnie - w większości przypadków mam w dupie treść. (patrz pierwszy quote)

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 12:01 pm
autor: Szajba
Nomad pisze:Dlaczego uciekacie od wypowiedzi Hetfielda ,skomentujcie to, przecież to buractwo w czystej postaci.
a Bruce co drugi koncert pieprzy, że MTV to syf a sam kiedyś (niewiem czy nadal) prowadzil program w mtv. wokaliści na koncertach gadają wiele rzeczy bo i tak fani bedą bić brawko, gwizdać i krzyczesc "yeaaaaaaaaaaaaaaah" (btw zawsze mnei rozwala jak jakis wokalista mówi "you are dirty motherfucers" a ludzie wtedy krzyczą i piszczą z kisielem w gaciach :lol: ).

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 12:05 pm
autor: vyrus
DeaDe pisze:Zupełnie odwrotnie u mnie - w większości przypadków mam w dupie treść. (patrz pierwszy quote)
Spójrz, że treść można oceniać obiektywnie a forme nie. Chyba o to chodziło. :B

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 12:06 pm
autor: Szajba
DeaDe pisze:Zupełnie odwrotnie u mnie - w większości przypadków mam w dupie treść. (patrz pierwszy quote)
fakt, źle napisałem. szczerze mówiąc nie wiem jak ująć to co miałem na myśli :lol: ale ogólnie chodzi o to ze treść tego co muzycy mają nam do rpzekazania jest ważna, a forma czyli czy to thrash czy to heavy metal jest tu mniej ważne
vyrus pisze:Spójrz, że treść można oceniać obiektywnie a forme nie. Chyba o to chodziło. :B
czytaj wyżej ;)

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 12:08 pm
autor: Maciek_
a ja właśnie podpisuje się rękami i nogami pod wypowiedzią Hetfielda. dla mnie buractwo to makijaże i glamowe ciuchy :lol: herezje głosisz nomad i tyle :lol:

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 12:08 pm
autor: DeaDe
vyrus pisze:
DeaDe pisze:Zupełnie odwrotnie u mnie - w większości przypadków mam w dupie treść. (patrz pierwszy quote)
Spójrz, że treść można oceniać obiektywnie a forme nie. Chyba o to chodziło. :B
No nie wiem. Przecież jakaś treść może obrażać czyjąś religię, a drugiemu - ateiście - się podobać, bo zawiera dużo wulgaryzmów i to go jara.

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 12:10 pm
autor: DeaDe
Maciek_ pisze:a ja właśnie podpisuje się rękami i nogami pod wypowiedzią Hetfielda. dla mnie buractwo to makijaże i glamowe ciuchy :lol: herezje głosisz nomad i tyle :lol:
Haha, a mi właśnie ostatnimi czasy najbardziej podoba się pudel metal :D.

Re: Rok 1986...

: śr lip 04, 2007 12:12 pm
autor: Nomad
Szajba pisze:
Nomad pisze:Dlaczego uciekacie od wypowiedzi Hetfielda ,skomentujcie to, przecież to buractwo w czystej postaci.
a Bruce co drugi koncert pieprzy, że MTV to syf a sam kiedyś (niewiem czy nadal) prowadzil program w mtv. wokaliści na koncertach gadają wiele rzeczy bo i tak fani bedą bić brawko, gwizdać i krzyczesc "yeaaaaaaaaaaaaaaah" (btw zawsze mnei rozwala jak jakis wokalista mówi "you are dirty motherfucers" a ludzie wtedy krzyczą i piszczą z kisielem w gaciach :lol: ).

no i dlatego taki Bruce jako człowiek nigdy nie będzie dla mnie postacią takiego formatu co np.Ian Gillan, proste