Strona 1 z 2

22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: sob lut 23, 2008 10:50 am
autor: Ancient Mariner
Jest 2 a.m, biore piwko…zaczynamy relacje ;)

Tak naprawde to niewiele brakowale, aby tej relacji w ogole nie bylo. Rano w dniu koncertu dopadlo mnie zatrucie pokarmowe i balem sie, ze zamiast stac przy barierce, to bede siedzial…bynajmniej nie na trybunach ;) Potem mialem dylemat czy isc pod barierke czy nie…bo jak wiadomo – droga spod barierki do WC moze byc dluga i pelna niebezpieczenstw ;). Jednak po chwilach wahania, uzbrojony w koszulke z napisem POLSKA i bialo-czerwona flage poszedlem pod barierke…Czy zaluje??...

Koncert wywolal wielkie zainteresowanie w Monterrey - ponad 11 tys biletow sprzedano w 2 tygodnie w listopadzie, do tego lokalne media szeroko opisywaly i zapowiadaly wystep Maidenow, tak wiec mysle, ze mogliby tu spokojnie zrobic show na 20-30 tys ludzi. To sie nazywa prawdziwa promocja, czego u nas niestety brakuje.

Juz w srode wieczorem widzialem ludzi koczujacych pod hala, niektorzy z nadzieja, ze zajma sobie miejsca pod barierka ;) Goscie spali dwie noce na chodniku, po to zeby wprowadzic sie w koncertowy klimat. Nawet kumpel, ktorego bralem na FTTB zdecydowal sie spedzic tam nocke ;) Maniacy…

Zbiorka FTTB przebiegla nawet dosc sprawnie, Meksykancy grzecznie stali w kolejce po opaski, do ktorej oczywiscie “po polsku” sie wepchalem. W miedzyczasie ekipa Maiden (Dave Pattenden) przeprowadzala wywiady z fanami. Nie omieszkalem rowniez tam wepchac swojej facjaty oraz flagi, dzieki czemu zalapalem sie na wywiad. Pogadalismy sobie z Davem, o tym jakie Polskie miasto powinien odwiedzic ;)
Johnny B powiedzial, ze na podstawie m in tego materialu zmontuja film dokumentujacy trase. Podobno najpierw ma byc wyswietlany w kinach (w co watpie…), a potem ukaze sie na DVD (bardziej prawdopodobne). Byc moze tez na Iron Maiden TV…

Po wejsciu do Areny zajalem wygodne (wtedy jeszcze…) miejsce na samym srodku barierki, zamowilem kubek wody, aby sie juz kompletnie nie odwodnic tego dnia;) Po kilkunastu minutach zaczeli wpuszczac reszte i towarzystwo doslownie wlewalo sie jak woda do tej hali – wszystkimi otworami – istna rzeka ludzi.

Na krotko przed wejsciem mlodej Harrisowny bylo juz naprawde tloczno i malo komfortowo. Meksykancy ulomkami jednak nie sa i pchac sie potrafia. I to jak! Barierki sa tam podobnej konstrukcji do tych naszych, tez maja podesty, a z przodu dodatkowe zbrojenia, o ktore sie mozna zaprzec. Tak wiec w pewnym momencie, jak nadeszla meksykanska fala naporu poczulem, ze sie przesuwamy razem z tymi cholernymi barierkami! Przesuneli nas chyba o jakies 15 cm blizej sceny. Ostro, i to jeszcze przed supportem. Goscie z ochrony zaczeli wiazac poszczegolne barierki lancuchami, bo zaczynaly sie rozjezdzac.
Juz wtedy bylo ciezko i zastanawialem sie, co bedzie przy Maiden.

Cora Stefana “zaspiewala” chyba te same kawalki co w zeszlym roku, mam wrazenie, ze tylko jednej piosenki wczesniej nie slyszalem, ale moze sie myle…
Panna zaprezentowala staly repertuar ruchow, polegajacy na rytmicznym potrzasaniu glowa w prawo i lewo, w gore i w dol oraz kilka innych swoich standardowych figur. Na plus trzeba jej zapisac to, ze nie wydzierala sie tam strasznie jak na poprzednich koncertach, no i nie rozmazal jej sie makijaz. Na minus – tym razem nie pokazala swoich wdziekow szerszej publicznosci…no i wydaje mi sie ze troche w talii przytyla ;)

Po Doctor Doctor, na ekranach po obu stronach sceny pojawil sie krotki filmik, ukazujacy zespol oraz Ed Force One. Nastepnie przemowil Winston i zaczelo sie (dodam tylko, ze setlisty nie znalem, choc mialem swoje przewidywania, ktore jakos bardzo nie odbiegly od rzeczywistosci):
1. Aces High - To co mnie zaskoczylo to swietna jakosc dzwieku pod barierkami, przede wszystkim doskonale slyszalem Bruce´a, solowki gitarzystow juz troche gorzej, ale nie mozna miec wszystkiego. Zdecydowanie byl to pod wzgledem naglosnienia pod barierka jeden z najlepszych koncertow na jakich bylem (tylko Amneville 2003 jest wciaz pod tym wzgledem niedoscignione). Zreszta nie tylko z tego powodu. Wsrod publiki od razu zaczelo sie szalenstwo, jak patrzylem na trybuny, to wszyscy stali z rekami w gorze, wydzierali sie…Cos pieknego. Bruce udowodnil, ze jest w swietnej formie. I tak naprawde potwierdzal to przez caly wieczor.
2. 2 minutes – tez sie spodziewalem tego utworu wypadlo calkiem niezle, ale jakos bardziej mi sie podobalo jak grali to na trasie AMOLAD.
Tutaj chyba zrobili mala przerwe, Bruce zaczal swoja gadke, ale 11 tys Mexicaqnos i jeden Polak tak sie darli, ze koles po prostu siadl na scenie i nas sluchal. Rozejrzalem sie po hali – wypelniona po same brzegi, pekala w szwach, niektorzy ogladali koncert z trybun juz praktycznie na wysokosci backstage´a. To bylo cos pieknego, “ole ole ole ole Maiden Maiden” i inne przyspiewki Latynosow sprawily, ze Bruce oczywiscie nie omieszkal im poslodzic troche i obiecal powrot, ale niekoniecznie do Areny, tylko byc moze w jakies wieksze miejsce…
3. Revelations – pierwsza niespodzianka, myslalem, ze zagraja to pozniej, w polowie koncertu. Znowu graja oryginalny, dluzszy wstep, gitarki miodzio, Bruce – pierwsza klasa.
4. The Trooper – no nie, znowu…po raz n-ty, mimo wszystko milo sie sluchalo, publika reagowala swietnie.
5. Wasted Years – wypadl calkiem niezle, zespol swietnie sie bawil, Bruce pozwalal Adrianowi spiewac refreny;)
6. Number... – patrz komentarz do Troopera; na plus - fajne oswietlenie w czasie tego kawalka.
7. RTTH – jw.; na plus – publicznosc.
8. Rime Of The Ancient Mariner – na ten utwor czekalem najbardziej. I wiecie co? To byl chyba najlepszy kawalek jakiegokolwiek koncertu Maiden jaki widzialem / slyszalem, czy to na zywo, czy na DVD, bootlegu. Moim zdaniem, to co wczoraj zaprezentowali zjada na sniadanie zarowno wersje albumowa jak i LAD. Zajebiscie zwarcie i rytmicznie zagrany, z wykopem, swietna praca duetu Harris McBrain, i fantastycznym wokalem Dickinsona. Wiem, ze on nie ma juz tego glosu co dawniej, nie ma tej skali, sam to nieraz podkreslalem, ale to jak zinterpretowal wczoraj ten utwor, sprawilo, ze wlasciwie to moglem po jego zakonczeniu spokojnie udac sie do domu, bo nic lepszego bym juz nie uslyszal. Magnum Opus!
9. Powerslave – wejscie Nicko na poczatku – miodzio;) Ogolnie – bardzo dobrze zagrany i zaspiewany, ale ja i tak jeszcze zylem poprzednim utworem.
10. Heaven Can Wait - wstep zagrany przez Dave´a i Steve´a. Najlepszy moment to wyjscie fanow na scene, a zwlaszcza jednego, ktory przytargal ze soba metrowej wysokosci rzezbe Edka z okladki 7th Son. Wywolalo to ogolne rozbawienie wszystkich, lacznie z czlonkami zespolu. A Edka zostawili sobie na scenie ;)
11. Can I Play… - wypadlo ok, ale bez jakis tam rewelacji, jednak publika znowu na medal.
12. Fear Of The Dark – patrz pkt 7.
13. Iron Maiden – pokraczny jakis ten Eddie Cyborg ;)
14. Moonchild – przed koncertem natknalem sie na jakas setliste zawierajaca ten utwor, ale do konca nie wierzylem. Ciesze sie, ze to graja, powialo troche swiezoscia. Do tego ten kawalek ma swietne solowki
15. Clairvoyant – niezle wykonanie, nie bylo skakania przy “there´s a time to live…”, z powodow, ktore opisze za chwile.
16. Hallowed – w przeciwienstwie do NOTB, RTTH i FOTD, ten utwor jakos mi sie jeszcze nie znudzil. Znowu brawa dla publicznosci.

Co do setlisty – jest calkiem niezla i rozumiem, ze te kraje, ktore sa rzadko odwiedzane dostaja NOTB, RTTH i FOTD. Dla nas to chleb powszedni, dla nich swieto. Mnie zabraklo Strangera i Flight of Icarus, no i SSOAS, ale to bylo tylko marzenie.

Kilka ciekawostek:
- Nie bylo pirotechniki, niestety (mialo nie byc w Ameryce Pd wg Roda, wiec swoja droga Rod powinien sie wybrac na kurs geografii, od kiedy to Meksyk jest w Ameryce Pd??)
- Steve zmienil bas po 4tym czy 5tym utworze, i juz do konca gral na niebieskim
- Bylo troche crowd surfingu, czego sie nie spodziewalem,
- Ludzie za mna padali jak muchy, byl mega scisk, mega goraco, do tego zero wody od ochrony – w tej kwestii sa jeszcze w trzecim swiecie
- Informacje o problemach pod scena dotarly do zespolu – widzialem jak najpierw Steve pokazywal do Adriana i Dave´a, aby nie skakali i sam tez w ogole nie skakal nawet w czasie FOTD, albo Clairvoyant. Potem tez tlumaczyl Janickowi, pokazujac na publike. Jednoczesnie ochrona dosc czesto prosila ludzi, aby troche sie cofneli.
- Zespol rzecz jasna widzial jaki kraj jest reprezentowany w pierwszym rzedzie ;) :rocx
- Jakas laska rzucila stanik na scene, ktory potem Bruce oferowal swoim kolegom ;)

Moj trzynasty koncert Maiden nie okazal sie byc pechowym, wrecz przeciwnie, dla mnie to jeden z 3ech najlepszych koncertow jakie widzialem / slyszalem / przezylem (obok Hammersmith 2005 i Amneville 2003).
Kto nie ma biletu do Wwy, niech jutro idzie kupic. Gwarantuje Wam swietna zabawe.

Gratuluje kazdemu, kto doczytal do tego miejsca. Troche dluga relacja. No i sorki za brak polskich liter.
Ide spac. Buenas noches :D

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: sob lut 23, 2008 11:47 am
autor: Abstract
Nie no z tego co opisujesz to tam faktycznie jest Trzeci Świat ;) Chyba jesteś pierwszą osobą z Forum która widziała Maiden na zywo w tym roku.

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: sob lut 23, 2008 11:54 am
autor: Mr.Hankey
Ciekawa relacja. Przeczytałem w całości.

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: sob lut 23, 2008 4:52 pm
autor: Opra
Super relacja Maciek :)wcale nie za dluga, jescze bym mogla czytac :D ;-) Zazdroszcze tego koncertu ;)

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: sob lut 23, 2008 5:20 pm
autor: Maidenman
Rewelka. I też dotrwałem do końca :mrgreen:

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: sob lut 23, 2008 6:53 pm
autor: RALF
Dzięki , ciekawi mnie czy panowie 'dowiozą' FOTD do Warszawy, ja bym się szczerze ucieszył!

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: sob lut 23, 2008 6:56 pm
autor: iron_fox
przyjemnie się czytało, dobrze napisane

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: sob lut 23, 2008 7:01 pm
autor: Ancient Mariner
Ciesze sie, ze relacja sie spodobala :)

Wideo z koncertu (reporter, ktory to nagrywal stal dokladnie przede mna):

http://www.elnorte.com/

Scroll do polowy strony, zobaczycie fotke Harrisa, i podpis "Traen su metal a regios".
:D

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: sob lut 23, 2008 8:36 pm
autor: bud
Świetna relacja!
Ten materiał ze strony świetny jest. :rocx

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: ndz lut 24, 2008 1:34 am
autor: Mr.Hankey
Jak mnie śmieszy ta czapka. ;-)

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: ndz lut 24, 2008 2:13 am
autor: Levy
Cóż... pozazdrościć ;-)

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: ndz lut 24, 2008 10:28 am
autor: Mirdaroh
Bardzo fajna relacja. Już nie mogę się doczekać pierwszego koncertu w Paryżu :).

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: ndz lut 24, 2008 11:52 am
autor: labutanol
Ancient Mariner pisze:Jakas laska rzucila stanik na scene, ktory potem Bruce oferowal swoim kolegom ;)
mam nadzieje że u nas też laseczki bedą rzucac :D:D

dzieki za relacje :)

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: ndz lut 24, 2008 8:35 pm
autor: Ancient Mariner
Ponizej potwierdzenie, ze faktycznie bylem na tym koncercie. Flaga w 1szym rzedzie;)

Obrazek

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: ndz lut 24, 2008 8:47 pm
autor: syzygy
Ancient Mariner, zaskoczyło Cię mocno, że grają Feara, skoro nie znałeś setu? :wink:

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: ndz lut 24, 2008 9:30 pm
autor: jajco
relacja zajebiaszcza..przeczytałem cała bez ani jednej chwili znużenia...już nie moge się doczekać Warszawy i Pragi :D

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: ndz lut 24, 2008 10:41 pm
autor: Ancient Mariner
syzygy pisze:Ancient Mariner, zaskoczyło Cię mocno, że grają Feara, skoro nie znałeś setu? :wink:
Kilka dni przed koncertem kolega Wicker powiedzial mi, ze jeden kawalek w secie "mocno go wkurwil", tak wiec sie domyslilem o co chodzi ;)

Tutaj macie probke mozliwosci Meksykanow:

OLE OLE OLE:
http://pl.youtube.com/watch?v=PyYPpits8uM

Chyba tylko ja krecilem nosem na Troopera ;), reszcie sie podobalo :
http://pl.youtube.com/watch?v=VbB4PN8n7W0


Pobijemy ich w Warszawie ;)

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: pn lut 25, 2008 10:33 pm
autor: Madril
Bardzo fajna relacja. :) Zazdroszczę tego Meksyku (w ogóle Meksyku), ale jeszcze wszystko przede mną. :)

BTW. Lecisz może do Goteborga 25/07 z Wawy? ;-)

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: wt lut 26, 2008 3:48 am
autor: Ancient Mariner
Madril pisze:Bardzo fajna relacja. :) Zazdroszczę tego Meksyku (w ogóle Meksyku), ale jeszcze wszystko przede mną. :)

BTW. Lecisz może do Goteborga 25/07 z Wawy? ;-)
Tak, z Wwy WizzAirem :)

Re: 22/02/2008 - Iron Maiden - Monterrey, Meksyk (RELACJA)

: śr lut 27, 2008 12:04 am
autor: Madril
Git, przynajmniej jeden się nie 'pociąguje'. :)