Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Kulturalna dyskusja fanów Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Schizoid
-#lord of the flies
-#lord of the flies
Posty: 2608
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Schizoid » czw gru 06, 2018 8:28 pm

Żeby coś sprezycować:

1. Muzyka ma się znakomicie. Żyjemy w czasach, kiedy każdy gatunek ma miejsce dla siebie i rozwija się równolegle do innych. Największymi polskimi zespołami gitarowymi jest ogromny Behemoth, coraz bardziej znane na świecie Riverside, a nasze hale zapełnia Podsiadło. Dodatkowo rap w postaci tego całego Taco czy innego Quebonafide też ma sporo słuchaczy, a Organek przemyca retro rocka do podświadomości kultury masowej. Czyli wszystko idzie swoją ścieżką i to jest dobre dla odbiorców, bo nie są na nic skazani. Lubisz metal? W piątek możesz iść na Decapitated. Wolisz coś innego? Za rogiem masz koncert Korteza. Dla mnie to całkiem spoko rzeczywistość.

2. Metal ma się dobrze. Jeśli ktoś nie chce zobaczyć tego, że są młode dobre kapele, to nie zobaczy. To jest kwestia jego własnych ograniczeń. Jak się zatrzymało na latach '90, to sorry. Ale nie dość, że stare bandy dalej nagrywają fajne rzeczy, to nowe zespoły, chociaż nie rewolucyjne, wydają płyty na poziomie. Rewolucji w metalu już nie będzie. Niejako przychylam się do tezy, że w metalu nic nowego nie da się wymyślić. To mimo wszystko muzyka rozrywkowa o dość ograniczonej konwencji i jeśli ktoś słucha Slayera na przemian z Sepulturą, a od święta zapuści sobie Saxon, to może faktycznie ma prawo tak uważać, bo nie ma pojęcia o muzyce ogólnie. Ale generalnie wszystko już było.
Czasem widzę, jak ludzie zachwycają się jakimś podziemnym zespołem, który rzekomo ożywia gatunek. Kiedy go odpalam, to słyszę w nim Venom z nieco cięższym wokalem. Serio, to że zmieni się jeden element układanki nie oznacza, że mamy do czynienia z czymś nowym.
Jeśli metal ma się rozwijać, to musi się łączyć z innymi gatunkami. Tylko czy wtedy dalej będzie metalem? Znając życie, to "prawdziwki" zmieszają go wtedy z błotem, jak to wygląda w przypadku rapcore. Szczerze? Też wolę może utarte, ale metalowe granie, niż jakieś dziwne wynalazki. Odpalę sobie czasem Body Count, ale nie chcę, by tak w przyszłości wyglądał metal. Zresztą ja tego nie traktuję na tej samej zasadzie, co Pantery i dajmy na to Kinga Diamonda.
To jakby ktoś chciał rozwijać rockabilly. Powiedzmy, że wczesny Johnny Cash nie brzmiał jak Elvis, ale to jednak podobna muzyka. Dodajmy do niej przester. Potem agresywne solówki. Potem screamy i dostaniemy coś rewolucyjnego. Ale to już nie będzie rockabilly. To będzie coś innego. I tak samo jest z metalem. Dlatego jego w czystej formie nie da się już rozwinąć.

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 890
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Pierre Dolinski » czw gru 06, 2018 11:50 pm

Czasy Bacha to czasy, w których nie istniały jeszcze nośniki dźwięku, więc żeby posłuchać muzyki, trzeba było wynająć muzyków i zrobić koncert. Muzyka tzw klasyczna, nie była zatem muzyką popularną. Koncerty organizowały koła szlacheckie i to szlachta brała w nich udział. Z czasem to się upowszechniało, ale muzyka klasyczna pozostała muzyką kulturowych elit. Metal to muzyka rozrywkowa będąca mniej lub bardziej daleko przetworzonym rock and rollem. Spełnia dokładnie taką samą rolę i nie ma powodu sądzić, że nie zostanie całkiem zastąpiona inną muzyką rozrywkową.
Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz. Jak myślisz dla kogo Vivaldi tworzył piękne dzieła skrzypcowe? W większości powstawały na potrzeby dydaktyczne podopiecznych z domu dla sierot w którym utworzył i prowadził orkiestrę złożoną z biednych dziewcząt które uczył grać na instrumentach i muzykować zespołowo. Dlaczego? Żeby łatwiej było im znaleźć męża, bo panna kształcona i jeszcze posiadająca umiejętność muzykowania miała w tamtych czasach większe branie.
Jak myślisz? Z czego czerpali inspirację ci wielcy z tamtych lat tworząc swoje utwory? Na przykład z tańców. Czym była suita barokowa? Zbiorem tańców tańczonych w tamtych czasach nie tylko w środowiskach dworskich. W tamtych czasach była również klasa średnia. Była też biedota. Muzycy z epoki baroku, którzy mieli etat u księcia, czy biskupa byli niewielką grupą. Wielu ludzi muzykujących przymierało w tamtych czasach głodem, bo nie byli takimi szczęściarzami. Gdzie grali? W knajpach, tawernach portowych do tańca, dla mieszczan i również dla takich biednych obdartusów jak oni sami. Czasem za grosze, czasem za miskę strawy i spanie.
Muzykę tak jak i teraz kochali ludzie i bogaci i biedni. To co teraz wydaje Ci się klasyką, niegdyś było muzyką użytkową.
Ludzie w operach reagowali na to co działo się na scenie zupełnie inaczej. Teraz gwizdanie, tupanie, zanoszenie się śmiechem i inne obsceniczne gesty widowni są passe. W tamtych czasach ludzie żywiołowo reagowali na to co działo się na scenie. To dziś tak zwana muzyka klasyczna zamknęła się w filharmoniach i odgrodziła od publiczności drogimi biletami. Niegdyś była sztuką rozrywkową. Grywaną i dla biednych i dla bogatych. Tak jak i dziś Iron Maiden słuchają ludzie dobrze sytuowani i obdartusy.
Nie masz racji. Poczytaj trochę o tamtych czasach, zainteresuj się historią muzyki, bo tak troszeczkę błądzisz w swoich przekonaniach.

Awatar użytkownika
pinio
-#invader
-#invader
Posty: 223
Rejestracja: pn cze 20, 2011 9:46 pm
Skąd: Warszawa/Gdańsk

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: pinio » pt gru 07, 2018 11:09 am

Nawet poszczególne części klasycznych symfonii wywodziły się z tańców. Warto też zauważyć, że kompozytorzy (jeszcze w czasach Mozarta) mieli status służby dość nisko stojącej w hierarchii. Posiłki jadali z woźnicami, choć bywały wyjątki, ale raczej wynikające z indywidualnych cech "panów". Co do zasięgu muzyki w tamtych czasach - arie z "Czarodziejskiego fletu" były przebojami gawiedzi nuconymi w knajpach przez pół Wiednia. Bo i gawiedź chodziła na opery.

Tak mniej-więcej od pierwszego koncertu trzech tenorów klasyka próbuje wychodzić do ludzi, choć dużo wcześniej zaczął ją tłumaczyć Bernstein (do znalezienia na jutubie). I na szczęście - udaje jej się to. Jaki jest jej potencjał - polecam z tzw. serca dvd "Swinging Bach" - zapis koncertu z 2000 r. (250 rocznica śmierci Bacha), który odbył się - gdzieżby indziej - na rynku w Lipsku. Chyba najlepszy zapis bachowskich motywów a przede wszystkim tego, jakie cuda można z tej muzyki zrobić.
Do metalu chyba najfajniej (przynajmniej dla mnie) adaptuje klasyczne motywy niejaki "łysy" Wolf - sami znacie przykłady. Kto choć raz nie zdarł gardła przy "metal heart" - cały czas ma po co żyć.

A co do muzyki w ogóle - warto zauważyć efekt cywilizacyjny związany ze swoistą nadprodukcją. Nie moje to zdanie, ale się pod nim podpisuję, że teraz żyje się ze świadomością, iż większości togo co jest tworzone i gdzieś-tam dostępne nigdy się nawet nie usłyszy. Twórcy mają inne, lepsze warunki, większą łatwość aby tworzyć i utrwalać, ale z kolei nadmiar ilości implikuje trudność z przebiciem się do słuchaczy i zaistnieniem na rynku.
No i dochodzimy do roli mediów, które mogą ułatwiać dostęp, ale też eliminować takie lub inne gatunki kierując się swoimi celami, czasem indywidualnymi bądź - nie wiadomo skąd pochodzącymi - tzw. ogólnymi opiniami (vide brak Iron Maiden w mediach, nieobecność metalu w polskich mediach), ale to już odrobinę inny temat.

Jest jeszcze inny aspekt. Jak się przez lata grzebie i dogrzebuje do muzyki, rosną oczekiwania, podwyższa się próg akceptacji i wymagań. Byle czego nie chce się słuchać. Coraz trudniej dokopać się do muzyki, która poruszy człeka tak jak wstrząsała nim wtedy, kiedy zaczynał ją odkrywać. Swoiste zblazowanie, narzekanie, że "kiedyś to było ..." wywołane emocjonalnym nasyceniem (czy wręcz przesytem) to raczej odbicie indywidualnego stanu słuchacza niż odzwierciedlenie obiektywnej sytuacji.
To tak trochę jak z relacjami damsko-męskimi - są tacy, którzy trafiają na swoją pierwszą, największą i jedyną (Maiden to - muzycznie - mój przypadek; choć przecie nie ogranicza mnie to w poznawaniu innych to drugi raz takiego kopa emocjonalnego już raczej nie doświadczę). Inni wolą zmiany, romanse bądź stabilność + skoki na boki. Są i tacy, którzy "swojej" nie znajdą nigdy. Warto pamiętać, że muzyka to najbardziej ulotna, ale i trwała ze sztuk. No i - wykorzystując fakt, że uszy mają najkrótszą drogę do hipokampa - jest najmocniejszym i najsubtelniejszym bodźcem emocjonalnym. Co z kolei rodzi trudności w przełożeniu go na język "obiektywny". Swoiste kłótnie na tym forum - np. która płyta lepsza, a która lepsiejsza - najlepiej to pokazują.
Najważniejsze, że jest w czym wybierać - więc raczej na pytanie tematu odpowiem przecząco.
Nawet jeśli tej muzyki nie napisał Mozart, to ten kto ją napisał - był Mozartem

Awatar użytkownika
Vorgel
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 639
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Vorgel » pt gru 07, 2018 11:11 am



Jak myślisz dla kogo Vivaldi tworzył piękne dzieła skrzypcowe?
Dla Malmsteena? ;)

Muzyka ludowa to co innego niż muzyka klasyczna (poważna). Owszem, w Anglii muzyka dworska przesiąknięta była muzyką ludową, dlatego też folk angielski (nie mylić z celtyckim) tak bardzo różni się od muzyki ludowej kontynentalnej Europy. I dlatego też, sami Anglicy nie traktują tej muzyki jako muzyki służącej do zabawy, chociaż w dawnych czasach tak było. Na dworach Anglii usunięto z tradycyjnego angielskiego folku wszystkie rażące "pogańskie" elementy, ostała się muzyka mająca charakter raczej stonowany. Muzyka klasyczna w rozumieniu ogólnym, nie wywodzi się jednak z żadnej muzyki ludowej, bowiem pierwsze standardy brzmieniowe opracowali katoliccy mnisi w XI wieku i były one oparte na śpiewach klasztornych. To się rozwijało całkowicie obok nurtu plebejskiego.
"The most important people in Europe, we can say new emperors, took part in the liturgy of the new European pagan religion, the New Religion of pagan Europe, with a silly billy goat on the divine throne." Krzysztof Karoń

Awatar użytkownika
Vorgel
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 639
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Vorgel » pt gru 07, 2018 8:06 pm

Nawet poszczególne części klasycznych symfonii wywodziły się z tańców.
Zaraz dojdziemy do wniosku, że muzyka klasyczna to disco polowe tańce , bo chyba do tego zmierza ta dyskusja ;)

Brytyjski muzykolog Philip Tagg, podzielił muzykę na trzy rodzaje: muzyka klasyczna (poważna), muzyka ludowa i muzyka popularna (rozrywkowa). I nie ma chyba co dorabiać filozofii do tego. Każdy wie, o co chodzi. Muzyka poważna nie ma korzeni w muzyce ludowej, jakbyśmy się do klasyfikacji nie przymierzali. Poza tym, istnieje coś takiego jak estetyka, to jest temat na odrębną dyskusję, ale poczucie estetyki, każdemu z nas bez wyjątku na tym forum jasno podpowie, że Vivaldi to jednak nie wiejskie tańce ;)
"The most important people in Europe, we can say new emperors, took part in the liturgy of the new European pagan religion, the New Religion of pagan Europe, with a silly billy goat on the divine throne." Krzysztof Karoń

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 890
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Pierre Dolinski » sob gru 08, 2018 7:17 pm

Skąd czerpiesz tą dziwną wiedzę???
Muzyka dziś zwana klasyczną, to bardzo szerokie pojęcie. Pełniła niegdyś funkcję użytkową. Rodzaj użytkowości był zależny od zamawiającego, który był mecenasem kompozytora, bądź od potrzeby własnej twórcy. Mieliśmy w baroku i klasycyzmie wielu genialnych Europejczyków. Powstawała muzyka sakralna czyli różne msze, kantaty kościelne i inne dzieła wokalno instrumentalne z przeznaczeniem do wykonywania w kościele. Obok tego powstawały dzieła lżejsze i również programowe(o czymś opowiadające, ilustracyjne), jak choćby "Pory roku" Vivaldiego, "Muzyka sztucznych ogni" czy "Muzyka na wodzie" Haendla, "Gulliver Suite" Telemanna, czy kantaty świeckie Bacha, takie jak choćby ta o kawie..... i można by wymieniać w nieskończoność.
Świecka muzyka klasyczna to była często muzyka rozrywkowa. Np. opery buffo(komiczne)Mozarta i wielu innych kompozytorów, którzy przy pisaniu tych dzieł w oparciu o teksty uznanych librecistów świetnie się bawili, jak również świetnie bawili się podczas wystawiania tych oper. To była muzyka rozrywkowa.
A jak myślisz? Po co Paganini pisał swoje kaprysy skrzypcowe i inne wirtuozowskie utwory również na gitarę? Przede wszystkim dla kasy i żeby wyrywać fajne lale, bo granie na różnych instrumentach było fajnym wabikiem. Zwłaszcza takie granie jakie uprawiał Paganini. Finezyjne, obłędnie wirtuozowskie i nasycone emocjami. No przecież nie była to muzyka sakralna ku czci szatana, jak chcieli to widzieć niektórzy mu współcześni, którzy nie mogli pojąć, że chłop intelektualnie wyprzedził epokę, dzięki czemu położył podwaliny pod dalszy rozwój techniki w grze na skrzypcach. Jak myślisz? Jak w teatrach muzycznych, bo tam najczęściej odbywały się wtedy koncerty, reagowano na występy Paganiniego? Tak jak w XX wieku na występy The Beatles czy Presleya. Też lale mdlały i fani popadali w amok, chcąc się zadeptać, żeby być bliżej sceny.
Muzyka ludowa była wyczuwalna w muzyce klasycznej-poważnej od zawsze, która od zawsze poważną nie była. Lendler - austriacki taniec ludowy na 3/4 był poprzednikiem walca, którego tańczono w pałacach. Stylizowane lendlery pisali różni poważni kompozytorzy na przestrzeni następnych epok. Sarabandę, taniec niby dworski, tańczyły również portowe ździry. Chcąc przypodobać się potencjalnym klientom wykonywały dość lubieżne choreografie w rytm tego tańca. Sarabanda jest jedną z części sonat, suit, partit barokowych. Można je spotkać w dziełach Bacha, Corellego i innych wielkich tamtych czasów. Rytm siciliany, tańca pasterskiego z Sycylii z XVII wieku, zainspirował Jana Sebastiana Bacha do napisania jednej z najpiękniejszych arii będącej częścią Pasji wg. św. Mateusza, czyli dzieła sakralnego.
Menuety można spotkać w symfoniach Mozarta, Beethovena i wielu innych kompozytorów.
Antonin Dworak, wybitny czeski kompozytor inspirował się czeską muzyką ludową. Chopin inspirował się muzyką ludową pisząc swoje polonezy i mazurki i inne dzieła. Karol Szymanowski inspirował się folklorem góralskim np. kiedy pisał balet Harnasie.
Wracając do Vivaldiego. Jeśli chcesz wiedzieć o czym są "Pory roku", to sobie poczytaj w Internecie. W wielu fragmentach muzyka zawarta w tym dziele ilustruje różne wsiowe klimaty. Oczywiście w wyrafinowany muzycznie sposób, jednak inspiracja jest jednoznaczna. W oryginale partytura była opatrzona sonetami opisującymi różne historyjki. Przed każdą częścią, był opis o czym jest muzyka.
O wpływach ludowych i nie tylko w muzyce klasycznej, czyli obecnie poważnej można gadać godzinami.
Weź Ty się za porządną literaturę fachową i nie czytaj bredni jakiegoś dziwoląga, który zaklina rzeczywistość, bo chce się wyróżnić oryginalnością poglądów i zaistnieć bardziej w światku mędrków uniwersyteckich, a tak naprawdę jego biografia na Wikipedii to zaledwie kilkanaście zdań z których można się dowiedzieć, że może i ma pojęcie o zespole ABBA i że napisał kilka prac na temat muzyki popularnej i to właściwie wszystko jeśli chodzi o tego pana. Można dodać jeszcze fakt, że doceniono go jedynie w .... Kownie, takim małym mieście, drugim co do wielkości w pewnym mało istotnym kraju na wschodzie Europy.
Kopernik była kobietą?
Ostatnio zmieniony ndz gru 09, 2018 12:43 pm przez Pierre Dolinski, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
krusejder
-#nomad
-#nomad
Posty: 4824
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: krusejder » ndz gru 09, 2018 12:24 am

Związki muzyki klasycznej z ludową to oczywista oczywistość, jak powiedziałby Prezes.
Nie mam nic do dodania do znakomitych wykładów kol. Dolińskiego. A raczej sporo na nich skorzystałem, dziękuję i proszę o jeszcze przy okazji :)

Pytanie o kondycję współczesnej muzyki jest trudne. Bo jeśli traktować ją jako autonomiczną sztukę, odpowiedź wypadnie pozytywnie. Możesz dość łatwo - z jednej strony - mieć dostęp do tego, co lubisz, w najwyższej jakości i w umiarkowanych cenach. Możesz też relatywnie łatwiej niż kiedyś tworzyć muzykę jaką chcesz, bo koszt tego procesu też mocno spadł.

Równocześnie sporo osób ma świadomość, że jest coraz gorzej. To znaczy, coraz gorsze rzeczy są popularne. I to też jest oczywiście prawdą. Dlaczego? To jest pochodną kryzysu, czy też może raczej obumierania cywilizacji zachodniej. Poza nią muzyka nigdy nie miała takiej pozycji. Dlaczego, spytam ponownie. Bo żadna inna cywilizacja tak mocno nie akcentowała indywidualizmu.
2018: 12.01 Hellhaim, 21.01 AccepT, 3-4.02 Nocny Kochanek, 18.02 Heartrockowanie, 24.02 White Highway, 3.03 Saxon, Diamond Head, 6.03 Rhapsody, 11.03 T. Zwijsen, 19.03 G3, 21.03 Ray Wilson, 23.03 Kult, 25.03 Sunnata, 8.04 Magnum, 9.04 Helloween, 14.04 Bracia, 20.04 Rainbow, 25.04 Neuronspoiler, 28.04 Metallica, 4.05 Turbo, 5.05 Bryan Adams, 17.05 Dio - King Rock N Roll, 18.05 Manilla Road, 26.05 Iron Maiden, 8.06 Pokolgep, 13.06 Judas Priest, Megadeth, 3.07 Pearl Jam, 10.07 Richie Kotzen, 17.07 Iced Earth, Chainsaw, 20.07 Kruk, Hensley, Kat & P. Luczyk, 27-28.07 Iron Maiden, 31.08 White Highway, Lux Perpetua, 4.09 Night Demon, 7.09 Helicon Fest 10.09 Dead Lord, 15.09 Kult, 21.09 Zwijsen & Bakker, 5.10 Bracia, 10.10 Martensson/ Henriksson 11.10 Saxon 26.10 Non Iron 27.10 Within Temptation 29.10 Glenn Hughes 03.11 RusT 04.11 Bajm 08.11 Kult 10.11 Kult 13.11 MSG 24.11 Night Mistress 25.11 Blaze 30.11 Turbo, Kruk, 1.12 Turbo, Wolf Spider, 9.12 Urszula, 15.12 Wh Highway/ Hetman

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 890
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Pierre Dolinski » ndz gru 09, 2018 12:25 pm

Nie przesadzaj z tymi "znakomitymi wykładami" Krusejder. ;) Nie jestem muzykologiem. Po prostu interesuję się skąd się to, czy tamto wzięło, co było inspiracją, jacy byli ludzie w tamtych czasach itd.

Teraz ja wysnuję kontrowersyjną tezę, w którą możecie sobie walić jak w bęben, do woli. Będę się tylko cieszył, bo dyskusja może być ciekawa.
Wychodzę z założenia, że w muzyce mającej korzenie europejskie wszystko lub prawie wszystko już wymyślono. Później zaczęto inspirować się Orientem, który przenikał do nas na przestrzeni wieków już od średniowiecza przy okazji ekspansji muzułmańskiej do Europy od wschodu jak i przez półwysep Iberyjski. Folklor hiszpański jest nasycony wpływami arabskimi zarówno w używaniu skal jak i w używanym instrumentarium. W końcu Maurowie posiedzieli sobie kilka wieków na południu Hiszpanii i odcisnęli na tych terenach swoje piętno. Już w czasach klasycyzmu np. Mozart napisał Rondo alla Turca, a pisząc 3 część koncertu skrzypcowego A-dur wyraźnie inspirował się muzyką turecką. Przykładów inspiracji innymi kulturami również u kompozytorów późniejszych epok można znaleźć więcej. Choćby u Rimskiego - Korsakowa w poemacie symfonicznym Szeherezada. Ogromny wpływ na muzykę europejską miały również kultury żydowska i cygańska. Przykłady takich inspiracji można długo wymieniać.
Muza amerykańska w dużej mierze natchniona dorobkiem kultury europejskiej(anglosaskiej, celtyckiej, latynoskiej i również poza europejskiej - żydowskiej i innej) i zainspirowana afrykańskim folklorem przez niewolników przywiezionych z Afryki również wykrystalizowała swoje kanony.
Dzisiejsi kompozytorzy mogą sobie tylko mieszać w tygielkach swojej głowy to co niegdyś już wymyślono, a wymyślono już wszystko lub prawie wszystko.
Muzyka popularna zważywszy na to, że tworzona przez różnych twórców, zarówno genialnych jak i również amatorów o wątpliwym guście i wykształceniu, o czym może świadczyć istnienie takich gatunków jak disco polo, będzie sobie dreptać w kółko niczym trendy modowe. Tak jak co 2, 3 dziesięciolecia ludzie przypominają sobie o gaciach dzwonach, albo o potwornych trendach kiczu lat 80tych, tak co jakiś czas będziemy mieli jakichś neo Beatlesów, neo Sabbsów, neo punków, nową falę rapu itd.
Wszystko już było.

Z ostatnich trendów najbardziej działają mi na nerwy ukulelkowcy. Czyli różne śnięte męskie i żeńskie leluje brzdąkające na tych małych gitarkach i śpiewające jakieś potwornie słodkie bzdety. To jest nie do zniesienia. :)

PanPrezes
-#moonchild
-#moonchild
Posty: 1672
Rejestracja: czw paź 21, 2010 5:06 pm
Skąd: Żywiec/Gleiwitz

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: PanPrezes » ndz gru 09, 2018 1:57 pm

W muzyce nie da się wymyśleć już nic nowego, a to z tego powodu, że proces globalizacji zaszedł już najdalej jak to tylko możliwe. Muzyka sama w sobie jest czymś bardzo pierwotnym i jest produktem ubocznym wytworzenia przez gatunek ludzki języka. Nie da się całkowicie oddzielić od siebie tych dwóch zjawisk. Przeprowadzono badania, z których jasno wynika, że sposób rozłożenia akcentów i frazowania w muzyce charakterystycznej dla danych rejonów geograficznych jest ściśle skorelowany z brzmieniem języków jakimi posługują się ich mieszkańcy. Zjawisko słuchu muzycznego jest też ściśle związane ze zdolnościami lingwistycznymi. Z tego co dziś wiadomo wynika, że większość, a może nawet wszystkie dzieci rodzą się słuchem absolutnym, który jest kluczowy dla rozwinięcia mowy, a później zazwyczaj zanika. Można temu jednak zopobiec stymulując dziecko na wczesnym etapie rozwoju muzyką, lub językami tonalnymi, co jest powodem, dla którego wielu dorosłych Azjatów posiada takowy słuch.
Można z tego wywnioskować, że cały rozwój muzyki nie opiera się w rzeczywistości na wymyślaniu czegoś nowego, tylko jest wynikiem stopniowego zlewania się ze sobą różnych kultur i ich języków. Oczywiście były i dalej są prowadzone próby wymyślania czegoś zupełnie nowego, takie jak dodekafonia, czy awangardowy jazz, taki jak Giant Steps, gdzie John Coltrane skacze po kole kwintowym niczym małpa po gałęziach, bez większego ładu i składu. Nie sądzę jednak żeby te eksperymenty niosły ze sobą jakąkolwiek wartość estetyczną i artystyczną, a są jedynie jedną z wielu dewiacji postmodernistów i wyrazem ich potrzeby łamania wszystkich ustalonych konwencji.

Zakkahletz
-#lord of the flies
-#lord of the flies
Posty: 3079
Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
Skąd: na północ (od W-wy)

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Zakkahletz » pn gru 10, 2018 10:22 am

Brawo ten Pan(Prezes), jak i kilku innych przedmówców, przeciekawa dyskusja się wywiązała w tym wątku. :P Dużo materiału do przemyśleń dla każdego, komu chce się myśleć. Póki nie wrócimy do pisma obrazkowego, a będziemy posługiwać się mową, a więc i zmysłem słuchu, póty muzyka nie umrze i dobrze będzie się miała. :)

Awatar użytkownika
Vorgel
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 639
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Vorgel » ndz gru 16, 2018 6:16 pm


Weź Ty się za porządną literaturę fachową i nie czytaj bredni jakiegoś dziwoląga, który zaklina rzeczywistość, bo chce się wyróżnić oryginalnością poglądów i zaistnieć bardziej w światku mędrków uniwersyteckich, a tak naprawdę jego biografia na Wikipedii to zaledwie kilkanaście zdań z których można się dowiedzieć, że może i ma pojęcie o zespole ABBA i że napisał kilka prac na temat muzyki popularnej i to właściwie wszystko jeśli chodzi o tego pana. Można dodać jeszcze fakt, że doceniono go jedynie w .... Kownie, takim małym mieście, drugim co do wielkości w pewnym mało istotnym kraju na wschodzie Europy.
Wolę czytać jego niż Ciebie, z czym musisz żyć ;)

Ale zanim cokolwiek poczyta się o muzyce, polecam poczytać o estetyce. Może być nawet od biedy Historia Estetyki Tatarkiewicza, szczególnie tom 2 polecam.

PS. Muzyka klasyczna nie wywodzi się z muzyki ludowej. To, że została skażona jej elementami na przestrzeni dziejów, dalej nie czyni z niej muzyki ludowej ani też rozrywkowej.
"The most important people in Europe, we can say new emperors, took part in the liturgy of the new European pagan religion, the New Religion of pagan Europe, with a silly billy goat on the divine throne." Krzysztof Karoń

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 890
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Pierre Dolinski » ndz gru 16, 2018 6:41 pm

Ani Ty ani on nie jesteście dla mnie jakimkolwiek problemem, żebym cokolwiek musiał. Żyję dla siebie, nie dla Vorgela z netu, czy jakiegoś kontrowersyjnego mędrka z Brytanii. ;)

Do PS się nie odniosę, bo trochę bez sensu jest gadać w nieskończoność z kimś w rodzaju płaskoziemcy. :) Miłej niedzieli.

Awatar użytkownika
Vorgel
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 639
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Vorgel » ndz gru 16, 2018 7:00 pm

Po prostu masz takie zdanie, jest to Twoje zdanie, a nie fakty. Historyjka o Paganinim świetna, szkoda, że nieprawdziwa. W dodatku na tej zasadzie, można zrównać każdy gatunek i postawić znak równości między Vivaldim, a Boys ;)

Każdy zna różnice, każdy ją czuje, każdy wie gdzie jest granica, a już na pewno każdy na tym forum. Jeśli dla Ciebie to jest w jakiś sposób niezrozumiałe, to może porównaj sobie wartość estetyczną. Z estetyką to jest tak, mało kto ją rozumie, ale niektórzy czują. I ci też będą w stanie zrozumieć. Jeśli ktoś nie czuje (ale podejrzewam, że nie ma tutaj takich), to i nie zrozumie, to jasne. Dlatego zachęcam do poczytania, bo to jest fascynujący temat i to bardziej niż podziały w muzyce, które jednak istnieją. Jak Ciebie będą kiedyś cytowali jako eksperta w dziedzinie, to się możesz porównywać z "mędrkiem z Brytanii". Póki co wygląda to mało poważnie. Inwektywy pomijam, są dowodem na brak argumentów :D
"The most important people in Europe, we can say new emperors, took part in the liturgy of the new European pagan religion, the New Religion of pagan Europe, with a silly billy goat on the divine throne." Krzysztof Karoń

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 890
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Pierre Dolinski » ndz gru 16, 2018 8:38 pm

Po prostu masz takie zdanie, jest to Twoje zdanie, a nie fakty. Historyjka o Paganinim świetna, szkoda, że nieprawdziwa. W dodatku na tej zasadzie, można zrównać każdy gatunek i postawić znak równości między Vivaldim, a Boys ;)

Każdy zna różnice, każdy ją czuje, każdy wie gdzie jest granica, a już na pewno każdy na tym forum. Jeśli dla Ciebie to jest w jakiś sposób niezrozumiałe, to może porównaj sobie wartość estetyczną. Z estetyką to jest tak, mało kto ją rozumie, ale niektórzy czują. I ci też będą w stanie zrozumieć. Jeśli ktoś nie czuje (ale podejrzewam, że nie ma tutaj takich), to i nie zrozumie, to jasne. Dlatego zachęcam do poczytania, bo to jest fascynujący temat i to bardziej niż podziały w muzyce, które jednak istnieją. Jak Ciebie będą kiedyś cytowali jako eksperta w dziedzinie, to się możesz porównywać z "mędrkiem z Brytanii". Póki co wygląda to mało poważnie. Inwektywy pomijam, są dowodem na brak argumentów :D
Trudno rozmawia się z człowiekiem, który nie dość, że nie obalił jeszcze ani jednego mojego argumentu, to wmawia mi jednocześnie, że ich nie mam. Nie dostrzegam też w moich słowotokach inwektyw, o które mnie oskarża. Uwierz mi, że potrafię w bardzo skuteczny sposób kogoś obrazić i nawet swojego czasu byłem z tego na tym forum bardzo znany. Obecnie nie sprawia mi to przyjemności, więc choć tą umiejętność niewątpliwie nadal posiadam, to z niej nie korzystam.
Jeśli sugerujesz, że w czasach Paganiniego publiczność obserwująca na koncertach tego geniusza siedziała grzecznie na swoich krzesełkach z rączkami na kolanach, to naprawdę nie ma o czym z Tobą gadać. Jedni Włosi chcieli Paganiniego nosić na rękach, inni najchętniej żywcem by go pogrzebali.
Był w tamtych czasach postacią bardzo kontrowersyjną a plotki na swój temat jeszcze podsycał. Dzięki temu miał pełne sale, bo każdy chciał skonfrontować legendy z rzeczywistością.
Nikt nie nie stawia znaku równości między Vivaldim a Boys. Jednak kiedyś, w czasach Vivaldiego muzyka miała dużo wyższy poziom. Jeśli chodzi o mój gust i wyczucie estetyki, to nie musisz się o nie martwić. Słucham dobrej muzyki.
W tej dyskusji znak równości postawiłeś sobie Ty oskarżając o to równanie innych. Twoim adwersarzom chodziło o to, że współcześni wymienianym kompozytorom traktowali ich muzykę inaczej niż Ty i twój mentor szarlatan, oraz ludzie, którzy wszystko co działo się w minionych epokach nazywają muzyką poważną. ;)
Ja z tej dyskusji się wyłączam, bo Twój brak argumentów nie jest argumentem przeciwko moim argumentom. ;)

Awatar użytkownika
Vorgel
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 639
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Czy w dzisiejszych czasach muzyka umiera?

Postautor: Vorgel » ndz gru 16, 2018 9:54 pm

Nie podałeś żadnych argumentów. Jedynie pewne, niezweryfikowane historyjki. Zdajesz się nie uwzględniać aspektu kulturowego, bez tego ciężko jest prowadzić debatę. Bo jeśli stawiasz znak równości miedzy publiką (żeńską) Paganiniego, a publika disco polo (a to de facto zrobiłeś) to pokazuje, że Twoje postrzeganie sztuki w ogóle sprowadza się do aspektu animalnego. Otóż nie, właśnie że nie tak było. Zanim sztuka przestała być sztuką, a stała się happeningiem bądź prymitywizmem w rodzaju disco polo odwołującym sie wyłącznie do sfery cielesnej, minęły wieki. To z czym mamy do czynienia obecnie to ostatnie stadium upadku kultury. Także muzyki. Ciekawe ile razy sie jeszcze będziesz wyłączał,zanim uznasz kategoryczność własnych stwierdzen.😉
"The most important people in Europe, we can say new emperors, took part in the liturgy of the new European pagan religion, the New Religion of pagan Europe, with a silly billy goat on the divine throne." Krzysztof Karoń


Wróć do „Kawiarnia SanktuariuM”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości