Mercyful Fate
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Mercyful Fate
Podłączam się do pytania. Może gdzieś jest lepsza jakość do ściągnięcia?
15.08 Rock Castle (Running Wild), 23.08 Turbo - Śląskie Larmo, 21.09 Lady Pank - Opole, 08.11 Mikkey Dee - Oslo
Re: Mercyful Fate
Koncert w kapitalnej jakości z bardzo dobrym dzwiękiem pod tym linkiem. Magenta ma wyłączność na koncerty z Wacken dlatego usuwają z YouTube. Masa dobroci, polecam :
https://www.magentamusik.de/mercyful-fa ... 8595336738
Ukłony
https://www.magentamusik.de/mercyful-fa ... 8595336738
Ukłony
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: Mercyful Fate
Ameryka Południowa na wiosnę. Czyli jesień w Europie?
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2323
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Mercyful Fate
Samo MF? B90, Progresja itd. Nie wierzę, że zapełnią większą miejscówkę. Niestety.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Mercyful Fate
Dla mnie to podobny casus co Running Wild. Niby wielka, znana nazwa, a realistycznie nie zapełniłaby Spodka czy Torwaru. Więc też podpisuje się pod tym co napisał kolega. Progresja max.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: Mercyful Fate
Ciężko oszacować, jakby to wyglądało. Mercyfule od 20 lat nie zagrali w Europie żadnego klubu, jedyny koncert tego typu w Lizbonie został odwołany przez pandemię. W USA trasa schodziła nieźle i grali w miejscach nawet sporo większych, niż Progresja. Zresztą do zbyt małego klubu nie przyjadą z tą scenografią. Myślę, że z niezłym supportem typu Exodus mogliby robić Torwar. Wydaje mi się, że u nas dość dużo osób zaczęło ich słuchać dopiero przy okazji powrotu w 2022.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Mercyful Fate
Joey Vera opuścił zespół.
Może chciał nagrywać płytę?
Może chciał nagrywać płytę?
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Mercyful Fate
Myślałem że Michael Denner nie gra na tej trasie, ze względów chorobowych. Teraz poczytałem co i jak i powiem, że to turbo kurestwo ze strony Petersena i Krolmarka ( a tak ich sobie nazwę, a co). Jak można dla jakichś drobnych korzyści finansowych robić takie chujowe rzeczy. Przyjaźnić się z kimś prawie 50 lat i pod sam koniec to wszystko spieprzyć. Zwłaszcza u gitarzysty jest to wstyd bo razem tworzyli, byli można powiedzieć nierozłączni i już w starczym wieku taki kwas. Żałosne. Najsmutniejsze, że ludzie takie rzeczy puszczają płazem. Troszkę to przykre. Rozumiem, że nie trzeba zrezygnować z koncertów gdzie wywalani są starzy muzycy (Accept, Slayer itd) no ale warto jednak wspomnieć o starych mistrzach, którzy przecież tworzyli tą muzykę.
Ostatnio sporo słuchałem Mercyful Fate, głównie Melissy i DBTO i stworzę sobie taki roboczy ranking utworów
1.Night of the Unborn (solówki poziom absolutnie mistrzowski)
2.At the Sound of the Demon Bell (jeden z najlepszych riffów w historii muzyki)
3.Into the Coven (wolna gitara w połowie-cudo)
4.Dangerous Meeting
5.Curse of the Pharaox
6.Welcome Princess of Hell
7.Satan's Fall
8.Nightmare
9.To One Far Away ( świetny instrumental)
10.Gypsy/Come to the Sabbath
Nie jestem jakimś fanem The Oath i tytułowego z M.
Już opisy wskazują, że dla mnie te albumy to PRZEDE wszystkim gitary. Wokalnie chyba Dangerous Meeting mi się najbardziej podoba.
Słuchałem też dwóch następnych płyt; In the Shadows i Time i jest to dobra muzyka, ale brakuje "ekstra momentów". Do niczego się tam nie można przyczepić, ale brak rzeczy genialnych. Z ITS najbardziej mi zapadły w pamięć Egypt i Legend of the Headless Rider. Z Time Angel of Light.
Solowy KD mi jakoś nie leży, nie umiem złapać klimatu na tę muzykę.
Ostatnio sporo słuchałem Mercyful Fate, głównie Melissy i DBTO i stworzę sobie taki roboczy ranking utworów
1.Night of the Unborn (solówki poziom absolutnie mistrzowski)
2.At the Sound of the Demon Bell (jeden z najlepszych riffów w historii muzyki)
3.Into the Coven (wolna gitara w połowie-cudo)
4.Dangerous Meeting
5.Curse of the Pharaox
6.Welcome Princess of Hell
7.Satan's Fall
8.Nightmare
9.To One Far Away ( świetny instrumental)
10.Gypsy/Come to the Sabbath
Nie jestem jakimś fanem The Oath i tytułowego z M.
Już opisy wskazują, że dla mnie te albumy to PRZEDE wszystkim gitary. Wokalnie chyba Dangerous Meeting mi się najbardziej podoba.
Słuchałem też dwóch następnych płyt; In the Shadows i Time i jest to dobra muzyka, ale brakuje "ekstra momentów". Do niczego się tam nie można przyczepić, ale brak rzeczy genialnych. Z ITS najbardziej mi zapadły w pamięć Egypt i Legend of the Headless Rider. Z Time Angel of Light.
Solowy KD mi jakoś nie leży, nie umiem złapać klimatu na tę muzykę.
Re: Mercyful Fate
Denner niestety już od pewnego czasu nie przyjaźni się z Kingiem. Nie wiem nawet, czy hajs miał tu znaczenie, bo jego partie gra Mike Wead (wieloletni wioślarz KD i MF z ostatnich 2 płyt), więc to nie jest jakiś random. On spędził z Kingiem dużo więcej czasu niż Denner i ogólnie to jest bardzo spoko muzyk. Sam uważam, że do zespołu powinien wrócić Michael, ale trochę rozumiem Diamonda, który nie chciał pozbywać się dobrego kolegi. Niestety relacje Denner-Petersen zostały naruszone przez sprawę okładki projektu Denner/Shermann, która w bardzo jawny sposób nawiązywała do Melissy. Panowie się pokłócili i wyszło jak wyszło. To jest dla mnie już w ogóle szczyt dziecinady, ale fakt że Hank nawet nie powiedział mu o powrocie na scenę to też są dobre jaja. Inna sprawa, że za gitary na EPce, Melissie i DBtO odpowiada w głównej mierze Shermann.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Mercyful Fate
Dysponujesz dokładną rozpiską solówek na M i DBTO może? Z zaznaczeniem momentów czasowych.
Re: Mercyful Fate
Oj nie, aż tak to nie. Ale na EPce gra tylko Shermann.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Mercyful Fate
Mam miniobsesję na punkcie niektórych zagrywek gitarowych z Melissy i Don't Break the Oath
np.Into the Coven 2.50, Night of the Unborn 3.56 czy Welcome Princess of Hell 2.26
Nieraz nawet bym sobie posłuchał instrumentalnych, alternatywnych wersji tych utworów. Też z tego względu, że teksty na tych albumach niezbyt mi się podobają. Tylko pod względem gitar to jest poziom Somewhere in Time czy Defenders of the Faith.
np.Into the Coven 2.50, Night of the Unborn 3.56 czy Welcome Princess of Hell 2.26
Nieraz nawet bym sobie posłuchał instrumentalnych, alternatywnych wersji tych utworów. Też z tego względu, że teksty na tych albumach niezbyt mi się podobają. Tylko pod względem gitar to jest poziom Somewhere in Time czy Defenders of the Faith.
Re: Mercyful Fate
Na rocznice tych płyt panowie gitarzyści wstawili filmiki z ogrywania starych utworów:
https://www.youtube.com/watch?v=uUVDIFxBxzw
https://www.youtube.com/watch?v=9QA4kbcX3Go
https://www.youtube.com/watch?v=pFF-yBbl8Tc
Nie kojarzę co tam dokładnie grają i ile solówek zaprezentowali, ale fajna sprawa. Dla mnie po Judas Priest najlepszy duet gitarowy. Zresztą najlepszy zespół też
https://www.youtube.com/watch?v=uUVDIFxBxzw
https://www.youtube.com/watch?v=9QA4kbcX3Go
https://www.youtube.com/watch?v=pFF-yBbl8Tc
Nie kojarzę co tam dokładnie grają i ile solówek zaprezentowali, ale fajna sprawa. Dla mnie po Judas Priest najlepszy duet gitarowy. Zresztą najlepszy zespół też
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Mercyful Fate
Uważam, że to są po części dwa zmarnowane talenty. Ich dorobek jest dość mały jak na ogromny talent i możliwości.
Re: Mercyful Fate
Shermann bez Kinga nie był w stanie sobie poradzić i ten jego wymysł pt. Fate skończył się zaraz po tym, jak się zaczął. Denner z uwagi na sytuację rodzinną nie był w stanie rozwinąć kariery w odpowiedni sposób (i chyba ogólnie jest to raczej mało ugodowa jednostka). Ale w zasadzie to można powiedzieć o każdym członku klasycznego składu MF. Przecież nieodżałowany Timi Hansen to był naprawdę rewelacyjny basista z praktycznie identycznym zapleczem inspiracji, co Harris, a Kim Ruzz bębnił wspaniale. Temat sekcji MF nie jest zbyt często poruszany, a to byli bardzo utalentowani ludzie/ Według mnie gdyby oni się nie rozpadli po drugiej płycie, to patrząc na jakość solowych wydawnictw KD z tamtych lat, mogliby dokonać wręcz niezwykłych rzeczy. Jak się ma taki skład, to można zrobić dosłownie wszystko.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Mercyful Fate
Zgadzam się w 100% co do sekcji. Jest świetna. Niestety myślę, że dla randomowców, MF to tylko i wyłącznie wokal Diamonda. W ogóle ten cały reunion był źle pomyślany. Trzeba było to zrobić z 5 lat wcześniej (wiem, że trochę pandemia pomieszała) jak jeszcze Hansen był zdrowy i dogadać się wewnątrz składu. Tak by to było 1:1 z latami 80. Najważniejsze te koncerty powinny odbywać się w większych klubach, takie miejscówki dużo bardziej pasują do tej muzyki. Czasówkowo tak z 120 minut by można by zagrać te dwa kultowe albumy w całości. Wtedy to by było.... Nie mówię, że te koncerty z 2022 były słabe oczywiście. Oglądałem na youtube trochę i były wręcz bardzo dobre.
Re: Mercyful Fate
Nie było szansy robić go wcześniej. Po pierwsze, King wrócił na scenę w 2012 po bardzo poważnych problemach zdrowotnych i nie do końca było wiadomo, jak to wszystko będzie wyglądało. Po drugie, w 2017 został ojcem i to miało (i ma) znaczny wpływ na jego aktywność koncertową. Po drodze jeszcze wydarzył się covid i zamknął temat na trochę czasu.
Całego składu nie było sposób zebrać, bo Kim Ruzz nie zajmuje się graniem już od dawna. Wiem, że z Hansenem były jakieś luźne próby, więc pewnie przez chwilę dawał radę grać, choć on też przez całe lata nic poważnego nie robił.
120 minut w kontekście KD i MF to marzenie - King gra koncerty na 1h15 i tak po prostu jest od lat. To jest pewna wada, ale szczerze mówiąc uważam, że on trzyma się najlepiej spośród tych klasycznych wokalistów. To, co słyszałem w 2022, było wręcz niebywałe, zresztą jako frontman to też jest szef absolutny. Festiwalowo MF daje radę, tylko oni absolutnie powinni grać po zmroku. Był w planach jeden koncert halowy w Europie, w Lizbonie, na który chciałem nawet lecieć, ale anulowali go przez pandemię i koniec końców tylko USA dostało gigi w zamkniętych pomieszczeniach.
Całego składu nie było sposób zebrać, bo Kim Ruzz nie zajmuje się graniem już od dawna. Wiem, że z Hansenem były jakieś luźne próby, więc pewnie przez chwilę dawał radę grać, choć on też przez całe lata nic poważnego nie robił.
120 minut w kontekście KD i MF to marzenie - King gra koncerty na 1h15 i tak po prostu jest od lat. To jest pewna wada, ale szczerze mówiąc uważam, że on trzyma się najlepiej spośród tych klasycznych wokalistów. To, co słyszałem w 2022, było wręcz niebywałe, zresztą jako frontman to też jest szef absolutny. Festiwalowo MF daje radę, tylko oni absolutnie powinni grać po zmroku. Był w planach jeden koncert halowy w Europie, w Lizbonie, na który chciałem nawet lecieć, ale anulowali go przez pandemię i koniec końców tylko USA dostało gigi w zamkniętych pomieszczeniach.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Mercyful Fate
W sumie to 95 minut by wystarczyło na całe dwie pierwsze longplaye. Nie mówię, że te kawałki z NHNF są słabe, ale to jednak nie ten poziom.
Re: Mercyful Fate
Jeszcze a propos wątku Dennera, to dosłownie przed miesiącem zamieniłem z nim słówko w jego sklepie w Kopenhadze i wydaje mi się, że w tym momencie nie ma żalu do Hanka. Planuje nawet ruszyć reinkarnacją ich przed-mercyfulowego zespołu The Brats, ale co z tego wyjdzie, nie wiadomo. Osobiście uważam, że powinien grać w obecnym składzie MF i King faktycznie potraktował go ch...o.

