Widze , że na szczęście znajdzie się chociaż 2-óch ludzi, którzy cenią Testament. Co do albumów:

The Legacy - świetny debiut, dla mnie osobiście nie jest to najlepsza płyta Testamentu, ale i tak wymiata!! Over The Wall to po prostu cudo! Brzmienie mogłoby być trochę lepsze, ale jak na 1987 rok i tak jest dobrze.

The New Order - niestety nie zakupiłem jeszcze tego albumu(ale raczej to zrobie bo w media markcie chcą za to ok.30zł), ale raz go słuchałem i mi sie podobał. Tak jak debiutancka płyta jest troche dziki ale słychać że dociążyli i ulepszyli brzmienie. Fajnie im wyszedł ten cover Aerosmith. Muszę ją mieć, na bank

Practice What You Preach - płyta , która sprzedała się w jakichś 500tys egzemplarzy w niedługim czasie po premierze, mimo że nie była oceniana zbyt dobrze. Zarzucano wtórność itp. Dla mnie jest jednak kapitalna, bez słabych momentów. Najlepsze kawałki to wg mnie tytułowy,Sins Of Omission i The Ballad. Reszta też baardzo dobra. Co by nie mówić - trochę dojrzalsza niż 2 pierwsze, ale zarazem chyba mniej energetyczna.

Souls Of Black - jak tak patrze po sklepach muzycznych to 80% koszulek Testamentu to t-shirty z okładką tej właśnie płyty. Nic jednak o niej powiedzieć nie moge bo znam tylko 2 kawałki (tytułowy i przepiękną balladę "The Legacy"), trochę mnie do niej zniechęcają nienajlepsze recenzje. Ale i tak pewnie do niej siądę.

The Ritual - sorry slayer ale nie moge się z Tobą zgodzić. Pierwsza płyta Testamentu jaką kupiłem i zdecydowanie sie nie zawiodłem. Owszem, jest najlżejsza z całej dyskografii Testamentu,jest też chyba najprościej zagrana(mała ilość zmian tempa), ale wg mnie jest bardzo równa, nie zawiera żadnych gniotów, za wyróżniające się utwory uważam: Electric Crown, So Many Lies, The Ritual, Deadline, Agony i Return To Serenity. Może nie jest to tak do końca płyta thrashowa, a bardziej powermetalowa (ale w amerykańskim stylu) ale mnie się bardzo podoba i zawsze będę miał do niej sentyment.

Low - sorry slayer, ale znowu nie mogę się z Tobą zgodzić. Jest to dla mnie płyta rewelacyjna, druga po "The Ritual" jaką poznałem. Była to niewątpliwie duża odmiana, zdecydowanie cięższe brzmienie, agresywniejsze kompozycje. Czuć że nastąpiła zmiana na stanowisku gitarzysty. Nie jest to jednak zmiana na gorsze, po prostu fenomenalnego Alexa Skolnicka zastąpił równie fenomenalny James Murphy, który jednak jest kojarzony z nieco innymi brzmieniami. Muszę też jednak powiedzieć, że być może dlatego ją tak wysoko cenię, ponieważ najbardziej lubię taki brutalny Testament, jaki znamy też z płyty "The Gathering". Część fanów uważa że najlepsze płyty tej kapeli to pierwsze 2, czyli te najbardziej klasycznie thrashowe, więc stąd pewnie różnice w ocenie "Low". Do niedawna była to moja ulubiona płyta, do czasu kiedy totalnie zawładnął moim umysłem "The Gathering"

Demonic - nie znam, więc nic o niej nie powiem. Ponoć najbardziej deathmetalowa, co nie nastraja mnie zbytnim optymizmem. Co Wy o niej sądzicie???

The Gathering - po prostu cudo. Najlepsza wg mnie płyta w ich dyskografii. Brutalna jak cholera, za bębnami nie kto inny jak sam Lombardo, po prostu rewelacja. Początkowo trudno mi było zaakceptować tę muzykę, gdyż nie był to Testament jaki znałem, ale jak już sie człowiek przyzwyczai to nic tylko usiąść i słuchać. Świetne kompozycje, co prawda trochę mało solówek, ale klimat rewelacyjny. Bezdyskusyjna klasyka.
Teraz kilka słów o zespole: uwielbiam wokal Chucka Billy'ego, który spowodował, że stwierdziłem że z zespołów thrashmetalowych Testament ma zdecydowanie najlepszego wokalistę(nic nie ujmując świetnym: Araya, Hetfield, Mustaine czy Petrozza), świetni gitarzyści(szczególnie Skolnick i Murphy, Peterson może troche w cieniu ale też świetny), podobała mi się gra bassmana, gdy był nim jeszcze Greg Christian, teraz basu słychać trochę mniej. Perkusja była chyba w Testamencie najmniej wyrazista(poza czasami gdy siedział za nią Dave

), bo jak już ktoś kiedys to powiedział "Louie Clemente to raczej rzemieślnik niż wirtuoz) Dla mnie po prostu legendarna kapela, jak ja bardzo bym chciał żeby wreszcie wydali nowy album (miał być w tym roku...). słowem - bogowie thrashu.
