Blaze Bayley - "złota" era.
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
spoko, 15 lat temu tez mi sie tak wydawalo
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Nie, nie honoru zwracać nie trzeba. Chodziło mi, że jakoś utarło się, że kaszanka to prymitywne i mało wyszukane jedzenie, a wcale tak nie jest. Można ją przyrządzić na wiele sposobów i nawet określa się ją albo "czarnym złotem" albo "polskim kawiorem" właśnie . Przede wszystkim znakomicie smakuje i szkoda, że Polacy jej nie doceniają. Dlatego te porównanie wydało mi się niesprawiedliwe.
Steve Harris z tamtych lat potrafił tworzyć tak różne kompozycje jak From Here to Eternity i Sign of the Cross. Dzisiaj te jego kompozycje wszystkie bazują na ładnych melodiach i licznych powtórzeniach. To kolejny powód dla którego znacznie bardziej lubię te niby "słabe" Iron Maiden z lat 1990-1998 niż te obecne. Gdy robię zawsze zestawienia z czasów reunion to zawsze zdecydowanie przeważają utwory z Brave New World. Mówiąc prościej ten album niszczy wszystko co potem nagrali.
Steve Harris z tamtych lat potrafił tworzyć tak różne kompozycje jak From Here to Eternity i Sign of the Cross. Dzisiaj te jego kompozycje wszystkie bazują na ładnych melodiach i licznych powtórzeniach. To kolejny powód dla którego znacznie bardziej lubię te niby "słabe" Iron Maiden z lat 1990-1998 niż te obecne. Gdy robię zawsze zestawienia z czasów reunion to zawsze zdecydowanie przeważają utwory z Brave New World. Mówiąc prościej ten album niszczy wszystko co potem nagrali.
-
on_the_run
- -#Trooper

- Posty: 417
- Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Gwoli ścisłości, to Pearl Jam dziś nie jest już zespołem grunge, a grającym rocka, oni przez lata zmienili styl i odcięli się od wąskiej szufladki grunge.RidingOntheWind pisze: ↑sob paź 03, 2015 2:55 pm Z tego co czytałem największe sukcesy grunge świętował na świecie troszkę później, jakoś od 1993 roku a śmierć wiadomej osoby to tylko spotęgowała. Sam pamiętam gdy w 1994 r. zamontowano u nas kablówkę to na MTV na przemian leciały Nirvana, Pearl Jam, Alice in Chains i Soundgarden. Popularność grunge dalej jest bardzo duża na świecie i w Polsce skoro taki Pearl Jam na takim komercyjnym festiwalu jak Opener był główną gwiazdą.
O ile dobrze pamiętam, nie wiem czy ktoś to potwierdzi, X Factor sprzedał się dużo lepiej niż Virtual XI, który był największą klapą pod względem komercyjnym. Może zostało jeszcze coś z popularności z czasów Fear of Dark w 1995 roku?
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Zgodzę się, że From Here To Eternity to swoisty killer, bo sam lubię ten kawałek, jednak uważam, że porównywanie takich dwóch utworów jest co najmniej nie na miejscu hehehe. Zresztą to zupełnie inne klimaty, inna sytuacja kapeli, inna kompozycja traktująca o czymś zupełnie różnym.
Jak można porównywać powiedzmy dość żwawy, zwarty kawałek z dość progresywnym dziełem jakim jest Sign? Nie wariujmy.
Mnie się podoba jeden i drugi. Ale nigdy by mi nie przyszło do głowy by rozprawiać na ich temat w takim kontekście...
-
Deleted User 8514
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Blaze wziął na siebie wielką odpowiedzialność przejmując pałeczkę po Bruce, kompozycje w odmiennym klimacie nadały nowego flow zespołu. Teraz post w odpowiednim miejscu. 
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Nie była to żadna złota era, ale nagranie w takim czasie, w takich okolicznościach przyrody kawałka Sign of the Cross jest wielkim osiągnięciem.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Oczywiście, że jest to złota era. Ironi nie grali tak nigdy wcześniej, ani już nigdy później. The X Factor jest arcydziełem, można go chłonąć w całości i przy tym przenieść się do zupełnie innej rzeczywistości. Virtual XI ma bardziej "pozytywny" klimat, ale też jest świetny i też nie ma słabego utworu, bo nawet The Angel and The Gambler w całościowym odsłuchu nie męczy ze względu na zbyt przesłodzone klawisze i powtarzalność refrenu. Szkoda, że pomijają ten materiał na koncertach.Timothy Dalton pisze: ↑sob sie 16, 2025 2:27 am Nie była to żadna złota era, ale nagranie w takim czasie, w takich okolicznościach przyrody kawałka Sign of the Cross jest wielkim osiągnięciem.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Ja wczoraj przesłuchałem ponownie The X Factor i jest to kolosalny album od początku do końca. Klimat albumu można nożem kroić.
https://www.youtube.com/watch?v=ePNxXDTowqA <3
https://www.youtube.com/watch?v=ePNxXDTowqA <3
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Ta ... złota era ... Prędzej tombak z kilkoma przebłyskami brzmiącymi o całe niebo lepiej, kiedy wykonuje je obecny skład.
Może tej muzyki nie napisał Mozart,
ale ten kto ją napisał - był Mozartem
Kiedy słuchasz muzyki Mozarta świat staje się lepszy
Muzyka Bacha to muzyka napisana przez Boga
Muzyka Mozarta to muzyka, której Bóg słucha
ale ten kto ją napisał - był Mozartem
Kiedy słuchasz muzyki Mozarta świat staje się lepszy
Muzyka Bacha to muzyka napisana przez Boga
Muzyka Mozarta to muzyka, której Bóg słucha
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Dla mnie bardzo przehajpowanym kawałkiem stał się Clansman. W sumie go przestałem lubić jak usłyszałem Celtów. Dotarło do mnie, że ten utwór jest mocno odpowiedzialny za ten beznadziejny kierunek w jakim poszedł zespół, te intra, melodyjki. Do tego kłamstwo historyczne bo to Robert Bruce a nie Wallace był bohaterem Szkotów. W sumie niewiele się dzieje, może nie aż tak mało jak w Dream of Mirrors czy Afraid too Shoot Strangers (które uważam za bardziej przereklamowane) ale no poza świetnymi gitarami z okolic piątej minuty to za dużo dobrego nie ma. Utwór taki bardzo wykrzyczany. Oczywiście to 10 razy wyższy poziom od tych wszystkich dzikich wiatrów, FTGGoG czy wyżej wspomnianych celtów ale z takim Futureal przegrywa przez Ko. Porównywać z Sign of the Cross to nawet nie ma po co.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Akurat Clansman dla mnie też byl zawsze trochę przereklamowany. Nie zeby był zły, ale wolę z tego okresu sporo innych utworów, które takiego uznania nie zdobyły- choćby When Two Worlds Collide albo Educated Fool.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Educated to dla mnie top Virtuala. Sign of the Cross i Edge of Darkness to top rozbudowanych numerów. Na tych dwóch płytach dobre były oba "strzały", Man on the Edge i Futureal. Clansman sprawdza się głównie koncertowo, bo można sobie zbiorowo podrzeć ryja "friiiiiiiiiiiiiiiiiiiiidom" 
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Właśnie tak jak napisałeś. Absolutnie nie jest zły, wręcz jest dobry, ale jego legenda jest mocno przesadzona. Przy czym te dwa utwory co wymieniłeś, akurat stawiam niżej. Wyżej stawiam Futureal i otwarta sprawa czy Como Estais Amigos. Lubię tą balladą, o wiele bardziej od wszystkich kolejnych.
Z Factora od lat ta sama topka: Sign of the Cross, Edge of Darkness, Lord of the Flies i Blood on the World's Hands. Kiedyś jeszcze lubiłem Aftermath ale mi się przejadł.
Z Factora od lat ta sama topka: Sign of the Cross, Edge of Darkness, Lord of the Flies i Blood on the World's Hands. Kiedyś jeszcze lubiłem Aftermath ale mi się przejadł.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Pozdrawiam was z koncertu Blaze'a w KK SteelMill w Wolverhampton. Poleci dziś cały X Factor i sporo więcej.
Jaram się jak stodoła w Jedwabnem!! Tym koncertem poniekąd zrekompensuję niepójście na koncert Maiden na Torwarze w 1995 r.
Długie porachunki
Jaram się jak stodoła w Jedwabnem!! Tym koncertem poniekąd zrekompensuję niepójście na koncert Maiden na Torwarze w 1995 r.
Długie porachunki
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Będzie pan zadowolony, zaskakująco koncertowa jest to płyta
Forum internetowe to poważna sprawa.
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9549
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Piękna klamra, udanego koncertu 
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Wyszła z tego zlota klamra.
Przed koncertem załapałem się na m&g z Blazem dostępne dla wszystkich którzy kupili bilety ale zwłaszcza dla pierwszych na sali
Powiedziałem mu, że na poprzedni gig na którym byłem miałem w Warszawie 15 minut z buta i zaprosiłem ponownie do Polski. Na sali byli fani z wielu krajów i z całej UK. Bardzo go te historie ładowały i motywowały, co parę razy podkreslił podczas występu.
Pierwsza połowa koncertu to cały X Factor, bardzo dobrze odegrany przez zespół. Brzmieli również bdb. Na wyróżnienie zasługuje basista Karl, grający partie Harrisa wirtuozersko ale po swojemu (np wstęp do Blood...).
Wprawdzie najbardziej znane numery z XF to pierwsze trzy - Sign, Lord i Man ale ja jeszcze bardziej czekałem na trojce Judgement, Blood i Edge. Wszystkie wypadły znakomicie
Dla mnie to było najlepszą częscią koncertu.
Po regularnym Faktorze poleciły b strony z singli. Nie było szczególnej przerwy na bisy, chyba że uznać za nią krótkie, kilkuminotowe słowo od Blaze'a. Dostaliśmy potem jeszcze okolo godziny grania, równiez gł. Maiden. Clansman, Virus, Como, Futureal, Wrathchild i Angel. Spoza IM był Doctor, doctor stanowiący podstawę do jamów i popisów solowych członków zespołu Absolva grającego z Blazem.
Całość koncertu trwała z zegarkiem w ręku 2,5 godziny.
Przed koncertem załapałem się na m&g z Blazem dostępne dla wszystkich którzy kupili bilety ale zwłaszcza dla pierwszych na sali
Powiedziałem mu, że na poprzedni gig na którym byłem miałem w Warszawie 15 minut z buta i zaprosiłem ponownie do Polski. Na sali byli fani z wielu krajów i z całej UK. Bardzo go te historie ładowały i motywowały, co parę razy podkreslił podczas występu.
Pierwsza połowa koncertu to cały X Factor, bardzo dobrze odegrany przez zespół. Brzmieli również bdb. Na wyróżnienie zasługuje basista Karl, grający partie Harrisa wirtuozersko ale po swojemu (np wstęp do Blood...).
Wprawdzie najbardziej znane numery z XF to pierwsze trzy - Sign, Lord i Man ale ja jeszcze bardziej czekałem na trojce Judgement, Blood i Edge. Wszystkie wypadły znakomicie
Po regularnym Faktorze poleciły b strony z singli. Nie było szczególnej przerwy na bisy, chyba że uznać za nią krótkie, kilkuminotowe słowo od Blaze'a. Dostaliśmy potem jeszcze okolo godziny grania, równiez gł. Maiden. Clansman, Virus, Como, Futureal, Wrathchild i Angel. Spoza IM był Doctor, doctor stanowiący podstawę do jamów i popisów solowych członków zespołu Absolva grającego z Blazem.
Całość koncertu trwała z zegarkiem w ręku 2,5 godziny.
Ostatnio zmieniony ndz lis 02, 2025 4:21 pm przez krusejder, łącznie zmieniany 1 raz.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Set na 2,5h trzeba docenić, ewidentnie się stara chłop i fajnie, że ostatnimi czasy cieszy się większym zainteresowaniem niż kiedyś.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
Trzeba przyznać.



