@Manichean zapodał swoją topkę studyjniaków. Nie mogę tego zostawić bez odpowiedniej kontry, ale przekornie wypiszę swoje ulubione materiały live Davida. Niestety nie znam wszystkich tych wydawnictw (jest ich DUŻO) i nie zamierzam też głowić się nad cyferkami. No ale spróbujmy.
Nassau Coliseum '76 - petarda, Bowie chyba w najbardziej dzikim wydaniu. O płycie pisałem już na forum kilkukrotnie, nie zamierzam się powtarzać. To nie jest rock 'n' roll, to ludobójstwo.
Glastonbury 2000 - w zasadzie zestaw pt. the greatest hits. Niby nie powinno to być zbyt ciekawe, ale wykonania są naprawdę wspaniałe. Nota bene był to okres, w którym Daut Bovaj właśnie wrócił do grania przebojów, bo przez całe lata 90. grywał dosłownie kilka hitów na koncert. Poza tym były nowości i rarytasy, kotletami był zmęczony. W książeczce do albumu są wycinki z jego pamiętnika. Pada tam takie zdanie typu "Już pamiętam, dlaczego kocham to robić". No i to słychać. A żeby rozpoczynać koncert grany dla randomowej publiki na Glastonbury od Wild is the Wind to też trzeba mieć jaja.
Look at the Moon! - no właśnie, czasy "bez hitów" obrazuje m.in. ta płyta. LatM! to niestandardowa setlista, nieintuicyjne aranżacje... I to jest właśnie piękne. Wstęp w postaci kameralnego minisetu skupiającego się na Bowiem i gitarze akustycznej, potem The Man Who Sold the World w tej lepszej wersji (studyjna zawsze mi nieco trąciła myszką, a najlepiej zrobił to w ogóle Midge Ure - i paradoksalnie jego cover chyba miał wpływ na to, co potem pokazywał w tym numerze jego oryginalny autor), ówczesne nowości z Earthling i genialny wykon Stay na sterydach.
... a potem jakiś mędrzec wyjdzie i powie, że dany zespół musi grać hity, bo tak.
Welcome to the Blackout - z trasy Isolar II, która była łączoną trasą Low i "Heroes". Pierwszy krążek to w zasadzie prawie wyłącznie materiał ze wspomnianych płyt, potem wlatują inne rzeczy. Wspaniały backing band, bis ze STATIONTOSTATION to już maksymalne odpięcie wrotek. Zawsze mi się morda cieszy, jak słyszę Bowiego wypowiadającego słowa, które 40 lat po fakcie stały się tytułem tego wydawnictwa.
Serious Moonlight - Bowie w ostatnim momencie swojego medialnego triumfu. To jest po prostu jedna wielka impreza, na którą składają się hity większe i mniejsze, oczywiście odpowiednio opracowane na potrzeby spektakularnej trasy promującej Let's Dance, więc nudy nie ma. Finałowe Modern Love, zagrane na pełnej, chyba najlepiej obrazuje to wydawnictwo.
Z bootlegów (które w przypadku władcy Albanii często kończą jako oficjalne wydawnictwa):
Montreal 1983 - generalnie mniej-więcej to samo, co Serious Moonlight, ale... Trochę lepiej.
Riverport Ampitheater - bardzo specyficzny koncert, a to z uwagi na charakter trasy z NIN. Sprawa wyglądała tak, że najpierw swój slot grało NIN, po czym Bowie od razu wchodził na scenę i pierwsze kilka utworów lecieli wspólnie z NIN. W ten sposób dostaliśmy być może najlepszy koncertowy opening Dauta Bovaja w postaci Subterraneans przechodzącego w Scary Monsters. No potężna rzecz. Rzeczy z tej trasy wyszły oficjalnie, ale niestety zostały ucięte o część seta z NIN, co dla mnie w ogóle zabija duszę tych występów.
David Bowie
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: David Bowie
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: David Bowie
Schiz, nie musisz się aż tak eksploatować.
Za rok też będziesz Najlepszym Dyskutantem
Za rok też będziesz Najlepszym Dyskutantem
Re: David Bowie
To nie jest dyskusja
Stronę wcześniej padły stwierdzenia, że trzeba zapoznać się z Davidem. Postanowiłem to ułatwić, bo pomijanie aspektu jego występów na żywo to bardzo zły pomysł
Zresztą ja często wracam do swoich archiwalnych postów i porównuję je z tym, co myślę o temacie x lat po ich napisaniu. Więc robię to też dla siebie.
Zresztą ja często wracam do swoich archiwalnych postów i porównuję je z tym, co myślę o temacie x lat po ich napisaniu. Więc robię to też dla siebie.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: David Bowie
a po raz ostatni zrobił to równo 10 lat temu
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Re: David Bowie
Nie znam wszystkich płyt, miałem tylko Heathen które kupiłem ze względu na Łysego, ale się już pozbyłem, teraz mam w swojej kolekcji tylko takie płyt których słucham przynajmniej raz na rok/dwa
płyta była niezła moim zdaniem.
Zajzajer on the Road 2026:
Re: David Bowie
Dziś robota w terenie. Teraz wracam sobie pociągiem do Krk i leci mi Welcome to the Blackout. Ten śnieg za oknem świetnie działa do instrumentali z Low i "Heroes"
A Warszawy w Warszawie też kiedyś słuchałem, ale doznania były znacznie inne, bo siedziałem wtedy pod PKiN o 4 nad ranem z @Manichean pod bardzo mocnym wpływem alkoholu.
A Warszawy w Warszawie też kiedyś słuchałem, ale doznania były znacznie inne, bo siedziałem wtedy pod PKiN o 4 nad ranem z @Manichean pod bardzo mocnym wpływem alkoholu.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller


