04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Archiwalny dział o koncertach, imprezach, zlotach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Maciek_
-#Invader
-#Invader
Posty: 157
Rejestracja: sob kwie 05, 2003 5:45 pm
Skąd: Siemiatycze

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: Maciek_ »

mimski pisze: Kończąca suita Octavarium to również świetny kawałek, jednak do Change Of Seansons trochę brakuje.
:shock: :shock: jak mozna porównywac te dwa utwory ??? przeciez to zupelnie 2 rózne bajki. w Octavarium slychac inspiracje starymi kapelami progresywnymi i ma zupelnie inny charakter niz ACOS. tak przy okazji stwierdze ze dla mnie Octavarium to jak na razie najlepszy utwór na plycie :D
The World's My Oyster Soup Kitchen Floor Wax Museum
Awatar użytkownika
Bizon
-#Invader
-#Invader
Posty: 213
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 3:25 pm
Skąd: radomsko / łódź

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: Bizon »

moje niezbyt krotkie i dosyc chaotyczne przemyslenia na temat najnowszej plytki spisane na forum queen (stad moga sie pojawic w opisie jakies odniesienia niezrozumiale dla ogolu hehe)...

Octavarium kupilem oczywiscie w poniedzialek jak tylko sie ukazala... wydalem na nia kawal grosza (5499 groszy dokladnie heh)... wczesniej znalem tylko jeden utwor ktory po pierwszych przesluchaniach nieszczegolnie mi podszedl wiec bylem szczerze mowiac dosyc sceptycznie nastawiony no ale to w koncu dream theater... kupilem plytke i zapuscilem.... "the root of all evil" - pierwszy kawalek... znakomity numer na poczatek plyty.. mocny, szybki, w stylu starych dobrych dream theater.... az za bardzo tzn ja wszystko rozumiem ale po co do tego kawalka wrzucili refren z jednego ze swoich wczesniejszych utworow (this dying soul) nie wiem niestety i nic mi sensownego w tej kwestii do glosy nie przychodzi no chyba ze to ma byc jakas kontynuacja co nie jest niemozliwe szczegolnie ze w ksiazeczce jest dziwna numeracja roznych sekcji w tym kawalku... no ale troche mnie to szczerze mowiac zmartwilo bo sie zaczalem zastnawiac czy aby ta plyta nie bedzie tylko powielaniem starych schematow... ale generalnie jak tak slucham tego kawalka juz 5 dzien to coraz mniej mi ten maly wtret z TDS przeszkadza no bo pozostale 8 minut kawalka jest naprawde znakomite... zaraz po nim zmiana klimatu i 'the answer lies within' ... cudowna ballada... panowie pokazuja ze potrafia nie tylko porzadnie przyloic ale tez stworzyc moze niezbyt skomplikowany rytmicznie ale znakomiecie brzmiacy, delikatny i spokojny utwor... chwilami szczegolnie na poczatku zanim sie rozwinie, klimatem dla mnie nawiazuje troche do cudownego 'vacant' z poprzedniej plyty... takich ballad jak 'the answer...' nagrano w historii rocka pewnie cale mnostwo ale ja sie im po prostu nie potrafie oprzec i zawsze 'biora mnie' tego rodzaju kawalki... potem mamy powrot do mocniejszego grania na poczatku 'these walls'... znowu gitary zdecydowanie 'w stylu' dream theater.. mysle ze ciezko te dzwieki pomylic z jakimkolwiek innym zespolem w tej chwili... spokojniejsze zwrotki przeplataja sie z mocniejszymi, wypelnionymi gitarami czesciami ktore mozna nazwac refrenem o ile takie pojecie wogole w muzyce DT istnieje... wedlug mnie troche niepotrzebne tylko sa tutaj 'orkiestrowe' wstawki (prawdziwe tudziez klawiszowe) w niektorych momentach chociaz nie draznia jakos specjalnie ani nie psuja ogolnego wrazenia... po tym kawalku przychodzi pora na to nieszczesne 'i walk beside you' ktore poznalem kilka dni przed zakupem plyty i ktore zwzbudzilo we mnie bardzo mieszane uczucia... dalej nie wiem co mam o tym utworze myslec... na pewno jest to bardzo przebojowy kawalek i niezwykle latwo wpada w ucho... znakomicie sie go slucha i napewno nie meczy ale ... no wlasnie... to kawalek zupelnie nie w stylu DT... to takie polaczenie u2 z popularnym obecnie lekkim rockiem krolujacym w stacjach telewizyjnych (te wszystkie zespoly o ktorych pisalismy, ktorych nazwy mi sie myla heh)... przyzwyczailem sie do tego kawalka ale jakos nie do konca mi pasuje... ale zaraz po nim jest 'panic attack' ktory zaczyna sie mocnym uderzeniem i zdecydowanie powraca do stylu DT... znakomity, szybki, mocny kawalek ze swietna gra gitar z klawiszami i z czesto lamanym rytmem i zmianami tempa charakterystycznymi dla panow z DT... ten numer az kipi energia i nie daje spokojnie wysiedziec na miejscu.. nie moge sie doczekac az go uslysze na zywo... nastepny numer "never enough' to znowu w miare szybki kawalek z wolniejszymi partiami... nie wiem co, ale cos mi w nim szczerze mowiac nie pasuje... niby gitary chodza jak trzeba, bebny tez pracuje mocno i wszystko niby jest na swoim miejscu ale cos sprawia ze jakos nie moge sie do niego calkiem przekonac.. moze to wokal ktory brzmi chwilami jakby byl puszczony przez przetwornik, a moze to ze chwilami kawalek jest taki troche pompatyczny.. nie wiem.. najbardziej w sumie podoba mi sie chyba jego instrumentalna czesc zaczynajaca sie w polowie 4 minuty... wtedy czuc zdecydowanie ze jest to DT... tak jak pisalem.. utwor wedlug mnie zly nie jest ale jak dla mnie czegos mu brakuje (a moze ma czegos za duzo?)... zaraz po nim drugi co do dlugosci na plytce - ponad 10 minutowy - 'sacrificed sons' rozpoczynajacy sie od odglosow rozmow, jakichs reportarzy z wojen i zamachow terrorystycznych i kiedy spodziewam sie ze przyloja ostro... zaczyna sie spokojne, wolne granie na pianinie...zapowiada sie na kolejna ballade na plycie... senny, nieco hipnotyczny poczatek... pozniej dochodzi orkiestra i tworzy troche przyjemnego klimatu, po czym kawalek przechodzi nagle w mocna czesc znowu tak charakterystyczna dla dream theater (co nie znaczy ze powielajaca ich wczesniejsze kawalki.. po prostu to brzmienie... ze nie da sie tego pomylic z zadnym innym zespolem...) swietna zawodzaca gitara ktora najpierw wprowadza niepokoj by potem stworzyc bardzo hmm 'podniosly' klimat a nastepnie znowu przywalic mocnym riffem wespol z orkiestra i klawiszami... znakomity, bardzo rozbudowany kawalek w nagrywaniu ktorych dt obecnie wedlug mnie nie maja sobie rownych (aczkolwiek rocka progresywnego slucham generalnie malo wiec moge sie mylic;) )... napewno jeden z lepszych kawalkow na plycie (ale wlasciwie czy ta plyta ma jakies slabe kawalki?) no i jesli to byl bardzo rozbudowany kawalek to naprawde nie mam pojecia co powiedziec o konstrukcji ostatniego - tytulowego utworu... nie.. nie utworu.. - dziela... nazwac to utworem to chyba za malo... dt mieli juz w przeszlosci podobne jazdy kiedy producent nie powiedzial im chyba w pore ze tasma sie juz konczy hehehe... wystarczy wspomniec metropolis czy genialne change of seasons... 'octavarium' zaczyna sie od znakomitych klimatycznych klawiszy polaczonych z zawodzaca w tle gitara ktore razem tworza zupelnie kosmiczny klimat... znacie poczatek 'shine on you crazy diamond' pink floydow? poczatek 'octavarium' utrzymany jest w podobnym klimacie i robi tak samo niesamowite wrazenie... sluchajac tej pierwszej czesci tytulowego kawalka czuje sie jakbym unosil sie gdzies we snie wysoko w gorze... tego sie nie da opisac.. tego trzeba posluchac i to najlepiej ze zgaszonym swiatlem... ze wstepu wchodzimy w nastepna bardzo spokojna akustyczna czesc gdzie spokojna gitare wspomaga tylko flet... i wchodzi la brie z delikatnym spiewem...cudowny fragment... przychodzi mi do glowy znowu porownanie generalnie z motywami z pink floyd ale nie jest to absolutnie jakies mocne wykorzystywanie ich patentow a raczej delikatne nawiazanie klimatyczne.. zreszta jak czerpac to od najlepszych... to wrazenie mam dalej kiedy kawalek troche przyspiesza, dochodza klawisze, bebny i reszta instrumentarium... konczy sie ta czesc utworu (zreszta wszystkie czesci sa we wkladce wyodrebnione i opatrzone podtytulami)... druga czesc rowniez utrzymana w spokojnych klimatach... trzecia to juz z kolei zupelnie inna bajka... wchodza mocne bebny, wchodzi straszliwie pokrecona gitara i wszystkie smaczki za ktore fani uwielbiaja dt... mamy tu tez troche slownych punow nawiazujacych do roznych wykonawcow (lucy in the sky with diamonds, (jack the) ripper owens, wilson philips... i mnostwo innych )... generalnie strasznie zakrecona czesc co jest tylko i wylacznie zaleta... cudowne pasaze gitarowo klawiszowe, nie ma tu nawet chwili na wytchnienie czy zastanowienie sie nad tym czego sie slucha bo muzyka, tempo, rytm i sposob grania zmieniaja sie tak szybko ze chwilami trzeba sie mocno starac zeby za tym wszystkim nadarzyc.... w szybkim tempie i zdecydowanie mocnych klimatach utrzymana jest tez 4 czesc utworu... labrie juz tu nawet nie spiewa, a wydziera sie wsciekle... mam uczucie jakbym spadal szybko w dol w jakiejs windzie albo gdzies.... niesamowity klimat... jak to jednak u dreamow, ostatnia czesc utworu to znowu zupelnie inna bajka... szybkie przejscie do klawiszowego podkladu ktory znow tworzy wraz z orkiestra bardziej podniosly klimat i tworzy znakomite zwienczenie tego niewiarygodnego utworu jak i calej plyty... lacznie 24 minuty niesamowitych doznan muzycznych w czasie ktorych kazdy wlasciwie fan rocka moze znalezc cos dla siebie w ktorejs z czesci tego monumentalnego dziela muzycznego... mogliby tak ten kawalek ciagnac jeszcze z 15 minut i tez pewnie znalezliby sposob na uczynienie go tak szalenie ciekawym i roznorodnym...

'octavarium' to prawie 76 minut zapierajacej dech w piersiach (tych wiekszych i tych mniejszych heh) muzyki... po bardzo mocnym i mrocznym 'train of thought' tym razem zespol znowu zmienil kierunek i powrocil bardziej do wczesniejszych albumow, jednoczesnie wrzucajac na plyte elementy nowe i zaskakujace, choc moze nie zawsze pasujace do ich stylu... ale w sumie cokolwiek by nie nagrali to mam absolutna pewnosc ze zrobiliby to dobrze.. ci ludzie nawet z piosenki disco polo zrobiliby dzielo sztuki.. to byla wlasciwie pierwsza plyta na ktora czekalem juz jako fan bo kiedy "train..." wychodzilo, ja dopiero zaczynalem swoja przygode z tym zespolem... teraz moge smialo powiedziec ze zdecydowanie oplacalo sie czekac na ta plyte a dream theater bardzo szybko wspina sie na drabinie moich ulubionych zespolow.. moze nie jest to muzyka ktorej mozna sluchac zawsze i wszedzie ale jak juz sie znajdzie troche czasu (dokladnie te 76 minut) zeby przesluchac na raz cala plyte od poczatku do konca, nie robiac przy tym tysiaca innych rzeczy, a raczej skupiajac sie na muzyce, to efekt jest piorunujacy... szczerze i goraco polecam wszystkim nieco bardziej otrwartym na ciezka muzyke, ktorym nie przeszkadza to ze utwory nie maja zwrotek i refrenow ani latwo wpadajacych w ucho motywow ktore mozna sobie podspiewywac przy goleniu tudziez pod prysznicem ...

ocena 6-/6 ....

przyznam sie ze po pierwszym przesluchaniu nie spodziewalem sie ze to co napisze bedzie az tak optymistyczne ale im dluzej slucham tej plyty, tym wieksze wrazenie na mnie robi...
"everybody lies"
Julian Baynes
-#Prodigal son
-#Prodigal son
Posty: 35
Rejestracja: czw cze 02, 2005 1:15 pm

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: Julian Baynes »

Ja troche dluzej slucham DT niz Ty Bizon i musze powiedziec, ze "Octavarium" to najslabszy album w historii tego zespolu. Oczywiscie zastrzegam sobie, ze jest to tylko moje subiektywne zdanie i moze je jeszcze zmienie, kiedy jeszcze poslucham tego albumu ale...
Im dluzej go slucham tym jest w sumie gorzej. Na poczatku myslalem, ze tylko 2 i 4 utwor to klapa ale kiedy slucha sie plyty w nocy, przy zgaszonym swietle to inne kompozycje tez jakos, sa przez te dwa numery zaburzone. Mnie zdecydowanie lepiej jak na razie slucha sie tego albumu wyrywkowo.
"The Root of All Evil" jest niby ciekawy, oparty na basowym riffie, mnie osobiscie przypominajacym zagrywki Duff'a McKagan'a i ogolnie utrzymany w rockowym rytmie (choc gitara jest ciezsza) ale ten przetworzony wokal psuje caly efekt. Mimo wszystko uwazam, ze temat z poprzednich 2 albumow jest tutaj godnie kontynuawany. Potem mamy "The Answer Lies Within", czyli dosc charakterystyczny dla kazdej plyty DT moment zwolnienia - balladka po prostu, ktora moim zdaniem jest nie tyle slaba, co najslabsza ze wszystkich tego typu utworow w dorobku kwintetu z NY. Moze to dziwne co napisze ale wokal w ogole nie wspolgra z muzyka, ktora mnie w ogole nie czaruje (podobnie bylo z "Vacant" ale tam przynajmniej utwor pasowal w miare do calej plyty). Gdzie czasy "Anna Lee" czy "Disapear", ze o "Wait For a Sleep" nie wspomne?! Nastepnie mamy ciekawie zaczynajace sie "These Walls", ktore mnie bardziej by podpasilo gdyby nie koncowka, gdzie chlopakom chyba zabraklo ciekawego pomyslu. Nastepnie zaczyna sie najtragiczniejsze bodaj 270 sekund w dziejach legendy prog metalu: "I Walk Beside You". Jest to pierwsza kompozycja Teatru Marzen, ktorej nie moge sluchac i pierszy przypadek, kiedy na pierwsze dzwieki tej piosenki chwytam pilot i natychmiast przelaczam na kolejny numer! Zgroza! "Panic Attack" to nastepna stylistyczna kontynuacja ToT na tym albumie. Jest ciekawa, szybka, dobra po prostu ale po poprzedniej piosence moze przejsc niezauwazona, bo jeszcze troche uszy bola i mysli sie mieszaja. W kazdym razie na pewno swietnie pasuje do niej "Never Enough", ktory wprost wyplywa z "Panic Attack", niby przejmuje jego energie, by potem przyjemnie rozwlec sie (nie w pejoratywnym znaczeniu) tak, by plynnie przesc (nie tracac rownoczescnie tej energii!) w przedostatnia odslone "Octavarium": "Sacrificed Sons". Utwor zaczyna sie podobnie jak "The Great Debate", a wiec od nakladajacych sie na siebie relacji radiowych i telewizyjnych korespondentow. Tutaj zespol podobnie jak na 4 utworze "SDoIT" podejmuje wazny w tym czasie dla spoleczenstwa amerykanskiego temat: wojne w Iraku, a mianowicie jej bezsens. Kompozycja jest w sporej czesci instrumentalna i tutaj po raz pierwszy mamy dlugie solo Petrucciego (nie to, ze wczesniej ich w ogole nie bylo, bo byly i to bardzo ladnie wpisane w utwory ale tutaj jest ono bardziej wyeksponowane i fizycznie dluzsze po prostu). Wraz z koncem tego kawalka zaczyna sie trwajaca ok. 24 minuty kompozycja tytulowa, ktora imho jest najmocniejsza czescia tego albumu. Dokladnie opisuje ja Bizon i w wiekszosci sie z jego opisem zgadzam. Nie jest to absolutnie "A Change of Seasons", a muzycznie przypomina raczej kawalki z "Falling Into Infinity" ale jest to juz to co tygryski lubia.
Po ukazaniu sie "Six Degrees of Inner Turbulence" mowilo sie albo, ze jest to plyta komercyjna albo przekombinowana. Portnoy tlumaczyl, ze w tym momencie w jakim byl zespol potrzebna im byla taka improwizowana plyta. Mnie spodobala sie ona i jak gdzies pisalem jest moja ulubiona w dorobku chlopakow z "nujorku". Zastanawiam sie jakie glosy teraz padna, bo ta plyta imho jest bardzo niespojna i nierowna. Pierwsze 4 kompozycje pasuja do siebie jak piesc do nosa i jak dla mnie mogloby ich w ogole nie byc (no, moze zostawilbym 1 i 3). DT na tym wydawnictiwe kontynuowalo po czesci droge jaka obralo na ToT, czyli graja mocniej, wykorzystuja przy tym wiecej nowinek elektronicznych i wplataja do swoich kompozycji baardzo wiele brzmien zaporzyczonych od innych zespolow, glownie wielkich legend muzyki. Mnie ta droga nieodpowiada, bo o ile ciekawie jest uslyszesc kilka znajomych dzwiekow to jesli cala plyta brzmi tak jakbym ja juz gdzies slyszal to nie jest dobrze, a ten krazek tak wlasnie brzmi (co prawda nie jestem w stanie nazwac wszystkiego co slysze ale jest tego ogrom). Ciesze sie, ze znalazlo sie wsrod tych 76 minut kilka naprawde pieknych kompozycji ale to jak na Teatr Marzen o wiele za malo.
Na razie trudno mi jakos ocenic "liczbowo" ta plyte, bo jak pisalem jest nierowna, niech bedzie +3/5.
Awatar użytkownika
Pink
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 841
Rejestracja: pt gru 17, 2004 4:39 pm
Skąd: Warszawa

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: Pink »

Hm, mi album wyjątkowo przypadł do gustu. Jest taki przyjemnie "lekki" dobrze mi sie go słucha no i dosłuchałem się paru ciekawych "pinkfloydowskich" zagrywek :P
Awatar użytkownika
Bizon
-#Invader
-#Invader
Posty: 213
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 3:25 pm
Skąd: radomsko / łódź

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: Bizon »

ja sie dowiedzialem paru(dziesiecu) bardzo interesyjacych rzeczy na temat zarowno samych utworow (nawiazan muzycznych i slownych i to nie tylko tych oczywistych jak w tytulowym kawalku) jak i troche rzeczy o okladce i wkladce... qrde odnosze wrazenie ze tam po prostu wszystko cos oznacza na okladce a juz mania na punkcie cyfr 5 i 8 jest niesamowita... no i jakby sie tak zaglebic w te wszystkie symbole to mozna dostac niezlego <czegos zlego> glowy... i tak pomyslalem ze az za dzo tych nawiazan, symboli i innych i chyba zespol postanowil podpuscic troche fanow i dac im do myslenia o tym co to wszystko oznacza podczas gdy to moze nic nie oznaczac ;) .. moja teoria zostala brutalnie zdeptana i wysmiana przez jedna bliska mi fanke dt ale dalej sie jej trzymam.. te wszystkie dziwne symbolke i nawiazania moge w wolnej chwili kiedys tu wrzucic...
"everybody lies"
Copycat
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1157
Rejestracja: pn cze 20, 2005 6:55 pm
Skąd: Kazimierz Dolny

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: Copycat »

Dzień dobry wszystkim :D Czy ktoś z okolic Lublina sie wybiera?
kocian_jr
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 311
Rejestracja: pt lis 12, 2004 9:13 pm
Skąd: Lublin

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: kocian_jr »

Ja jestem z Lublina i na koncert jade na 90% :wink: Jedyna przeszkoda jest dzien tygodnia, ktory nie wiem czy pasuje mojemu brejdakowi, z ktorym mialbym jechac. Jednakze mam nadzieje ze wszystko wypali i uracze poznanska Arene swoja obecnoscia :D
Copycat
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1157
Rejestracja: pn cze 20, 2005 6:55 pm
Skąd: Kazimierz Dolny

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: Copycat »

Byłoby fajnie, gdybyśmy się zorganizowali jakąś grupą z Lublina, zawsze to w pociągu weselej a i na dworcu raźniej w nocy siedzieć :D
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: slayer »

ja jestem z tych okolic, ale nie wiem jeszcze czy na koncert jade na 100%.


czas pokaze ;)
Jazz is not dead, it just smells funny.
Awatar użytkownika
Piwowarus
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3280
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 4:55 pm
Skąd: Warszawa

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: Piwowarus »

Takie głupie pytanko, czy ktos kupił już bilet, czy na razie wszyscy czekaja na przypływ kasy, a promotor obgryza paznokcie bo sprzedał do tej pory 5 biletów? :D
Ostatnio zmieniony wt cze 21, 2005 10:11 pm przez Piwowarus, łącznie zmieniany 1 raz.
kocian_jr
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 311
Rejestracja: pt lis 12, 2004 9:13 pm
Skąd: Lublin

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: kocian_jr »

ja biletu jeszcze nie kupilem i jakos mi z tym nie spieszno :wink: jesli kiedys przypadkiem bede mial stowke w kieszeni i bede przechodzil kolo Empika to bilecik zakupie :D
Awatar użytkownika
Fautzin
-#Prowler
-#Prowler
Posty: 3
Rejestracja: pn maja 30, 2005 3:40 pm
Skąd: Bełchatów

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: Fautzin »

Czy będzie może ktoś jechał na koncert przez Bełchatów (dla nie wtajemniczonych województwo łódzkie :P) jakimś busem lub czymkolwiek co by mnie mogło zabrac? :P
miki
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4867
Rejestracja: sob paź 04, 2003 1:41 pm
Skąd: katowice

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: miki »

po koncercie w Paryżu mam takie podejście do DT
w domu mi się tego słuchać nie chce, ale koncerty super, więc kto wie czy nie wybiore się do Poznania ;]
Yaaqb
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1514
Rejestracja: pt gru 31, 2004 2:50 pm
Skąd: Poznań

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: Yaaqb »

Przyjedz MiKi! :D
miki
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4867
Rejestracja: sob paź 04, 2003 1:41 pm
Skąd: katowice

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: miki »

no się zobaczy, ale szanse raczej spore;]
chyba, że wykupią mi szybko bilety
Awatar użytkownika
real_alien
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 835
Rejestracja: sob lis 27, 2004 7:33 pm
Skąd: Rapture

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: real_alien »

MiKi pisze:chyba, że wykupią mi szybko bilety
Szczerze wątpię :]
miki
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4867
Rejestracja: sob paź 04, 2003 1:41 pm
Skąd: katowice

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: miki »

real_alien pisze:
MiKi pisze:chyba, że wykupią mi szybko bilety
Szczerze wątpię :]
no to raczej będę ;]
choć dzień tygodnia nieciekawy, ale Johna zawsze warto pooglądać ;]
Awatar użytkownika
real_alien
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 835
Rejestracja: sob lis 27, 2004 7:33 pm
Skąd: Rapture

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: real_alien »

MiKi pisze:
real_alien pisze:
MiKi pisze:chyba, że wykupią mi szybko bilety
Szczerze wątpię :]
no to raczej będę ;]
choć dzień tygodnia nieciekawy, ale Johna zawsze warto pooglądać ;]
Którego? :P Petrucciego czy Myunga? ;)
miki
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4867
Rejestracja: sob paź 04, 2003 1:41 pm
Skąd: katowice

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: miki »

ja tam najbardziej Petrucciego uwielbiam ;]
tremayne
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 145
Rejestracja: pn lut 14, 2005 6:35 pm
Skąd: Minas Tirith

Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena

Post autor: tremayne »

a ja musze wkrecić się w dt
ODPOWIEDZ