04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
"Love is the dance of eternity...", tymi słowami skonczył sie ten cudowny koncert, idealny pod kazdym wzgledem, po prostu cos niesamowitego, tego nie da sie opisac co wczoraj przezyłem w Arenie...tam poprostu trzeba było byc...kto nie był a chciał byc niech załuje...bardziej dokładna relacja po kilku-godzinnym snie
Pół Polski przejechałem zmeczony jestem 
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Jestem juz w domu!Premus pisze:A moze ktos opisze koncert ,ile trwal jak scena ubrana itp. oczywiscie na temat wejscia i ochrony a nagral ktos bootleg
Było ... hm.. nie da się tego opisać
Ja napisze całą historię od początku do końca mego dnia, ale nie wiem czy dzisiaj zdąże
Napewnoe sie ona tutaj pojawi
Teraz idę sie zregenerować
Arien ---> Wielkie dzięki za wszystko :****************************************** ...
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
to co uslyszalem na tyle mnei zmiażdzyło ze dalej nie moge słów wykrztusić.. powiem tak.. zajefajnie, super, meega, fajnie,itd.
scena hmm..
w tle płachta z Octavrium
na samym srodku piekny "mały" zestaw perkusyjny
nad peruskją ekran na którym wysiwetlane byly zarowno widoki kamer oraz jakieś inne rzeczy typu data z ktorego roku jest dany kawalek
ppoki co tylee bo mykam wlasnie
scena hmm..
w tle płachta z Octavrium
na samym srodku piekny "mały" zestaw perkusyjny
nad peruskją ekran na którym wysiwetlane byly zarowno widoki kamer oraz jakieś inne rzeczy typu data z ktorego roku jest dany kawalek
ppoki co tylee bo mykam wlasnie
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
aaaaaaaaaaaaaaajjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj!
co to byl za koncert! Tak zroznicowany, energetyczny - mysle ze mogliby grac do rana i nie znudziloby sie ani nam, ani im
Publicznosc jak to zwykle u nas dala z siebie wszytko, muzycy wychodzili na dwa dlugie bisy, w pewnym momencie zaczalem sie nawet obawiac czy zdaze na powrotny pks 
Goscie sa wirtuozami, nawet LaBrie wypadl swietnie. W niektorych momentach nie wiedzialem na kogos patrzec. Dobrze ze byl ekran wiec mozna bylo ogladac np pojedynki Petrucciego z Rudessem. Co do coverow to w pewnym momencie wpletli fragment z chyba z "Wherever I May Roam". Szkoda ze zagrali nic ajronow ale tragedia sie nei stala. Brakowalo jeszcze "Hollow Years" ale "The Answer Lies Within" ale mysle ze przy nastepnej wizycie juz nie zabraknie
.
Arena jest idealna hala na kocerty - fajny kameralny klimat, blisko do muzykow, akustyka tez niczego sobie chociaz specem nie jestem.
Krotko mowiac niezapomniany koncert - "Zobaczyc Dreamow i umrzec"
co to byl za koncert! Tak zroznicowany, energetyczny - mysle ze mogliby grac do rana i nie znudziloby sie ani nam, ani im
Goscie sa wirtuozami, nawet LaBrie wypadl swietnie. W niektorych momentach nie wiedzialem na kogos patrzec. Dobrze ze byl ekran wiec mozna bylo ogladac np pojedynki Petrucciego z Rudessem. Co do coverow to w pewnym momencie wpletli fragment z chyba z "Wherever I May Roam". Szkoda ze zagrali nic ajronow ale tragedia sie nei stala. Brakowalo jeszcze "Hollow Years" ale "The Answer Lies Within" ale mysle ze przy nastepnej wizycie juz nie zabraknie
Arena jest idealna hala na kocerty - fajny kameralny klimat, blisko do muzykow, akustyka tez niczego sobie chociaz specem nie jestem.
Krotko mowiac niezapomniany koncert - "Zobaczyc Dreamow i umrzec"
He has the power to heal,
He has the gift of the second sight,
He is the chosen one...
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Ekhm, niestety, nie moge znalesc innych slow dla opisania tego koncertu jak tylko zajebisty, wyrabisty, przecudowny, genialny, wspanialy, fenomenalny, zapierajacy dech w piersiach!!!!!!
Klimat byl niesamowity, zespol w genialnej formie, LaBrie spiewal wrecz doskonale (w porownaniu np z takim Budokanem to niebo i ziemia), panowie instrumentalisci pokazali pelnie swoich mozliwosc!! :rocx
Setlista wprost przecudowna, zagrali wiele wspanialych kawalkow (gdy grali utwor z FII, nie pamietam jaki, wpletli fragment Wish You Were Here :rocx ).
Dokladnej kolejnosci kawalkow nie pamietam ale to bylo cos w tym rodzaju:
Intro
The Root Of All Evil
Panic Attack
Another Won
Fortune In Lies
Under A Glass Moon
Caught In The Web
Peruvian Skies z wplecionym fragmentem Wish You Were Here :rocx i Wherever I May Roam
Fatal Tragedy
About To Crash(Reprise)
Losing Time/Grand Finale
Potem byla pietnastominutowa przerwa, podczas ktorej z tasmy poleciala akustyczna przerobka Man Beside Itself z kobieta na wokalu
Po przerwie:
As I Am
Endless Sacrifice (pozdro dla goscia od ktorego niezle oberwalem w biodro
)
I Walk Beside You
Sacrificed Sons
Octavarium (wstep w wykonaniu Rudessa po prostu mnie rozwalil)
1. bis:
In The Name Of God
2. bis (tak, tak
):
The Spirit Carries On
Pull Me Under polaczone z Metropolis :rocx :rocx :rocx
Moglem sie gdzies machnac w setliscie ale mysle ze to mniej wiecej tak wygladalo:)
Jak juz powiedzialem atmosfera byla niesamowita. Publicznosc byla bardzo zywiolowa, do tego stopnia, ze porozwalane zostaly barierki pod scena
Na odchodnym Portnoy pochwalil nas , ze jak dotad bylismy najlesza publicznoscia na trasie (i trudno sie ku temu dziwic) :rocx
Podsumowujac: zdecydowanie najlepszy koncert w moim zyciu. Tych 3 godzin z pewnoscia nigdy nie zapomne :rocx Tak naprawde jedynym minusem tego koncertu bylo jedynie to ze byl za krotki
. Jakby potrwal 7 godzin to by bylo nawet OK
Ech, nic tylko czekac na kolejna wizyte Teatru Marzen w Polsce :solo
PS: przed koncertem tuz przede mna stal dosc wysoki gosciu w koszulce Sanktuarium
Przyznać się - który to? 
Edit: nanioslem poprawki w secie - dzieki Jesio :beer
Klimat byl niesamowity, zespol w genialnej formie, LaBrie spiewal wrecz doskonale (w porownaniu np z takim Budokanem to niebo i ziemia), panowie instrumentalisci pokazali pelnie swoich mozliwosc!! :rocx
Setlista wprost przecudowna, zagrali wiele wspanialych kawalkow (gdy grali utwor z FII, nie pamietam jaki, wpletli fragment Wish You Were Here :rocx ).
Dokladnej kolejnosci kawalkow nie pamietam ale to bylo cos w tym rodzaju:
Intro
The Root Of All Evil
Panic Attack
Another Won
Fortune In Lies
Under A Glass Moon
Caught In The Web
Peruvian Skies z wplecionym fragmentem Wish You Were Here :rocx i Wherever I May Roam
Fatal Tragedy
About To Crash(Reprise)
Losing Time/Grand Finale
Potem byla pietnastominutowa przerwa, podczas ktorej z tasmy poleciala akustyczna przerobka Man Beside Itself z kobieta na wokalu
Po przerwie:
As I Am
Endless Sacrifice (pozdro dla goscia od ktorego niezle oberwalem w biodro
I Walk Beside You
Sacrificed Sons
Octavarium (wstep w wykonaniu Rudessa po prostu mnie rozwalil)
1. bis:
In The Name Of God
2. bis (tak, tak
The Spirit Carries On
Pull Me Under polaczone z Metropolis :rocx :rocx :rocx
Moglem sie gdzies machnac w setliscie ale mysle ze to mniej wiecej tak wygladalo:)
Jak juz powiedzialem atmosfera byla niesamowita. Publicznosc byla bardzo zywiolowa, do tego stopnia, ze porozwalane zostaly barierki pod scena
Podsumowujac: zdecydowanie najlepszy koncert w moim zyciu. Tych 3 godzin z pewnoscia nigdy nie zapomne :rocx Tak naprawde jedynym minusem tego koncertu bylo jedynie to ze byl za krotki
PS: przed koncertem tuz przede mna stal dosc wysoki gosciu w koszulce Sanktuarium
Edit: nanioslem poprawki w secie - dzieki Jesio :beer
Ostatnio zmieniony śr paź 05, 2005 3:49 pm przez kocian_jr, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Jako, że poprzednicy strasznie powychwalali koncert nie był bym sobą gdybym nie przyczepił się do kilku rzeczy.
Nie będę pisał a setliście i formie muzyków bo zgadzam się z przedmówcami, był to bardzo wysoki poziom.
Co do minusów to:
1. Zacznijmy od początku czyli od wejścia i ochrony
Otwarte były 2 wejścia, z czego to 2 było na przezeciwnym końcu hali, więc mało kto o nim wiedział. A ochrona z wejścia A troszke się ślamażyła, jednak po głośnych "apelach" czekających w niej zwiększyła tempo. Choć gdy patrzyło się na wejście to ostatnie osoby weszły chyba już 10 min po rozpoczęciu koncertu.
2. Nagłośnienie - nie było złe jednak klawisze było słychać tylko wtedy gdy była solówka. Podczas "normalnej" gry często były niesłyszalne, a wiadomo jak w muzyce Dream Theater liczą się małe smaczki, króciutkie wstawki, które jednak nie zawsze były słyszalne. Tak samo gdy LaBrie wchodził w wysokie rejestry jego głos zlewał się nieco w jeden wysoki dzwięk, a nie słowa.
3. Długość - nie jest to może duży minus, ale koncert 3h to chyba jednak nie jest moim zdaniem najlepszy pomysł. Pół biedy gdy siedzi się na krzesełkach, gorzej oczywiście przestać cały koncert. Trudno skupić się dokładnie przez całe 3h. Np. podczas rozbudowanego i długiego wejścia na syntezatorze które rozpoczyna 24 min Octavarium, zaczęło mnie to nieco nudzić. Owszem bardzo ładne, ale po 2 godzinach koncertu taka niemal 5 min przerwa nie była tym na co czekałem.
Podsumowując - zespół pokazał na co go stać, publika również. Koncert bardzo dobry, tylko kilka szczegułów do których można się przyczepić.
PS. Fajne spodnie miał Petrucci
Nie będę pisał a setliście i formie muzyków bo zgadzam się z przedmówcami, był to bardzo wysoki poziom.
Co do minusów to:
1. Zacznijmy od początku czyli od wejścia i ochrony
Otwarte były 2 wejścia, z czego to 2 było na przezeciwnym końcu hali, więc mało kto o nim wiedział. A ochrona z wejścia A troszke się ślamażyła, jednak po głośnych "apelach" czekających w niej zwiększyła tempo. Choć gdy patrzyło się na wejście to ostatnie osoby weszły chyba już 10 min po rozpoczęciu koncertu.
2. Nagłośnienie - nie było złe jednak klawisze było słychać tylko wtedy gdy była solówka. Podczas "normalnej" gry często były niesłyszalne, a wiadomo jak w muzyce Dream Theater liczą się małe smaczki, króciutkie wstawki, które jednak nie zawsze były słyszalne. Tak samo gdy LaBrie wchodził w wysokie rejestry jego głos zlewał się nieco w jeden wysoki dzwięk, a nie słowa.
3. Długość - nie jest to może duży minus, ale koncert 3h to chyba jednak nie jest moim zdaniem najlepszy pomysł. Pół biedy gdy siedzi się na krzesełkach, gorzej oczywiście przestać cały koncert. Trudno skupić się dokładnie przez całe 3h. Np. podczas rozbudowanego i długiego wejścia na syntezatorze które rozpoczyna 24 min Octavarium, zaczęło mnie to nieco nudzić. Owszem bardzo ładne, ale po 2 godzinach koncertu taka niemal 5 min przerwa nie była tym na co czekałem.
Podsumowując - zespół pokazał na co go stać, publika również. Koncert bardzo dobry, tylko kilka szczegułów do których można się przyczepić.
PS. Fajne spodnie miał Petrucci
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
skoro juz zaczelismy tak po polsku narzekac
to ja tez sie doloze - scena moglaby byc 1-2m wyzej i kible za darmo
- za takie numery powinno sie wieszac
Dla rownowagi plus - intro z "Mechanicznej Pomaranczy" :rocx
Dla rownowagi plus - intro z "Mechanicznej Pomaranczy" :rocx
He has the power to heal,
He has the gift of the second sight,
He is the chosen one...
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
jesli chodzi o wpuszczanie na koncer - wpuszczanie tylu ludzi przez jedna waska bramke to naprawde byl mocno poroniony pomysl. Momentami pod wejsciem byl wiekszy scisk niz na The Root Of All Evil
Co do dlugosci koncertu - nawet przez moment nie czulem sie znudzony ani zmeczony. Wstep do Octavarium zrobil na mnie naprawde gigantyczne wrazenie. Z zachwytem sledzilem kazdy ruch reki Rudessa (BTW nie wie ktos jak sie nazywa ten instrument, na ktorym gral ten wstep?). Gosciu jest po prostu czarodziejem klawiszy i tyle
Co do dlugosci koncertu - nawet przez moment nie czulem sie znudzony ani zmeczony. Wstep do Octavarium zrobil na mnie naprawde gigantyczne wrazenie. Z zachwytem sledzilem kazdy ruch reki Rudessa (BTW nie wie ktos jak sie nazywa ten instrument, na ktorym gral ten wstep?). Gosciu jest po prostu czarodziejem klawiszy i tyle
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
sie trza było pytać wtedykocian_jr pisze: PS: przed koncertem tuz przede mna stal dosc wysoki gosciu w koszulce SanktuariumPrzyznać się - który to?
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
kocian_jr pisze:nie wie ktos jak sie nazywa ten instrument, na ktorym gral ten wstep?
Continuum
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Koncert perfekcyjny. 3 godziny to wcale nie za dużo.
Świetna forma LaBrie któremu zdarzały się bardzo słabe występy na żywo. Chyba drugą młodość przeżywa.
Setlist, tak jak kocian napisał, z tym że:
-w Peruvian Skies były fragmenty zarówno Floydów, jak i Wherever I May Roam Metalliki.
- te kawałki z Six Degrees... to About To Crash(Reprise) oraz Losing Time/Grand Finale.
Świetna atmosfera, sporo osób znało teksty i śpiewało je. A przy wywoływaniu na bis Arena trzęsła się w posadach.
W sumie za ten cały komentarz mogłyby posłużyć słowa Portnoya: "Thank you. You were the best audience so far."
Kurczę, nie jestem pewien jedynie co do kolejności kawałków po przerwie a przed bisami. Ale mniejsza z tym. Warto było się wybrać, po stokroć.
Świetna forma LaBrie któremu zdarzały się bardzo słabe występy na żywo. Chyba drugą młodość przeżywa.
Setlist, tak jak kocian napisał, z tym że:
-w Peruvian Skies były fragmenty zarówno Floydów, jak i Wherever I May Roam Metalliki.
- te kawałki z Six Degrees... to About To Crash(Reprise) oraz Losing Time/Grand Finale.
Świetna atmosfera, sporo osób znało teksty i śpiewało je. A przy wywoływaniu na bis Arena trzęsła się w posadach.
W sumie za ten cały komentarz mogłyby posłużyć słowa Portnoya: "Thank you. You were the best audience so far."
Kurczę, nie jestem pewien jedynie co do kolejności kawałków po przerwie a przed bisami. Ale mniejsza z tym. Warto było się wybrać, po stokroć.
....where images and words are running deep...
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
kocian_jr pisze:jesli chodzi o wpuszczanie na koncer - wpuszczanie tylu ludzi przez jedna waska bramke to naprawde byl mocno poroniony pomysl
mówiłam, że wejście jest wąski
A ja byłam pod Areną
Fear - nie ma za co, przyjedź jezcze kiedyś
ja mogę napisać o wejściu...wąskie, stała grupa ludzi, za nimi barierki, w które wgniótł mnie Fear jak mnie nagle za rekę pociągnął
butelki z napojami. Tyle z moich obserwacji nie-uczestnika ;D
Ostatnio zmieniony śr paź 05, 2005 3:41 pm przez Arien, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Pewnie, że przyjadeArien pisze: Fear - nie ma za co, przyjedź jezcze kiedyś
BTW : Zszokował mnie wygląd Petrucciego
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Ta kwestie zostaw paniaFear pisze:Zszokował mnie wygląd Petrucciego
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
a własnie.... czy nikt z forumowiczów nie pytał o drogę dziewczyny w czerwonej kurtce? :> bo jakiś pan mnie pytał, może ktoś z forum? 
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
noo tego pewnie jest co zalowac, musialo byc wyjatkowoPull Me Under polaczone z Metropolis
ale zalamal bym sie dopiero gdybym sie dowiedzial,ze grali Wait for Sleep , nie grali prawda?
Jazz is not dead, it just smells funny.
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
A no tak! Wiedzialem ze o czyms zapomnialem, podajac set!slayer pisze:noo tego pewnie jest co zalowac, musialo byc wyjatkowoPull Me Under polaczone z Metropolis
ale zalamal bym sie dopiero gdybym sie dowiedzial,ze grali Wait for Sleep , nie grali prawda?
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
A tam gadasz...eulogy pisze:Ta kwestie zostaw paniaFear pisze:Zszokował mnie wygląd Petrucciego
A panie niech się same wypowiedzą
Re: 04/10/2005 - Dream Theater - Poznań @ Arena
Nieslayer pisze:serio? :>
Portnoy miał czerwoną koszulkę reprezentacji z numerem ósmym i swoim nazwiskiem,
....where images and words are running deep...




