Ok teraz czas na moją relacje
Zatem największym sukcesem tej trasy jest, że dotarła ona do końca i wbrew naciskom nie odwołaliśmy żadnego z koncertów. Jednak niestety odbiło się to na frekfencji zwłaszcza w Katowicach i Krakowie.
Zacznijmy jednak od początku. Pierwszy koncert w
Warszawie, frekfencja około 300 osób przebiegł bezproblemowo. Już jednak wtedy docierały do mnie sygnały o tragedii i o tym, że media szykują się do żałoby narodowej i podsycają atmosferę (wiadomo, im więcej osób ogląda wydanie specjalne - tym większe zyski z reklam).
Następnego dnia rano ruszyliśmy do
Rzeszowa. Mimo, że nikt nie wprowadził żałoby narodowej to i tak miałem kilkadziesiąt telefonów CZY KONCERT SIĘ ODBĘDZIE. Dochodziło nawet do tego, że ludzie przychodzili z biletami, żeby je oddać, bo byli przekonani, że koncertu nie ma. Na miejscu dopiero się dowiadywali, że koncert się odbędzie. Mimo całego zamieszania na koncercie bawiło się ponad 200 osób
Dzień trzeci -
Kraków. Już rano w hotelu zastała nas informacja, że wprowadzono żałobę i że "wszystkie imprezy w kraju są odwołane". Najdziwniejsze jest jednak to, że decyzje o odwołaniyu imprezy podejmuje organizator a nie pani spikerka w telewizji. Blisko 100 telefonów czy koncerty się odbędą (w tym od 'Życzliwych osób"), ciężkie rozmowy z kierownictwem klubu, skrócenie setów obu zespołów - ale koncert się odbył. Coprawda całe to zamieszanie, telewizja, dopiero co wprowadzona żałóba strasznie odbiły się na frekfencji - bawiło się w krakowie około 130 osob tylko. No ale nic dziwnego, skoro wszyscy byli zdezinformowani totalnie.
Piątek -
Katowice - koncert w samym centrum żałoby. W przeciwieństwie do Krakowa nie było jednak problemów na lini organizator-klub. Koncert chyba z najlepszą publiką na całej trasie, jak to Maxx określił "nie do przejebania". Paul (Pawełek) potem też mi mówił, że w Katowicach najlepiej się bawił. Co do frekfwencji to pomimo żałoby sprzedaliśmy ponad 270 biletów, część osób która miała kupiony bilet nie przyjechała jednak ...
Sobota -
Wrocław - ostatni dzień żałoby, koncert także już bez problemów, frekfencja grubo ponad 200 osób, na koniec niemiłe zajście bo jakiś palant wyglądający jak Zbigniew Wodecki rzucił się na Pawełka z pięściami i musiałem kolesia odciągać. Po prostu debil. Po koncercie warte do odnotowania jest to, że spaliśmy w Oleśnicy i tam wbilismy się na jakąś 40-tkę, która odbywała się rownocześnie w hotelowej restauracji hehe
Niedziela -
Toruń - mimo,n że już po żałobie to ciągle mnóstwo telefonów czy impreza będzie. Koncert bardzo udany, pełno znajomych, kumpli, przyjaciół, fumfli itp. Łącznie około 300 osób. Na koniec trasy tradycyjnie czad na scenie i oba zespoły wykonują współnie ostatni utwór - tym razem wypadło na "Running Free". To już chyba wejdzie do tradycji "Metal Maraton"
Po koncercie każdy rozjechał się w swoją stronę i METAL MARATON @ zakończyła się. Mimo wszystko uznaje ją za sukces. JAko jeden z nielicznych organizatorów nieugiąłem się presji odwołania imprez i udało mi się mimo nagonki w TV ściągnąć na tą trasę około 1500 osób. Zdaje sobie sprawe, że gdyby nie Żałoba wynik ten byłby lepszy. Jednak nie ma co gdybać. Dzięki dla wszystkich co przyszli i do zobaczenia na następnej edycji ...