Nie wiem czy było-szczerze mówiąc, nie chce mi się przekopywać całego forum.
Chcę zrobić nie lada herezję, gdyż twierdzę, iż Di`Anno góruje nad Dickinsonem,jeżeli chodzi o wokal.<publiczność zamarła,świat stanął w miejscu, górnicy rzucili młoty i uciekli, marynarze skaczą ze swoich łodzi do wody>.
Ale mam argumenty
Klimat-ach, cóż to były za czasy. Małe kluby w East End. Malutka scena, na której ledwo mieścił się zespół. I ten głos. Ten facet, z wywalonym torsem i głosem tak delikatnym jak wiosenny powiew wiatru, a zarazem tak ołowianym,że potrafił miażdżyć kości.
Historia-któż tak genialnie śpiewał Iron Maiden ? Nie tylko skrzek, nie tylko "wrzask" i ciągłe przedłużane "aaaaaaaaa" i "ooooooooooo". Och nie, on potrafił to zaśpiewać z duszą, jak nikt inny
Sentyment-czyż to nie Di`Anno obok Steve`a był początkową ikoną zespołu Iron Maiden ? Czy to nie te jego pasy, ćwieki, skóry dawały tą hardość ? To "Oh Yeah !" i wystukiwanie rytmu w nogę. To jest prawdziwe Iron Maiden, esencja.
Ktoś dołączy do dyskusji ? :>

