Marillion
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Marillion
ja cene ta kapele z fizem ale bez tez sa super jak slysze album fugazi to mam miejscami dreszcze ten album jest wspanialy 
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Marillion
Odkopałem ten swój stary temat, bo chciałbym powiedzieć parę rzeczy pomimo Twojego eotowania. Zatem tak- takie rzeczy jak "Kayleigh", "Lavender", "Just For the record" to takie super progresywne granie, w przeciwieństwie do późniejszego popowego brzmienia, tak? Poza tym mówisz o upopowieniu, i mówisz o kilku utworach na JEDNYM albumie, no to nie wiem... Ale gdyby tak rzeczywiście było, to można by to zauważyć na wszysystkich albumach chyba...Artur pisze:No jeśli Ty nie słyszysz popowych zapędów w Marillion to nie kumam. Może na "Marbles" nie ale na "This Strange Engine" choćby. To może zapytam - co ty słyszysz w Marillion ze Steve'm ?
A co by nie mówić, to jednak zmiana wokalisty w przypadku Marillion jest taką cezurą. Ewoluował - ok, gdzie ja twierdzę, że nie.
Ale widzisz, mówisz o zostawieniu etykietki prog rock - z Fishem na pewno tego nie zrobili. Więc nie mogę się zgodzić że to sie stało w połowie lat 80. Plyty z Fishem to jest dla mnie modeolwy przykład takiego grania, mocno artystycznego. Z Hogarthem porzucili tę etykietkę/stylistykę, choć na "Season's End" jeszcze nie tak po prawdzie.
EOT
Re: Marillion
To co wymieniłeś to owszem, rzeczy dośc lekkostrawne, jednakże wszystkie są częścią większych CAŁOŚCI, albumów koncepcyjnych, więc nie jest to aż tak dziwne, że sie pojawia na takich płytach utwór, który w danym momencie pasuje jak ulał w ciągu opowieści.
Nie muszę Ci też chyba przypominać, że to prog rockowcy upodobali sobie szczególnie tę formę albumu.
Płyty z Hogarthem to w większości nie są żadne albumy koncepcyjne, stanowią zbiór dość luźno powiązanych ze sobą utworów i w takim kontekście takie lekkie utwory nabierają kompletnie innego znaczenia.
Chyba łatwo to pojąć.
A już inna sprawa to to, że nie tylko ja to zauważam, bo można często spotkać takie opinie. Ofkorz nie chcę tutaj wykazać, że tylko dlatego należy to przyjąć za fakt, natomiast dobrze by było gdybyś zauważył, że niektórzy ludzie to słyszą, i to że Ty tego nie słyszysz nie znaczy że tego nie można wychwycić.
Bo sprawiasz teraz wrażenie, jakbyś nie potrafił przyjąć do wiadomości tego, że Twoja wielka sympatia nie daje Ci monopolu na jedyną słuszną wersję, interpretację.
I mimo wszystko można chyba dojśc do wniosku że coś jest na rzeczy, skoro tak wielu ludzi oddziela od siebie, nazwijmy to, te 2 Marilliony. Ty stwierdzasz dość lekceważąco "że sie nie wsłuchali", a ja sądzę, że sie wsłuchali dostatecznie by to stweirdzić, bo to często są osoby które znają ten zespół 2 razy dłużej niż Ty, wiesz o tym dobrze.
Oczywiście ja nie będę Ci tego wmawiał na siłę, bo każdy powinien to sam ocenić i to najlepsze co może zrobić.
Tylko może pamiętaj że jeśli chodzi o muzykę to chyba najbardziej subiektywną rzeczą w tym całym jej słuchaniu jest wielość interpretacji jakie się pojawiają. Dotyczy to tak odczuć przy jej słuchaniu, tego jak wtedy działa słuchaczowi wyobraźnia jak i wychwytywania pewnych wpływów jakie się pojawiają...
Nie muszę Ci też chyba przypominać, że to prog rockowcy upodobali sobie szczególnie tę formę albumu.
Płyty z Hogarthem to w większości nie są żadne albumy koncepcyjne, stanowią zbiór dość luźno powiązanych ze sobą utworów i w takim kontekście takie lekkie utwory nabierają kompletnie innego znaczenia.
Chyba łatwo to pojąć.
A już inna sprawa to to, że nie tylko ja to zauważam, bo można często spotkać takie opinie. Ofkorz nie chcę tutaj wykazać, że tylko dlatego należy to przyjąć za fakt, natomiast dobrze by było gdybyś zauważył, że niektórzy ludzie to słyszą, i to że Ty tego nie słyszysz nie znaczy że tego nie można wychwycić.
Bo sprawiasz teraz wrażenie, jakbyś nie potrafił przyjąć do wiadomości tego, że Twoja wielka sympatia nie daje Ci monopolu na jedyną słuszną wersję, interpretację.
I mimo wszystko można chyba dojśc do wniosku że coś jest na rzeczy, skoro tak wielu ludzi oddziela od siebie, nazwijmy to, te 2 Marilliony. Ty stwierdzasz dość lekceważąco "że sie nie wsłuchali", a ja sądzę, że sie wsłuchali dostatecznie by to stweirdzić, bo to często są osoby które znają ten zespół 2 razy dłużej niż Ty, wiesz o tym dobrze.
Oczywiście ja nie będę Ci tego wmawiał na siłę, bo każdy powinien to sam ocenić i to najlepsze co może zrobić.
Tylko może pamiętaj że jeśli chodzi o muzykę to chyba najbardziej subiektywną rzeczą w tym całym jej słuchaniu jest wielość interpretacji jakie się pojawiają. Dotyczy to tak odczuć przy jej słuchaniu, tego jak wtedy działa słuchaczowi wyobraźnia jak i wychwytywania pewnych wpływów jakie się pojawiają...
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Marillion
Np. "Brave" opowieść o życiu pewnej dziewczyny na podstawie którego nakręcono film. Np. "Afraid of Sunlight" opowieśc o sławie, i jej kulisach na przykładzie takich ludzi jak Elvis Presley, John Lennon i wielu innych... "Marbles" o którym sam Hogarth mówił, że concept album wyszedł im przypadkiem, bez takich planów...Płyty z Hogarthem to w większości nie są żadne albumy koncepcyjne, stanowią zbiór dość luźno powiązanych ze sobą utworów i w takim kontekście takie lekkie utwory nabierają kompletnie innego znaczenia.
Jednak wiele innych zespołów zrobiło o wiele więsze koło, wcale nie zmieniając wokalisty, i nikt nie mówi, że to kilka różnych zespołów... Poza tym opinie "wielu ludzi" nie bardzo mnie obchodzą, bo zbyt dużo się nasłuchałem takich co to nie są w stanie zaakceptować "nowego wokalisty", ale o dzieciach Tomasza Beksińskiego to już jest inny temat... Natomiast mam wrażenie, że cały czas mi próbujesz udowodnić, że nie potrafię spojrzeć na to obiektywnie. Zapewniam Cię, potrafię. Nie mówie, że wszystkie te albumy są wspaniałe, bo tak nie jest (chociaż o żadnym ich albumie nie powiedziałbym "słaby"- nawet o "Fugazi" czy "Radiation")
Re: Marillion
Ale ja wyraźnie napisałem:JMM pisze:Np. "Brave" opowieść o życiu pewnej dziewczyny na podstawie którego nakręcono film. Np. "Afraid of Sunlight" opowieśc o sławie, i jej kulisach na przykładzie takich ludzi jak Elvis Presley, John Lennon i wielu innych... "Marbles" o którym sam Hogarth mówił, że concept album wyszedł im przypadkiem, bez takich planów...
Płyty z Hogarthem to w większości nie są żadne albumy koncepcyjne
Bardziej sie to tyczy wspomnianego "TSE" czy też np. "marillion.com".
Ok, niech Cię nie obchodzą, natomiast po prostu można przyjąć do wiadomości że takowe występują, a skoro tak, to przynajmniej część tych ludzi na czymś to swoje zdanie opiera, nie wszyscy muszą być tymi "dziećmi Beksińskiego" jak mówisz... jest dużo słuchaczy którzy potrafią do pewnych rzeczy dojść samemu.JMM pisze:Poza tym opinie "wielu ludzi" nie bardzo mnie obchodzą, bo zbyt dużo się nasłuchałem takich co to nie są w stanie zaakceptować "nowego wokalisty", ale o dzieciach Tomasza Beksińskiego to już jest inny temat...
I zgoda, że często niesprawiedliwie ludzie dzielą zespoły na jakieś okresy związane z danym wokalistą, co najczęściej przejawia się w tym, że dany "okres" akceptują z uwagi na danego śpiewaka a drugiego już nie, bo śpiewął inny, ten który im nie pasuje.
Ale zwróc uwagę np. że ja mówiąc o tym, że Marillion z Fishem a Marillion z H. to dość różne zespoły nie miałem nic złego na myśli, bo lubię bardzo obydwa, dlatego nie ma to absolutnie żądnego wydźwięku emocjonalnego związanego z sympatią do jednego wokalisty i antypatią w stosunku do drugiego. Ja tak stwierdzam po tym co słyszałem, nie kieruję się tutaj niczym innym jak tylko muzyką. I naprawdę nie wszyscy którzy dzielą ten Marillion to ludzie, którzy nienawidzą Hogartha i dlatego właśnie to robią
Heh, ale my tutaj nie rozmawiamy o JAKOŚCI tychże płyt, bo pod tym względem to ja nie twierdzę, że Ty patrzysz na to skrajnie bezkrytycznie, my rozmawiamy o wpływach w muzyce Marillion, jej interpretacji, słowem jej TREŚCI abstrahując raczej od JAKOŚCI tejże treści;) Bo widzisz, może mnie źle zrozumiałeś, nie wiem, ale ja, dopatrując się wpływów muzyki pop w niektórych utworach Maryli nie miałem przecież nic złego na myśliJMM pisze:Natomiast mam wrażenie, że cały czas mi próbujesz udowodnić, że nie potrafię spojrzeć na to obiektywnie. Zapewniam Cię, potrafię. Nie mówie, że wszystkie te albumy są wspaniałe, bo tak nie jest (chociaż o żadnym ich albumie nie powiedziałbym "słaby"- nawet o "Fugazi" czy "Radiation")
Na "TSE" jest jeden utwór który mi na myśl jakieś klimaty takie lekko karaibskie czy inne egzotyczne przypomina i ja nie widzę w tym nic złego.
A wracając jeszcze - ja jestem zdania, że jakkolwiek generalnie ocenianie muzyki to rzecz mocno subiektywna, tak w kwesti oceny tego czy dany album jest dobry czy nie można jakoś do konsensusu dojść, choć niełatwo, natomiast owa interpretacja, jej odczuwanie to bardzo grząski teren, dużo bardziej niż ocenianie jakości samej muzyki i tutaj naprawde prawie niemożliwe jest przekonanie kogoś do czegoś. Nawet do jakichś wpływów, które słyszą w danej muzyce.
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Marillion
Żeś się rozpisał ; ) Inna sprawa- z Fishem były cztery albumu, a ze Steve'em dziesięć (jak na razie). Idąc tym tropem, wcale nie było tak, że większość albumów z Fishem jest koncepcyjna- tylko połowa ; ) Dalej- przypominam, że Fish nie skomponował ani jednego utworu dla zespołu. Więc jak to jest, że muzyka się zmieniła po jego odejściu? To jest nie prawda, wielkie zmiany nastapiły dopiero w połowie lat 90-tych a więc już jakiś czas po odejściu Fisha, na tym opieram swoje zdanie, że dzielenie muzyki na te dwa okresy jest niedorzeczne.
No i przepraszam bardzo, ale sam wyglądasz jakbyś był czyms oburzony, ale naprawdę nie ma czym ; ) A co do reszty to nie mam jak sie nie zgodzić...
No i przepraszam bardzo, ale sam wyglądasz jakbyś był czyms oburzony, ale naprawdę nie ma czym ; ) A co do reszty to nie mam jak sie nie zgodzić...
Re: Marillion
Nie jestem, serioJMM pisze:No i przepraszam bardzo, ale sam wyglądasz jakbyś był czyms oburzony, ale naprawdę nie ma czym ; )
No ale muzyke sie w jakiejś części, wg mnie niemałej, pisze niejako "pod wokalistę" więc każda zmiana wokalisty jakieś zmiany muzyczne za sobą pociąga, nieważne czy wokalista komponuje czy nie; najbardziej oczywisty przykład to dla mnie IM z lat 80-81 a IM od 82. no chyba, że pojawia sie jakiś klon dotychczasowego wokalisty tudzież facet o podobnym głosie ale to nie są znane mi takie przypadki, choć pewnie zdarzyły sie.JMM pisze:Więc jak to jest, że muzyka się zmieniła po jego odejściu?
Dobra, wiem o co Ci chodzi i może powiem tak - może właśnie jednym z czynników dla których ludzie dzielą Marillion jest też to, że z Hogarthem weszli w takie rejony, w które z Fishem nie weszli (nie zdążyli ?JMM pisze:To jest nie prawda, wielkie zmiany nastapiły dopiero w połowie lat 90-tych a więc już jakiś czas po odejściu Fisha, na tym opieram swoje zdanie, że dzielenie muzyki na te dwa okresy jest niedorzeczne.
Bo zgodze sie, że niektóre albumy ze Steve'm to rzeczy które stylistycznie jakoś mocno od pierwszych 4-ech nie odbiegają.
No i ok, w tym układzie taki podział to troszke spłycenie sprawy. Niemniej będzie sie pojawiał już pewnie na wieki
JMM pisze:Idąc tym tropem, wcale nie było tak, że większość albumów z Fishem jest koncepcyjna- tylko połowa ; )
Masz rację
Na "Fugazi" to musiałbym sobie przypomnieć, bom nie słuchał dawno
Dobra dyskusja, bez sarkazmu
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Marillion
Szkoda tylko, że nikt się nie dołącza ; )Artur pisze:Dobra dyskusja, bez sarkazmu
Nie wiem czy wiesz, ale w przypadku "Season's End" wszystkie utwory powstały już przed przyjściem Steve'a do zespołu- jedyny utwór który on skomponował to "Easter". Zresztą nawet nie napisał wszystkich tekstów, większośc na tym albumie wyszła spod pióra poety Johna Helmera. Kolejne albumy były już komponowane wspólnie.
Można też podać przykład solowych płyt Fisha, które też z tym brzmieniem marillionowym nie maja wiele wspólnego, tak samo jak nie maja nic wspólnego z tym co nazywamy rockiem progresywnym (może na "Vigil In A Wilderness of Mirror" czy "Internal Exile" są takie fragmenty, ale od "Suits" to już zupełnie nowa podróż...
Natomiast taką słodką balladą też można nazwać "Jigsaw" z "Fugazi"... Zresztą pierwsza płyta to jeszcze dość mocno genesisowy artrock (np. taka "Chelsea Monday" wcale nie przypomina "The Cinema Show" azaliż absolutnie bynajmniej), dopiero od "Misplaced Childhood" odnaleźli swój styl...
Re: Marillion
No więc to by mnie się zgadzało - jak mówiłem wcześniej, "Clutching..." i "Season's..." na pewno jakiś wspólny mianownik mają.JMM pisze:Nie wiem czy wiesz, ale w przypadku "Season's End" wszystkie utwory powstały już przed przyjściem Steve'a do zespołu- jedyny utwór który on skomponował to "Easter". Zresztą nawet nie napisał wszystkich tekstów, większośc na tym albumie wyszła spod pióra poety Johna Helmera. Kolejne albumy były już komponowane wspólnie.
No tutaj to leże i kwicze, bo nie znam go soloJMM pisze:Można też podać przykład solowych płyt Fisha, które też z tym brzmieniem marillionowym nie maja wiele wspólnego, tak samo jak nie maja nic wspólnego z tym co nazywamy rockiem progresywnym (może na "Vigil In A Wilderness of Mirror" czy "Internal Exile" są takie fragmenty, ale od "Suits" to już zupełnie nowa podróż...
Natomiast jeśli jest tak jak mówisz to ewidentnie widać, że William chciał się odżegnać od Marillion, nagrać coś zupełnie innego, a to chyba dobra idea jeśli sie zaczyna działalność solową
To na pewnoJMM pisze:Zresztą pierwsza płyta to jeszcze dość mocno genesisowy artrock (np. taka "Chelsea Monday" wcale nie przypomina "The Cinema Show" azaliż absolutnie bynajmniej), dopiero od "Misplaced Childhood" odnaleźli swój styl...
Choć oczywiście relacja tutaj postępuje w drugą stronę
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Marillion
Ja sam zawsze dzieliłem Marillion na następujace okresy:
-wczesny, genesisowo-progresywny- Script i Fugazi
-odnalezienie własnego brzmienia- Misplaced Childhood, Clutching At Straws, Season's End i Holidays In Eden
-dalej mamy Brave, Afraid of Sunlight i This Strange Engine (fanom Maidenów z Blaze'em polecam właśnie te trzy albumy, znajdą na nich wiele z tego klimatu)
-eksperymenty, i to bardzo udane- Radiation, marillion.com (uwielbiam ten album, a niestety muzycy rzadko wracają do tego materiału na koncertach) i Anoraknophobia
-no i ostatnie dwa albumy
Zgodzisz się z tym? Co do solowego Fisha to polecam przede wszystkim "Raingods With Zippos" z roku 99-ego, gdzie na gitarze mamy niejakiego Stevena Wilsona (może ktoś o nim słyszał...)...
-wczesny, genesisowo-progresywny- Script i Fugazi
-odnalezienie własnego brzmienia- Misplaced Childhood, Clutching At Straws, Season's End i Holidays In Eden
-dalej mamy Brave, Afraid of Sunlight i This Strange Engine (fanom Maidenów z Blaze'em polecam właśnie te trzy albumy, znajdą na nich wiele z tego klimatu)
-eksperymenty, i to bardzo udane- Radiation, marillion.com (uwielbiam ten album, a niestety muzycy rzadko wracają do tego materiału na koncertach) i Anoraknophobia
-no i ostatnie dwa albumy
Zgodzisz się z tym? Co do solowego Fisha to polecam przede wszystkim "Raingods With Zippos" z roku 99-ego, gdzie na gitarze mamy niejakiego Stevena Wilsona (może ktoś o nim słyszał...)...
Re: Marillion
Całego M. z H. nie znam więc nie mogę się dokładnie wypowiedzieć :]JMM pisze:Zgodzisz się z tym?
Aczkolwiek "Brave" bym chyba dał kategorię wcześniej
I mimo wszystko 4 albumy z Fishem to dla mnie taka jedność niemalże, choć zgoda, że na "Misplaced" odcieli sie troszke od genesisowych wpływów
Ja musze obczaić "Holidays...", "Radiation", nową oraz tak zachwalany przez Ciebie "Afraid...". Znam je słabo, najczęściej to jest to słuchanie na zasadzie "tata słucha to słysze"
Wtedy już będę mógł sie odnieść dokładnie do tego :]
No gdzie jak gdzie ale tutaj to niemało ludzi go chyba znaJMM pisze:Stevena Wilsona (może ktoś o nim słyszał...)...
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Marillion
"Afraid of Sunlight" przesłuchaj koniecznie... Dla mnie drugi ich najlepszy album po "Marbles", lepszy nawet niż "Brave". Natomiast przy "Holidays In Eden", to nie był do końca album jaki sami chcieli nagrać, producent chciał zrobić z tego przebój, więc brzmienie jest nieco inne, ale to nie powinno nikogo zniechęcić...
A jeśli chodzi o koneksje- Steven Wilson zagrał również na "Sunsets on Empire", ale ja osobiście średnio lubię ten album, bo jest bardzo nierówny, natomiast na "Fellini Days" zagrał drugi gitarzysta Porcupine Tree- John Wesley.
A jeśli chodzi o koneksje- Steven Wilson zagrał również na "Sunsets on Empire", ale ja osobiście średnio lubię ten album, bo jest bardzo nierówny, natomiast na "Fellini Days" zagrał drugi gitarzysta Porcupine Tree- John Wesley.
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Marillion
http://www.youtube.com/watch?v=3DNvCnvb50A
Fish śpiewa "Market Square Heroes" z kilkoma zaproszonymi gośćmi. Koniecznie obejrzeć!
Fish śpiewa "Market Square Heroes" z kilkoma zaproszonymi gośćmi. Koniecznie obejrzeć!
Re: Marillion
Słucham ostatnio Misplaced Childhood i podoba mi się, ale nie powala. Kayleigh to kojarzę bardzo dobrze, w radiu to często grają, albo grali, kiedy byłem młodszy. no i ten kawałek mi najbardziej póki co leży.
Fish ma czasami nieco podobną barwę głosu do Tate'a z Queensryche.. albo Tate do Fisha
Jaka płyta/płyty pomogłby mi się bardziej wciągnąć?
Fish ma czasami nieco podobną barwę głosu do Tate'a z Queensryche.. albo Tate do Fisha
Jaka płyta/płyty pomogłby mi się bardziej wciągnąć?
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Marillion
Spróbuj "Marbles".
Re: Marillion
Hmmm..... dziwnesyzygy pisze:Fish ma czasami nieco podobną barwę głosu do Tate'a z Queensryche.. albo Tate do Fisha
ja bym też "Marbles" polecił, albo ewentualnie "Brave", "Season's End". Czyli moje ulubione nagrane z panem H.
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Marillion
Może dwadzieścia lat temu można było znaleźć między nimi jakieś wspólne cechy, ale dziś bardzo trudno byłoby komukolwiek się dopatrzyć jakiegoś podobieństwa. Mówi się, że Fish podrabiał Petera Gabriela, i to prawda, że brzmiał niekiedy bardzo podobnie, ale bardziej postawiłbym go obok Petera Hamilla. Mam nadzieję, że wiecie kim jest ów jegomość?
A do Syzyga -> skoro wciągnąłeś sie w U2, to tym bardziej powinieneś polubić Marillion, bo to bardzo podobne granie.
A do Syzyga -> skoro wciągnąłeś sie w U2, to tym bardziej powinieneś polubić Marillion, bo to bardzo podobne granie.
Re: Marillion
A mi w drugą stronę nie działa ;(Tomek(JMM) pisze:A do Syzyga -> skoro wciągnąłeś sie w U2, to tym bardziej powinieneś polubić Marillion, bo to bardzo podobne granie.
Re: Marillion
Brave polubiłem bardzo bardzo bardzo. O niebo lepiej mi się słucha niż Misplaced Childhood. No i wokal mi się podoba bardziej. Super płyta, właściwie to nadal ją odkryawam jeszcze, ale już wiem, że mi "leży" 

