panzerschreck pisze:Inne przykłady podobnego kalibru- stawianie Death Magnetic nad Master of Puppets, Virgin Snatch nad Slayer, Budki Suflera nad Black Sabbath. Czy w ogóle potrzebna jest polemika?

Nie znasz osób, które wolą VS od Slayera albo Budki Suflera od Black Sabbath? Na Virtual XI nie ma żadnego słabego utworu, każdego słucham z ogromną przyjemnością. Na Killers dobre są "Ides of...", "Another Life", "Killers" i ewentualnie "Murders..." Poza tym, że Twoje wypowiedzi są prymitywne i infantylne to nie wnosisz nic więcej do dyskusji na temat płyt z Blazem. To nie jest temat o ostatnich 3 albumach ani o pierwszych 2.
Ale jako, że zeszliśmy na offtop i to solidnie, to zachowam się jak na kulturalnego człowieka przystało i udam, że nie było Twoich postów rodem z podstawówki próbujących udowodnić, że "Twa jest tylko racja".
panzerschreck pisze:Im szybciej sobie to uświadomisz, tym lepiej dla Ciebie. Trzeba pracować nad sobą! Nikt przecież nie jest nieomylny, jesteśmy tylko ludźmi, więc się nie przejmuj. Być może masz inne talenty i zainteresowania, np. znasz się na XVI wiecznym malarstwie- bo na muzyce niestety nie znasz się wcale. Polemizować to możemy kiedy powiedziałbyś np. że stawiasz Powerslave wyżej niż Seventh Sona. Ale w pojedynku "Killers a 3 ostatnie albumy" miejsca na dyskusję po prostu nie ma i myślę, że jesteś tego gdzieś w swoim serduszku świadomy, ale nie chcesz okazać słabości.
Co taka głupia wypowiedź wnosi do rozmowy? Mniejsza już o to, że nie porównywałem 3 ostatnich albumów do Killers, bo tu nie ma nawet co porównywać. Każda z płyt IM z okresu 2000-2010 miażdży Killers. Wypowiadałem się na temat czyli mówiłem o tym, że płyty nagrane z Blazem bardziej mi przypadły do gustu niż te nagrane z Di'Anno. Nie patrząc na to, czy Di'Anno przyczynił się do sukcesu zespołu czy nie. Mówię tylko i wyłącznie o kompozycjach i wokalach na tych płytach. Blaze jest i był lepszym wokalistą od Paula, a utwory też zdecydowanie bardziej lubię takie jak są na płytach X i XI niż te z IM i Killers, które są nie w moim guście.
Czyli żeby odnieść się do tytułu tematu - nie należę do osób, które nie lubią płyt z Blazem. Bardzo mi się podobają i uważam je za bardzo dobre. Słucha mi się ich przyjemniej od tego co Ironi grali na początku głównie ze względu na wokal. Mimo to nie uważam, że płyty z Blazem są lepsze od dokonań po reunion.