Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- michalhusta
- -#Invader

- Posty: 188
- Rejestracja: śr kwie 13, 2011 10:53 pm
- Skąd: Warszawa
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Hmmm Invader jeśli się nie mylę to 30 lat od premiery mija dopiero za tydzień. Dziś jest 22 Marca a nie 29.
Maiden England!
-
Deleted User 2259
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
http://en.wikipedia.org/wiki/The_Number ... 28album%29
ale właśnie też mi się wydawało,że 29,ale na Facie nawet napisali.
ale właśnie też mi się wydawało,że 29,ale na Facie nawet napisali.
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
www.MetalSide.pl
- MetallicaTruFan^^
- -#Long distance runner

- Posty: 890
- Rejestracja: czw wrz 02, 2010 4:52 pm
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
W razie czego potwierdzam datę 22 marca, jako, że koncert w Hammersmith odbył się dwa dni przed wydaniem płyty, czyli jak wiemy 20 marca.
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Na antenie radiowej Trójki własnie puścili TNOTB w odniesieniu do Listy Przebojów 3, gdzie Number dotarł do pozycji 10 (choć wydaje mi sie, że był to numer 9)

Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Z taką samą pompą zamierzacie świętować 20-lecie Fear of the Dark w maju, czy poczekacie 10 lat by świętować inne 30-lecie? 
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Nie świętować wcale bo nie ma czego 
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
-
RidingOntheWind
- -#Trooper

- Posty: 317
- Rejestracja: czw cze 18, 2015 7:25 am
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Invaders i Gangland to utwory, które mają taki niesamowity klimat, że ciężko to opisać. Jedyny w swoim rodzaju klimat NWOBHM przemieszany z bardziej dojrzałym heavy. Run to the Hills to przy tych utworach zwykła rockowa pioseneczka z ładnym refrenem. Do tego dwa utwory z ogromnym potencjałem muzycznym : 22 Acacia Avenue i Children of the Damned, może się mylę ale myślę, że właśnie te utwory są najbliższe klasyce rocka lat 70. Dużo tam progresji bo progresja to przeważnie nie są rzeczy najdłuższe.
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Ludzie co byście nie pierdzielili to jest jednak album wszechczasów!
-
Bron-Y-Aur Stomp
- -#Wrathchild

- Posty: 73
- Rejestracja: wt kwie 26, 2016 12:38 am
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Trącący myszką heavy-metal, który nie broni się ani troszkę po latach. Hallowed Be thy Name i troszkę Children of the Damned jedynie stanowią tutaj o sile albumu, choć ten drugi to wypadkowa kompozycji Black Sabbath i Led Zeppelin. Niektóre kompozycje raczej śmieszne i można je traktować w kategoriach żartu. Tekstowo także koszmarnie. Niestety to takie krążki uważane są za kwintesencje tego zespołu, a bardzo szkoda.
- hipcio_stg
- -#Moonchild

- Posty: 1681
- Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Posłuchaj płyt innych kapel z tego okresu. Wszystkie trącą czasem, gdyż mają blisko 40 lat co w muzyce jest jak odległa galaktyka. Posłuchaj sobie Abby, Presleya, Beatlesów czy Niemena... Swiat bez niektórych posenek byłby inny, dlatego nie należy go negować po wielu latach tylko dlatego, że... Dziś się gra po prostu inaczej. Jak by w tamtym okresie puścić w radio "Marmolada" to ludzie by tak samo reagowali.
-
Bron-Y-Aur Stomp
- -#Wrathchild

- Posty: 73
- Rejestracja: wt kwie 26, 2016 12:38 am
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Nie lubię heavy-metalu, cenię Iron Maiden za kompletnie inne granie i wiem, że jestem w mniejszości. Niemniej jednak na Number of the Beast mamy Hallowed Be thy Name i za ten fakt jakiś plus dla Numbera się należy. Tylko za ten. W tym znakomitym utworze czuć potencjał u młodego Steve'a Harrisa jak w żadnym innym z lat '80. Następne jego epiki jak Rime.... czy Alexander nie są już tak udane.
-
Deleted User 6661
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Zgadzam się z 1. częścią. HM mi lotto, mimo to uwielbiam Maiden. TNOTB nigdy nie należał do moich ulubionych albumów, ale oprócz Hallowed wysoko cenię Aleję Akacjową. Dwa arcydzieła, a poza tym - hm, jakby to ująć, ekhm... "wypełniacze". No dobra, Prisoner też jest powyżej średniej, ale na tym plusy by się skończyły. Natomiast dałbym się pociąć za Marynarza, to również arcydzieło (co do Aleksandra - pełna zgoda).
Zatem są ludzie, którzy myślą podobnie (ale nie identycznie, bo z wieloma Twoimi opiniami nie zgadzam się zupełnie - vide grunge - to chyba Ty wyraziłeś zachwyt na tym tałatajstwem, jeśli się nie mylę?
).
Zatem są ludzie, którzy myślą podobnie (ale nie identycznie, bo z wieloma Twoimi opiniami nie zgadzam się zupełnie - vide grunge - to chyba Ty wyraziłeś zachwyt na tym tałatajstwem, jeśli się nie mylę?
-
Bron-Y-Aur Stomp
- -#Wrathchild

- Posty: 73
- Rejestracja: wt kwie 26, 2016 12:38 am
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Powerslave to album, który mi się podoba jeszcze mniej niż Number of the Beast. Powiem więcej, nawet bardzo słabe No Prayer for Dying i Fear of the Dark chyba podobają mi się bardziej. Jedynie z tego albumu utwór tytułowy przedstawia jakąś wartość, reszta to jak już gdzieś napisałem wariacja na temat jednego riffu. Wszystko na tym albumie jest takie podobne do siebie i dziwiło mnie zawsze, że muzycy tego nie słyszą. Rime of the Ancient Mariner to 13 minut zbudowanych na tym samym motywie i nie wiem za bardzo w czym ten utwór jest taki świetny.
Z tych wczesnych płyt Iron Maiden to chyba najlepiej lubię debiut bo tam jest mój ulubiony utwór wczesnego Iron Maiden poza Hallowed Be thy Name czyli Remember Tomorrow. Np. Piece of Mind ma momenty, ale wokalnie mi bardzo nie leży, a także za dużo tam tych galopad. Podobnie jest z Somewhere in Time, ale tam Harris i spółka już bardziej mieszają i już stawiam mu ocenę oczko wyżej niż poprzednikom.
Co do grunge, myślę, że była to lepsza muzyka niż heavy-metal lat 80, więcej w niej było korzennego grania inspirowanego wyraźnie Hendrixem, Led Zeppelin, Black Sabbath. Mam tu na myśli głównie Soundgarden i Alice in Chains. Nie jestem jakimś fanem tego nurtu, bo magia lat '60 i '70 jest nie do podrobienia.
Z tych wczesnych płyt Iron Maiden to chyba najlepiej lubię debiut bo tam jest mój ulubiony utwór wczesnego Iron Maiden poza Hallowed Be thy Name czyli Remember Tomorrow. Np. Piece of Mind ma momenty, ale wokalnie mi bardzo nie leży, a także za dużo tam tych galopad. Podobnie jest z Somewhere in Time, ale tam Harris i spółka już bardziej mieszają i już stawiam mu ocenę oczko wyżej niż poprzednikom.
Co do grunge, myślę, że była to lepsza muzyka niż heavy-metal lat 80, więcej w niej było korzennego grania inspirowanego wyraźnie Hendrixem, Led Zeppelin, Black Sabbath. Mam tu na myśli głównie Soundgarden i Alice in Chains. Nie jestem jakimś fanem tego nurtu, bo magia lat '60 i '70 jest nie do podrobienia.
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
Daj namiary na dilera
-
Deleted User 5155
Re: Ogólnie o albumie The Number of The Beast
35 lat ... Przez kawał czasu nie uświadamiałem sobie, że ta płyta ujrzała świat dokładnie w dniu, w którym ja obchodziłem 15 urodziny.
Przypadek? - nie sądzę
.
Dla mnie to był piorun sycylijski w najczystszej postaci. Od 35 lat z IM na dobre i na złe.
Arcydzieło, które cały czas podrywa z fotela.
Przypadek? - nie sądzę
Dla mnie to był piorun sycylijski w najczystszej postaci. Od 35 lat z IM na dobre i na złe.
Arcydzieło, które cały czas podrywa z fotela.

